<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208</id><updated>2012-02-09T23:04:26.491+01:00</updated><category term='nowomowa'/><category term='wiersze'/><category term='Przesłuchane'/><category term='studia'/><category term='Samotność'/><category term='Stephen King'/><category term='horror'/><category term='diabeł'/><category term='owady'/><category term='obejrzane'/><category term='praca'/><category term='Przeczytane'/><category term='romantyzm'/><category term='tygrys'/><category term='piosenki'/><category term='Osobiste'/><category term='Biblioteczne'/><category term='wolność'/><category term='internet'/><category term='duchy'/><category term='Warszawa'/><category term='Nonsensowne'/><category term='Rozmyślania'/><category term='tfurcosc'/><category term='cmentarz'/><category term='strachy'/><title type='text'>Hide from world</title><subtitle type='html'>czyli Miss Hyde (Potwornicka)</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://hidefromworld.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>229</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-1914077872026267802</id><published>2012-02-09T19:44:00.000+01:00</published><updated>2012-02-09T19:44:00.510+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tfurcosc'/><title type='text'>Telefon</title><content type='html'>Przeciągle zadzwonił&amp;nbsp; stacjonarny telefon. Zdziwiłem się, bo w pokoju nie był żadnego działającego. Wszystkie gniazdka elektryczne, były wyrwane ze ściany. Na stole leżał szary, metaliczny przedmiot z poskręcanym sznurkiem Nagle słuchawka podskoczyła niczym w kreskówkach. Kilka razy jak opętana rzucała się do góry. Wreszcie spadła na blat i rozległ się krzyk: &lt;br /&gt;- HALLO ! HALLO ! HALLO ! &lt;br /&gt;Podniosłem ją pośpiesznie do ucha, aby nie ochrypł. &lt;br /&gt;- Słucham ? - naśladowałem znajomą recepcjonistkę. Miękko i przyjaźnie, aby zmiękł. &lt;br /&gt;- To ja - odparł baryton po drugiej stronie - Proszę musisz mi pomóc &lt;br /&gt;- Kto ? - spytałem jeszcze uprzejmiej. &lt;br /&gt;- Nie udawaj. Wykręciłem 666 i... -&amp;nbsp;&amp;nbsp; głos się upierał, że mnie zna. &lt;br /&gt;- Przepraszam, ale go nie ma - powiedziałem z poczuciem winy, że znowu zostałem sam. Zostałem w pustym mieszkaniu. Ciałem byłem tu sam, leżąc na kanapie z książką, o nietoperzach. &lt;br /&gt;- Nie szkodzi, mi to obojętne, który to z was. Znowu mnie zamknęli, wyobraź sobie - ciekaw byłem w jakiej klatce, zamknięto roszczeniowego ptaszka. Nic mi nie widziało się.Miałem słabą wyobraźnie przez niskie ciśnienie. &lt;br /&gt;- Gdzie pana zamknęli ?&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;- W psychiatryku, bo znowu powiedziałem matce, że zabiłem. &lt;br /&gt;Ziewnąłem, powtórzenie słowa o którym myślałem przed chwilą znużyło. Miałem do czynienia z mordercą, na pewno nie much. Wolałem się upewnić. &lt;br /&gt;- A kogo pan zabił ? &lt;br /&gt;- To nie ma znaczenia. Najważniejsze, że lekarze nie chcą monie wypuścić. Mówią, że jestem chory,&amp;nbsp; ale jestem zdrowy. Po prostu lubię mordować.&lt;br /&gt;- Acha, acha – przytaknąłem, bo co mogłem zrobić. Wariaci mówią, że są zdrowi, a zdrowi, że są wariatami.&lt;br /&gt;- Pójdziesz do szpitala i powiesz ordynatorowi, żeby mnie wypuścił Czekam. - rozłączył się. &lt;br /&gt;Oniemiałem przez niezwykłą prośbę. Nie zamierzałem jej spełnić. Byłem jedynie ciekaw, o co chodzi temu ordynusowi. Przecież to niegrzeczne rzucać słuchawką. Oprócz tego ewidentne było, że nie mogę pozwolić aby niebezpieczny zabójca grasował po ulicy. Szczęk zamka i dopadłem drzwi. Wszedł chmurny, z monoklem, cylindrem, żabotem w jednym ręku, a paczką ciastek w drugiej.&lt;br /&gt;- Wyobraź sobie, oni naprawdę mają ciastka. Chcesz ? - podał mi rozerwaną paczkę.&lt;br /&gt;- Był telefon do ciebie – powiedziałem rozentuzjazmowany. Byłem jak szczeniak, który przyniósł kość panu.&lt;br /&gt;- Wyobraź sobie, że organizator imprezy – wyrwał mi spod pachy książkę – Wyglądał tak samo jak ten – podsunął pod nos zdjęcie gacka wielkoucha.&lt;br /&gt;- A telefon... - rzekłem ponownie, chcąc aby to zauważył. &lt;br /&gt;- Zadzwonił, bo taką ma funkcje. Nie wynaleziono go po to, aby łączył ludzi. Zrobiono po to, by drażnił ucho swoim piszczeniem, dryndaniem, jazgotaniem. &lt;br /&gt;- To po ci on ?&lt;br /&gt;- Bo inni mają, - powiedział konformista i usiadł na pogniecionej kanapie. - To kto dzwonił ?&lt;br /&gt;Zawahałem się, bo wiedziałem, że jeśli powiem to zbrodniarz zostanie uwolniony. Skoro rzekłem a to wypada i b. &lt;br /&gt;- Jakiś facet – lekceważąco odparłem. Ot, telefonik maleńki, dryń-dryń, ha, ha, ha.&lt;br /&gt;- Znowu – zrezygnowane, po raz trzeci dopełniło kolejności wydarzeń. - Kiedy on się nauczy nie partolić roboty. Mówiłem mu zabij matkę i nie będzie szpitala. A on nie, bo mamusie kocha nad życie. Pasztet mu robi i&amp;nbsp; konfiturę. Maminsynek. &lt;br /&gt;Przysiadłem obok . Miał zdolności telepatyczne albo zapomniałem, że jest istotą nadprzyrodzoną. Zrozumiale pokiwałem głową, ale nie mogłem powstrzymać pytania:&lt;br /&gt;- Skąd wiesz ?&lt;br /&gt;- Gdybym nie wiedział kto dzwoni zanim zobaczę numer, to dawno bym wypadł z branży. &lt;br /&gt;- Przecież jesteś tu od niedawna&amp;nbsp; - po rozmowie z taksówkarzem nabrałem wątpliwości co do jego doświadczenia. Uznałem, że może jest na praktyce. &lt;br /&gt;- Czas jest nieważny, bo on nie istnieje. Wyście go wymyślili, to co on mnie obchodzi. Zawsze mam go za dużo i nigdy mi nie ucieka.&lt;br /&gt;- Przepraszam ! - rzekłem gniewnie, gdy położył mi głowę na kolanach. Ściągnął oficerki i rozciągnął się wygodnie.&lt;br /&gt;- Nie gniewam się&amp;nbsp; - mrugnął zalotnie i wyciągnął z kieszeni notatnik. Był on szary&amp;nbsp; z ogryzkiem ołówka na sznurku. Oblepiony dookoła różowymi naklejkami. Otworzył go, a ołówek automatycznie coś podkreślał. Nie wiem co, bo widziałem tylko obwolutę i rdzawe plamy na żółtym papierze. Był to ważny dla niego przedmiot, bo mi go nie pokazał z bliska. A przecież był otwarty – nie zamykał okien, przymykał drzwi, czytał na głos i pokazywał palcem. Nawet spał z otwartymi oczami. &lt;br /&gt;- Co robisz ? - byłem od zadawania pytań . Moja życiowa rola zadawanie pytań stworowi z piekła. Odpowiedzi dostawałem takie, aby wniknąć w szczegół. Ów haczyk, drugie dno czy błąd w wymowie był oznaką. Nieomylnym symptomem rozwiązania zagadki. Stąd moje zapytania były banalne i głupiutkie. Takimi wykańcza się ludzi i demony.&lt;br /&gt;- Żebym to ja chciał coś robić, jak mi się nie chcę – chciałem wziąć sfatygowany notes, ale spadł na brzuch właściciela. Plamy bezczelnie drwiły ze mnie. Kreski po długopisie, były ich ustami. Ustawione w jadowite i błazeńskie miny. Nie podobały mi się. Były z czegoś obrzydliwego. Pewnie, z przypalonej zupy albo tłuszczu.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- To krew lady Makbet – wskazał koniuszkiem palca największy z kleksów. Przecież postać literacka nie mogła wytrzeć rąk o ten przedmiot. - Miała okres – uspokoił mnie – Była Albinoską, poplamiła suknię i wyrzuconą ją z eksperymentalnej trupy teatralnej. To było niedawno, jakieś sto lat temu. &lt;br /&gt;- To istniałeś już wtedy&amp;nbsp; - jeśli tak to edukacje musiał mieć długą. Podobno uczymy się przez całe życie. Robienia głupstw.&lt;br /&gt;- Być może. Nie jest mi dane pamiętać o drobiazgach czy żyłem lub ile miałem lat. To są nieciekawe szczegóły. &lt;br /&gt;- Ależ to są ważne sprawy – gorączkowo zaprotestowałem. Chociaż nasze światy się różniły. I co ja śmiertelnik mogłem wiedzieć o jego. &lt;br /&gt;-&amp;nbsp; Nie – odparł hardo – a to jest używane – cisnął notatnik pod metalowy stół. Odbił się od nogi z głuchym dźwiękiem. Ołówek wypadł z niego i potoczył się pod ścianę. Zaraz zrobił piruet i cienko bazgrał wulgaryzmy na tapecie koloru morza. &lt;br /&gt;- Dlatego nie wychodzą nigdy z wprawy – rzekł w zamyśleniu, przygryzając własny kciuk. - Każdy przedmiot ma charakter, tylko ludzie go nie dostrzegają. - wypluł na frędzle dywanu kawałek swego szpona. Ten szybko się skurczył i wczepił w szorstką fakturę. &lt;br /&gt;- Ech, mało to historyjek o pechowym albo złych przedmiotach. To są bajki, bo nie rzeczy są niebezpieczne. To człowiek je źle wykorzystuje.&lt;br /&gt;- Taak – zamknął oczy, nie udając, że go nie nudzę. Prędko przyciągnął stół do siebie. Zrzucił wazon, ale plastikowy Nogi mebla szurnęły na dywanie z oporem. Zerwał lawendowy obrus i nakrył się nim. Gdyby spał , tobym zauważył. Czuwał, czekając na rozwój wydarzeń.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-1914077872026267802?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1914077872026267802'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1914077872026267802'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2012/02/telefon.html' title='Telefon'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-115390563176841973</id><published>2012-02-06T14:00:00.000+01:00</published><updated>2012-02-06T14:11:15.833+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Okazja czyni złodzieja</title><content type='html'>Niedługo będzie okazja. Korzystając z tego TV puści romantyczne komedię, a producenci bombonierek i pluszowych misiów zechcą zwiększyć sprzedaż. Nienawistnicy pomruczą, że to pompowanie komerchy. Single postękają, przejmując się nie wiadomo po co. Bo czym ? Że dwójki pochodzą za rączkę. Zawiść to brzydka cecha. Przecież to jest święto dla par. Aby raz w roku miały romantyczną randkę. :&amp;gt; Nagle sobie poprzypominają, żeby związkowi dodać blichtru. O to w tym święcie chodzi, a nie o wyznania miłosne. Walentynki to wysyłają psiapsióły albo kawalarze. Osobiście mało mnie obchodzi świętowanie. Kolejne w tabelce "Nie dotyczy". Nie jest mi przykro. Nie wysyłam listeli, nie daje prezentów i prawdopodobnie zapomnę o dacie.Jest jeden aspekcik, który wytrąca ze spokoju. Nigdy nie jest tak źle jak myślisz. Nawet nie domyślasz się, że jest o wiele gorzej. Błogosławieni ci co nie wiedzą. Powoli myśl kiełkuje. Zaciska się ręce i szczerzy zęby po dziąsła. Ja zdecydowanie niespotykanie spokojny człowiek jestem. Dlatego powstrzymam się od rzucania mięsem. Jest pytanie, na które najwięksi uczeni nie znają odpowiedzi. Bo nie znają go prywatnie. Jeśli tak to nie doniosą. Do wróżki za drogo, można na parzyste-nieparzyste albo czarne-czerwone karty.&amp;nbsp; To na zasadzie losowej zgadywanki. To samo mogę rozważać, a prawdy się nie dowiem. Wynik z rzeczywistością się nie pokrywa. &lt;a href="http://astrokartologik.pl/dama-karo.html"&gt;Jak to&lt;/a&gt;. Albo w Nowy Rok na "kto mnie kocha ?" wylazł... Król Karo. Plątało się tez Dama Pik. Niech mi się do niego nie zbliża, bo jak złapię za kudły. A dzisiaj niepotrzebnie sprawdziłam i... zobaczyłam profil blondynki. Dałabym link, ale nie zdradza się informatorów. Jeżeli to zdjęcie tkwi w avatarze innej osoby niż przedstawia, to lojalnie ostrzegam, że zostanie potraktowane jako prowokacja. Chyba,&amp;nbsp; że komuś zależy żeby poleciała do niego z awanturą. Po to, żeby mieć pretekst do ukarania mnie. Tym bardziej zastanawiam się:&amp;nbsp; &lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co dnia 14 lutego 2012 będzie robił Lucyfer ?&lt;/b&gt; Hm, kto może znać prawidłową odpowiedź, nie skłamać w celu zmanipulowania mnie i co najważniejsze jej udzieli. Nie znam, a i nie spytałabym. Nie będę mieszać obcych, bo to są moje i jego sprawy. Cóż on może robić ? Opcje są dwie. Trzecia poza wyobraźnia. Nie będę tego rozgryzać. W sumie mało mnie to interesuje. Ja już nie lubię Lucyfera. Po prostu go nie lubię, co nie przeszkadza mi czuć pociągu i zazdrości. &lt;br /&gt;Wstyd się przyznać, ale mój organizm zwariował. Kilka dni temu, myślałam, że po ścianach zacznę chodzić. I nic nie pomagało. Czy moje cielsko nie może załapać, że nie ma i nie będzie chętnego z powodu tego jak wyglądam i dać mi święty spokój. A może ja jestem na coś chora, a to efekt uboczny. Albo stres,&amp;nbsp; że chcę się żreć i ruchać. A może ja psychicznie jestem facetem, tylko orientacje mam nie w tą stronę. Albo po latach kompletnego niedoświadczenia, zaczyna odbijać. Nie upieram się przy Lucyferze. Inaczej padłby nowy rekord w sprincie. Jeszcze jest szansa. Wyjdzie tłuste, owłosione trollisko i poczeka :)))) Co lepiej rokuje - padnięcie na kolana, zalanie się łzami i proszenie, aby był łaskaw... bo zwariuje; zły uśmiech, złe objęcie i klepniecie w... ramię, z zapytaniem, który weekend ma wolny; postraszenie, że jeśli dalej będzie zawzięty, że ktoś też zrobi się zawzięty, i pod wpływem traktowania zrobi niemiły i naprawdę dokuczliwy. Oczywiście, że nie będę go zaczepiać, ani on do mnie odzywać się nie będzie. I to w nim cenie. Spojrzy z nienawiścią albo uda, że nie widzi i pójdzie dalej. Dlaczego się wybieram już pisałam. Może zwiększyć swoje szanse: nie goląc się, ewentualnie ogolić na łyso, założyć dres albo stare zdarte ciuchy. Spojrzę na niego, a&amp;nbsp; potem się zobaczy.&amp;nbsp; O ile w ogóle, bo diabli wiedzą, co Lucyfer kombinuje.  Postaram się stanąć tak, żeby nie widział.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-115390563176841973?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/115390563176841973'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/115390563176841973'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2012/02/okazja-czyni-zodzieja.html' title='Okazja czyni złodzieja'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-5004136764365591137</id><published>2012-02-04T19:37:00.000+01:00</published><updated>2012-02-04T19:37:00.855+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tfurcosc'/><title type='text'>Sabat</title><content type='html'>Ciekawość napędził film widziany w kinie. Mimo trudnych warunków nie wszedłem. Grupka znajomych przede mną rzucała się popcornem i obśmiewała każdą scenę. Obraz o wpędzaniu ducha z dziewczynki, nie robił wrażenia. Niepotrzebnie wcześniej przeczytałem książkę. Zastanawiałem się czy jestem opętany. Razi mnie krzyż w instytucjach publicznych i modlić się nie mogę. Dawno nie miałem różańca w ręku. Do Kościoła przyciąga mnie tylko piękno architektoniczne. Nie miewam dreszczy, bólów głowy ani biegunki. Czujem się zdrowy fizycznie i psychicznie. Nie zauważałem, że chudnę i blednę. Pod oczyma miałem wory, Ogarniałam mnie bezbrzeżny smutek, które mógł uleczyć jedynie kieliszek wódki albo porcja fety. Powłócząc nogami wyszedłem z budynku, dalekiego od wielkich multipleksów. Byłem sam, bo zniknął na weekend. Powiedział, że musi zwiedzić nowe kluby w mieście. Poznać nowych dilerów i prostytutki. Wiadomo grzech najlepiej kwitnie nocą. W świetlne dziennym wychodzą rzeczy, które tuszuje mrok. Naciągnąłem kołnierz i kaptur, bo padała lekka mżawka. Dreptałem sobie trotuarem do tramwaju. Ostatnie z tych ekspresów miasta pędziły, zostawiając na liniach niebieskie płomyczki. Mogłem nie zdążyć, zostawał autobus nocny. Jest coś rozkosznego w wędrowaniu w ciemności. Nie czułem instynktu przetrwania, który kazał naszym przodkom kryć się w jaskini. Później ryglowano szczelnie drzwi przed zbójami i zmorami. Te ostatnie zjawiają się podczas snu, siadają na piersi i duszą. Wchodzą do snu przez nos, ponieważ są bezwonne. Przybierają postać białego konia lub mają na sobie sweter Freddiego Krugera. Obrazują się z lęków i wspomnień. W komie jesteśmy bezbronni, bo nie możemy reagować na otoczenie. Bodźce docierają do nas osłabione i nie sposób się im przeciwstawić. &lt;br /&gt;Gdy byłem młodszy lunatykowałem. Moje wędrówki rozciągały się daleko poza dom rodzinny. Budziłem się zdziwiony na trawnik, w piżamie w misie. Rozglądając się wokół jak porzucone szczenię. Ktoś z dorosłych odnajdował mnie, penetrując lornetką okolice.Z dorastaniem otwierałem oczy w połowie eskapad. Nie zawracałem. Wolałem odbyć spacer. Wokół cisza, migały reflektory samochodów z ulicy. Fosforyzowały metaliczne budynki. Nie boję się chodzić sam, gdy nikogo nie ma. Każdy potencjalnych przechodzień okazać się może złodziejem. Pobije i okradnie sprawia to, że kurczę się w sobie. Mój pośpieszny krok sztywnieje i traci dziarskość. Mimo to ogarnia mnie zachwyt i przyjemność, gdy mrocznieje. Nieboskłon jest mocno zszarzałą pomarańczą zmieszaną z rozmoczonym różem. Latem ma kolor atramentu. Widać gwiazdozbiory i spadające gwiazdy. Potrafię bezbłędnie odnaleźć jedynie dwa wozy niedźwiedzice). Dostrzegam Gwiazdę Polarną, prowadzącą podróżnych. &lt;br /&gt;„Zostać na polu samemu i w nocy,/"To lubię - rzekłem - to lubię!" mruczę pod nosem ten cytat. &lt;br /&gt;Kiedyś olśniewał mnie księżyc w rudawej poświacie. Patron szukających się w mroku zakochanych. Moja pierwsza dziewczyna była romantyczką. Chciała wychodzić mi na naprzeciw. Wykrzykując moje imię, co się echem odbije. Spotykaliśmy się w półdzikim parku. Właściwie był to lasek, w którym dla kaprysu postawiono śmietniki, ławki i zrobiono ścieżki rowerowe. Konsumowaliśmy naszą miłość w malinach, które rosły przy zrujnowanym domu. Baliśmy się wejść, do środka, gdyż był w stanie wczesnozawałowym. Gdy go rozebrali cegła po cegle to skończyła się nasza zażyłość. &lt;br /&gt;Miała surowego ojca, który zabraniał się nam spotykać. Mówiła, że nocuje u koleżanki. Niestety owa zazdrosna o mnie wydała nas. Wysłano ją do ciotki, na drugi koniec kraju. Napisała do mnie stamtąd list. &lt;br /&gt;„Czerń mnie otacza i chwyta w gęste objęcia. Myślę, że czas pochować swoją miłość. Jestem żywym trupem i uczucia są mi obce. Zastyga mi krwiobieg z poszarpanym sercem. Moje ciało faluje w rytm świszczących wiatru z rozbujanych koron. Stają się okropne. Wyciągają gałęzie niczym pazury potwora. Każdy cień może omamić i zdradzić. Zabić strachem wylęknioną duszę. Przenika mnie zimne, chropowate powietrze. Diaboliczną perwersją byłoby umrzeć na płuca. Męcząc się, pocąc, kaszląc bez przerwy i pluć jaśniutką krwią. Skończyć jak heroiny z dawnych romansach. Zapłatą za nocne schadzki była śmierć. Miło by było uciec w gęstwinę. Rozpłynąć się w burej mgle porannej.&lt;br /&gt;Egzaltowała się jak mogła. Nie wiem co się dalej stało. Ponoć się zabiła. Wierzyła w reinkarnacje. Mówiła, że wróci jako cykada, kot albo jakiś ptak. &lt;br /&gt;Na próżno nasłuchuje hukania sów i treli słowików. Łoskot z ulicy tłumi dźwięki. Deszcz szemrze w rynnach. O trzeciej gasną latarnie i światła w korytarzach. Wreszcie robi się wtedy widno. Zdawało mi się, że rodzę się na nowo, widząc jutrzenkę i czując rosę na bosych stopach. Zostawałem na początku dnia., uświadamiając sobie, że strój mam za lekki. Widać było moje oblicze mrużące oczy. Wracałem zrezygnowany i niepogodzony z mściwym losem. Chciałem rozwiać się w promieniach jak straszydła z legend. Opanowałem swoją aktywność nocną, bo kolidowała mi z życiem. &lt;br /&gt;Teraz koegzystuje połowicznie, siedząc na balkonie z papierosem i herbatą. Heroicznie stróżuje nad okolicą, wypatrując nierozpoznawalnego.Do tej pory czasami mam ochotę wyjść o późnej godzinie i powłóczyć się. Spotkać wychodzące na żer płochliwe kuny i ich krewniaków. Widzieć zurbanizowane lisy z wychudzonymi ogonami. Kłaniać się czarnym kotom, wchodzić dachowcom w drogę. Zbudzić sroki gniazdujące w akacjowym gaiku. Gryzoniom leśnym i szczurom ustępować. Och jeże zagrzebane w przegniłych liściach, ropuchy hibernujące w zwałach ziemi, nietoperze tnące piskami przestrzeń polujące na delikatne ćmy. Chcę uczyć się wzorów z skrzydeł zawisaków na pamięć. Są mi bliskie duchowo, mimo że są mniej złożone ode mnie. Napędza nas ten sama natura pory życia. Noc… &lt;br /&gt;Z rozmyślania obudziło mnie trąbienie auta. Światło było zielone, zatem nie było powodu do hałasowania. Gdyby drzwiczki się nie otworzyły, poszedłbym dalej zagniewany chamstwem kierowcy. Z taksówki&amp;nbsp; przyjaźnie zawołał mnie Diabełek: &lt;br /&gt;- Dokąd leziesz! Przyjechałem po ciebie – stropiony, posłusznie jak dziecko wsiadłem do taryfy. Piesi stojący przy świetle rozszerzyli oczy. Była to legendarna czarna wołga. Obicie miała z czerwonego, burdelowego pluszu. W środku panował zaduch- połączenie duszącej wody kolońskiej z rzygowinami. Pod lusterkiem kołysał się sznurek z koralikami w formie srebrnych pentagramów i odwróconych krzyży. Linię zamówił zapewne wykręcając 666. Kierowcy widziałem niewiele, bo miał zsunięty na oczy kraciasty kaszkiet i golf zakrywający dolną część twarzy. Ruszył z furkotem, za oknem migały punkciki z krajobrazu. Jechał jak szalony, nie respektując znaków, pasów i innych pojazdów. &lt;br /&gt;Diabełek rozparł się wygodnie z tyłu. On nie siedział, ale leżał na siedzeniu. Podniósł nogi, abym się zmieścił. Położył mi je na kolanach i zdartym tenisówką pukał w drzwiczki. Miał na sobie koszmarnie, poszarpane, wypłowiałe dżinsy i t-shirt z Marlinem Mansonem. Zastanawiałem się gdzie mogli go wpuścić w takim wdzianku. Dyskoteki od dłuższego czasu otworzyły swe podwoje dla zabawowiczów. Jednakże w lepszych klubach jest selekcja. &lt;br /&gt;- Podobały ci się te filmy o nas? – spytał prosto z mostu. Musiał mieć jakiś 6 zmysł, bo zawsze wiedział co robiłem. O wyprawie do kina mu nie powiedziałem. Był na absolutnym luzie i wyciągnął z kieszeni skręta. Odparłem, że nie chcę, to cisnął go do przodu. Trafił w popielniczkę, która po przyjęciu blanta zamknęła się błyskawicznie. Szofer ryknął beczącym śmiechem: &lt;br /&gt;- Buahaha &lt;br /&gt;- Tak, maraton był pouczający – odpowiedziałem wreszcie. Ponownie znad kierownicy rozległ się znajomy ryk. Miałem otworzyć usta i spytać Diabełka gdzie był, ale mnie ubiegł: &lt;br /&gt;- Mów więcej o tym maratonie. Dużo było satanistów? &lt;br /&gt;- Nie prowadziłem ankiety na sali. Podejrzewam, że przyszli głównie fani horroru. &lt;br /&gt;- Mhm, Ucz się że nie wiadomo. Na przykład co kryje się pod moherem. Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą. – ryk i klepniecie w kierownicę. Szofer nacisnął pedał gazu, aż nami trzasnęło. Wprawialiśmy go w dobry humor. &lt;br /&gt;- Właśnie chciałem cię spytać, jak to jest z tym siedzeniem za skórą. Nie włazicie w nas chyba jak larwy gzów pod skórę krowy. Na czym polega opętanie? &lt;br /&gt;- Tego się spodziewałem po Egzorcyście. Dlaczego nie spytasz o Antychrysta? –wzdrygnął się, nie wiadomo od czego. &lt;br /&gt;- Co ci za różnica – wzruszyłem ostentacyjnie ramionami. &lt;br /&gt;- Jak to? Antychryst i Apokalipsa to rzeczy ważniejsze od opętania. Ono dotyka jednostki słabe, dziewuszki, których koszulek nocnych nie plami pierwsza miesiączka. To nudne i nieciekawe - zblazowany, szarpał pasek w zagłówku kierowcy. &lt;br /&gt;- Zatem prosto jest opętać? – nawet owe jednostki są ludźmi. My zaś mamy przewagę nad demonami, bo nas wybrał Bóg. &lt;br /&gt;- Zależy kogo, ale najlepiej wybrać obiekt podatny. Religijny, który zbacza z drogi. Po co męczyć się z biskupem albo świętoszkiem. Tych, co grzeszą nie potrzeba, bo win nie cofną i mają szansę popełnić inne występki. &lt;br /&gt;- A wodzicie ich na pokuszenie? &lt;br /&gt;- Kusić, a zawładnąć człowiekiem to dwie różne ścieżki. Pierwszy jest lepszy, bo skuteczny. Drugi jest czasochłonny, musisz się ulokować w śmiertelnym ciele, przekonać otoczenie, że jesteś i wynudzić się przy litaniach egzorcystów. Po co to… - oczekiwał ode mnie odpowiedzi, bo wskazał na mnie palcem. &lt;br /&gt;- Żeby złamać niełamliwych? &lt;br /&gt;- Ech… nie ma takich. To jest po to, żeby pobawić się i lepiej poznać jaka jest istota, za którą chodzimy od lat. &lt;br /&gt;- Znaczy się, to jest dla badań nad ludzkością. &lt;br /&gt;- Tak, z czymże niektórzy robią to, aby się zbliżyć, poznać rozpracować i zniszczyć. &lt;br /&gt;- Wychodzisz z image fana ludzkości. – moja znajomość z nim, wydawała się jaśniejsza. &lt;br /&gt;- Nigdy jej nie praktykowałem. Stwierdzam tylko fakt, że podmiot badań fascynuje badaczy. &lt;br /&gt;- Przecież tego nie robicie! Stosujecie propagandę i manipulacje. Czynicie z nas wyzutych z moralności hedonistów. Chcecie, abyśmy byli zwierzętami tarzającymi się we własnym kale. &lt;br /&gt;- To twoja wersja. Mówiliśmy wszakże, o opętaniu, które jest wyrazem wcielania się nas w was. Nie radzimy sobie w środku, dlatego opętani dziwnie reagują. Nadto nie jesteśmy w stanie, pozbyć się swojej osobowości. Zmęczeni, z ulgą prowokujemy wezwanie egzorcysty. Gdybyśmy chcieli kierować człowiek, nie wychylalibyśmy się z niego. &lt;br /&gt;- W takim razie po co wnikanie do wnętrza? Obserwacja nie wystarczy?- zapytałem zdumiony, bo informacje były rewolucyjne. Westchnął, a kierowca zawtórował mu swoim śmiechem. &lt;br /&gt;- Co innego jest patrzeć, a co innego tkwić w środku kłębowiska myśli. To tak jakby pokazywano tobie: film, w międzyczasie odczuwasz, jak w głębi szepce radio, a twoje ciało przypięte jest do elektrod. Musisz zapanować nad całym systemem i ustawić pod siebie. Wbrew pozorom nie jesteście elastyczni. &lt;br /&gt;- To dlaczego porywacie się na to skomplikowane działanie? &lt;br /&gt;- Mówiłem ci przed chwilą! – rozzłościł się – Nie tylko my! To może być drugi człowiek – żywy lub martwy! Nie słyszałeś o dybukach! &lt;br /&gt;- Okey zmarli, ale żywi? &lt;br /&gt;- Aktorzy – powiedział zupełnie poważnie. &lt;br /&gt;– Oni wcielają się w postacie fikcyjne. Udają kogoś, a nie wpychają się do jego psychiki.- oburzyłem się, bo mu się pomieszało do reszty. &lt;br /&gt;- Są tacy, którzy potrafią czuć się w kogoś i nim manipulować. Uwodziciele, wampiry energetyczne, guru różnej maści… &lt;br /&gt;- To jest rodzaj pasożytnictwa, a nie pochłanianie kogoś zewnątrzsterownego – nie przyjąłbyś wpływu za opętanie. W sumie miał rację, ale oni dążą do opanowania całości organizmu. &lt;br /&gt;- Każdego da się złamać i zrobić mu… jak to wy mówicie – wsadził palec do buzi, wyrwał go z cmoknięciem – Pranie mózgu. Są to sposoby subtelne, że ofiara się nie orientuje. Wystarczy znaleźć furtkę do podświadomości – uśmiechał się coraz szerzej i drapieżniej. Ząbki miał jak pirania. Taksiarz zapiał jak kogut i zagwizdał nieznaną mi melodie. Ucinaną, doprawioną o tarcie zębów o zęby. &lt;br /&gt;Zdałem sobie sprawę, że on mną kręci. Idziemy w jego kierunkach i robimy co on chce. Zredukowany zostałem do małej cząsteczki, którą wsuwa się do kieszeni. Czyni zamęt w mojej świadomości i stawia na głowie światopogląd. Nie mogę się od niego uwolnić, bo jest jak ekstra specyfik narkotyczny. &lt;br /&gt;- A używki to też? – spytałem z głupia frant. &lt;br /&gt;Wywrócił oczami i zrobił arystokratyczną minę. Zaciągnął się papierosem i pozieleniał od tego. Odkaszlnął, a szofer włączył radio. &lt;br /&gt;Tu wasza ulubiona stacja – zaszczebiotał spikerka. W tle słychać było wrzaski, plaskanie bicza i skwierczenie. Za chwilę Najgorsze wiadomości – przemówił bas, z niemieckim akcentem z łamaną dykcją. – A teraz chwila muzyki &lt;br /&gt;- Nie to wywołuje zmiany fizjologiczne &lt;br /&gt;- I zarazem duchowe – dodałem prędko – Uszkodzenie mózgu potrafi odmienić psychikę. Podobnie choroba zmieni wesołka w ponuraka. &lt;br /&gt;Zaciął się i zagapił w szybę. Z papierosa posypał się na jego spodnie popiół. Nie miał repliki na moje słowa. Odezwał się niespodziewanie ten drugi: &lt;br /&gt;- Śmiertelnik ma rację. Zagalopowałeś się na wertepy i zmyliłeś drogę. Tylko my, duchy i czarownicy voodoo, potrafimy opętać. Pozostałe sprawy to pomniejsze półśrodki. Co innego nakłanianie lub zmuszanie, przyglądając się z zewnątrz. Pewnie żeś jeszcze tego nie robił? – zagadnął szorstko do Diabełka. Ten zrobił minę przemądrzałego ucznia. &lt;br /&gt;- Chcę wysiąść! – rzekł cienkim głosem, gdy pouczał go starszy. &lt;br /&gt;- Dzieciuch jesteś i w dodatku na gigancie. – pędził dalej ulicą, nie tracąc wątku – Kiedyś to było fajnie: krwawe wojny, tortury, tyrani, sabaty czarownic – mlasnął – Szalone zabawy przy ognisku i koźlęcia. Teraz byle hołota, krzyżyk do góry nogami odwróci, na czarno się ubierze, nasłucha się tego hałasu i ma się za Belzebub wie kogo. &lt;br /&gt;- Przecież groby niszczą, pokłon wam dają i zabijają rytualnie – wtrąciłem, bo nie chciałem bagatelizować ich działań. W końcu to sekta. &lt;br /&gt;- Zabiją mało, jakąś prawiczkę zgwałcą, a ta za to od razu w niebiosa. Frajdę sprawią, ale zarobek z tego żaden. &lt;br /&gt;- To co daje zysk? – zaciekawiło mnie kapitalistyczne podejście. &lt;br /&gt;- Kuszenie, wojna albo przestępstwo gdzie ofiara nie jest święta. Wystarczy jeden lub kilka.. &lt;br /&gt;- Podjudzacie kogoś do dalszych grzechów. To jest wasz styl bycia &lt;br /&gt;- At, my. Z początku tak, a później to ludzie sami. Owe grzechy sprawiają najwięcej przyjemności dlatego są zakazane. Nam zaś wszystko jedno ile będzie po drodze skrzywdzonych i złamanych regułek. My mamy dowartościować, a nie krytykować. &lt;br /&gt;- To nie lubicie krwi i bólu ? Dobry pracownik musi lubić swoją pracę. &lt;br /&gt;- Dla większości to po prostu zwykły fach. Powstaliśmy po to, aby go wykonywać. Nie jesteśmy od myślenia o naszej egzystencji. &lt;br /&gt;- I nawet odrobinki funu ? – nie wierzyłem własnym uszom. &lt;br /&gt;- Przyjemność to złamać duszę, a reszta to skutki z tym związane. Owe dodatki jarają świeżych absolwentów i chwalipiętów. Przychodzi taki, opowiada np. ile jego seryjny osób wykosił. Co to jest dla starych wyjadaczy, co niejedno widzieli. – Diabełek poczerwieniał gdy wspomniano o młodzieży. Nawet w społeczeństwie czartów, panowała swoista gerontokracja. &lt;br /&gt;- To, że wiesz dużo o starych czasach… Kogo to obchodzi – zezłościł się na takie poglądy. – Liczy hier und jetz. &lt;br /&gt;- Teoretyk – prychnął w jego stronę szofer. Gałka u radia, sama się zakręciła. Samochód przystanął na miejscu dla niepełnosprawnych. Wyszedłem z wozu zamyślony nad pokoleniami trącymi się w walce o dominacje. Młodzi chcą nowości i rewolucji, a starzy kostnieją przy swoich poglądach. Dotyka to nawet uznanych profesorów tamujących zdolną świeżą krew. Druga strona zaś krzyczy wywalić ze stanowisk wszystkich dziadków. Rozpiera ich brutalna energia i pęd ku karierze. &lt;br /&gt;Usłyszałem jak mówi z przekąsem, na odchodne: &lt;br /&gt;- Chwalenie starych czasów jako lepszych to oznaka sklerozy i stetryczenia – trzasnął wzburzony drzwiczkami. Miał rację, bo im kto ma więcej latek na karku, chętniej moralizuje innych. Czasy zmieniają się, udoskonala się technika, ale człowiek umysłowo tkwi na poziomie pierwotnych przodków. Ubiera zwierzęce instynkty w kostiumy przehumanizowanych teoryjki. &lt;br /&gt;Auto odjechało z piskiem opon. Parę metrów dalej rozpłynęło się w obłoku mgły. Przetarłem oczy, bo mnie zaszczypaly od tego widoku. Mój towarzysz był wyraźnie zdegustowany i nie w humorze. Starszy mu dopiekł znajomością rzeczy i nie dopuścił do głosu. Powlókł się za mną do klatki.Wziąłem go na ręce i niosłem po schodach. Stawał się ludzki jak homunkulus. Był lekki, jego kończyny wisiały bezwładnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-5004136764365591137?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5004136764365591137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5004136764365591137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2012/02/sabat.html' title='Sabat'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-8196144183585901393</id><published>2012-01-30T19:26:00.000+01:00</published><updated>2012-02-02T19:26:23.856+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tfurcosc'/><title type='text'>Pod murem</title><content type='html'>- Czy&amp;nbsp; wiesz kogo spotkałem przed chwilą... - podekscytowany podszedłem do niego.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;- Jesteś bardzo blady - wszedł mi w zdanie. Oczyszczał ubranie z kamiennego pyłu.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;- Być może, bo spotkałem samą Śmierć - pochwaliłem się - I nic mi nie zrobiła - obejrzał się przestraszony, w kierunku mojego przyjścia. Całun, w którym były owinięte kości przeniósł się gdzie indziej. &lt;br /&gt;- Czułem to - wciągnął mnie za bramę - Kostucha cię kosą postuka i przyjdzie na ciało posucha. Mogła cię złośliwie zabrać, ale nie zrobiła tego. &lt;br /&gt;Wydostaliśmy się za murów cmentarza. Zanucił pod nosem pierwszą zwrotkę &lt;i&gt;Córki grabarza&lt;/i&gt;. Zatkałem mu usta, bo nie chciałem więcej chóru. Zrozumiał to bez słów. Obślinił mi rękę, wytarłem ją o jego ciuchy. Parsknął niezdrowym, kaszlącym śmiechem. Mogliśmy swobodnie porozmawiać, więc zacząłem: &lt;br /&gt;- Wyjaśnij mi dlaczego uciekaliśmy, skoro to twoi pobratymcy. &lt;br /&gt;- Oni – uniósł się z dezaprobatą. – To są p r a c o w n i c y&amp;nbsp;&amp;nbsp; f i z y c z n i – przeliterował. Zrozumiałem, że komunizm to utopia. Nigdzie nie szanowano pracy rąk. – Jestem bardziej wykształcony &lt;br /&gt;- Nawet jeśli, to dlaczego uciekaliśmy gdzie pieprz rośnie? – zawahał się, powoli przystanął. Odpowiedział, nie patrząc mi w oczy. Wstydliwie kłamał, obserwując mroczny horyzont. &lt;br /&gt;- Nie chciałem się im pokazywać. To idioci, nie odróżniają człowieka od ducha. Gdyby się nawet domyślili, to uznaliby, że to jakaś kontrola. Zapadliby nas do piekła. &lt;br /&gt;- A tam naprawdę tak jest? &lt;br /&gt;- Jak? – przygryzł dolną wargę ze zdziwionym obliczem. &lt;br /&gt;- Tak jak na obrazkach, które pokazali. &lt;br /&gt;- To folder reklamowy… - machnął ręką – Gdy tam trafisz to zobaczysz. – uśmiechnął się flirtelnie i przytulił. – Oprowadzę cię. &lt;br /&gt;- To znaczy, że to fałsz. Wygląda jak u Dantego? &lt;br /&gt;- Hm… uważasz, że on naprawdę tam był? &lt;br /&gt;- Nie wiem. A był? &lt;br /&gt;- Gdyby tam trafił, toby nie wyszedł. – po czym dodał szeptem – Nielicznym to się udaje. &lt;br /&gt;- Był przecież żywy – dodałem. To usprawiedliwienie przyjąłby każdy rozsądny diabeł.&lt;br /&gt;- Kto by mu uwierzył. Wracając do tematu piekło nie sięga ludzkiego pojmowania. Żaden poemat, malowidło czy film nie są w stanie oddać jego piękna. &lt;br /&gt;- Przynajmniej fizyczni z cmentarza przypominali średniowieczne wyobrażenia. – uśmiechnął się pobłażliwie. &lt;br /&gt;- Zgadza się, łatwiej ich zobaczyć. Skąd jednak wiesz, czy to ich prawdziwe oblicze? &lt;br /&gt;- Nie powiesz mi tego i nie dowiem się nigdy. &lt;br /&gt;- Bardzo słusznie, bo wiedza osłabia wyobraźnie. Jeśli staniemy się realni, przestaniecie się nas bać. – nie zgadzałam się z pierwszym zdaniem, ale nie chciałem się kłócić. &lt;br /&gt;- Żerujecie na zabobonach i trwodze. &lt;br /&gt;- Ciemnota to prosta dróżka do nas. Dlatego wciąż jesteśmy na topie. Póki istniejecie i my będziemy. Jesteśmy fantazmatyczną pożywką. – zakręcił piruet na pękniętej płytce. Ukłonił się jak baletnica. Mogłem uznać, że mam do czynienia z szaleńcem. On nie był nim, po prostu przekraczał nasze pojmowanie rzeczywistości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-8196144183585901393?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8196144183585901393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8196144183585901393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2012/01/pod-murem.html' title='Pod murem'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-8085754640239199146</id><published>2012-01-29T18:12:00.001+01:00</published><updated>2012-02-04T17:24:56.857+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tfurcosc'/><title type='text'>Wszyscy będą podejrzani</title><content type='html'>ZANIM&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie masoneria, nie spiski,&lt;br /&gt;układ zawiera potajemnie,&lt;br /&gt;rząd upycha dokument śliski,&lt;br /&gt;bo wyborca im się przejmie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uspokaja nas polityk nieszczery,&lt;br /&gt;że to tylko cios dla piractwa,&lt;br /&gt;że tylko połapią pedobery,&lt;br /&gt;dość populistycznego matactwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klaszczą koncerny kulturalne,&lt;br /&gt;promujące płaską, niestrawną papkę.&lt;br /&gt;Pośrednik ma więcej od twórcy, normalne,&lt;br /&gt;lecz dalej po zysk wyciąga łapkę.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nim za złych słów szukanie,&lt;br /&gt;wyciągną z łóżka głuchą nocą,&lt;br /&gt;Nim za przekleństwa wystukanie,&lt;br /&gt;przełupią karę pełną mocą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim zasklepi oczy, cenzorska katarakta,&lt;br /&gt;zaprotestuje wraz z innymi: Nie dla ACTA ! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wierzę politykom ani firmom. To jest inwigilacja na na szeroką skalę. Stawia każdego jako potencjalnego przestępcę.Zacznie się handel danymi, wyciąganie prywatnych spraw, szantaże i wycinanie niewygodnych opinii.Od 26.01. jeszcze 30 dni wolności. Jako najpierwsza panikara, boję się co to będzie. &lt;br /&gt;4.02.2012 I wycofali się... na rok. Sprawa przyschnie to, przegłosuje się w sejmie. Podobno 90% polskich internautów ściąga z sieci. Pobuduje się więzienia z gumy, to jakoś się pomieścimy. :P&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-8085754640239199146?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8085754640239199146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8085754640239199146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2012/01/wszyscy-beda-podejrzani.html' title='Wszyscy będą podejrzani'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-8041555528454607401</id><published>2012-01-25T19:18:00.000+01:00</published><updated>2012-02-02T19:19:06.619+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tfurcosc'/><title type='text'>Za murami</title><content type='html'>- Och –rzekł niedowierzająco i złożył usta w ciup. – Strasny jestem – wyseplenił kokieteryjnie. &lt;br /&gt;- Chciałbyś – zadrwiłem. Nie odpowiedział. Popatrzył zagniewany, a w jego oczach błysną ogień. &lt;br /&gt;- Czyli uważasz, że to jest moja prawdziwa postać. A może ja się tylko do was upodabniam. – zaczął. O Matko Boska już go sobie wyobrażam. Bestie. Prychnąłem śmiechem.&lt;br /&gt;– No, nie! –wykrzyknął. Aż ludzie na ulicy się obejrzeli. Urażona duma, aż w nim zapiszczała jak nienaoliwione drzwi. – Jeszcze zobaczymy! – pogroził mi pięścią i odszedł w stronę przeciwpołożną. Ledwo go dogoniłem. Szliśmy więc razem, a on dąsał się. Jego oblicze skrzywiło się w napiętym grymasie. Milczał uparcie i sztampowo wywracał oczami jak obrażony. Brak jego gadatliwego głosu sprawił, że zacząłem za nim tęsknić i próbowałem parokrotnie nawiązać jakąś rozmowę. Nieskuteczne okazały się moje próby. Nagle zdałem sobie sprawę, że robi się coraz ciemniej. Uliczne latarnie, których było w okolicy niewiele, świeciły się. Ponadto dookoła mało było domów. Jedynym budynkiem, który zauważyłem w promieniu 20 metrów, była stacja benzynowa. I nie szliśmy chodnikiem, ale jakąś wydeptaną ścieżką. Wywiódł mnie mój błędny ognik na manowce.Włosy kolejno powstawały mi na karku i przejął mnie niespokojny chłód. &lt;br /&gt;Byliśmy prawdopodobnie na obrzeżach miasta. Zdziwiłem się jak mogliśmy tak szybko się tu dostać. Nie biegliśmy, lecz szliśmy sobie spacerkiem, więc skąd u licha się tu znaleźliśmy. &lt;br /&gt;- Gdzie jesteśmy? – zapytałem go, lecz znikł mi z oczu. Czyżby po raz kolejny poszedł sobie? &lt;br /&gt;Rozglądając się zauważyłem przed sobą niedużą, drewnianą kapliczkę. Znajdowała się ona za szarym, obdrapanym i niszczejącym murem. Odgradzał on świat zmarłych od żywych. Otaczał ponury, stary cmentarz. Odkrywczo spojrzałem na zegarek. Godziny duchów jeszcze nie było. &lt;br /&gt;Na pewno zaciągnął mnie tu celowo. Tylko po co? Aby pogrzebać żywcem wśród wysokich i rozrosłych drzew w najładniejszym grobowcu, należącym do najbogatszej rodziny lub w zwyczajnym ziemnym i ani tabliczki metalowej nie zostawić. Podpowiadał mi to strach. Cofnąłem się o krok do tyłu. Opacznie przeżegnałem się. &lt;br /&gt;- Co ty robisz?!– odezwał się grobowym głosem, za moimi plecami. Gdybym go nie poznał, chybaby dostał zawału. &lt;br /&gt;- Ja?! Co ty robisz? Po cośmy tu przyszli – zapytałem, ciekawy co odpowie. &lt;br /&gt;- Mógłbyś nie używać przy mnie tych zabobonnych gestów. – poprosił, stając u mojego boku. – Myślałem, że przy mnie zapomniałeś, że istnieją. &lt;br /&gt;- Nie zapomniałem – odparłem. Kolory na niebie ciemniały. Noc wybudzała się ze swoich snów. Rozkoszowałem się pięknem zjawiska. Mrok miał nas pochłonąć w swe przepastne i niezgłębione gardło. &lt;br /&gt;- Myślałem, że przestałeś wierzyć – rzekł z ukrytym smutkiem. Zabrzmiała jak tani melodramat z komedii romantycznej. &lt;br /&gt;- Co najwyżej zostałem deistą. – pocieszyłem go. &lt;br /&gt;- Wielkie mi poświęcenie. Wiesz, że jak nie ma wyznawców to i B…- zakasłał celowo. – nie ma. Słowem to oni sprawiają, że istnieje i napełniają świątynie, w której czczą w istocie swoją wiarę. Swoje wyobrażenie, swój miraż, przypisywanie sobie boskości. Mówią jesteśmy panami, dano nam władzę nad zwierzętami i przeczucie, że jesteśmy gronem zasranych wybrańców. &lt;br /&gt;- Czy nie ma już innych tematów niż Kościół Rzymskokatolicki? Kochany – objąłem go w pasie – Zaczynasz się robić nudny w swojej wrogości. &lt;br /&gt;- Próbuje cię jedynie przekonać o sztuczności i fałszywości tego zjawiska. A najbardziej nie lubię ich za to pieprzone misjonarstwo. Nawracają każdego kogo tylko mogą. Żadna inna religia nie ma tylu popieprzonych misji! Porównaj islam, judaizm, hinduizm… Zachowują się jak sekta. Z wiekową tradycją i organizacją! Oni chcą, aby cały świat słuchał ich. Kto nie jest z nami, ten jest przeciw nam! Na stos go! To jest totalitaryzm duchowy. &lt;br /&gt;- Ale ich zasady w sumie nie są złe. Są moralne i … - spojrzał na mnie pogardliwie. &lt;br /&gt;- Na świecie nie ma miejsca na moralność. Ona jest passe! To wymysł waszej kultury, która z kolei wyszła z jaskiń. A później została narzucona przez tych, co doszli do władzy. I utrwalana przez prawa. A prawo czepia się maluczkich, bo im kto wyżej tym sobie poradzi. Wy w istocie różnicie się od zwierząt myśleniem abstrakcyjnym i świadomością swojego ja. W rzeczywistości jesteście krewnymi małp z paroma cechami, których one nie mają. &lt;br /&gt;- I dlatego nie stworzyły ani cywilizacji ani sztuki. – argumentowałem. &lt;br /&gt;- I nic im z tego tytułu nie jest. Żyją naturalnie w zgodzie z naturą. Niewiele mają czasu, bo za kilkanaście, kilka lat zniszczycie środowiska i po małpkach. Geniusz, który niszczy. Nawet najgłupsze zwierzę nie zniszczyłoby sobie domu i okolicy w której żyje. &lt;br /&gt;Ściemniło się zupełnie, choć w tę porę roku jest jaśniej. Zachowałem czujność. Nigdy nie byłem tak blisko cmentarza o tej porze. Nie wiadomo dlaczego poprzypominały mi się gotyckie opowieści. Duchy? Brednie! – każdy rozsądny i racjonalny człowiek wam to powie. Jednakże spytajcie go czy poszedłby nocą na cmentarz. Chyba, że jest hieną cmentarną, to pójdzie. Ale czy się nie boi, bo najgorszy jest strach. Nie ten realny, ale zwielokrotniony wyobraźnią. Nasłuchałem się przy okazji kilku opowieści z dzieciństwa. &lt;br /&gt;e szczęście nie nocowała na cmentarzu, ale dopadła bocznej bramy zamykanej przez ciecia. &lt;br /&gt;Albo i innej o wujku, który podczas drugiej wojny był na cmentarzu. Wcześniej na groby spadła bomba i je zdewastowała. Dookoła leżały kości i fragmenty marmuru oraz granitu. I nagle patrzeć czaszka ludzka, która się rusza. Normalnie posuwa się po ziemi. Zwidy lub duch, który ponoć gnieździ się w mózgu wykazywał funkcje żywotne. Nie, najzwyczajniejszy w świecie płaz wodno-lądowy zwany żabą, był pod tą czaszką. &lt;br /&gt;I czego się tu obawiać bardziej, niż samego lęku. To on jest najgroźniejszy dla nas łącznie ze stresem. Nasze fobię paraliżują nam myśli i nogi. Arachnofobik nie dotknie pająka, klaustrofobik nie spędzi w windzie pięciu minut, a nieśmiały nie uczyni pierwszego kroku. Doprowadzają one nas do fazy gwałtownego „nie” i niepohamowanej ucieczki. Oczywiście to bywa przydatne i jest elementem instynktu samozachowawczego. Nieuzasadnione zwielokrotnienie strachu w sytuacjach banalnych i niepotrzebnie koloryzowanych doprowadza nas do szaleństwa, a nawet do śmierci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyżby przyprowadzono mnie tu, aby zasilił społeczność zmarłych? Przypomniało mi się to opowiadanie o nieboszczykach Dostojewskiego Śmiałem się wtedy, a dziś się bałem, że i mnie coś takiego spotka. &lt;br /&gt;On nie wyczuwał moich obaw. Z dostojeństwem podszedł do pordzewiałem bramy i otworzył ją ze skrzypieniem. &lt;br /&gt;- Porzućcie wszelką nadzieję, wy którzy tu wchodzicie – zadeklamował Dantego. &lt;br /&gt;Wszedł do środka z powagą tak karykaturalną, że zachichotałem. Patos najwyraźniej dodawał mu ducha. Obrócił szyję i zerknął z ramienia. Stałem, obejmując się ramionami i plącząc stopy. Ponownie przewiał mnie zimny wiatr, od którego się zatrząsłem. Wyglądałam jak kupa nieszczęścia. Dołączcie do tego zbolałą minę i wytrzeszczone oczy. &lt;br /&gt;- Wchodzisz – spytał obojętnie. Uwiesił się skrzydła bramy i kołysał się na nim. Gałką laski wybijając rytm. Dodał przekornie – Boisz się? &lt;br /&gt;- Nie – odparłem, nie pozwalając dać mu satysfakcji. Niech nie myśli, że się wystraszyłem. Strachem najczęściej nas łamią. Jak nie zrobisz tego i tamtego, to dostaniesz taaką karę. Terror zwiastujący horror, skutkuje blokująco jak nic. Spytajcie dyktatorów państw totalitarnych czemu mają więzienia i wrogie ludzkości aparaty bezpieczeństwa. Na co im domniemani tajni wrogowie i masa realnych szpicli. Donos na każdego przez każdego. To jest system trzymający podanych w szachu jak nic na świecie. &lt;br /&gt;- Zażyj tabakii – zaśpiewał basem, aż kilka ulic dalej przeciągle zawył pies. Postanowił go wspomóc w Arii z kurantem. Gdy skończył pieśń, w akompaniamencie sów, kotów, psów i gryzoni, pocierałem kark, a on zrobił to samo. &lt;br /&gt;- Idziemy – zadeklarował wyciągając do mnie dłoń w białej, skórzanej rękawiczce z monogramem „Be”. Ująłem ją i zapytałem zaciekawiony: &lt;br /&gt;- Kto to jest Be ? &lt;br /&gt;- Mój zwierzchnik. Bel…zebub oczywiście – jego ton był rzeczowy i złowrogi. – Nie szukaj łatwych wymówek i nie przedłużaj. Chcę pozwiedzać z tobą. &lt;br /&gt;- Ależ jest ciemno i niewiele będziemy widzieć – jego zapewnienie, że ze mną, sprawiło, iż zmiękłem. Trochę mu jednak na mnie zależało. To zaczęło mi, bo kiedy ktoś chcę nas, to zależy i nam na rzeczach wcześniej obojętnych. Przyciągnął mnie mocno do siebie, aż zstąpiłem na ziemię umarłych. Puścił mnie, podszedłem do kamiennej tablicy informującej kto znany tu leży. Ku mojemu zdziwieniu nad nią pojawił się neon i oświetlił ją na metaliczny niebieski. Za moimi plecami rozległ się tępy gruchot. Podskoczyłem i popatrzyłem tam. Diabełek zamknął bramę z hałasem. &lt;br /&gt;- Nie mogłeś ciszej – rzekłem z wyrzutem. Nie przejął się. &lt;br /&gt;- Nikt nie słyszał. A nawet jeśli zmarłym to nie przeszkadza. – stanął przy moim ramieniu, a następnie położył na nim głowę. Pierwszy raz wyczułem, jak w szyję kłują mnie jego rogi.Wtedy nie sądziłem, że je w ogóle posiadał. Przekonałem się, że jako typowy sarmacki panek, ma również ogon i czasem kopyta. Przyłożył palec wskazujący i wiódł po nazwiskach osób. Zatrzymał się wreszcie przy kimś. &lt;br /&gt;- Ten jest u nas – popukał w napis, jakby budził kogoś ze snu. Przechodziliśmy od tablicy do tablicy i czynność powtarzała się. Wymienił mi wszystkich, którzy są „u nas”. Miał na myśli oczywiście piekło. Wbrew temu co się sądzi, była to chyba połowa. Odetchnąłem z ulgą. Wyczuł, że moja pierś ponosi się i opada, bo miał przewieszoną przez nią rękę. Łączył ją z drugą, która otaczała moje plecy. Zamykał mnie w ten sposób w klamrze. Wyglądało to jakby ciągnął rannego, bo nogami powłóczył na ziemi. Oprał się o mnie, oddając kierownictwo kroków. Zwykle to on prowadził, ja tylko wskazywałem miejsce. Tamtego dnia było odwrotnie. Postanowiłem się podroczyć: &lt;br /&gt;- Mało tych waszych. &lt;br /&gt;- Bo wasz chrześcijański – łyknął ślinę – jest nazbyt miłosierny. Co nie oznacza, że nie potrafi być okrutny. Wspomnij Hioba. &lt;br /&gt;- To jednak jest! &lt;br /&gt;- Jest abstrakcją. Taką jak liczba 5. Naprawdę jej nie ma i w naturze jej odpowiednika. Jest wymysłem ludzi, którzy przyjęli, że oznacza ona tyle i tyle przedmiotów. Kiedyś były miary łokcie, stopy, galony, które przyjmowano, że są jakąś ilością. Tak samo tutaj przyjmujecie, że jest coś takiego i nadajecie mu stosowne cechy. To wy go stworzyliście nie on was. Ileż razy muszę ci to powtarzać, a ty to zapomnisz. Najzwyczajniej w świecie wypierasz się tego i nie chcesz przyjąć. To taki… no jak wy na to mówicie…a – &lt;br /&gt;Przestałem, go słuchać, gdy zobaczyłem kobietę, a raczej coś będące jej resztkami. Uderzył mnie smród zgnilizny i okropna dziura w kolanie, przez którą prześwitywała kość. Im bardziej się o nas zbliżała, tym wyraźniej widziałem, jej staroświecką sukienkę, momentami popękaną i rozpadające się buty. Kwiat w jej długich włosach, dawno usechł. Podchodziła do nas, zrobiłem krok w tył. Mój towarzysz odczepił się ode mnie. Zakrzyknął z daleka: &lt;br /&gt;- Dobra noc! &lt;br /&gt;Dygnęła przed nim uroczyście. Złapał mnie za ramię i poprowadził ku niej. Czułem jak serce mi skaczę przerażone i suchość w gardle.Opierałem się. Syknął do mnie: &lt;br /&gt;- Nie bądź osłem. Zombie nic ci nie zrobi. Przywitać się powinniśmy. &lt;br /&gt;- No nie wiem – przypomniałem sobie sceny z horrorów z żywymi trupami. Ludzie stawali się tam ich potrawka. Byłem zdecydowanie za młody, aby stać się ich kotletem. &lt;br /&gt;- Oni nie zjadają, bo ich żołądek nie funkcjonuje. Nie mogą wykonać żadnych czynności fizjologicznych. – tłumaczył półgłosem, wydłużając kroki. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego się poruszają. Nie dane było mi się spytać, bo byliśmy bardzo blisko. &lt;br /&gt;Zatem podszedłem do niej, na formalną odległość. Uśmiechnęła się do nas. Diabełek się skłonił, trzasnął obcasami i pochylił, aby żarliwie ucałować wyciągniętą dłoń z cmoknięciem. &lt;br /&gt;Podsunęła drugą mi, mimo niesmaku, bo skóra była zielonkawa i nadgniła. Leciutko przyłożyłem usta. &lt;br /&gt;- Jak miło mi państwa zobaczyć. Nikt z mojej współczesnej rodziny nie przychodzi. Zapomnieli o mnie, to przykre. Mój grobowiec jest taki zaniedbany. &lt;br /&gt;- Szanowna pani, ma przecież znakomite towarzystwo. – dodał jej otuchy, jednocześnie potępiając zachowanie, gdy powiedziała. &lt;br /&gt;- Ach jakież to nudne, rozmawiać tylko z mieszkańcami. Ci nowi nie mają za grosz manier. &lt;br /&gt;Przytaknął jej brodą. Poszliśmy z nią. Ubranie na plecach było podarte, dostrzegłem kości i resztki mięsa, okalane przez gorset i pozostałości sukni. Oderwałem od niej oczy, aby przyjrzeć się grobom. Ku mojemu przerażeniu, na jednym z lastryko płyta się przesunęła. Był on pokryty wieńcami, których szarfy powiewały i kwiatami. Paliło się kilka zniczy, których płomień pod wpływem ruch przechylił się w lewo. Zobaczyłem jak wydostaje się z niego postać w czarnym garniturze z siwymi włosami. Świeżo pochowany nieboszczyk wygramolił się z pułapki. Niepewnie się nam przyjrzał i odszedł w drugą stronę. Omal nie wpadłem na mojego towarzysza, który szedł obok niej. &lt;br /&gt;- Stało się coś.? – spytał biorąc mnie pod ramię. &lt;br /&gt;- Tam – wskazałem niegrzecznie palcem. – Człowiek wyszedł z grobu. &lt;br /&gt;Ich głowy odwróciły się w tamtą stronę. Zauważyły jak przemyka się po nagrobkach. &lt;br /&gt;- Coś się panu wydawało. Nie widzę żadnego człowieka. – dama zmarszczyła nosek. Za życia musiała być ładna, na pewno młodo umarła. Nie śmiałem pytać. &lt;br /&gt;- Jemu chodzi o świeżo przybyłego. Przypomina mi się historyjka o śmiertelnej idącej nocą przez cmentarz. Bardzo się bała. Nagle zobaczyła, że idzie mężczyzna. Bez wahania przyłączyła się do niego. Idą razem, a ona po chwili pyta: „A nie boi się pan tak iść ciemną nocą przez cmentarzu?”, na co on „Jak żyłem to się bałem”. &lt;br /&gt;Uśmiechnęła się łagodnie. Rzekła po namyśle: &lt;br /&gt;- Żywi się nas boją. Czasami może nawet słusznie. Ci, którzy zostali, nie są zbyt przyjaźnie nastawieni, czegoś przeważnie od tych co zostali chcą. Żywi nigdy nie słuchają. &lt;br /&gt;- Mają własne śmiertelne sprawy droga pani. A z drugiej strony czy wy słuchacie ich próśb? &lt;br /&gt;- To wyjątki, aby ktoś nas o coś prosił. Chyba, że na seansach spirytystycznych, ale ja po śmierci na żadnym nie byłam. Tam się pojawią ci, niepochowani na cmentarzu. &lt;br /&gt;Stopniowo wokół nas zrobił się ruch. Weszliśmy na główną aleje, tu zobaczyłem mnóstwo trupów w różnych stadiach rozkładu. W różnych strojach i wieku. Witali się między sobą. Nasza rozmówczyni przyjrzała się obecnym: &lt;br /&gt;- Z roku na rok, co raz więcej przybywa starców. Kiedyś umierało więcej dzieci, młodzieży, osób 30 i 40 letnich, a teraz starcy. I to ile lat mający. Za moich czasów była to rzadkość. Powiedzieli mi, że medycyna się bardzo poprawiła. Czy to prawda? – spojrzała na mnie. &lt;br /&gt;- Prawda, jasne, że się poprawiła. – zgodziłem się z nią. Nie budziła więcej mojej ciekawości, bo ujrzałem grupkę kobiet z jej epoki, podobnie ubranych. O przepraszam jedna była z czasów późniejszych. Ta po jej lewej miała nowoczesną składaną parasolkę trzymaną nad głową. Inne chroniły się w jej cieniu i chichotały. Na cztery pary rąk trzymały współczesną książkę. Sądząc po wyglądzie, jedną z serii Harlekina. Ta wycięta z żurnalu mody lat dwudziestych pomachała do nas. &lt;br /&gt;- Bardzo przepraszam, ale pójdę się przywitać z moimi przyjaciółkami. – przeprosiła nas, stając przed nami. &lt;br /&gt;- Niech pani do nich idzie, jeśli chcę. Możemy pozwiedzać cmentarz sami. &lt;br /&gt;- W takim razie do widzenia – ponownie podała nam dłonie do ucałowania i poszła. &lt;br /&gt;Mocniej wczepiłem się w diabełka. Minął nas facet w kurtce motocyklowej, który skakał na prawej, jedynej nodze. Był boso. Gdy zobaczył, że wgapiamy się w jego stopę, odrzekł: &lt;br /&gt;- To zupełny skandal! Wiecie, że te cholery z domów pogrzebowych na siłę wciskają nas w buty. Musiałem swojego wyrzucić, taki był skandalicznie niewygodny. &lt;br /&gt;Gdy odszedł, szepnąłem do demona: &lt;br /&gt;- Ten lewy wyrzucił razem z nogą. &lt;br /&gt;Uśmiechnął się szelmowsko. Zagadnął: &lt;br /&gt;- Widzę, że ci humor wraca. To znak, że przestałeś się bać. Cóż, możemy wracać do siebie. &lt;br /&gt;- Zaraz przyprowadziłeś mnie, aby zobaczyć cmentarz i już chcesz wracać? &lt;br /&gt;- Skąd możesz wiedzieć jaki miałem cel. – obróciliśmy się w stronę bramy. Nagle coś przeskoczyło przez mur obok niej. Mojemu koledze włosy stanęły dęba, dosłownie przekształciły się w punkowego irokeza. – Szybko biegnijmy do katakumb! &lt;br /&gt;Pociągnął mnie za sobą. Co i raz oglądałem się do tyłu, ale nie dostrzegłem pogoni. Jedynie wzdłuż alejki przy murze uformowały się jakieś kosmate istoty w szereg. Chyba odliczały. Ich dowódca, wyższy i masywniejszy od nich wyciągnął z kieszeni jakąś kartkę. Czytał im jej treść, a oni przyjęli postawę swobodną. Część z nich usiadła lub oparła się o pomniki, paru się nawet położyło, również na chodniku. &lt;br /&gt;Traciłem ich z oczu, nie mogąc dokładnie zobaczyć szczegółów postaci. Oddalaliśmy się sprintem. Zniknęli mi katakumbą, choć miałem wrażenie, że podskoczyli i rozbiegli się po cmentarzu. Wtedy mój towarzysz wreszcie się zatrzymał. Pociągnął mnie na dół i przycupnęliśmy na ziemi. Tuż na nami znajdowały się tabliczki upamiętniające czyja urna została tu zamurowana. &lt;br /&gt;- Kto to był? – spytałem nieco nerwowo. Jeszcze nie zrobił takiego manewru na widok nikogo. Trząsł się teraz lekko, nie odpowiadając. Wstał rozejrzał się w cztery strony. Westchnął, strzepując kurz ze swojego ubrania. Nie tłumaczył mi niczego, ale wyciągnął dłoń. Rękawiczka poszarzała od pyłu. &lt;br /&gt;- Co się właściwie stało? Kim oni są – zgrzytnął zębami i przytknął palec do ust. Wycedził, jak najciszej: &lt;br /&gt;- Nie ważne, musimy wyjść stąd jak najprędzej, rozumiesz – przytaknąłem głową i poszedłem za nim. Szukał drugiej bramy, idąc w kuckach. Jego drobnej postaci nie było widać, za płyt. &lt;br /&gt;Nagle się zatrzymaliśmy i przycupnąłem obok niego. Owe stworzenia stały z pochodnią nad nieboszczykiem, który mnie wystraszył. Klęczał na ziemi osłupiały, a wokół niego śmiejące się mordy. Twarze były tak szpetne i odrażające i miały grymasy rzygaczy. Wyglądali jak satyry, bo u dołu mieli koźle nogi. To byli koledzy mojego diabełka. Tradycjonaliści, a wśród nich jeden bardziej nowoczesny. Rysy miał brzydkie, a twarz czerwoną, ale ciało proste i ludzkie. Miał na sobie mundur nazistowski. Odczytywał on z niebieskiej księgi w grubej okładce, czyny zmarłego. Nie były one godne naśladowania. &lt;br /&gt;- Brałeś pieniądze, za trzymanie Żydów, a później ich wydawałeś Niemcom. Schonen praktyka, wspaniała. – cmoknął posługując się palcami – Przyszli Czerwonoarmiści – tu odzienie zmieniło się na rosyjskie – AK się przez ciebie uszczupliło. Wspaniale, charaszo. Wstąpiłeś do Urzędu Bezpieczeństwa… To było nasze ulubione ministerstwo w latach po II wojnie. Miałeś wspaniałe ciosy, pięknie biłeś. Podobało mi się, gdy złamałeś kręgosłup… albo jak powiesiłeś tego drugiego. I powiedziałeś, że sam to zrobił. Tak przez szereg lat, a po ’89 czerwoną książeczkę precz rzuciłeś. Żyłeś normalnie, a na starość to się popsułeś. Dostawałeś dużą emeryturę i na pomoc dzieciom w Afryce wydawałeś. Do Kościoła codziennie chodziłeś. – posmutniał, a kilku towarzyszy zapłakało. &lt;br /&gt;- Tak, zmieniłem się, zrozumiałem swoje grzechy – mówił podniośle starzec. Był przestraszony i zezował co się będzie działo. &lt;br /&gt;- Czyżby? Modliłeś się o swoje zbawienie, a nie o dobro swoich ofiar. Im bliżej trumny tym truchlałeś. Jak trwoga to do Boga, a przez pól wieku szalałeś. Wódeczka, dziewczynki, rozrywek zabrakło, nałożyłeś wór pokutny. &lt;br /&gt;- Nie, nie ja żałowałem naprawdę. Dojrzałem zrozumiałem, swoje błędy – bronił się, a oni się śmiali. – Bóg mi wybaczy, do czyśćca mogę iść. &lt;br /&gt;- Możesz, ale tam będzie ci nudno. To taki romański kościół, ciemno, zimno, małe okna i same klęczniki. Ludzie, którzy tam są od kilku wieków opowiadają te same historie. Wolisz przytułek dla bezdomnych zamiast luksusowego hotelu. &lt;br /&gt;Starzec się zastanowił. Nie wierzył im, ale przed nim pojawił się ekran. Migały slajdy z dzikich orgii, ze stołami uginającymi się pod żarciem i alkoholem. Wnętrza bizantyjskie, a wśród nich rozbawieni ludzie. &lt;br /&gt;- Popatrz czy to nie twoi koledzy z pracy? – kilku mężczyzn siedziała niczym tureccy baszowie. Podawały im drinki z cytrynką, piękne kobiety, których pozazdrościłby naczelny Playboya. – Czy oni są nieszczęśliwi? &lt;br /&gt;- To plugawe obrazki. To rozpusta w najgorszej postaci.- przeżegnał się i wydobył z kieszeni różaniec. Ściskał go i się modlił. Nie przejęli się tym zupełnie. &lt;br /&gt;- Za dużo radia słuchasz. Chciałbyś jak oni, ale się wypierasz. U nas wiek nie ma znaczenia. Skoro nie wybrałeś opcji nr 1, to należy ci się ta druga. Lepsza od tego, tfu – splunął na ekran, a ten się schował. – Masz rację to nieczyste rzeczy, tam jest czyściej &lt;br /&gt;- Boże uratowałeś mnie! – wykrzyknął ku niebiosom. Wrony siedzące na smukłych topolach, przestraszyły się i uniosły się w przestworza. Krążyły dookoła swoich gniazd, kracząc nieustępliwie. Kra, kra – ha, ha: biegło z góry. Czarty prychały, chichotały trzymając się za opasłe brzuchy. Ich naczelnik, z szyderczym uśmiechem odrzekł: &lt;br /&gt;- Nie do czyśćca, pod ziemię trupie tam twoje miejsce.- otworzył się pod nieszczęśnikiem dół, w który się zapadł. Dziura robiła się coraz większa i głębsza. Obsuwał się w nią, próbując chwytać brzegu i wystających korzeni. Ręka czepiająca się kurczowo powierzchni została nadepnięta i kopniakiem strącona. &lt;br /&gt;Diabełek pociągnął mnie za rękaw. Wyszeptał idziemy i ciągnął na długim palcu jak na haczyku. Nie mogłem oderwać oczu od zapadania się człowieka. Zrozumiałem, co to znaczy zapaść się pod ziemię. Nie miałem wątpliwości co czekało tego zbrodniarza. Nie żałowałem go wcale. Doszliśmy do brudnego i brzydkiego muru. Dalej było słychać przeraźliwy rechot. Jednak za chwile ich postacie rozprysły się w kilka plam śmigających w innym kierunku. &lt;br /&gt;Mój towarzysz wlazł na krzyż przy pomniku. Był za niski, aby dosięgnąć brzegu muru z cegieł. Skakał, aby go dosięgnąć. Z każdą chwilą, wznosił się wyżej, jakby w nogach miał sprężynki. Wreszcie podskoczył tak wysoko, że złapał się grubszej gałęzi. Pobujał&amp;nbsp; na niej i puścił. Wylądował na zewnątrz cmentarza. Krzyknąłem do niego rozczarowany: &lt;br /&gt;- A co ze mną? &lt;br /&gt;- Przepraszam – odezwał się głos za mną. Przestraszyłem się, bo był nieludzki. Z głębokiej studni czy dołu. Odwróciłem się i ujrzałem kościotrupa z kosą. Poplamiona krwią po samą rękojeść. Poczułem się słabo, Śmierć zaglądała mi w oczy – pustymi oczodołami. Ustawiona w postaci bojowej, całkowicie naga. &lt;br /&gt;- Pomylił pan adres. – z miednicy wyjęła czarny notes z czerwonymi kartkami. Za zakładkę robiło krucze pióro. Zamilkłem, czując jak boli mnie serce. Padnę na zawał pomyślałem. - To nie jest pański grób, aby sobie po nim bezkarnie spacerować. – pouczała mnie. Z gracją przerzuciła kosę do drugiej piszczeli. Na płycie widniały ślady butów, zdenerwowany wycierałem je dłonią. &lt;br /&gt;- To nie ja, to nie ja – powtarzałem mantrę, przypominając sobie mój życiorys. Tyle spraw nie załatwiłem do końca. Wziąłem zaliczkę od wydawnictwa, za powieść, na którą nie miałem pomysłu. Nie spłaciłem kilku długów. Z drugiej strony gdybym zmarł w tak sensacyjnych okolicznościach, to moje dzieła sprzedałyby się dużo lepiej. W ogóle nagły zgon podnosi popyt. Mówią więcej w mediach, krytycy rozstrzygają, która najciekawsze, ustanowiliby nagrody mojego imienia…. &lt;br /&gt;- Źle pan trafił. Nie powinien przychodzić tam, gdzie nie zapraszają. Wyjście jest kilka metrów po prawej. – ręka zmieniła się w drogowskaz. Ośmielony, zdobyłem się na odwagę i zapytałam: &lt;br /&gt;- A kiedy będzie moja kolej? &lt;br /&gt;- Kiedyś przyjdzie – odparła chowając notes. – Skąd mi wiedzieć. Jesteście ciekawskim gatunkiem. Wszelkie wróżki i jasnowidze ciągle pytają mnie kiedy. Nie znam odpowiedzi, pracuje na umowę-zlecenie. Zależy od ciebie. &lt;br /&gt;- Ode mnie? – nie sądziłem, że słyszę coś takiego. &lt;br /&gt;- Od waszego trybu życia, odżywania – wypaliła niczym z truistycznych poradników o zdrowiu. – Od tego czy Anuszka niechcący olej wyleje. Od wielu czynników. &lt;br /&gt;- A nie jest to gdzieś zapisane? &lt;br /&gt;- Nie. Nie zawracaj mi głowy śmiertelniku. Muszę dokończyć tych, co się obudzili w trumnach – machnęła ostentacyjnie ostrzem, więc odszedłem szybkim krokiem. Faktycznie była kolejna brama, która się otworzyła. Wyjrzała za niej kudłata głowa diabełka. Zafundował sobie afro. Minę miał nietęgą i przerażoną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-8041555528454607401?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8041555528454607401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8041555528454607401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2012/01/za-murami.html' title='Za murami'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-2507416328565127094</id><published>2012-01-21T06:25:00.000+01:00</published><updated>2012-01-23T09:46:23.597+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><title type='text'>Olśnienie</title><content type='html'>Lucyfer nie jest:&lt;br /&gt;- informatykiem&lt;br /&gt;- informatologiem&lt;br /&gt;- informacjologiem&lt;br /&gt;ani nawet bibliologiem. A już na pewno nie bibliotekarzem. On to pewnie nawet praktyk w księgozbiorze nie miał :P Ciekawe w ogóle ile osób z Instytutu ma pojęcie praktyczne, a nie teoretyczne. Parę ma na pewno, ale ile. Zaś Lucyfer jest informacjonalistą.Co mi nagle naszło wracać do tematu ? Czyżby poza Lucyferzastym, miałabym spaczenie na tle infnauk albo biblio. Po kolei:&lt;br /&gt;Po pierwsze przez Sylwestra. To był najgorszy sylwester, w całym moim życiu.&amp;nbsp;Mój misterny plan spędzenia święta oryginalnie, a mianowicie "iść spać", spełzł na niczym. Pies się bał, kot nauczył się od niego bać. Ojciec się uchlał i wypomniał mi, że mogłam skończyć te studia. Wykrzyczałam mu, żeby sam sobie skończył. I, że poszłam tam tylko dlatego, że chcieli i przez nich musiałam zrezygnować z policealnej. (To jest już tekst standardowy). Na co Ojciec, że mogłam wrócić do policealnej. Nie mogłam, bo przyjmowali do określonego wieku. Po tym poszedł spać. I nie było noworocznego toastu, bo Matka bała się otworzyć butelkę, a mnie nie pozwoliła. W TV nie dało się nic obejrzeć, bo starzy urzędowali przed telewizorem. Zagapią się na coś i nie dadzą przełączyć. Resztę nocy spędziłam przed komputerem. Z balkonu darły się pijane chłopy, co mnie zirytowało. Nowy Rok przespałam. Czekałam, aż te cholerne urlopy się skończą. Po świętach chorowałam, bo Ojciec przywlekł jakąś zarazę, która przeskoczyła na innych domowników.&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Po drugie za długo człowiek łaził do Instytutu i przyzwyczaił się. :( W rankingu studentów, ze swoimi sukcesami w leserstwie, powtarzaniu i wagarowaniu byłam na końcu. Świetnie, że wywali, nie nadawałam się, to był zbyt wysoki poziom jak na moje mierne możliwości. Doskonale, że wywali, bo nareszcie koniec z nerwami. Koniec z przemoczonymi notatkami przy uczeniu się do poprawek, nocnymi myślami o nie zaliczonych przedmiotach i wyrzutów sumienia, że znowu coś się spierdoliło.Owszem były ciekawe, ale to dla humanistów. I nic nie jest tyle interesujące, żeby chciało uczyć się tego.Bosh, było wylecieć z biologii. Mniejszy wstyd. Nie uważałam, w przeciwieństwa, do znajomych z roku, że jest małoprestiżowy, małoważny kierunek. Ani nie bardzo rozumiem demotów, o nieciekawych wykładach. To co oni studiują. O.o Byle co, byle jak, byle papierek ? &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Po trzecie przez lektury. Nie wiadomo, po co się za nie wzięłam. Z jednej dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy. Jest ona nieco krytyczna wobec sieci, ale przeczytanie kontrargumentów dobrze wpływa na myślenie.Wierz, ale sprawdzaj - tak trzeba postępować w życiu. Autor nie wiadomo, za czy przeciw, straszy czy przedstawia, jest na lewo czy jeszcze bardziej na lewo. Nie zgodziłabym się ze wszystkimi poglądami. Za dużo publicystycznego nastawiania czytelnika. &lt;br /&gt;Druga książka okazała się być naukowa. Mimo łaciny, kilku nieznanych pojęć z filozofii, czytanie nie sprawiało trudności. Nie cofałam się, aby sprawdzić &lt;i&gt;o sso chozi.&lt;/i&gt; Pomimo stylu, było wciągające. I to, i owo trzeba było przemyśleć.&lt;i&gt; &lt;/i&gt;Porównuje sobie do innej pozycji. A takiej jednej kniżki, co to zapoznałam się z pierwszym rozdziałem. Pomyśleć ja ochotniczo, a towarzystwo uczące się musi. Napisanej z myślą nie-wiadomo-o-kim, bo koleżeństwo-eksperstwo to zna tematykę.&amp;nbsp;Żeby mieli, co wpisać w bibliografii. :P Nawtykać wyrazów obcych, anglicyzmów ze źródeł to może każdy. Mieli rację, w jakimś czasopiśmie, że nauka polska jest odtwórcza, zamiast twórcza. :&amp;gt;&amp;nbsp; Naszła mnie ochota, aby zapoznać się dokładanie, tj. przeczytać w całości. Wersji elektronicznej szukałam i&amp;nbsp; nie ma. Oj tam, zawsze mogę się wybrać do czytelni. To co Narodowa czy Stołeczna ? A znając życie to mi się nie zechcę, bo bilet, bo trzeba się zapisać, podać zawód. I wyjść z domu - a to już mi się nie chcę. A propos zawodu... Jeśli strzeli do głupiego łba, żeby wybrać się na infnauk pomaturalne, to proszę dzwonić do Tworek. Po co kontynuować coś, co nie wypaliło, widocznie obrałam zły kierunek. Są ludzie z wyższym, to ich działka, nie moja.&lt;br /&gt;I tu punkt czwarty, to przez Lucyfera. Nie trzeba tego tłumaczyć. Jednak, jeśli on nie wie co to remat, to jego autorytet jako dobrze poinformowanego specjalisty w moich oczach runie. :P&lt;br /&gt;Żeby on mnie nie zrujnował. Oprócz niego, na horyzoncie pojawiło się inne niebezpieczeństwo. Sukces (to jakieś były) prezydencji naszej, który podpiszą za kilka dni. Już u nas się straszą, hamerykańskimi pomysłami. Polscy internauci piszą STOPA. A ichni rząd przejmie się nami. Tymczasem w nadwiślańskim kraju za kilka dni nasz kanclerz podpiszę ACTA.&amp;nbsp; Ktoś protestuje ! Kto to zawetuje ? Internetową petycję podpiszą ludzie, którą władza zignoruje. Co najwyżej, można otworzyć okno i krzyknąć: SOPA, PIPA i ACTA, nie powstrzymają piractwa. Gdybyż tylko o chodziło to. Pokusa cenzurowania niekorzystnych treści dla firm i polityków jest tu zdecydowanie zbyt silna. Nie oszukujmy się, że kiedyś to nastąpi.&lt;br /&gt;Przyjść może też coś innego.Kiedyś przyszło mi do głowy, że Internet się podzieli. Tzn. będzie jak z telewizją. Za samą sieć będzie się płaciło coś w rodzaju abonamentu. Strony zaś będą w pakietach. Dostępne za darmo strony państwowych urzędów, informacyjne itp.Za dostęp do serwisów medialnych, źródeł danych i rozrywki będzie opłata za ilość dni. Natomiast firmowe będą miały ograniczony dostęp. Dla zwykłych ludzi reklamowe, dla pozostałych login i inne funkcje. Wiele z nich będzie widoczne tylko dla ludzi na odpowiednim poziomie. Na forach, czatach i fanowskich serwisach będą wnoszone składki za członkostwo. Strony prywatne i blogi znikną, lub będzie ich bardzo mało. Portale społecznościowe przestaną istnieć, gdyż internauci będą musieli poruszać się pod wirtualnym dowodem. Wynajdą urządzenie kontrolujące, kto siedzi przed monitorem. Będzie cenzura i podciąganie do odpowiedzialności np. za komentarze. Sieć będzie ściśle spersonalizowana. Za użycie cytatu czy obrazka będą tantiemy. Poza www powstaną inne łącza, inne kable niektóre z nich ze względu na podejrzany charakter będą ukrywane. W zależności od klasy, będzie dostęp do innych treści. Dla przeciętnych w formie kultury masowej, dla bogatszych tej wyższej. I nie będą się za bardzo przenikać. Nastąpi odcięcie jednych stron od drugich.&lt;br /&gt;Wiem, że wizja jak z kosmosu, nieco głupia. Bo skąd wziąć pieniądze na podział, instalacje nowego. Tak mi się wymyśliło, ale racji pewnie nie mam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-2507416328565127094?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2507416328565127094'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2507416328565127094'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2012/01/olsnienie.html' title='Olśnienie'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-7455891335144746807</id><published>2012-01-20T09:31:00.000+01:00</published><updated>2012-01-20T09:31:00.147+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tfurcosc'/><title type='text'>Uliczna mania</title><content type='html'>- Honor- prychnął i splunął na brudny trotuar-&amp;nbsp; Wymówka dla narcyzmu i egoizmu. Zawsze można go nagiąć, a plamy łatwo się spierają. – odrzekł cynicznie. Wyglądał na to wyjątkowo, z brodą zwężona w trójkąt. Poprawił wystającą z kieszeni ulotkę w krzykliwym kolorze. Tak, aby telefon Stowarzyszenia Walki z Sektami był bardziej widoczny. Przystanął&amp;nbsp; i sztywnym gestem schylił po kolejną. Szliśmy tropem porzuconych informacji. &lt;br /&gt;- Ludzka pamięć zostaje. – wtrąciłem swoje. Można owszem się nawet drastycznie zmienić, ale opina ludzka pozostanie niezmienna. Jak cię raz skreślą to już na zawsze. Społeczeństwo za pewne rzeczy odwróci się od ciebie. Wolimy uważać, że to one jest złe, zakłamane, a my wyzwoleńcy potępiani za anormalną swobodę. Bo przecież „normalni” ludzie nie żebrzą, ani nie grzebią w śmietnikach. „Normalni” mają przyjaciół, rodzinę i dzieci. Dom albo mieszkanie, czasami samochód. Kończą szkoły. Kobiety są dziewicami, aż do ślubu, a mężczyźni są poligamiczni i mają różne panny przed ożenkiem. Dziwki, bo każda, która nie jest dziewicą to dziwka (poza małżonkami i wdowami). Zdradzamy się czasami. Nie tolerujemy rozwodów. Młodzież szaleje, staruszkowie prowadzą spokojne życie. Głową rodziny jest ojciec, który pracuje zawodowo, a żona zawodowo i w domu. Jesteśmy religijni i chodzimy do kościoła. Potępiamy homoseksualistów, psychicznie chorych, anarchistów, feministki, samotne matki i innych nie ”takich jak trzeba”. Kochamy ojczyznę, liczymy pieniądze, staramy się zaspokajać potrzeby fizjologiczne (oddychanie, głód, pragnienie, sen, seks i wydalanie). Jesteśmy porządni, nie klniemy, nie zachowujemy się wyzywająco. Cenimy autorytety. Liżemy się pracodawcom. W ogóle jesteśmy milsi dla ładniejszych, silniejszych, sławnych, bogatych i wpływowych. Kłamiemy. Zmieniamy poglądy, gdy to wygodne Leczymy się prywatnie, bo służba zdrowia do kitu. Nie lubimy bólu fizycznego i psychicznego. Wierzymy mediom. Nie chodzimy na wybory, bo nie ma, na kogo głosować, poza tym kiedyś wyniki i tak fałszowali. Politycy kradną. A policja to była milicja i się wcale nie zmieniła. Poza tym w tym kraju to nie ma perspektyw. Trzeba uciec za granicę, bo tu jest powszechne bezrobocie. A za dawniejszych czasów to było dobrze. Tylko, że komunizm jest be i kapitalizm też jest be. &lt;br /&gt;Czy właśnie tacy jesteśmy? Czy taka jest większość? Czy może to mnie się tak wydaje ? Chwytam rąbek wiedzy czy zwykłych stereotypów. Nawet nic bierze się z niczego. Jestem zagubiony. Nie idę żadną stroną. Nie przywiązuje się do stałych poglądów. &lt;br /&gt;Skąd przyszliśmy? Kim jesteśmy? I dokąd zmierzamy? &lt;br /&gt;- Co komu zależy, gdy nie ma odpowiednich warunków. To chciwość. Bo gdy nie potrzebowali, wyzuli z potrzeb. - wymądrzał się. – Niestety więzi was ciało moi drodzy. Nie składacie się wyłącznie z ducha. – położył mi rękę na ramieniu. – Wyznam ci w sekrecie – szepnął do ucha, schyliłem się, by lepiej słyszeć. – Duszy nie ma. Jest tylko nietrwałe ciało. I nic poza tym – poszedł przodem kręcąc w powietrzu kółka swoją zdobioną laską.&amp;nbsp; Nadział na nią kolejny papierek. A podobno dziewiętnasty wiek minął. To na co mu cylinder, surdut i spodnie w paski. Łypał podmalowanym okiem w monoklu. Co on wiedział? Zaczął gwizdać jeden z najnowszych hitów pod nosem. Zostawił mnie w tyle robiąc kroki milowe, zamaszyste jak świat. &lt;br /&gt;- To, że sam nic nie czujesz nie oznacza, że ludzie też. Jesteś kompletnie popierdolony – wykrzyknąłem. Paru przechodniów obejrzało się, ale nie on. Były godziny popołudniowe powrotów z pracy. Zatrzymał się i cofnął się, idąc do tyłu nie odwracając się nawet. Zbliżył się do mego boku. Staliśmy jak zawodnicy na starcie: &lt;br /&gt;- Naprawdę? – spytał ulotnie. Takim tonem, jakbym to ja był chory. Ludzie przechodzący obok dziwnie się na mnie patrzyli. Jak by było coś ze mną nie tak. Obejrzałem się w wystawie sklepowej. Przeciętniak. Może ubrany zbyt młodzieżowo: szerokie dżinsy i bluza sportowa. Na nogach zamszowe brązowe pantofle, a nierozdeptane adidasy czy popękane tenisówki. Zawiązane na równe supełki. Włosy ułożone, przyczesane bez żelu. Twarz ogolona. Kąpałem się przed wyjściem z domu, więc to nie to. Co jest nie tak? Powinni patrzeć obok, na staroświecko ubranego dżentelmena, świszczącego popowe przeboje. Ich wzrok omijał go, jakby był powietrzem. Nieistotnym, nieobecnym szczegółem, wobec zwyczajnego faceta. Trzecie mijające mnie koleżanki z niesmakiem szepnęły na ucho.Czyżbym dostał manii prześladowczej. O ta handlarka ubraniami przy łańcuchach. Żylaste, stare babsko krzywi się do mnie. I ten biurokratyczny urzędas z teczką, śpieszący na przystanek. Wąsy haniebnie mu się zjeżyły, a mars zstąpił na czoło. Grozi i zapowiada lincz. A małżeństwo w średnim wieku obładowane torbami wychodzące z samu, błyska groźnie szparkami oczu. Jak młotek on rękę podnosi, wydaje wyrok. Otwiera bagażnik Volvo, a jego połowica wyciąga dłoń zwieńczoną ciężką złotą bransoletką wskazuje mi miejsce w środku. Wywiozą do lasu i zatłuką. Wsiadają do auta hukając drzwiczkami. Kulę się i garbię, każdy tu staje się wilkiem. Dorwą mnie i rozszarpią. Ich twarze to maski. Obłudne, krwiożercze. To stado drapieżników. Nagle uderza mnie myśl, że to paranoja. Mam omamy jakby po halucynogennych grzybach. W zwolnionym filmowym tempie obracam się do Diabełka. Odpłynął myślami daleko. Poza horyzonty ziemi. Z zamkniętymi oczami, pewnie opierając się na nieodłącznym przedmiocie. Ślepiec. Kontestator wyluzowany. Usta poruszają się szybko i bezgłośnie. To na pewno złe zaklęcie. Klątwa. Potrząsam nim lekko za ramię. Otwiera leniwie oczy i złote drobinki w nich wirują. Rybie wyrzuconej z wody, człowieka przed zawałem. Młyńskie kamienie. Przesadnie widzący bożek. &lt;br /&gt;- To twoja sprawka skurwielu! Sukinsynie. – atakuje go z nerwów. Ostatni rozpaczliwy gest walki. &lt;br /&gt;- Owszem moją matką była dziwka babilońska, ale ja się tego nie wstydzę.- powiedział ze stoickim spokojem był z tego dumny. Nie wytraciłem go nawet ździebełko z równowagi. Ulica nareszcie znormalniała. Każdy mija każdego, pędzi przed siebie- do domu, do pracy na drugą zmianę, do niezliczonych ważnych na teraz spraw. Nie patrzy z pośpiechu w oczy. Pilne telefony, spotkania niecierpiące zwłoki, sklepy zaraz zamykają, skończy się towar… Zwinie się dzień. Łykać pośpiesznie, zapalać i gasić, gaz do dechy, szybciej, prędzej… może jeszcze coś zdąży się zabrać pierzchliwym godzinom. Czas nasz wrogiem, zegarek naszym władcą. Bierzmy, więc, chwytajmy ile możemy. Wyjdźmy, gdzieś chodźmy, tyle lokali otwartych, kogoś poznajmy, zaraz porzućmy. Szybciutko, już jesteśmy spóźnieni. Za chwilę dla nas zabraknie. Śpieszmy się, śpieszmy… &lt;br /&gt;- To, ty w miałeś matkę.- wydawało się, że korowód złych duchów przetacza się przez moją głowę bez końca. Hierarchia. Stopnie. Na tronie Lucyfer ze swoją świtą. Książę piekieł. &lt;br /&gt;- Wolę nie mówić o pochodzeniu, jestem antyrodzinny. Przeciwko związkom przyjacielskim, braterskim, całe to gówno. Nie, brakuje mi słów. Ty i tak pewnym rzeczy nie zrozumiesz. I nie rzucaj więcej mięsem. Nie pasuje to do ciebie. Ty nie wyrośniesz na kogoś pokroju Celine czy Bukowskiego. Miałeś za dobre warunki w dzieciństwie. Inkubator klas średnich, w którym trzymają swoje dzieci gotując je na życie tzw. normalne. Szkoła, wyższe studia, praca, małżonek, życie towarzyskie, ustabilizowana pozycja, samochód… i tak dalej w jebaną nieskończoność rozumiesz. Żeby wejść w prawdziwe życie pomyleńców, pijaczków, warstw niższych, trzeba by się urodzić. Lub porządnie się stoczyć. Ty gnijesz w inny sposób. Co ty możesz wnieść nie-maltretowany, nie-bity i nie-poniżany? Nie zaznałeś braku ciepła ani głodu.- to on chciał się stoczyć nie ja. Kto powiedział, że ciągnie mnie na meliny. Wziął na przewodnika, a teraz nieuzasadnione pretensje. &lt;br /&gt;- Ale też nie cierpiałem na przesyt. Moi starzy nie byli jakimiś cholernymi krezusami. Kurwa, wmawiasz mi, że co – popatrzył na mnie przenikliwymi oczami. Byliśmy na podwórku otoczonym przez kamienice. Zniszczone i nie konserwowane. Okna zdawały się być puste, ale ktoś śledził. Dwójka obcych on&amp;nbsp; –artystyczny nieład, ja- zwykły przechodzień. &lt;br /&gt;- Czy oni bardzo cierpią? – zrobiło mi się głupio i wstyd, że jestem w lepszej sytuacji od nich, że mam co jeść i pensje. Bezrobocie, brak perspektyw. Pojmowałem to infantylnie. Szliśmy widzowie, obserwatorzy. Parka zdegustowanych kontestatorów. Nigdy nie zrozumiem nudy wyższych sfer i sytuacji tych ubogich. Nie jeden dałby mi w mordę, gdybym się zaczął nad nimi użalać, proponować pomoc. Co jest do działania? Czy mam brać odpowiedzialność, za niedostatek, to nie moja wina.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-7455891335144746807?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7455891335144746807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7455891335144746807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2012/01/uliczna-mania.html' title='Uliczna mania'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-5963274708077404668</id><published>2012-01-15T09:04:00.000+01:00</published><updated>2012-01-17T09:04:55.811+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tfurcosc'/><title type='text'>Podziemia</title><content type='html'>- A róbcie sobie, co chcecie, tylko się ode mnie odczepcie - krzyczała stara kobieta na peronie metra. Jej głos po starczemu zrobił się skrzekliwy. Patrzyłem na jej pomarszczoną twarz. Przekrzywił się jej wełniany kapelusz, spod które wysunęły się fioletowe włosy. Paltocik dawno zszarzał. Ślady dawnych min odbijały się w zmarszczkach. Młodość obdarza nas tyloma przywilejami. Jesteśmy piękniejsi, energiczni i możemy zmieniać plany co weekend. Dopiero w wieku średnim, jeśli nie uda się nam uciec. Od gnuśnienia w pseudoszczęśliwej rodzinie&amp;nbsp; albo jednej pracy od lat dwudziestu. Kapcaniejesz, siadając z pilotem w ręku. Oglądasz coraz nowsze seriale, a myślisz, że 10 lat temu były lepsze. Wszystko było lepsze- ludzie, muzyka, kultura i sztuka. I z roku na roku nowe pokolenia, powtarzają, za antycznymi przodkami &lt;i&gt;o tempora, o mores ! &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Komunikacja była gorsza. Teraz jest trochę lepsza. Mniej czekasz, częściej sprawdzasz zegarek.Urbanistyczna, w której futuryści poświecili poematy. Gdyby żyli i nie zabiły ich komunistyczne ideały. Nie przystawały do rozmowy o marżach i dochodach. Yuppie obok mnie ubijał interes.. Z przyklejoną do ucha komórką, wpychając w siebie dietetyczny chleb. Wszędzie wciskał męskie członki i panienki lekkich obyczajów. Pomiędzy ekonomiczne słownictwo, aż zemdliło mnie od ekonomii, albo od mlaskania. Zarabiaj miliony, ćpać kokę i umrzyj młodo na zawał. A na pomniku postawia ci kołowrotek szczurze korporacyjny.&lt;br /&gt;Z przenikliwym świstem nadjechał pociąg. Poprzedził go nagrany komunikat, ostatnie odczłowieczenie ludzkości. Realny, sfałszowany bitowo głos, obudził posągi. Żywi ludzie, a stojący nieruchomo niczym pomniki ogrodowych bogów.&amp;nbsp; Automatycznie wsiadali i wysiadali. W tej godzinie nie było tłoku. Odpadło im przepychanie. Z dystyngowaną flegmą wsiadłem do ostatniego wagonu. Chciałem wyglądać na turystę. Owa krzykaczka wpakowała się za mną. Nie miała toreb, siatek z warzywami ani parasolki. Nawet najmniejsze kuli inwalidzkiej. Niezwykła, w dwóch różnych butach. Nie przyglądałem się bardziej. Miałam ciekawsze rzeczy do oglądu. Szukałem Diabełka, bo zaszedł w podziemie. Miał namówić powierzchniowych tramwajowo-autobusowych&amp;nbsp; żebraków i grajków, aby przenieśli się do metra. Jakby mało było tu bezdomnych i początkujących narkomanów. Chciał wprowadzić jazgot w zamknięte przestrzenie. W naziemnej komunikacji, po prostu otworzysz okno. Owieje cię powietrze, niepierwszej świeżości, ale krajobraz się zmienia. A tu jedna ciemna ściana. Na dole szyny, nad nimi kafelki. Owalne pudło w którym pędzą kołowe robaki. Porozumiewają się miganiem reflektorów, a my udajemy, że nie widzimy. &lt;br /&gt;Złapałem się zawieszki. Do pustego miejsca na reklamę, ktoś wepchał ulotkę. Stabilnie stojąc, przewinąłem taśmę do przodu. Jako miłośnik starszej muzyki i odrzucający technologię, włączyłem walkmana. Popłynęła muzyka poważana. Z rodzaju tych, które znasz na pamięć, a nie kojarzysz tytułu. Stojący naprzeciw student, popatrzył jakbym był istotą z Marsa. Przygładziłem szpakowate włosy.&amp;nbsp; Na wypadek zdjęcia komórką, mojej smutnej twarzy.&amp;nbsp; Nie błysnął fleszem po oczach, ale dziwił się. Nie obchodziło mnie co sobie Kurczowo trzymał pasek od laptopa.Wgniatał w sportową bluzę, odbijając ciężar urządzenia.&lt;br /&gt;Mijaliśmy przystanki pełne światła, które wymieniały współpasażerów. Śpiących, znudzonych, niezainteresowanych. Przeskakiwali z jednej strony na drugą. Przypatrywałem się im, szukając ładnych dziewczyn i bohaterów. Zachowań wartych literatury. Nie odczuwałem weny, ale pęd pociągu, który nie stukał. Nie kołysał, nie puszczał pary - nienaturalny metalowy wynalazek. &lt;br /&gt;Szybko i ze świstem wjeżdżaliśmy na stację pod Muzeum Sztuk Pięknych. Głośnik zawiadomił nas o tym, aż się uśmiechnąłem. Ludzkie przetworzone komputerowo głosy, były lepsze niż gaz rozweselający. Stało się wtedy coś obrzydliwego.Głupia starucha wykrzyknęła:&lt;br /&gt;&amp;nbsp;-Ekspozycja – i rozchyliła całe poły przedwojennego palta. To było wstrętne starcze ciało. Obwisła skóra, plamy wątrobowe, rozległe zmarszczki, zaświeciła w oczy zblazowanego studenta. Skrzywił się okropnie, a za chwilę zwymiotował. Złapały biedaka fale torsji. Mało wytrzymała dzisiejsza młodzież. Inni pasażerowie odwrócili głowy i tylko ja podałem mu flanelową chusteczkę. Odsuwali się od brudu i nagości. Mnie zrobiło się niedobrze i miałem ochotę na szluga. Ktoś stłoczony z tyłu syknął na ekshibicjonistkę by się zakryła. Nie posłuchała i mamrocząc do siebie rozchylała paltocik. Z mniejszą gorliwością, bo nie było zainteresowania. Pozostali woleli patrzeć na bilbord z idealną, poprawioną modelką w bikini. Powysiadali jak automaty, pędząc jak najdalej od obrzydliwości. Wagonik pustoszał w oczach. Młodzik też dał dla. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Wtedy napotkało ich drugie zaskoczenie. Stacja była dziwnie opuszczona. Na pociąg nie czekała chmara ludzi. Byli owszem, ale pod ścianą. Zatłoczenie szmaciarzy, w powycieranych, poplamionych i nieświeżych ubraniach. Prawie każdy z nich miał przy sobie instrumenty. Ich napięte twarze czekały na sygnał. Widocznie znakiem miała być wysiadka. Zagrała orkiestra złożona z harmonistów i skrzypków. Z osobna grali inną melodię cygańską albo szemraną. Przed nich wysunęli się smagli i bladzi żebracy, wyciągać brudne ręce po datki. Kakofonia dźwięków przeplatała się z brzęczącymi prośbami. Od zdziwionych pasażerów rozległ się szeptany szmer. Nagle eksplozje hałasu przerwał krzyk brodacza w sweterku.:&lt;br /&gt;- Złodziej, złodziej !! - tłum który musiał przepychać się pomiędzy nimi zawarczał. Banda stała zwartym szeregiem, nie dopuszczając nikogo do schodów. Drzwi zamknęły się, nim zdążyłem wysiąść. Metro ruszyło, a przez okienka migały dantejskie sceny. Wyglądało jak demonstracja. Pasażerowie pchali się kartony z prośbami. Wyszarpywano im teczki i torebki, ściągano plecaki. Odpłacali się wyrywaniem włosów i tłukli pięściami na oślep. Ostatnie co zobaczyłem, to leżącego na plakacie Diabełka. Był w identycznej pozycji niż modelka poniżej. Leżał na łokciu i trzymał się ze śmiechu za brzuch.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-5963274708077404668?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5963274708077404668'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5963274708077404668'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2012/01/podziemia.html' title='Podziemia'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-1089258078058463487</id><published>2012-01-10T08:24:00.002+01:00</published><updated>2012-01-10T08:24:38.368+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tfurcosc'/><title type='text'>Wstąpienie do piekła</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;Wszystkim diabłom&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Poznałem diabełka. Ja pisarz-fantasta nie zmyślam. To prawda. Widziałem go na własne oczy, a nie oczyma wyobraźni jak zarzucają złośliwi. Kiedy? Minie już jakiś czas. Tu gdzie jestem płynie powoli. Nikt go nie odmierza. Trudno to zapomnieć, choć minęło już dużo dni. &lt;br /&gt;Wieczór był wtedy ciepły, letni. Istne piekło. Upalny niesamowicie lipiec. A ja zawsze lubowałem się w zimnie. Ewentualnie cieple kaloryfera. Wolałem chłodny klimat. Elegancki biały płaszcz, sople wiszące u dachów i dystynkcje zamrożonej wody. „Nachodzą myśli, żeby się w zagrzebać w puchu, śmiertelnej śnieżności.” Zaraz...kto mi powiedział... Ach, no on przecież. &lt;br /&gt;Uwielbiam też jesień. Brązy i oranże działające kojąco, deszcz, który zmyć może z ciebie całe zło, płaczący odwieczną melancholią, hultajski wiatr rozwiewający długie włosy przechodzącym dziewczynom. &lt;br /&gt;Lecz było wściekłe wulgarne lato. W żarze i gorączce jest coś nieprzyzwoitego. Pot spływający po odkrytej skórze. Odkrywalna nagość ciała. Wolność i zezwierzęcenie. Męskie instynkty wystawione na próbę. Dzięki krótkim spódniczkom i bluzkom przypominającym skrawek materiału. Nie jedna nabawiła się udaru słonecznego. Powoli też rasa biała w naszym państwie zaczęła zanikać na rzecz Murzynów. &lt;br /&gt;Świat zewnętrzny opustoszał i od czasu do czasu przelatywał ktoś, ściskając zgrzewkę picia. Ludzie na ulicach zakrywali się okularami przeciwsłonecznymi i wachlowali gazetami.Zaatakowano baseny i miejskie fontanny. Firmy lodziarskie podwoiły obroty.Najgorzej było w nie klimatyzowanych samochodach. Meteorolodzy obwieszczali, że potrwa to do końca wakacji. O zgrozo dla kudłatych psów. Tłumnie wyjeżdżano nad morze. Kobiety wychodziły porozbierane, dokąd tylko mogły. Mówili potem, że przez upał nasza populacja wzrosła. Wyż demograficzny. I siedziałem z nosem przy uchylonym lufciku i podziwiałem świat za szyb. Miałem coś pisać. Ale nie miałem, o czym. Aż tu szast- prast on się zjawił. Bez zapowiedzi i prologu. Niespodziewanie. Nie przywykły do intruzów niepukających do drzwi struchlałem. Ale jednocześnie było to gratką mieć do czynienie z taką postacią. &lt;br /&gt;Oj – niby nic, pierwsze wrażenie: niewyrośnięty, dziecinny, spokojny. Złapałem w nozdrza zapach siarki. &lt;br /&gt;Kiedy go pozdrowiłem samym ruchem ust, bo głos nijak nie chciał się wydobyć, uśmiechnął się omdlało do mnie i powiedział jakby w próżnie pokoju: &lt;br /&gt;- Jestem smutny. Wyrzucono mnie z piekła za zbytnią grzeczność- lekko i niedbale. Ot piekło, fraszka. Zdziwiłem się odruchowo, bo jak na prostą chłopską logikę można zostać ukaranym za niewinność. Na tamtym świecie dzieją się dziwne rzeczy, a w przypadku diabełka wszystko jest możliwe. Z gracją przeciągając się leniwie na krześle i kładąc długie nogi na blacie stołu stwierdził: &lt;br /&gt;- Na ziemi jest jak w piekle, tylko tu jest bardziej zimno – wzdrygnął się teatralnie, stukając obcasem w ceratę. Zadomowił się od razu. – Zabaw mnie jakoś – zażądał bezczelnie, oczekując cyrku i błazenady. Poważny i naburmuszony, przyszedł tu jak do teatru. Czy oni jego pobratymcy i wrogowie nie traktują nas jak aktorów na scenie w przedstawieniu „Nasze życie”. Czy nie mają ulubionych bohaterów i nie śmieją się i nie płaczą nad nami? Gdy my bardziej podobni do kukiełek, którymi sterują linki ocalałych z zwierzęcych przodków instynktów gramy rolę improwizując lub dokładnie według czyjegoś scenariusza. Na jakich zasadach odbywa się to przedstawienie i kto siedzi na widowni nigdy się nie dowiedziałem. &lt;br /&gt;- Piszesz takie śmieszne książki – nalegał z otwartością. Moje książki nie są śmieszne to dramaty. Pełne iście z greckich tragedii wyborów. Bohaterowie są iście romantyczni: bajronowscy, werterowscy – kaci, mordercy, samobójcy,desperatki, femme fatale, damy kameliowe – nadwrażliwi, rozdarci, wyegzaltowani, dekadenccy i histeryczni. To poważni ludzie, którzy nigdy się nie śmieją. Tak tragiczni, aż zabawni. Choć gdyby im zarzucić tę w ich mniemaniu przywarę zbledliby poważni i smutni. Jedni – płakaliby, inni- rzuciliby się na zarzucającego. Widzę podobieństwo między nim a nimi. Ono chcę się śmiać z samego siebie. &lt;br /&gt;- Znam gorsze miejsca niż te, w których bywałeś – z miną niezbitego z pantałyku znawcy powiedziałem delikatnie wydymając górną wargę. To miał być kawał, a wyszła prowokacja. Myślałem, że zaprzeczy i zripostuje. Liczyłem na usłyszenie szatańskiego chichotu. A tu nic z tych rzeczy. Ożywił się. Wyraźnie się poruszył. Uwierzył? Nabrał się? Ten wysłannik piekła był jeszcze bardzo młody. Powiedział i później, że pragnął zdobyć doświadczenia i zepsuć się nieodwracalnie. Jego czarne oczka jak węgiel pod krzaczastymi zrośniętymi brwiami zalśniły: &lt;br /&gt;- Gorsze? – Wyszeptał z palącym pożądaniem – Zaprowadź mnie tam!- Zapłonął na twarzy. A ja zdziwiłem się ponownie, że czegoś sobie życzy i to nie jest moja dusza. Pomyślałem urażony, że już zaklepano mi miejsce w kotle. Mogę stać się grzeczny, bardziej wierzący. Iść, wyspowiadać litanie zebraną przez lata. Wspomnieć o kuszeniu przez złego. Ale czy ksiądz uwierzy? Jednak należy postąpić po faustowska. Miałem już spytać o stopień pokrewieństwa z Mefistofelesem, ale pomyślałem, co mi do tego. Muszę być przebieglejszy od niego. Dam mu trzy życzenia. Zamyślam się głęboko, bo to decyzja epokowa. Myślałbym cała noc, nawet już mnie ciągnęło do konceptu Twardowskiego z Mickiewicza, ale niecierpliwie zaczął się patrzeć w sufit. I to tak, że myślałem, że wyskoczy z siebie i stanie obok. Ono potrafiło wyrazić wszystko spojrzeniem. Skóra wokół jego oczu i brwi służyło mi za odczytywanie wyroków i informacji. Powiedziałem jak najmniej wyzywająco, że mam parę spraw… &lt;br /&gt;- A czy jestem złota rybka? Albo dżin z lampy Aladyna? – jego politowanie i badawczość ostudziły moje zapędy. Spojrzał groźnie z niesmakiem. &lt;br /&gt;- No, nie – natychmiast potaknąłem jak wyższemu rangą w wojsku. Czekając aż mnie piekło pochłonie za obrazę majestatu. &lt;br /&gt;- Nie wzywałeś mnie, sam przyszedłem- właściwie się pojawił jak sen złoty, który dzięki Bogu nie znikł za pierwszym pianiem koguta – Nie wprowadziłbyś mnie w ten gorszy świat?- złożył mi kuszącą propozycje nie do odparcia – W zamian za porcję piekielnych katuszy- uśmiechnął się rzeczowo. &lt;br /&gt;Nie jestem masochistą, ale szatański pomysł spodobał mi się. Przeszły przed oczami pamięci strofy Baudelaire wraz ze stronicami Sade. Przelazł przez głowę Przybyszewski i inni używający życia na wszelkie skandaliczne sposoby na papierze i w rzeczywistości. Dołączyć do grona potępieńców. Zgodziłem się bez minuty wahania. &lt;br /&gt;Ponieważ był diabłem nowoczesnym i niechętnym biurokracji, cyrografu mi do podpisania nie dał. Szczególnie, że dokument ten podpisuje się na byczej skórze. Dodajmy, że własną krwią dla wzmocnienia faktu. A ono było nasieniem ekologicznym. Nie płaciłem ani grosza, bo był stworzeniem nie materialistycznym. Jako istota nie-cielesna, czyli zły duch nie posiadał ciała, lecz duszę. Zaprzedaną Jemu (His Infernal Majesty). Wymsknęło mu się, że przysłał go ktoś z samej góry. &lt;br /&gt;- O Boże – westchnąłem, aż się skulił. Mój stwórca przyśle i anioła stróża do obrony. Archanioła z mieczem ognistym. A tu nic. Gdybym miał wodę święconą…krzyż wisi w salonie. Ucieknie jak przyniosę. Nie ośmieliłem się. &lt;br /&gt;- Boga nie ma – odrzekł szorstko z odwagą. Nie dość, że diabeł to jeszcze ateista. Nie przyszło mi to do głowy, że istota przecząca temu, co boskie, nie może potwierdzać jego obecność. Zanim wpadłem na to, zdziwiony zapytałem: &lt;br /&gt;- Jak to? To znaczy nieba nie ma, a jak to jest z piekłem? &lt;br /&gt;- Może jest, kto to wie. Nie byłem tam – zdecydowanie ściągnął nogi ze stołu. Spojrzał w górę wywracając oczami. &lt;br /&gt;- Ponoć cię wyrzucili za złe zachowanie- odniosłem wrażenie, że było to tak dawno, iż zapomniał. Młodą miał postać, ale w słowach powagę starca. A może żartował. Dopiero później przekonałem się, że łgał często, lecz u nich to rzecz nabyta i normalna. &lt;br /&gt;- Sami odeszliśmy, bo było nudno – wyjaśnił ziewając. Bystro rozejrzał się po gabinecie, oglądając półkę z książkami. Nie ma czarnej biblii, nie łudź się. Nie jestem satanistą. &lt;br /&gt;- To jest niebo – naskoczyłem na niego triumfująco. Wstałem i mierzyłem go z góry oskarżającym spojrzeniem. Mam cię! A teraz pytanie ostateczne – A jest Bóg? – naciskałem dalej ciekawie. &lt;br /&gt;- Nie będę się powtarzał. – moje wystąpienie nie zrobiło na nim wrażenia. Patrzył w bok unikając mego wzroku.- Może jest, może nie – wzruszył jednym ramieniem – Nie wiem – nie obchodzi go to zupełnie, pomyślałem – Nie gościłem tam. Nie jestem poinformowany. Nie wierzę – plątał się w zeznaniach, aż zrobił mi mętlik w głowie. &lt;br /&gt;Usiadłem na blacie stołu i miałem okazje przyjrzeć się mu dokładniej. Wyglądał jak upadły anioł, czyli tak jak powinien. Piękny pięknością, jakiej nie znała ziemia. W podniszczonym schludnym, czarnym garniturze jak do trumny. Spodnie miały przykrótkie nogawki, a marynarka podwinięte mankiety. Biała koszula z postawionym kołnierzykiem, a skarpetki w tym samym kolorze podarte. W lakierkach, mafiosów z lat 30 spiętych getrami. Męskie ubranie zwodziło. Nie mogłem odgadnąć płci. Anioły są ponoć bezpłciowe, to diabły jako przeciwieństwo – hermafrodytyzm? I nieważne do dziś czy to był diabeł czy diablica. Patrzę z lewej profil męski – ścięta w szpikulec bródka, nos filozoficzny grecki, usta – kreska, a gdy spojrzałem z prawej – policzki rumiane, rzęsy długie, nosek prościutki i zadarty. A jak prosto to nie było wiadomo. Obejrzałem go ponownie z obu stron po kolei i rysy były inne i odwrotne niż wtedy. Kameleon mógł mu pozazdrościć szybkości zmian. Popatrzyłem na jego ciało. Raz zdawało się, z pomiętej i rozpiętej koszuli wychyla się mały dziewiczy biuścik, a raz gładki męski tors. Ręce miał założone za kędzierzawą głowę. Włosy smoliste, kręcone jak u Murzyna czy Cygana. Cera smagła, która bledła do anemii i nagle czerniała. Jeszcze popatrzyłem na twarz. Nos zawijał się na haczyk. Usta czerwone jak ogień i maki, gwałtownie rosły z wąskiej kreski w pełne i soczyste. Oczy duże ciemne węgliki, które zwężały się przechodząc w piwne, rozciągały się aby zalśnić szmaragdowo, a następnie stawały się skośne przybierając barwę bladego niebieskiego. Rzęsy i brwi proporcjonalnie do oczu skracały się i grubiały. &lt;br /&gt;Nie było w jego ciele żadnego stałego punktu. Każda jego część potrafiła się zmienić w czasie pstryknięcia palcami. Tyczyło się to nawet włosów i głosu. Rozpoznawałem go, więc po drobnych przemianach, które to w istocie były jego stałością. Nie mógł ich uniknąć i powtarzały się, co jakiś czas przekształcenia szczegółów. Przykładowo włosów, z dnia na dzień wyłysiał, a wieczorem miał loki do ziemi. Podczas bycia ze mną przybierał kształt androgynicznej i to raczej dziewczynki.A odstępy między metamorfozami wydłużały się. &lt;br /&gt;Zamknął powieki, oparł się niebezpiecznie na krześle. Rozprostował dłonie, mogłem zobaczyć długie, nie krogulcze paznokcie. Ziewnął szeroko jak wieloryb. Robił to przez cały czas naszego spotkania nie racząc zasłonić dłonią ust. Diabełki kategorycznie nie powinny grzeszyć dobrym wychowaniem. Wszelki savoir – vivre jest niewskazany, a nawet potępiany. Ale zauważyłem lewa ręka sierpowato zbliża się, by zasłonić czerwono-czarną przepaść gardła i bieluśkie zęby. Z niepokojem odkryłem, że posiada spiczaste wampirze kły. W połowie zatrzymał, obrócił rękę na drugą stronę i krytycznie przyjrzał się swoim paznokciom. Brudnym. Podrapał się za ostrym uchem i ponownie ukazał mi wnętrze gardła. &lt;br /&gt;- Długo jeszcze będziemy tu siedzieć – zagadnął najniecierpliwiej jak mógł. Nuda wisiała w powietrzu. Zdawało mi się, że wchłania w siebie atmosferę pokoju. Wstał i przeciągnął się szeroko. Mrugnął krzywo okiem i spytał zaczepnie: &lt;br /&gt;- A może ty mnie oszukujesz? – Zastanawiałem się co odpowiedzieć. Należało odpowiedzieć bezzwłocznie i poprzeć się przykładem. Jakim? Nazwą najgorszej dzielnicy w mieście, ciemnymi zaułkami przedmieść, dzielnicami czerwonych latarń? Podać kraje sparaliżowane terrorem czy miejsca działań wojskowych. Obrazy głodu i ubóstwa. Slumsy? Rzekłem okazując pyszałkowatą wyższość bywalca, z którym nie miałem nic wspólnego: &lt;br /&gt;- Nie bajeruje. Tyle jest tych miejsc, że nie mogę się zdecydować.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-1089258078058463487?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1089258078058463487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1089258078058463487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2012/01/wstapienie-do-pieka.html' title='Wstąpienie do piekła'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-7666468232812030830</id><published>2011-12-28T05:37:00.003+01:00</published><updated>2011-12-31T06:25:11.791+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owady'/><title type='text'>Who is who</title><content type='html'>Szukając obrazków z hasłem &lt;i&gt;pasikonik&lt;/i&gt; coraz mniej widzi się innych prostoskrzydłych. Problem jest z &lt;i&gt;świerszczem&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;konikiem polnym&lt;/i&gt;, które dalej mylą. Być może wina tkwi w bajkach i ilustracjach. Zazwyczaj ich role pełni małe, zielone stworzenie. Potem znajduje się &lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=konik+polny&amp;amp;hl=pl&amp;amp;client=firefox-a&amp;amp;hs=Kn&amp;amp;sa=X&amp;amp;rls=org.mozilla:pl:official&amp;amp;biw=1280&amp;amp;bih=606&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;prmd=imvns&amp;amp;tbnid=q7xEqnBe-vdkvM:&amp;amp;imgrefurl=http://iwonarutkowska.blogspot.com/2010/11/konik-polny-i-mrowka-wersja-tradycyjna.html&amp;amp;docid=X8ngC7JAB9MLUM&amp;amp;imgurl=http://3.bp.blogspot.com/_xJL7Vgj-vVk/TO0SQj99u1I/AAAAAAAACC4/DyTwjMWwpug/s1600/dz1t2o43.jpg&amp;amp;w=631&amp;amp;h=437&amp;amp;ei=63j-TuWpGYfEtAbQ-43vDw&amp;amp;zoom=1&amp;amp;iact=hc&amp;amp;vpx=910&amp;amp;vpy=306&amp;amp;dur=567&amp;amp;hovh=187&amp;amp;hovw=270&amp;amp;tx=92&amp;amp;ty=86&amp;amp;sig=117189633878549272550&amp;amp;page=1&amp;amp;tbnh=119&amp;amp;tbnw=190&amp;amp;start=0&amp;amp;ndsp=21&amp;amp;ved=1t:429,r:12,s:0"&gt;takie kwiatki&lt;/a&gt;. To jest ewidentnie pasikonik. W zależności od wyobraźni autora przypomina lewego lub środkowego. Stąd mnóstwo pomyłek w podpisach zdjęć. Na obrazku poniżej zestawiłam razem, trzy mylone rodziny prostoskrzydłych: &amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RheB9BPLQtI/Tv5_EOk1aVI/AAAAAAAAS6M/c-BdE6S7kjU/s1600/owad.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-RheB9BPLQtI/Tv5_EOk1aVI/AAAAAAAAS6M/c-BdE6S7kjU/s640/owad.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zacznę od środkowego. Potocznie jest nazywany konikiem polnym. Muszę nadmienić, że koniki polne nie istnieją. Jest z nim podobnie jak z tarantulami. A tymczasem jest to &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Konik_polny"&gt;jeden rodzaj.&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zatem jak nazywa się ten owad ? Jest on z rodziny szarańczowatych. Jest ich w Polsce sporo.&amp;nbsp;Nie będę tu omawiać każdego gatunku z osobna. Ten akurat jest z rodzaju &lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Chorthippus.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;Kupiłam drogą i wypasioną książkę, aby nareszcie wiedzieć, które jak się nazywa. Byłam bardzo zadowolona, dopóki jej nie przejrzałam. "Gatunek nie występuje w Polsce" - i tak przez pół książki. Wydawnictwa idą na łatwiznę. Tłumaczą przewodniki z niemieckiego.Kraj sąsiedzki, ta sama strefa klimatyczna, ekosystem, ale są różnice. &lt;br /&gt;Wracając do tematu szarańczaków. Są to drobne stworzenia, mieszkające na łąkach. Mają ok. 10 - 40 mm. Posiadają zredukowane albo nieruchome skrzydła. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Siwoszek_b%C5%82%C4%99kitny"&gt;Wyjątki&lt;/a&gt; latają, ale dosyć kiepsko.O wiele lepiej skaczą. Żywią się roślinami. Są najmniejsze spośród tej trójki. Największe zaś ( w Polsce, bo zagranicą różnie) są pasikoniki.Najpopularniejszym z nich jest pasikonik zielony. Dochodzą do dużych rozmiarów. Jeśli licząc czułki, które potrafię być dwukrotnie większe od tułowia. Umieją dobrze latać, chętnie wspinają się po drzewach. Nieraz musiałam wynosić nieproszonych gości z mieszkania. Ostrożnie, bo gryzą. Ich aparat gębowy jest silny, bo są drapieżnikami. &lt;br /&gt;Jakże odmiennie od dwóch omówionych, wygląda świerszcz. Mają obły kształt i nie są skoczne.W większości są czarne, albo brunatne. Żyją w norkach, skąd dobiega ich ćwierkanie. Przy zbliżeniu się do nich, milkną. Na zimę sprowadzają się do siedzib ludzkich. Jeśli ktoś chcę zobaczyć na żywo jak wygląda, proponuje udać się do sklepu zoologicznego. Sprzedają tam różne egzotyczne gatunki. W przeszłości Chińczycy hodowali je jako zwierzęta domowe.&lt;br /&gt;Szczegółowe informacje o niektórych polskich gatunkach prostoskrzydłych są na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Owady_Polski#Prostoskrzyd.C5.82e_.28Orthoptera.29"&gt;Wikipedii&lt;/a&gt;.Niżej własnoręcznie zrobiona tabelka, która szczegółowo opisuje różnice pomiędzy nimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kihlTala1CE/Tv6WznV712I/AAAAAAAAS6Y/XWi-enFbDYo/s1600/tabelka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-kihlTala1CE/Tv6WznV712I/AAAAAAAAS6Y/XWi-enFbDYo/s1600/tabelka.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na koniec warto wspomnieć o jescze jednym owadzie. Pokazano mi zdjęcia z podróży, gdzie była cykada. Z tym, że nie była to żadna cykada, ale jakiś szarańczak. Nie należy do prostoskrzydłych, ale do piewików podrząd pluskwiaków.&amp;nbsp; Jest ona do nich zupełnie nie podobna, do opisanych tu owadów. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=tjLiWy2nT7U"&gt;Tu&lt;/a&gt; bardzo fajny filmik. Proponuje przyciszyć dźwięk. Granie naszych rodzimych przyjemniejsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-7666468232812030830?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7666468232812030830'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7666468232812030830'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/12/who-is-who.html' title='Who is who'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-RheB9BPLQtI/Tv5_EOk1aVI/AAAAAAAAS6M/c-BdE6S7kjU/s72-c/owad.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-7627185397690963940</id><published>2011-12-27T05:34:00.001+01:00</published><updated>2011-12-31T06:04:36.426+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Post świąteczny</title><content type='html'>Nareszcie koniec ! Po świętach. Obżarstwo, dwa tygodnia dojadania. Cholera tylko po sklepach latają. O głodowej emeryturze nie pomyślą. Wigilia prawie ominęła, ale wyrwano mnie ze snu. Porozmawiać nie można, bo w tv hit za hitem. To sobie NBP zafundował drogą reklamę. Całe&amp;nbsp;przedstawienie&amp;nbsp;:) Nareszcie trochę misji w publicznej. Po misji, krwawa sensacja. Mennica bije. He, he, he Na serio to był wciągający film. Bardziej niż pewien oglądany po raz drugi. Filmowcy kłamią, głupoty pokazują. Człowiek ogląda po to, aby pokpić sobie.&amp;nbsp;Żeby stara, gruba, zaniedbana baba poderwała młodszego, żonatego chłopa. W dodatku szpiegując, wypytując i śledząc. Wystarczy kupić bieliznę, ładną sukienkę i dać batonika.Denerwująco zdziecinniała para.&amp;nbsp;Skończyło&amp;nbsp;się, że żoną ją naprała. Niemiecki,&amp;nbsp;tytuł&amp;nbsp;&lt;u&gt;&lt;strike&gt;Zuc&lt;/strike&gt;&lt;/u&gt;... a nie, nie podam. Po co to komu kręcić takie coś. Grubaski oglądają i myślą, że mogą. A mężczyźni&amp;nbsp;oglądają&amp;nbsp;&lt;i&gt;Misery&lt;/i&gt;. Ruch pro ana ma rację. Można być chudzielcem z wystającym kręgosłupem - amatora się znajdzie, szczupłą, przeciętną - amatora się znajdzie, z&amp;nbsp;kobiecymi&amp;nbsp;kształtami, ale figura klepsydra np. Monica Belluci albo Marylin Monroe - amatora się znajdzie. A jak&amp;nbsp;się&amp;nbsp;jest grubym to się nie znajdzie. Znane przysłowie jest przygnębiające. A co jeśli nam się nie spodoba ? Kochać się na pocieszenie jak u Gombrowicza. :/ To już lepiej być singlem, niż o jednym oku, ale tego roku. I tak się będzie, bo nawet pasztety męskie uważają, że im to należy się supermodelka. Mężczyźni, wcale nie mają mniejszych wymagań. Wystarczy sięgnąć po &lt;i&gt;Nagą kobietę&lt;/i&gt; D. Morrisa.&amp;nbsp;&lt;i&gt;Mężczyźni napisali o kobiecym ciele wszystko, a o duszy nic&lt;/i&gt; - jakaś pisarka.&amp;nbsp;Nie przekonują demotywatory, o leceniu na duszę. A, że najpierw dziewczyna ma mieć odpowiednie ciało, to zapominają wspomnieć. Jak jest głupia, ale ładna = do przeruchania, jak jest&amp;nbsp;piękna, z charakterem,&amp;nbsp;inteligencją = do związku. A na żonę, matkę, dzieci - to już w ogóle. &lt;br /&gt;Poszli rodacy do pracy, na mój prąd zarabiać. A ja zamiast dzwonić siedzę w necie. Znowu nie wiem co powiedzieć, i tak nie przyjmą. Jeden bilet mniej i&amp;nbsp;kieszeń&amp;nbsp;pełna wstydu. Po co korzystać z fałszywej szansy ? Nie dam rady tam zadryndać. Nie mogę, boję się. &lt;br /&gt;Dalszej edukacji nie będzie, bo wyczerpali przydział funduszy. Podobno absolwenciny z wyższym rzuciły się na dokształcanie zawodowe. Kończą jeden fakultet, drugi, pomaturalną i&amp;nbsp;wyjeżdżają&amp;nbsp;do&amp;nbsp;sprzątania&amp;nbsp;do UK. :&amp;gt; Zaś podstarzała młodzież, niezdolna i nieambitna denerwuje się, że w życiu nie zarobiła ani złotówki. Próba zakończyła się fiaskiem. Co by tu&amp;nbsp;spróbować&amp;nbsp;opchnąć ? Może autografy we właściwym rozmiarze. Student wklei w rubryczkę i będzie miał zaliczone. ;) Niestety wyrzuciłam, psia kostka ominął mnie interes&amp;nbsp;życia. Postanowiłam, wystawić prezent dla Lucyfera. Drażnił samą swoją prezencją. (Kto ? Oba). Jak będę mieć 20 plusów, pod ostatnim postem to pokażę okładkę. Schowałam go, bo trudno patrzeć przez wspomnienia. Szukałam, lecz wywieziony na działkę.&amp;nbsp;Znalazłam&amp;nbsp;za to stary, bożonarodzeniowy konkurs z Przekroju. Konkurs łatwy, poza jednym hasłem. Należy odgadnąć -&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Kto komu to dał ?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Postacie z mitologii, literatury i historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;12. DOŻYWOCIE &amp;nbsp;1800&amp;nbsp;zł. - słodkiej Alicji - Jureczek B&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo&amp;nbsp;myślałam nad tym i nie mogę zgadnąć. Mam kilka podejrzeń, że:&lt;br /&gt;- chodzi tu o wyznaczenie&amp;nbsp;staroświeckiej&amp;nbsp;renty&lt;br /&gt;- chodzi tu o wyrok, za kradzież albo zabójstwo za 1800 zł&lt;br /&gt;- imiona przekształcić na angielskie&lt;br /&gt;- to nie kwota, ale rok&lt;br /&gt;W Internecie żadnych podpowiedzi. Gdybym podała rok pisma, to cwańsze gapy poszłyby do biblioteki,&amp;nbsp;przegrzebały&amp;nbsp;roczniki i przeczytały rozwiązanie. Nie ma tak dobrze. :P Konkurs w całości poniżej&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ua-55Fpje2g/TvrmoNYxQfI/AAAAAAAAS5A/Iw0u9qRxjqY/s1600/g%25C3%25B3ra.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="440" src="http://3.bp.blogspot.com/-ua-55Fpje2g/TvrmoNYxQfI/AAAAAAAAS5A/Iw0u9qRxjqY/s640/g%25C3%25B3ra.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-R05h__X5JbY/TvrmxfaUd0I/AAAAAAAAS5M/_w7j3fcDKA8/s1600/d%25C3%25B3%25C5%2582.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="440" src="http://4.bp.blogspot.com/-R05h__X5JbY/TvrmxfaUd0I/AAAAAAAAS5M/_w7j3fcDKA8/s640/d%25C3%25B3%25C5%2582.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Proszę nie sugerować się tą przerwą. Przycięto napis "Statua Wolności" i więcej tam nic nie było.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-7627185397690963940?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7627185397690963940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7627185397690963940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/12/post-swiateczny.html' title='Post świąteczny'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ua-55Fpje2g/TvrmoNYxQfI/AAAAAAAAS5A/Iw0u9qRxjqY/s72-c/g%25C3%25B3ra.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-5781969953237273689</id><published>2011-12-20T14:43:00.000+01:00</published><updated>2011-12-28T11:19:17.125+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Nie posuwaj się za daleko</title><content type='html'>Musiałam się dzisiaj wypuścić na miasto. Kto wie jak daleko bym się wypuściła. Autobus mógł mnie porwać :D i biedny miś znalazłby się nie tam, gdzie powinien. Jeśli pokusa cię gnębi, to najlepiej jej ulec. Nie była wielka, skoro nie chciało mi się wcześniej wstać. Podchodząc rozsądnie to nie wiadomo coby mnie tam spotkało. Trudno powiedzieć, czy był to ostatni dzwonek. Być może w przyszłości nie będę mieć czasu.&lt;br /&gt;A właściwie po co wybierać się ? Żeby przekonać się, że mnie nie pociąga. &lt;br /&gt;Nabrałam ostatnio daleko posuniętych podejrzeń wobec Lucyfera. Złożyły się w logiczną całość, ale nie znam realiów. Jak tu się dorwać do odpowiedzi. Jego nie zapytam.&lt;br /&gt;I czy muszę to wiedzieć ? Nie zżera ciekawość wysokiego stopnia. Na razie A jeśli to jest prawda. Już czuję się fatalnie na myśl o tym. Co zmieni to, że się dowiem ? Nie będę go pragnąć, ale poczuje jak ktoś wbija gwóźdź w głowę. Kilka dni chandry i ciągnące się zniechęcenie do wszystkiego. Poczucie oszukania, zdrady i zmarnowania młodych lat.&amp;nbsp;Tyle jest warte poznanie. Czasami mam ochotę zrobić sobie krzywdę. Gorycz&amp;nbsp;półuśmiechu - a więc to tak. Wścibskie zazdrośnice mają za swoje. Gdyby okazałoby się, że wywołałam wilka z lasu... Bo życzyłam mu kiedyś i krakałam. I czemu teraz czuję się fatalnie ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. W życiu już nie spotka mnie nic dobrego. Stąd padł pomysł, bo właściwie co za różnica. I tak mam przejebane. W tą, czy w tamtą - za każdym razem bardziej. Żyję na bombie, do której&amp;nbsp;dołożyłam&amp;nbsp;materiałów.&amp;nbsp;Może być tak, że pan L. obudzi się pewnego ranka i stwierdzi, że dosyć tego. Nie napiszę, czego się boję. Ponieważ wykorzysta to do zastraszania mnie. Jedyne czego pragnę to samotność. Ja już nie rozumiem siebie. Może to jest choroba albo zboczenie. Chyba zaczynam mieć lekki odchył.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-5781969953237273689?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5781969953237273689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5781969953237273689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/12/nie-posuwaj-sie-za-daleko.html' title='Nie posuwaj się za daleko'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-7420115803131691464</id><published>2011-12-11T23:30:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T19:26:25.248+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Walczyć, nie walcząć</title><content type='html'>Omal nie poszłam do pracy, ale skrewiłam. :( Miałam trzy szansę podjąć pracę zarobkową i przepadło. Wystraszyłam się, że trzeba od razu podpisywać. Nieopacznie zgodziłam się na wyjazd za miasto. Matka mi to odradziła. To było zajęcie jednodniowe. Trzecią przepadła, bo miałam umowę na drugą. Nie bardzo umiałam to wysłowić i coś wymamrotałam, że się rozłączyli. Zaś druga to kompletna klęska. Los jest okrutny. On nie daje żadnych szans. Gdy już zdaje mi się, że wyjdę tym razem na prostą. Szczęście się uśmiechnęło. Ile lat wciąż muszę pamiętać, że nikt nie uśmiecha się do mnie. Zawsze się śmieją z kretynki. Przykładowo Lucyfer taki był życzliwy, miły, że roztapiałam się. Nie dotarło, że początkowe uwagi o zmachaniu to prztyczek i podskórny chichot. I to podpuszczanie, że tu same lepsze oceny.&amp;nbsp; Traf działa podobnie. Najpierw pokażę ci szansę, by po chwili z całej siły cię kopnąć. Nie wierzę w żadne wyprostowania. Przestałam dostrzegać różnice w przesłankach. Dobra lub zła nowina i tak kończy się źle.Nie wiem czy to jest we mnie, czy to fatum. Urodzeni w piątek, to życiowi pechowcy.&amp;nbsp; Zatem co takiego mnie spotkało, że rzuciłam robotę nawet jej nie zaczynając. Wydawało się w porządku, mimo że daleko. Nie martwiło mnie, że to fizyczna, prędzej to czy dam radę. Miałam przytemperować czarnowidztwo na "będę się starać", "robić dobrze", "nie robić błędów" etc. Nastąpił w międzyczasie szereg problemów. Po pierwsze ustalanie godzin. Zapowiedzieli, że mam przyjść na inną. Za kilka godzin dostałam wiadomość, że wtedy odwołane. Nie udało mi się uzyskać odpowiedzi, co mam w takim razie robić. Ogłupiona nie poszłam. Z kwadrans przed dostałam zapytanie gdzie jestem. Odwołują, mają pretensje i nie wiedzą kto jest kto nie.&lt;br /&gt;Po drugie czas. Najpierw byłam 30- 40 minut wcześniej. Dlatego o ten czas skróciłam kolejne wyjście. To był zły pomysł, bo autobusu się spóźnił i wpadł w korek. Po trzecie kiepski początek. Niby zdążyłam na czas i pokierowano do szatni. Na tym wskazówki się zakończyły. Im głębiej budynku tym gorzej. Same drzwi z napisem wstęp wzbroniony. Informacji dokąd mam iść dalej żadnej. Osoby, które były w szybkim czasie poznikały. Spotkałam jedną osobę, ale ta powiedziała, żeby zawrócić. Po drodze zabłądziłam. Wróciłam do punktu wyjścia i poczekałam kilka minut. Może faktycznie się spóźniłam, a pracownicy rozeszli do swoich zajęć. Nawet jeśli to moja wina, to nie szukano mnie.Wkurzyła mnie sytuacja i&amp;nbsp; z poczuciem kompromitacji poszłam stamtąd. Telefonicznie, szorstko oświadczyłam im, że rzucam. Przy takim podejściu firmy niedoświadczonemu każą od razu robić, nie mówiąc co i jak oraz opieprzą, że nie to robi co powinien.Odechciewa się dalszego szukania. Łazić do pośredniaka, też nie bardzo. To chyba prawda, że jeszcze nikomu nie pomógł.&amp;nbsp;Dał kilka adresów, ale nie skorzystałam. Po pierwsze nie wiedziałam co napisać do kontaktów, a po drugie po głębokim przemyśleniu - szorowanie kibli, machanie miotłą, zmywak - ale nie telemarketing. Jakakolwiek robota, byle nie polegała na odzywaniu się. Nie nadaje się, niedobrze mi się robi i półgodzinie zwiałabym stamtąd. Wychodzi, że ośmielam się wybrzydzać.Zresztą zanim zatrudnią to przyuważą brzydki głos, problemy z porozumiewaniem i w efekcie nie wezmą. Gdy jakimś cudem wzięli, to zobaczą, że nie idzie i wywalą z roboty.&amp;nbsp; Niepotrzebne narażanie się na stres.&lt;br /&gt;Samemu to nie bardzo. Znalezienie ogłoszenia to jedno, ale odpowiedzieć. Przełamałam się, żeby klikać, ale mało odpowiedzi. Póki co ominęło mnie rekrutacja.&amp;nbsp;Przebrnąć przez rozmowę kwa-li-fi-ka-cy-jną. Już ja to widzę, autoprezentacje w swoim wykonaniu - zero szans. Pocieszam się, że startuje tam, gdzie mało wymagań i nie pytają o głupoty, typu zainteresowania. Nieważne wykształcenie, doświadczenie, pracowitość, najistotniejsze to, czy kandydat w zainteresowaniach kłamał i jak bardzo zna się na nich. I dziwić się, że bezrobocie, ludzie nie pracują w zawodzie, bo matoły w kadrach. &lt;i&gt;Wybiórcza&lt;/i&gt; co artykuł alarmuje o biednych absolwentach. Wpienia mnie to, bo z czego widzę jest praca. Tyle, ze wedle jaśniepaństwa z mgr uwłaczająca.. Mam dosyć słuchania jęku o braku perspektyw osób z możliwościami.&amp;nbsp;Jedyny feler to brak doświadczenia. Studia nie uczą zawodu - jak usłyszałam na wykładzie. Dają podstawy teoretyczne, a między teorią a praktyką jest różnica. A prawdziwe kłopoty to ma starszy, niezdolny, niewykształcony i bez zawodu, a nie hordy po marketingu i zarządzaniu. &lt;br /&gt;&amp;nbsp; Czy ja chcę iść do pracy ? Szczerze powiedziawszy to nie. Boję się, ale muszę. Życie jest pasmem przymusów. Można zbuntować się i olać, ale co będzie dalej. Niby mam zaburzenia psychiczne, nagryzmolili numer choroby na zaświadczeniu. Na podstawie tego renty nie dostanę. Wiem, że to nieuczciwe, okradanie państwa, ale jaki mam wybór. Przygnębiać się ogłoszeniami. Pójść do szkoły policealnej, kompletnie nie wiedząc co wybrać. Jestem bliska tego, aby przestać szukać. A przyszłość ? Nie mam przyszłości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-7420115803131691464?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7420115803131691464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7420115803131691464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/11/walczyc-nie-walczac.html' title='Walczyć, nie walcząć'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-534165816775347591</id><published>2011-12-06T10:13:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T19:26:07.928+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>W grudniu, po południu</title><content type='html'>&amp;nbsp;Tło: Does it Offend You, Yeah- &lt;i&gt;The Monkeys are coming&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby muzyka elektroniczna, czyli taneczna. A ryje mózg. &lt;br /&gt;Kładzie się człowiek kulturalnie o 11. Co prawda rano i to chyba później było, ale do rzeczy.&amp;nbsp; Zasypiam, a tu huk. I to jaki w życiu nie słyszałam, mieszkając na trasie przelotowej do lotniska. Patrzę leci dubeltowe helikopterzysko i to wojskowe. Sen poszedł,a ja do kompa sprawdzać jak rosną moje roślinki na Monster World. A to cholerstwo społeczne. -_- Zamiast zająć się czymś pożytecznym. Być może przyszłość mnie zmusi. Życie jest pasmem przymusów.&amp;nbsp; Przyczepi się słowo, zwrot i męczy.&amp;nbsp; Kiedy mówisz to nie pluj, kiedy plujesz to nie mów. Wymyśliłam to i będzie się plątało, dopóki go nie użyje. Próbowałam kilka dni temu naskrobać wierszydło. PRÓBOWAŁAM ! Nie szło mi i nie mówię tu o jakości. Bo jaka jest widzi każdy humanista. Przy okazji chcę zdementować, że mam cokolwiek do humanistów. Jeśli już to do pojedynczego, małego :&amp;gt; egzemplarza (on dobrze wie za co). Przeszkadzają mi ludzie, którzy uważają - po co im matematyka, mają się za niewiadomoco, wysokokulturalne towarzycho, w porównaniu do bezuczuciowych mat.-fiz..Mnóstwo maturzystów deklaruje, że nimi są , mimo to czytelnictwo w Polsze leci z łba na szyję. W razie błędu machają zaświadczeniem o dysleksji. Nadmiar absolwentów, który jęczą, że nie ma pracy. Wychodzę z założenia, że prawdziwi to mnie uczyli i ze mną studiowali. :P&amp;nbsp; Bez wyzłośliwiania się, to nie są jedyni, ale namnożyło się &lt;i&gt;pseudo&lt;/i&gt;. Osobiście nie zaliczam się do żadnej z trzech stron. Piszę, bo lubię, całe szczęście rzadko. Grafomania to młodzieńcza fanaberia, która z wiekiem mija. Najlepiej to pisało się w szkole. I nie tam z tyłu zeszytu, bo ktoś mógł zobaczyć. Zawsze musiało się mieć wyrwaną kartkę. W huku na przerwie, na kolanie, w stresie... Na zajęciach to łatwiej, bo kto mi zaglądał do brulionów. Notatki to pożyczali z rzadka, a wtedy to się wyrywało.Problem numer dwa - najlepiej myśli się w ruchu i na powietrzu. Przyroda ma właściwości kojące. I jeszcze robi się w duszy, coś niesamowitego. Opływa nieznana melodia, której nastrój się podnosi. Popatrzy się na dziką łąką, którą w połowie zagarnięto. Nadchodzi ochota by odejść w głąb baśniowych lasów,&lt;br /&gt;nieprzebytych puszcz.&lt;br /&gt;Są jaskinie z których uciekają cienie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Jasnooka pielęgniarka w szpitalu&lt;br /&gt;dla świętych obłąkańców,&lt;br /&gt;pobierała mi krew.&lt;br /&gt;Odwróciłam wzrok - &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W snach przegryzione przeguby,&lt;br /&gt;poplamione prześcieradła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedziałam na głos - odjeżdżam,&lt;br /&gt;mroczki zatańczyły przed oczami,&lt;br /&gt;zapadłam się w ciemność.&lt;br /&gt;Gdzie tu pasuje wymyślone ? A muszę, muszę, bo się uduszę. Są przymusy, gdzie się chcę podołać. Hm, co to obiecałam w niedawnej przeszłości. [Odwróć tabelę, Polska na czele.:D] Czego to &lt;b&gt;miałam nie robić ?&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;Natrafiło się na fotki, sprzed dwóch lat. I to z czyimś "mm..." podpisem. O...o... kto śmiał mojego Lucyfera - nie daruje, nie daruje. Mój ci on, tylko ja mogę go hołubić ;). Godzinę później z opóźnionym zapłonem, szklane oczy i jęk, jak bardzo się zanim tęskni. Zaraz otrzeźwiający komentarz, że gdzie to on mnie ma, co zrobi i dlaczego mnie ciągnie. Ponadto sweetest of the sweets, postarzał się. Nie będę sprawdzać, jak bardzo, bo musiałabym cytować Żeleńskiego. Lucyfer obraziłby się za stare pudło. A czy za mało mam nagrabione ? Nie zrobię sobie tego. Nie polecę w swoim rozmemłaniu pod wpływem starych dreszczy. Bo nie miotam się pomiędzy chęcią, a moralnością,&amp;nbsp; nie zalewam się łzami, nie jestem w depresji ani w rozczarowaniu, nie jest mi przykro ani szkoda. Nie mam ochoty klęcząc, w rękę całować, błagać o wybaczenie i nieśmiało nie patrząc w oczy, prosić o jedno.Czy zżera brudne pragnienie, które dlatego jest złe, bo nie wyglądam jak z rozkładówki ? Pozwolę sobie pominąć te kwestie. Mam podejrzenia, które przekształcają się w paranoje. A może to tak właśnie jest ? Chcę wiedzieć - i w tym momencie Lucyfer to zatai. Nie jest to priorytet. Chińska tortura spadających myśli, które rozstrajają nerwy. &lt;br /&gt;Minęła najgorsza złość, ale dalej jestem wściekła. Mam ochotę kogoś rozszarpać.&amp;nbsp;Wygarnąć nie - bo cóż tu można dodać do nie uzasadnionych pretensji. Proszę niech on mówi. Wszystko, chcę znać całą prawdę, od początku do końca. A wcześniej niecnie wykorzystać. :] ...yy...to co chciałam dalej. Zapomniałam ^^'&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Let past, be past. &lt;i&gt;Podoba mi się w agonii.&amp;nbsp; &lt;/i&gt;Dlatego za 24h od wywalam z dokumentów MH. Co, gdzie ? Skarby się zakopuje.Czarno je widzisz. Zamyka na domyślny klucz, z małej. Kto zgadnie (ha, ha, ha :P) może skądkolwiek wysłać listel z "?". Usunięte. Wiadomości nie dostałam,zatem są dwie opcje. Ktoś zgadł, ale nie napisał albo ktoś nie zgadł i dlatego nie napisał. Trzecia możliwość, że nikomu się nie chciało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-534165816775347591?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/534165816775347591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/534165816775347591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/12/w-grudniu-po-poudniu.html' title='W grudniu, po południu'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-5538670648575642528</id><published>2011-11-24T22:01:00.000+01:00</published><updated>2011-12-06T11:22:18.419+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='strachy'/><title type='text'>Przerażające zwierzęta</title><content type='html'>Są grupy zwierząt, które występują w horrorach. Do tej pory napisałam o nietoperzach, owadach i pająkach. Jakie zwierzę dorzucić można do tej listy ? Dla dużych drapieżników, człowiek nadaje się na obiad. Kanibalami zostają zwierzęta stare i chore, co świadczy że nie jest wybornym daniem. Znaleziony w lesie nieboszczyk jest padliną jak każda inna. Zbytnie spoufalanie się z różnymi drapieżnikami jest nie na miejscu. Świetny dokument &lt;a href="http://www.filmweb.pl/Grizzly.Man"&gt;&lt;i&gt;Człowiek Grizzly&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; ostrzega przed przekraczaniem naturalnych granic. Oswojonym zwierzętom w ZOO zdarza się zabić opiekuna. Słusznie strach wzbudzają:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;duże koty - tygrys, lew itd.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wilki &lt;/li&gt;&lt;li&gt;niedźwiedzie &lt;/li&gt;&lt;li&gt;rekiny &lt;/li&gt;&lt;li&gt;krokodyle, aligatory &lt;/li&gt;&lt;li&gt;węże &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;Robienie z nich milusich stworzeń, jak w różnych dziełkach na DA jest głupie. Należy im się szacunek i podziw, a nie brokatowe obrazki. Takie podejście zakończyło żywot Treadwella. Ten człowiek miał chore podejście do zwierząt.Dziecinne, jakby to były pluszowe niedźwiadki. :/ Brakowało jeszcze nawracania niedźwiedzi na wegetarianizm. Tam nie było miłości do natury, ale robienie Nibylandii w zimnym klimacie. Przyroda jest dziką, nieokiełzaną siłą, gdzie rządzi silniejszy. To nie ilustracja z bajek dla dzieci, ale również mord i inne mniej ładne obrazki. To nie jest pomoc, lecz hołdowanie siedemnastowiecznym idealistycznym mitom. Nie należy zbliżać się do nich, a przy hodowlanych zachować ostrożność. Nawet oswojone przez swoją siłę, mogą zrobić opiekunowi krzywdę. Nie porozumieniem jest dla mnie trzymanie lwów i innych kotowatych przez prywatne osoby. Małe są zabawkami, a duże wywożą do lasu i trzymają w klatkach. Przecież te zwierzęta potrzebują ruchu, przestrzeni, a nie opieki człowieka. Nad wężem czy nad jadowitym pająkiem jakoś zapanujesz. Przerażające jest, że pewien gatunek ptasznika, jest w swoim środowisku ginący. Jednocześnie najwięcej z nich żyje w terrariach w Wielkiej Brytanii. Uciekają za szybek i zasiedlają okolice. W Polsce też zdarzały się przypadki znajdowania boa dusicieli i innych groźnych zwierząt. Nie zgłaszają się po nich właściciele.&lt;br /&gt;Z drugiej strony człowiek tępi drapieżniki, bo mu szkodzą czy zagrażają. Miast odpowiednio pilnować i stosować prewencje lepiej odstrzelić. Wilków ma nie być, żeby gazda miał owieczkę więcej. To one były pierwsze, a ludzkość zawłaszczyła zielone tereny. Stąd dziki i lisy sprowadzają się do miast. Śmietniki, wysypiska i przydomowe ogródki są łatwymi stołówkami. Przypadki wścieklizny zaostrzają panikę. Przez tępotę i niedoczynność ginie w Polsce mnóstwo zaskrońców. A nawet jeśli napotka się żmiję, to od razu ją mordować. Wystarczy ominąć, poczekać aż pójdzie, a nie tłuc, bo wąż. Nie polują na człowieka, gryzą gdy zostaną zaatakowane albo nadepnięte. Niszcząc zagrażające nam gatunki, niszczymy ekosystem. Wytłukli w Chinach wróble, mieli problem z robactwem zżerającym uprawę.&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Każde, które wymieniałam ma za sobą długie ilości powiązań. Są symbolami w herbach, obecne w mitach, filmach, książkach i innych aspektach kultury. Jest dużo materiałów, zatem nie sądzą, abym miała rozwijać dalej.Zostawię je więc, na rzecz tych przerażających, a mniej groźnych. &lt;br /&gt;cdn.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-5538670648575642528?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5538670648575642528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5538670648575642528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/10/przerazajace-zwierzeta.html' title='Przerażające zwierzęta'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-507670841285990227</id><published>2011-11-16T07:33:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T19:25:04.680+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Czyste wariactwo</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Bożej Panie, JeżuszMarya, Matkoboskaczęstochowska, święty Józef, wszyscy święci i aniołowie w niebiosach. Krucafix... parzy. Żegnam się od tyłu. Jestem opętana. Od wielu lat przez niejakiego Lucyfera. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ratujcie mię, trzymajcie sznurek ! Kaftan !&amp;nbsp; Taśma klejąca na knebel. Kominiarka na głowę, worek na resztę. Zamknać w trumnie, a ją do suteryny. Spokój. Medytowanie, mant powtarzanie. Spokój, cisza, pustelnia. Nawrócę się, obojętnie na jaki kierunek. Zajmę metafizyką i gnozą. Środki uspokajające i sterylizacja. Psychiatra, rachunek. Ile ? Panie dr co tak drogo ? A psycho-analiza to bzdura, twierdzą ci co się na naukach socjalnych znają. A miałam sen. Śnił mi się Lucyfer i jego kuchta. Nawrzeszczał, że jestem taka, a nie taka, na jaką on by reflektował. I prysłam we łzach, a on głupi latał i mnie szukał. Nie znalazł. I proszę uczonych z filozoficzną brodą, co znaczy, że znaczy ? Nie znaczy, bo krytycy racjonalni nie wierzą w ezoterykę. I odpowiedź spodziewana, że jest urealnianie się myśli, że Lucyfer to właśnie o mnie sądzi. Wiedza przebija się do superego, uświadamiając, że znam przyczyny. &amp;nbsp;Kolejny wyśniłam, że on miał palec w metal zakuty. Jasnowidzenie, czy raczej samo-spełniająca się. Tfu, powiem szczerze w Standardowy Model Nauk Społecznych nie wierzę. Miałam ostatnio ciekawe lekturki. I wychodzi na to, że moja zazdrość &amp;nbsp;o Lucyfera jest całkowicie podstawna i naturalna. Tak to jest, jak 0 zakochuje się w 9. Co roku obcuje z młodymi, świeżymi dziewczynami. Łazi toto nie wiadomo gdzie i z kim. A ja nie wiem, jakie ma związki. Aż zżera wywiedzieć się. Jego nie zapytam. A gdyby mogła, to skąd będę wiedziała, że nie buja. Nie mówiąc o swoje reakcji, bo komu się oberwie. No kto ? Nie jemu. Bo co jemu moja zazdrość, to mój prywatny dyskomfort. Lepiej jest, bo mi wisi. Proszę bardzo, niech sobie idzie do tych innych kobiet or whatever.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: #351c75;"&gt;A więc jest inna kobieta ! Taka jak myślałam. Czy do kiczowatego kompletu ma mini i białe kozaki ? Pogratulować gustu. Życzyła mu szczęścia, to sobie znalazł. Pytanie od jak dawna i czemu ja nic nie wiem !!! Robi co chcę, a ja... Gratuluje, w tej chwili trafia mnie szlag. &lt;/span&gt;Ja...słabo mi się robi... zemdleje... odjeżdżam... Od jutra wóda i papierosy. I co ja sobie przez te wszystkie lata myślałam. Co ja myślałam, gdy pierwszy listel pisałam. Chciał to poszedł. Ha, ha, ha cudownie mi, wspaniale, tego mi było trzeba. Czarno na białym. A ja nie czuję nic. Od teraz nic. Gasimy światło, wysiadam z rozpędzonego pociągu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ach, kiedyś to: jakie to podłe, złe, niedobre, wstrętne, obrzydliwe, okropne. Nie cierpię, nie lubię. Patrzeć nie mogę, ale spojrzę. I wzrok zawiesi się w jeden punkt. I jak mnie nie weźmie. Nie zacznę z powrotem z tym chłopem. Oj nie, bo chłop kopię. Przebłysk pędu.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #351c75; font-size: small;"&gt;Mojaż żmijoszka jadowitoszka, jakież to niedobre, złe, okropne... No, pokaż jak mnie nie znosisz, nienawidzisz, wzrokiem zabijasz. Pięknie to robisz, bravissimo.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Krzyczysz i każesz poszoł won, zgodnie z wychowaniem. Żeby do pustej głowy dotarło. Nie dociera, pamięta jaka ładna dłoń, która wspaniale kierunek pokazuje.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #351c75; font-size: small;"&gt;Nic, zacałuje, on pobije, ale nic to.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Proszę cię bardzo gryź ile chcesz.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #351c75; font-size: small;"&gt;Albo nie, ja ciebie ugryzę. I i i... och tak, tak&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; [Cicho, bo się wystraszy]. Wybaczę ci każde posuniecie, bo modlę się do ciebie. Proszę nóż ci dam, prosto w moje serce. Wbij sobie, jak ci to ulży. &amp;nbsp;Po co mi to coś, co pompuje krew i barwi policzki. Do 360Hz przyśpiesza puls. Lucyfer je bach o podłogę. W milion kawałeczków rozprysło się. Poszło na cząstki elementarne. &lt;i&gt;I kto mi odda moje zapatrzenie, i mój cień co za tobą odszedł. &lt;/i&gt;A potem &lt;a href="https://picasaweb.google.com/lh/photo/_cBQJ5UKOywnpj7vpkyzlMkArgopsTP1hhNJmUcmUhE?feat=directlink"&gt;pomylone słoje&lt;/a&gt;. Rozumiem nie chcieć, ale takie brewerie robić. Jakby nie można było w cywilizowany sposób powiedzieć, jasno, klarownie, bez możliwości dopowiedzenia. Proszę za to, na szablę, na pistolety, do krwi pierwszej, za moje złamane serce. Chcesz uderz, jednym słowem zerwij pakt o nieagresji. Spróbuje jeszcze raz krzywdą, wyplenić. Poranić się mocno, o chłód, złość, aż zadziała. Boli. Nie działa. Toksyna. Boli nie działa. Zwiększyć dawkę, aż posypię się domek z kart. Dziś-Wszystko-Jedno za jakie kraty. Byle w odosobnieniu, bo tam towarzystwo jest najgorsze. Wpiszą w papierek, i już do pracy w życiu nie przyjmą. Pechowy życiorys, jak w &lt;i&gt;Samsonie.&lt;/i&gt; Bo ja mam... bo DK ma co ? W życiu przejebane Co tam jeszcze jedno potknięcie. Słychać tutaj jadący na sygnale pojazd. Choć nie rozpoznaje, które to, myślę że po mnie. Co ja robię ? Co ja robię ? Zabije mnie to. Sama siebie zabije, skażę na śmierć. Zawsze samemu, JA po obu stronach barykady. Jestem prokuratorem i obrońcą. Katem i ofiarą. Aż niewygodne myśli odrywają się od siebie. Tracę poczucie i myślę, że to mówi ktoś drugi. A ona myśli tylko żarciu i rżnięciu. To wszystko ja, podwójna. Zrodziła się obcość w duszy. I myśl stała się obca, nieswoja, jakby ktoś inny mówił. A to przecież mój&amp;nbsp; własny głos. Poskładany z wyrzuconych na margines odczuć. Cały zakochowaniowy-inkliwony galimatias też ja. Jednostronnie, dzielenie włosa na czworo, kłębowisko uczuć. Podmiot, przedmiot. Uszczypnę się, obudzę - zniknie nierealne widziadło. Lucyfer czy ty istniejesz ? Jesteś, masz skórę, mięśnie, serce, ciało, intelekt i duszę. A może ja cię wymyśliłam, od rogów do ogona. Człowieku. Tak ty, które zapewne nie czytasz moich wypocin. Do cholery jasne, tylko się nie denerwuj. Przecież ja ci nic złego nie zrobię. Są ludzie na świecie, stworzeni do samotności. Nie ma dla nich drugiej połówki, bo są kompletni. Nie pasują do kogokolwiek. Nie potrzebują towarzystwa, ale zanurzenia w ciszy i myśli. Nie ma tu miejsca na kogoś obcego. Trzeba pozbyć się każdego, zanim zacznie zależeć. Nie ma po co się wysilać, ten ktoś pozbędzie się pierwszy. Mało chodliwy towar, by go kupić.Po co przychodzić, pozwalać się oswoić. Wystarczy własnej inicjatywy. Nie ma na to chętnych.Osobiście brak chęci i odpuszczenie. Nie będę znowu cytować pewnej piosenki. Nie zależy mi na przytulaniu. Wystarczy ciepła kąpiel. Nikt nie ma prawa mnie dotykać. To jest obrzydliwe. I wątpię, aby z nim było dobrze. Nie chcę myśleć o Lucyferze. Wyrwę, wypalę, wyplenię każdą najmniejszą resztkę. Pozbędę się go, zanim ogarnie szaleństwo. Nigdzie nie idę. Spojrzę w lustro i odechciewa się czegokolwiek. Nie potrzebuje Lucyfera - interes to żaden, bilans ujemny. Po co prosić, skoro leje na to równo. Matka miała rację. Co z tego, że mężczyzna przystojny, skoro ma paskudny charakter.&amp;nbsp;Przeklęty Lucyfer - od zawsze - to samo. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie chcę, nie mogę - obracam kartę - &lt;/span&gt;&lt;span style="color: #351c75; font-size: small;"&gt;pragnę, aż gryzę palce&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;. Co ja robię... Nie wybieram... nie pójdę... O znam ja go i odpowiedź. Bo ja nie pragnę. Czasem, ale mija. Potrzebuje egzorcyzmów albo czarnej mszy z moim demonem. A wieczność to długie słowo. Nie czekam, bo od początku nie mogłam liczyć na nic. Czy można stracić coś, czego się nie miało ? Zatem co jest ze mną nie tak ? &lt;span style="color: #351c75;"&gt;Wszystko :&amp;gt; Trafia mnie szlag ot, co. Ktoś tu jest rozczarowany. &lt;/span&gt;&lt;span id="internal-source-marker_0.09975787210530307" style="background-color: transparent; color: #351c75; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt; Ileż można bezskutecznie gonić. Tyle czasu zmarnowanego na nic. Gdzie moje ukojenie ? Ona swoje dostała, a ja ?&amp;nbsp; I'm just a bit frustrated, my love. Well, more frustrated. Very, fucking frustrated. A na ludzki język, to jestem rozczarowana i wściekła. &lt;/span&gt;&lt;span id="internal-source-marker_0.09975787210530307" style="background-color: transparent; color: #351c75; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Czy cholerny uparciuch zdania zmienić nie może ? &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span style="color: #351c75;"&gt;Nieładnie, bardzo nieładnie. Nie podoba mi się to i to bardzo. Proszę się nie martwić, nie wypuszczą mnie.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Będę się trzymać, nie pozwolę sobie pęknąć. Nie chcę żeby przeżywać okropieństw. Zamknę się w sobie, zamilknę i położę spać. Ucieknę przed sobą i przed Lucyferem. Wsiądę w pierwszy lepszy pociąg, na obojętnie jakim dworcu i skryje w zapadłe dziury. Pójdę do klasztoru. Nigdy więcej nie wyciągnę ręki. Nie wyjdę z nory i pozwolę oswoić się. Nie zależy mi. Nie pozwolę nikomu. Wiesz co Lucyfer żałuje, że cię poznałam. Żałuje każdego dnia, zmarnowanego na myśleniu o tobie. Żałuje, że wybaczałam traktowanie jak śmiecia.Sama do tego doprowadziłam, sprowokowałam&amp;nbsp; Tak jestem nim, ale czy to cię usprawiedliwia. A ty traktowałeś mnie jak g... przyklejone do podeszwy. Jakim cudem dopuściłam do czczenia cie bałwochwalczo ? Że za jeden uśmiech, dałabym się pokroić. Za jeden mars na czole, kończyłam ze sobą. Zawsze miałam rację co do ciebie. Tyle lat &lt;b&gt;wiedziałam &lt;/b&gt;jaka według ciebie jestem. Pytanie - los czy ja to sobie wybrałam ?&amp;nbsp; To nieważne, czy pisałam się na to, wiedząc, że mnie nie zaakceptujesz. Albo wypisywanie listeli, zbytnią chęcią i otwartością. Że nie starałam się jak trzeba i tylko cię zniechęcałam. Nie szkodzi, wolę przebywać tutaj niż z tobą. A byłam skłonna dać ci szansę, pozwolić gdy szanowny pan zechciał... Przepraszam cię droga Samotności, że niczym żebrak z wyciągnęłam rękę i czekałam. Pragnienie sprawiły, że złamałam bariery. Ile to kosztowało moją psychikę, nie wie nikt. A z drugiej strony żadnego ruchu, wyganiali i ja stałam.&amp;nbsp; Głupia, wierna niczym pies. Czekałam. Prosiłam. Błagałam. Kombinowałam.&amp;nbsp; On przeciw mnie. Zgadzałam się z jego stanowiskiem. Gdy dostawało się za moje działania, uważałam, ze słusznie.Narażałam na niebezpieczeństwo. Kolaborowałam z własnym wrogiem. &lt;span style="color: #351c75;"&gt;Uparty, prześladujący, zboczony Potwór, który chcę cię złapać.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #351c75;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Najlepsze w tym to, że to moja wina. Co ja zrobiłam ? Co ja sobie zrobiłam.... Nie wybaczę sobie nigdy, że kiedykolwiek cię kochałam i pożądałam. Bądź sobie szczęśliwy, jak chcesz z kim chcesz. I czyż nie jesteś zadowolony z odczepienia ? Robię to co chcesz, satysfakcjonuje cię to, czy za mało jestem doskonała. A może za mało się płaszczyłam przed twoim majestatem. Uśmiechasz się triumfalnie, gdy wychodzi na twoje. Żaden twój uśmiech nie zrobi na mnie wrażenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-507670841285990227?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/507670841285990227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/507670841285990227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/11/czyste-wariactwo.html' title='Czyste wariactwo'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-2235988578806432442</id><published>2011-11-12T04:51:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T19:14:29.798+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Samotność'/><title type='text'>Złote zasady</title><content type='html'>Czyli jak zapewnić sobie święty spokój.Zasady:&lt;br /&gt;1. Uciekaj.&lt;br /&gt;Schowaj się. Nie wychodź.Po ci to ? Tylu rzeczy nie umiesz. Nie radzisz sobie. Psujesz co dotkniesz. Narażasz na śmieszność. Na skrzywienie z powodu brzydoty. Zostań w pokoju, skoro dalej nie zwiejesz.&lt;br /&gt;2. Ogranicz się.&lt;br /&gt;Nie chciej nic wiedzieć. Nie miej zainteresowań. Nie interesuj się tym, co lubisz. Wystarczy samo lubienie, po co się angażować. Zanurz palec, nie więcej. Niech ci się nie chcę szukać informacji w Internecie, czytać książki i czynić inne. Zadaj sobie pytanie, czy jest to potrzebne. Po co, skoro możesz się obejść. Bo jeszcze ci się spodoba i co wtedy... Co jeśli skala jest 0/1 ? Nie umiesz trzymać umiaru. Musisz stawiać sobie granicę. Polubisz coś ponad normę i dokąd cię to zaprowadzi.&lt;br /&gt;3 .Brak wpływu&lt;br /&gt;Problem przy pisaniu różnych prac jest przy korzystaniu ze źródeł. To co napisane jest lepsze i właściwsze. Własne zdania wyglądają na kalekie, które mu nie dorównają.&amp;nbsp; Pokusa aby przepisać jest silna.Ponadto coś może mieć na ciebie wpływ, a to niedobrze. Jeśli nie dajesz rady przeciwstawić się, to unikaj go. Trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie. Nie papugujesz nikogo i nie chcesz zacząć.&lt;br /&gt;4. Powłoka może zgnić&lt;br /&gt;Ciało to śmieć, może szlag trafić.Nie będzie poprawne estetycznie ani tchnęło kobiecością. Nie ma tu nic ładnego, zgodnego z kanonem - po co dbać o takie coś. Wszystkie nie da się zoperować, wymodelować albo wyleczyć. Nienawidzę tego paskudnego czegoś, co niestety jest mną. Jest przydatne jedynie wtedy, gdy czujesz przyjemność. Zrezygnuj z tego, co nie możesz mieć samemu. Masz za mało punktów, aby zakwalifikować się do różnych rzeczy. Pamiętaj ciuchy, taniec, flirtowanie i mężczyźni są dla szczupłych. Odchudzać to się mogą roztyte po ciąży albo spasione na starość.A jak ktoś od dziecka był gruby to zostanie. Do złych nawyków jedzeniowych przyzwyczaja się mózg. I co z tego, że schudniesz, jak zostaną ci fałdy skóry, a biust zniknie. A szczupli co uważają, że to hop siup - mniej jeść i wytrwać na reżimowej diecie, to nie spróbują. Większość osób po schudnięciu wcześniej czy później wraca do poprzedniej wagi. 5.&lt;b&gt;Nie zależy ci na nikim&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Trzymaj z dala od ludzi. Ty do nich nie lgniesz, ani oni do ciebie, czyli wzajemna ignorancja. Zabrzmi to wstrętnie, ale zdawaj sobie sprawę z motywów dla których chcesz kontaktu. Traktowanie kogoś interesownie, trzyma go na dystans.&amp;nbsp;Nie odzywał się w ogóle. Nie kontaktuj, bo źle się kończy. Niech sobie robią co chcą, ale bez ciebie.Nie potrzebują cię. Nie są zainteresowani przyjaźnią z tobą. W zasadzie ludzie trzymają się osób poznanych w kiedyś. Nie jest prawdą, że z chęcią zawiązują nowe kontakty. Wszędzie są koła wzajemnej adoracji. Od lizydupstwa i spijania z dzióbków, obserwatorowi robi się niedobrze. Zastanów się, czy potrzebujesz towarzystwa ? Nie, w ogóle nie odczuwasz chęci na kontakt. A jeśli kiedykolwiek kogoś polubisz, to strzeż się. Odczuwanie sympatii do kogokolwiek naraża na rany.&amp;nbsp; Za bardzo się boisz i ulegasz na odczepnego. Nie masz doświadczenia i nabierasz się na pozory sympatii. Popadłam swego czasu w niewłaściwą znajomość. Powodem głównym była chęć zdobycia informacji. Niestety okazało się kuszące, bo był ktoś kto chciał wysłuchać. Umiała łatwo od słabego powyciągać. Pozwoliłam się wykorzystać, dobrze nie wiedząc w co się pakuje. Ile lat musiało upłynąć, aby zrozumiała, jak okropne to było. Jeśli ktoś z kim się zadajesz, bez przerwy każę ci się zmienić, to zwyczajnie nie warto się zadawać. Ta osoba nie chcę ciebie, nie akceptuje cię. Ona &lt;b&gt;chcę kolegować się z kimś innym&lt;/b&gt;. Szlachetna otoczka, to objaw chęci dominacji. Misjonarze niech kopną się w dupę. Chcą zmienić świat, niech zaczną od siebie.&lt;br /&gt;6. &lt;b&gt;Nie zakochuj się &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ta suka miłość byłaby człowiekiem, tobym podbiła jej oko.Ona pokażę ci najcudowniejsze osoby na świecie. Przez nią będziesz pisać wiersze. Stwierdzisz, że istnieje druga połówka. Musi być twoją bratnią duszą, bo intuicja ci podpowiada. Zechcesz czcić kogoś bałwochwalczo. Będziesz słabym, uległym i będzie ci się chciało.Bezsensowne pragnienie, którego niespełnialność cię zadręczy. Wiedząc, że nie masz żadnych szans, a ten ktoś cię nie znosi. Masz ochotę go za to przepraszać i błagać o wybaczenie. Twoja samotnicza natura, jako tako trzyma cię w ryzach. Aż przez ambiwalencje oszalejesz. Zechcesz być blisko, będąc jak najdalej. Miłość będzie stać z boku i śmiać się w kułak&amp;nbsp; Twoja decyzja nie ma znaczenia.Ponieważ może być jedynie jednostronna. Twoja druga połówka nie istnieje. Nikt się w tobie nie zakocha, ani nie zechcę z tobą być. Tak to w twoim życiu jest, ty to po prostu wiesz. Obiekt westchnień nie rozczaruje, ale przytaknie. Dlatego trzeba się jej pozbyć.Nauczka na całe życie - patrz, ale nie dotykaj. Milcz, nigdy się nie przyznawaj. Jest na świecie wiele rzeczy nie dla ciebie. Dostosowywanie jest koszmarnie trudne, ale nie ma wyboru. Nie pasujesz tam, to się nie pchaj. Musisz pogodzić się z tym, a nie bezsensu walczyć.&lt;br /&gt;7. Skoro wiesz, że się przewrócisz to się połóż.&lt;br /&gt;Przegrasz nie mając atutów ani nie mogąc nauczyć.Nie wychodzi ci, nie rób. Trudno nie robić nic, bo wszystko sknocisz. Zasada "a niech tam, będzie co ma być" nie jest mądra, ale pozwala na podejmowanie działań. Najpierw myśl o konsekwencjach. Nie ufaj przeczuciu, że "może się uda". Życie przypomni ci, że tobie nigdy. Chcesz dostać następnego kopa ?&lt;br /&gt;8. Nie wymagaj niczego, chciej jak najmniej&lt;br /&gt;Po co nowe rzeczy, skoro stare działają. Dopóki coś się nie rozpada jest w porządku. A nawet jeśli są trochę uszkodzone to nie szkodzi.Gdy już koniecznie musisz, poproś rodziców. Oszczędzaj co i na czym się da. Marzenia są po to, aby śnić, nie realizować. Nie są traktowane poważnie, bo to jest rozmarzanie się. Nie warto trzymać się nie&amp;nbsp;spełnianych&amp;nbsp;"kiedyś" albo "od dziś". Pierwsze odwlecze w nie skończoność, a drugie szybko zgaśnie.&lt;br /&gt;9. Nie miej żadnej ambicji&lt;br /&gt;Zastanawiam się, czy ja kiedykolwiek chciałam coś od życia. Nie oznacza to, że chciałam "mieć zapewnione". Było kilka rzeczy, które chciałam aby się spełniły. Lista życzeń skracała i przekształcała aż zostało jedno. Nie były to plany. Nie przypominam sobie, abym miała cele do realizacji. Abym miała konkretne wyobrażenia co do przyszłości. Wytyczone cele, co będą robić. Zawód, zarobki, mieszkanie i inne plany - pustka. Myśleć na poważnie o życiu, to czysty surrealizm. Brać się za cokolwiek mając jedynie gołą ambicję ? Trzeba mierzyć zamiar podług sił. Wtedy odkrywa się liczbę sił zero albo na minusie. Nie ma środków, nie ma działań. Ambicja jest dla tych, co mają możliwości, zapał i pracowitość.&lt;br /&gt;10. Olewaj co się da.&lt;br /&gt;Po co przejmować się tyloma rzeczami ? Nie jesteś w stanie dać sobie z nimi rady. Wcześniej czy później to będzie. Jest za późno, aby poprawić się i uratować. Nie powstrzymasz procesów swego zaniedbania ani nie zminimalizujesz kosztów. Ty to zepsułaś i nie naprawisz. Masz sobie z tym poradzić ? Ty, masz sobie dać radę ? Nie rozśmieszaj się, bo jesteś ostatnią osobą, która sobie poradzi. Nie mów dam radę, wezmę się - bo nie zrobisz tego, a jeśli to ci nie wyjdzie. Twoje życie zależy od ciebie, to znaczy, że będzie przejebane.&amp;nbsp; 11. Jeśli cię coś denerwuje omijaj to.&lt;br /&gt;Przeszkadza ci coś ? Tak Czy możesz to zmienić ? Nie. To po czym się przejmujesz. Jeśli coś doprowadza cię do stanu podwyższonych nerwów to rzuć to. Namęczysz się, nie osiągniesz spokoju - pozbądź się .&lt;br /&gt;12. Zamknij w sobie.&lt;br /&gt;Nie wpuszczaj i nie  dawaj klucza. To nie jest wartościowe, aby się dzielić. Ludzie twoje słabości i szczerość wykorzystają przeciwko tobie. Zamknij się, po co się odzywasz skoro nie słyszą, nie rozumieją albo po prostu nie chcą. Wisi im to co mówisz. Twoje zdanie się nie liczy. Daj sobie spokój. Musisz się odzywać, mów do siebie. Masz brzydki głos, źle się komunikujesz, nie umiesz dobrze pisać. Nie dajesz nic ciekawego, aby cię słuchać. Nie jesteś w stanie tego poprawić. A teraz pomyśl szczerze, zależy ci na komunikacji, rozmowach. Zawsze lepiej jest słuchać niż się odzywać. Swoje zdanie zachowaj dla siebie. Potrzebne ci to, do tego stopnia, że będziesz zmieniać nawyki ? Nie.&lt;br /&gt;13. Odciąć się od rzeczywistości&lt;br /&gt;To jest proste. Pieprzyć rzeczywistość. Czy trzeba rajcować się medialnymi aferami, które rozrastają się w tygodniowe omawianie. Gadające głowy, blogosfera i ulica obmawia zdanie wyrwane z kontekstu lub wypadek. Każdy musi dać swój komentarz. Bo to jest nowość, nawet jeśli było takich setki. Są też okazję, które należy obchodzić. TV ma obowiązek puścić dokument, pismak napisać okolicznościowy tekst.&lt;br /&gt;14. Postaw na swoje upodobania.&lt;br /&gt;Wiem co lubię. Za jakim typem wzdycham i czego nie zjem. Powoli przestaje mnie obchodzić, co kto myśli na dany temat. Masz lubić co znajomi, uważać co piszą gazety i ufać ocenom ekspertów. Zwisa mi co ludzie myślą, że towarzystwo nie zaakceptuje. Co ja bym nie robiła, dla wielu będzie żałosne albo śmieszne. Oni nie liczyli się z moimi uczuciami, a ja mam brać pod uwagę ich zdanie. Krytycy uważają, ze super, a masy że trudne. I odwrotnie - kochają masy, a krytycy piszą, że kicz. Nie obchodzi czy jest to popularne czy awangardowe. Mam uczulenie na szpan i modę. Jeśli mam zły gust, to co z tego. Nie jest to zabronione przez prawo.Nie muszę wpasowywać się w niczyje upodobania. Źle wyglądam, to jest moje ciało, moje zaniedbanie, mój kłopot a nie twoje. Razi twoje zmysły estetyczne, to nie patrz. Nie podoba ci się - twój problem.&amp;nbsp; Dlaczego mam przejmować twoim osądem i wyrokiem o mnie ? Liczysz się z tym, co ja myślę o tobie. Ty nie chcesz mi pomóc, ale jedynie skrytykować to się odpierdol.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-2235988578806432442?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2235988578806432442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2235988578806432442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/08/zote-zasady.html' title='Złote zasady'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-1822926960304860262</id><published>2011-11-05T21:40:00.001+01:00</published><updated>2011-12-12T19:22:59.498+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Nie zatrudnią</title><content type='html'>Znowu przestawiam się na porę nocną. To przez samotny weekend. Zasypiałam, a nagle dziwny hałas. Poderwałam się na równe nogi i do drzwi, sprawdzać co się dzieje. Boję się przyjdą złodzieje. Niedobrze wracać do sowiego trybu. Oczy mi spuchły, nie wiadomo od czego, czekam aż przejdzie. Nie mam czasu na łażenie po lekarzach. Obecnie mam ważne sprawy do załatwiania. Dostałam skierowanie na rozmowę o staż. Nie wiedziałam jakich użyć słów w rozmowie telefonicznej. Byłam na jednej rozmowie i to było okropne. Czepili się, że za mało wiedzą. Dane osobowe, skończona szkoła i język - co jeszcze, kurwa miałam wpisać :/ To czego nie mam ?&amp;nbsp; Dopytywali się, aby opowiedzieć coś o sobie. Jak ja nienawidzę tego pierdolonego zwrotu. Przyszłam na wieczorek zapoznawczy, czy do pracy. Za kolejnym powtórzeniem wcisnęłam skierowanie, pożegnałam się i wyszłam. Na przystanku z nerwów się poryczałam. Czułam się źle przez indolencję, a publiczne rozklejenie pogłębiało rozpacz. Zwątpiłam w sens kolejnych prób. Wyjdzie tak samo. Właściwie nie rozumiem, czemu to się staż nazywa. Wyglądało na to, że szukają osób z doświadczeniem. Zamiast do przyuczenia, wezmą darmowego wyrobnika. Mnie nie wybiorą. A jak wezmą, to będę piątym kołem u wozu. Spieprzę robotę, będę zawadzać, popełniać masę błędów i nie dam rady.&amp;nbsp; Będę robić, co pośredniak każe, ale wątpię aby pomogło. Szukanie na własną ręką to &lt;a href="http://hidefromworld.blogspot.com/2011/06/o-poszukiwaniu-pracy.html"&gt;porażka&lt;/a&gt;. Pozapisywałam się do portali, a oferty te same. Dostaje nieadekwatne ogłoszenia. Powariowali z tym wyższym wykształceniem. Na urzędników, recepcjonistów, asystentki i telefonistów szukają z wyższym. Niech &lt;i&gt;Wybiórcza&lt;/i&gt; nie pitoli o straconym pokoleniu. Praca jest, ale nie wymarzona. Pokończą prywatne szkółki &lt;i&gt;chujmanistyczne &lt;/i&gt;i oczekują z marszu wysokich stanowisk. Nie po studiowali, aby proponować im posadę urzędnika w banku. Etat poniżej kierownika, toć zamach na godność szanownego magistra. Nie wiedzą, że po niektórych kierunkach zawsze było mało etatów, nie bardzo popłatnych. Teoretyczna wiedza, nadęcie z powodu tytułu magistra to kiepskie podstawy do ich uzyskania. Biorą pampersy, które ledwo odebrały dyplom. Niewiele wiedzą o formię, uważają, że nie muszą, bo nie ich działka i wymyślają idiotyzmy.&amp;nbsp; [Dwa, ostatnie zdania powtórzone za źródłem prywatnym].&amp;nbsp; A, że dużo absolwentów, to pracodawcy przebierają jak w ulęgałkach.Naprawdę trzeba coś zrobić z umowami śmieciowymi, bo zostaniemy drugą Grecją. Wracając do ofert, z którymi się zetknęłam. Do prac łatwych biurowych poszukują studentów. Prace fizyczne to szukają facetów albo po zawodówce. A jak się co trafi, co mogłabym spróbować, to widzę 300 chętnych i odechciewa mi się aplikowania. Samo średnie ogólne rzadko, a zaraz to chcą mało popularny język obcy, albo prawo jazdy. Do pozostałych, czyli manualnych albo obsługiwaniu klienta się nie nadaje. Zatrudnienie mi nie grozi. Matka sfochowała się, że jak to. Ponieważ stwierdziłam, że nie pójdę do pracy, bo się do niczego nie nadaje. Czy ona myśli, że takiego nieudacznika jak ja, ktokolwiek weźmie na etat i będzie płacił za fuszerkę. :( Szczerze to nie chcę iść do pracy. Nie chcę iść do ludzi. Chcę zostać w domu, z kotem i komputerem. Zgnić za życia, ale nie będą na mnie patrzeć. Nie chcę rezygnować ze spokoju, ale chodząc po sklepie liczę ceny. Jeśli mam żyć, to za co :( &amp;nbsp;Starzy często jeżdżą na działkę. Gdyby im się co stało, to koniec z pasożytem.Ci, którzy nie umieją przetrwać giną. Nie zasługuje na to, aby żyć. Jestem nieprzydatnym, wadliwym śmieciem, który dawno powinien zniknąć. Nie nagnę się do warunków świata. Zobaczymy, czy kto dorwie pierwszy. Przyszłość czy ja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-1822926960304860262?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1822926960304860262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1822926960304860262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/11/nie-zatrudnia.html' title='Nie zatrudnią'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-1513752758655531142</id><published>2011-10-24T21:53:00.003+02:00</published><updated>2011-10-24T21:54:00.937+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Przestarzałe sprawy</title><content type='html'>Odbyła się kilka sobót temu, skromna zabawa, która długo nie trwała. Wbrew zapowiedziom nie odważyłam się otworzyć butelki. Wlało się trochę z napoczętej. Rozcieńczyło wodą, żeby było więcej. Kota wyrzuciło za drzwi, bo człowiek rusza nogą. A kocisko położy się na dywanie i trzeba uważać, żeby nie nadepnąć. Ja już nie mogę słuchać Myslovitza ani nic ckliwego o miłości, bo przypomina mi się. Żal ścisnął raz za gardło, przy &lt;i&gt;Supreme&lt;/i&gt;, ale trzymałam się twardo, żadnych łez. Czy mi się zdaje, że &lt;b&gt;nie&lt;/b&gt; napisałam do Lucyfera ?&amp;nbsp; A skoro się pochwaliłam to mogę przejść do spraw bieżących. O wyborach wspominać nie będę. Bo jeszcze czyiś wyborcy poczują się zranieni. Na kogo głosowałam i czy w ogóle poszłam, pozwolę sobie zachować dla siebie. Nie bardzo orientuje się w rzeczywistości, czasem natrafię na jakieś wiadomości. W zależności od poziomu awantury. Poszło znowu o krzyżyk i zdaje się nie po to, aby laicyzować Polskę, ale dla robienia afery. Na popularnym politycznym blogu walnięto opis sejmowego krzyżyka, że brakowało zdania, że drewno było umazane krwią męczennika. Wiem co się stało, znowu oglądałam film Hollandowej, ale czasy są inne. Kraj potrzebuje unowocześnienia, rozwoju, a nie grząśnięcia w zabobonach i relikwiach. W domu, zaraz usłyszałam że będą zdejmować krzyże w kościołów i że u Arabów wyrzynają chrześcijan. Nikt nie będzie kościołów ani prywatnych mieszkań ruszał. Chodzi o publiczne placówki - szkoły, urzędy, a nie miejsca kultu albo pomniki. A co do drugiego, jest Watykan i organizacje katolickie. Czemu nie zgłoszą protestów do ONZ, aby coś zrobiło. I co ma do tego Polska ? Ponieważ tam niewiernych gonią i nas ma być to samo. Tu jak zwykle czarni rządzą. To, że ganią swoich albo obruszają się na coś z ambon, ani dziwne ani nienormalne. Ale żeby wywalić jurora z programu, bo episkopatowi się nie podobał. Prezes TVP dba o opinie duchownych, nie tolerując innych wyznań. :P Nie, oni nie rządzą, owieczkami się zajmują i nie twierdzą się, coś się dzieje, bo młodzież nosi kolczyki. Dla kleru to metal, a nawet rock i Stonki propagują kult diabła. Potępiają okultyzm i magię, dlatego dostało się Harremu Porterowi. Walczą z sektami, bo konkurencję trzeba zwalczać. Dochodzi do tego potępianie subkultur. Stereotyp metala jako satanisty ma zasięg ogólnoświatowy. Prawdziwym, znanym (przynajmniej mi) wyznawcą diabła jest Marylin Manson. Nergal nie deklarował, aby należał do kościoła Szatana, ale że jest ateistą. Jego zespół i inne wpisujące się w metal odwołują do diabelskich pojęć czy symboli. Darcie biblii zdarzyło się parę razy na scenicznych występach takich grup. Nie przypominam sobie, aby był to element rytualny czarnej mszy. Sąd orzekł, że nie podpada to pod paragraf. Zatem gdzie powód, poza wystawioną przez kler opinią. Ech, doczekam kiedyś jak coś tu się zmieni. Raczej nie :(&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-1513752758655531142?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1513752758655531142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1513752758655531142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/10/przestarzae-sprawy.html' title='Przestarzałe sprawy'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-8964804353350626348</id><published>2011-10-17T13:02:00.001+02:00</published><updated>2011-12-12T19:22:34.000+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obejrzane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Polish horrors</title><content type='html'>A teraz opinie o obejrzanych przeze mnie polskich horrorach:&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Lokis.+R%C4%99kopis+profesora+Wittembacha-1970-7385"&gt;Lokis&lt;/a&gt; - na podstawie francuskiej powieści, a rzecz dzieje się na Litwie. Słowiański folklor nie jest nudny. Ciekawy pomysł, ładnie nakręcony i zagrany.&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Problemat+profesora+Czelawy-1985-214055"&gt;Dylemat profesora Czelawy&lt;/a&gt; - Nie oglądałam w całości, bo znudziła mnie schematyczność. Klasyczny dr Jekyll i Mr Hyde.&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://www.filmweb.pl/Pora.Mroku"&gt;Pora mroku&lt;/a&gt; - no i mamy slasher. Do szpitalu przywożą wychowanków poprawczaka. W okolicy grupa przyjaciół urządza spływ kajakiem. Mało logiczny i straszny, a dla maniaków lejącej się krwi za mało. &lt;br /&gt;4. &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Droga+w+%C5%9Bwietle+ksi%C4%99%C5%BCyca-1972-5208"&gt;Droga w świetle księżyca (1972)&lt;/a&gt; - można, ale nie trzeba. Rodzinne tajemnice, duchy, rytuały, ale nakręcone tak sobie i nie przekonywujące.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;5. Krótkometrażowe telewizyjne:&lt;br /&gt;a) &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/121643"&gt;Świat grozy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Na podstawie opowiadań Oscara Wilde (&lt;i&gt;Duch z Canterville&lt;/i&gt;; &lt;i&gt;Zbrodnia lorda Artura Savile&lt;/i&gt;) i innego anglika (&lt;i&gt;Przeraźliwe łoże&lt;/i&gt;). Są to kostiumowe, z doborowym aktorstwem. Przewrotne z poczuciem humoru. Jest trochę strachu, przyjemnie się ogląda. &lt;br /&gt;b) &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/126995"&gt;Opowieści niezwykłe&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Są na podstawie polskich nowel St.Grabińskiego (&lt;i&gt;Ślepy Tor&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;Pożarowisko&lt;/i&gt;), J.Korzeniowskiego (&lt;i&gt;Mistrz Tańca&lt;/i&gt;), L.Niemojowskiego (&lt;i&gt;Szach i mat!) &lt;/i&gt;i&amp;nbsp; H.Rzewuskiego (&lt;i&gt;Ja gorę&lt;/i&gt;). Wyjątek stanowi &lt;i&gt;Błękitny pokój &lt;/i&gt;P&lt;i&gt;.&lt;/i&gt;Merimee. W MT i SiM jest dużo fantastyki. Na podstawie Grabińskiego pod rozwagę, z odrobiną filozofii. Zaś w ostatnich sporo humoru. Prawie wszystkie są na YouTube. Opowieści łączy schemat. Do autora przychodzą duchy i opowiadają co im się przytrafiło. Wyjątek stanowi pewien zdun i ta historia jest najbardziej przerażająca. Uśmiałam się przy JG. XD Przeczytałam nawet nowelkę. Przeinaczyli zakończenie, a ja gorę. ;) Nie pasuje do tego BP. Tu jest coś błędnie przypisane. Na Filmwebie jest &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/%22Awatar%22+czyli+zamiana+dusz-1964-32931/relateds"&gt;tak&lt;/a&gt;. Filmy z roku 1967 są oparte na opowiadaniach romantyków i dziewiętnastowiecznych pisarzy. Pasują do SG. Są to:&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Awatar, czyli zamiana dusz &lt;/i&gt;; na podst. T. Gautliera, to akurat z roku 1964&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Wenus z Ille&lt;/i&gt;; P.Merimee &lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Zmartwychstanie Offlanda&lt;/i&gt;; A.Dumas (syn)&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Pieśń triumfującej miłości&lt;/i&gt;; na podst.I.Turgiewa&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Upiór&lt;/i&gt;; A.Tołstoj&lt;br /&gt;Są to opowieści z dreszczykiem, w klimacie podobnym do ŚG. Najmniej podobała mi się &lt;i&gt;Pieśń.&lt;/i&gt;.. zarówno literacka i filmowa. Opowiadanie to typowy trójkąt, a filmowe pogmatwane, gdzie trudno dociec o co chodzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-8964804353350626348?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8964804353350626348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8964804353350626348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/10/polish-horrors.html' title='Polish horrors'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-8240099565708791846</id><published>2011-10-13T10:10:00.004+02:00</published><updated>2011-12-12T19:19:57.913+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><title type='text'>Szczery anonim</title><content type='html'>Pewien redaktor napisał &lt;a href="http://blog.onet.pl/41124,archiwum_goracy.html"&gt;list&lt;/a&gt; do internautów. Zapewne motywem była wpadka, z której do dziś ludzie szydzą. Co do treści, są dwie sprawy. Pierwsza to, że anonimowość w sieci nie istnieje. Tylko czy opłacalne jest ściganie każdego, kto napisze zjadliwy komentarz o znanej osobie. Toby się nasze państwo wzbogaciło, gdyby były mandaty za "dupa" w necie. :P Może nawet w połowie pokryłoby koszty śledztwa, procesu i gaże językoznawców, za rozsądzanie czy to słowo obraźliwe czy potoczne. Politycy co rusz, kombinują jak wprowadzić cenzurę. Nie wierzę, że chcą jedynie wywalić szkodliwe i nielegalne treści. Zabiorą się przede wszystkim do opozycji i kasowania krytyki na swój temat. Raz za obrazę prezydenta zamykają bezdomnego a, innym razem webmastera. Na Gryzoniu już się boją, że przyjdą &lt;span class="tresc"&gt;&lt;i&gt;i &lt;/i&gt;&lt;i&gt;nocą kolbami w drzwi załomocą&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;. Internautów śledzą też firmy, które konstruują profil klienta. Przerażające jest to, że gromadzą różne dane, które może przejąć nie wiadomo kto. Jeszcze lansowano tezę w WR, że z Internetu nic nie znika. Sprawdzałam&amp;nbsp; kiedyś żywotność stron i nie bardzo się zgadzam się z tą opinią. Raczej chcą archiwizować, ale &lt;a href="http://historiaimedia.org/2011/10/04/trzy-argumenty-przeciwko-archiwizowaniu-internetu/"&gt;niekoniecznie&lt;/a&gt;. Chociaż wiadomo,że nic w przyrodzie nie ginie, ale zmienia&amp;nbsp;właściciela. ;) &lt;br /&gt;Po drugie używanie słów, których się nie rozumie, czyli konformizmu. To obowiązuje w&amp;nbsp; realu, bycie ąę, właściwe poglądy i grzeczność. Za niepopularne zdanie, albo wpadkę grozi ostracyzm i ośmieszenie.Media jeszcze bardziej zaostrzyły ten proces. Z jednej strony niby odkrywają "rzeczywistość". Z drugiej robią wielki szum, gdy zejdzie nieco lukru. Po trzecie złe rozumowanie potrzeby anonimowości. Dlaczego większość ankiet i sondaży jest anonimowa ? Czemu nie każą podpisać się imieniem, nazwiskiem pod danym poglądem ? Bo już dawno odkryto, że ludzie są bardziej &lt;b&gt;szczerzy&lt;/b&gt;, gdy są anonimowi. Sytuacje społeczne wymagają nałożenia maski i trzymania się etykiety. Za odstępstwa od normy grozi kara. Ulubiony przykład Matki, czyli między grzecznością, a szczerością. Koleżanka z pracy przychodzi z nową, brzydką fryzurą. Pyta cię, jak wygląda. I co odpowiesz ? Nie chcesz przecież jej urazić. Ile jest nie wypowiedzianych słów, bo wstyd, nie wypada, nienormalne, źle o nas pomyślą itd. Z kolei niektórym myli się szczerość z chamstwem. Pod płaszczykiem "bo to przecież prawda", można ukryć dogryzanie i wyżywanie się na kimś (&lt;i&gt;Y&amp;nbsp; to ma odstające uszy. Wyglądają okropnie, mówię mu to codziennie. No co, przecież jestem tylko szczery&lt;/i&gt;). Głosiciele prawd życiowych, zapominają, że "najmojsza" to nie synonim do "jedynie słuszna i prawdziwa". Ludzie nie mogą mówić wszystkiego to co myślą. Na przykład weźmy X, która nie lubi swojej teściowej. Teściowa ją bez przerwy krytykuje. Komu może się zwierzyć ? Mężowi nie bardzo, bo ten obstaje za matką. Koleżankom z pracy nie, bo są pannami i nie zrozumieją. Przyjaciółkom też nie, bo uchodzi wśród nich za asertywną.&lt;br /&gt;To samo zjawisko zaobserwowano na społecznościowkach. Zrobiono eksperyment. To samo zdjęcie wrzucono na socjal i&amp;nbsp; na portal anonimowy. Na drugim zostało zmiażdżone, wyśmiane, komentarze były ostre. A na pierwszym komentarze były pozytywne i ugładzone.&amp;nbsp; Ludzie pod własnym nazwiskiem są milsi i temperują swoje opinie. Są niejako publicznie, co ich hamuje. Ponadto są tam znajomi, z którymi mają przyjazne stosunki i nie chcą ich popsuć. Można domniemywać, że najbardziej interesują się sobą osoby zaprzyjaźnione, które się lubią i akceptują. Hm, ale kto wysyła zdjęcia na pudelki społecznościowe ? Tabloidy wiedzą, że najwięcej&amp;nbsp; o króliku dowiedzą się od krewnych i znajomych. Nawet wśród kręgu wzajemnej adoracji znajdują się osoby szczere, które mówią to co myślą.A jak to jest poza. Wracając do przykładu z X. Postanowiła wyżalić się na forum pod anonimowym nickiem. Bliscy i znajomi się nie dowiedzą. Czy na pewno zyska zrozumienie, pocieszenie i dobrą radę ? Jeśli zrobi to odpowiednim miejscu, na Nieszczęśliwe synowe, to być może, ale niekoniecznie.&lt;br /&gt;Po trzecie Internet nie jest wolny od społecznych rygorów. Wystarczy przyjrzeć się pewnemu forum.Wątki nowych użytkowników są często kasowane. Trollem nie zostaje się za chamstwo.Wystarczy założyć wątek, z problem:&lt;br /&gt;- debilnym np. z serii zachodzenia w ciąże od... Ech, za głowę idzie się złapać, bo wszędzie informacja, edukacja, a oni dalej nie wiedzą. Nie jest wykluczone, że to faktycznie ktoś podpuszcza, ale głupich nie brakuje.&lt;br /&gt;- banalnym, często spotykanym. Zakładany przez&amp;nbsp; lenistwo (bo wyszukiwanie męczy :P) albo z samej chęci wyżalenia się.&lt;br /&gt;- wielokrotnie obmawiany. Znowu lenistwo górą, lub chęć nowych opinii.&lt;br /&gt;- niespotkany, niestandardowy; tu od razu padają zarzuty o wymyślanie, bo kto tak ma &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Przede wszystkim liczy się staż i popularność osoby. Gdy gwiazda forumowa założy kretyński wątek o byle czym, ma dużo pozytywnych wpisów. Wszędzie&amp;nbsp;panuje towarzystwo wzajemnej adoracji. Tolerancja dotyczy "naszych", a nie obcych. Bywają wątki, gdzie 95% wypowiedzi jest w jednym tonie. Zdanie przeciwne albo krytyka są zakrzykiwane. Największe podziały są przy kontrowersyjnych tematach jak aborcja czy religia. Część stałych bywalców, kiedy nie chcąc stracić twarzy zakłada nowego nicka. Dużo siedzi tam alfy i omeg,&amp;nbsp; którym się nie nic przytrafia i zawsze dadzą sobie radę. W mig odczytują intencję, wykrywają oszustów, nie dają się nabrać, bo są ładne i inteligentne. Długo pamiętają kto co napisał, albo sprawdzają poprzednie posty. Ich rozumowanie ad personam zawstydzające Sherlocka Holmesa:&lt;br /&gt;- bronisz emerytów, jesteś emerytem&lt;br /&gt;- krytykujesz rowerzystów, na pewno masz samochód, jesteś piratem drogowym&lt;br /&gt;- kłopot w związku, masz głębokie traumy, kompleksy a w ogóle lepiej się rozstań&lt;br /&gt;- nie podoba się film, nie masz gustu i dzieła nie zrozumiałeś&lt;br /&gt;- mąż cię zdradza, wyłącznie twoja wina, zbrzydłaś, nie dogadzasz i się nie starasz&lt;br /&gt;- jesteś kochanką żonatego, wyłącznie twoja wina, wyrwałaś i omotałaś niewinnego, rozbijasz związek&lt;br /&gt;- błąd ortograficzny, czyni z ciebie kretyna do n-tej potęgi, dla wielu główny argument&lt;br /&gt;- o coś się pytasz, jak to nie wiesz, cała ludzkość wie i rozumie&lt;br /&gt;- okradziono cię, twoja wina, nie uważałeś, forumowicze zawsze uważają i im się nigdy nie przytrafi, a złodziej tylko skorzystał z okazji&lt;br /&gt;- poszukaj w Google, bo gdzieś piszę, mimo że szukałeś, nie znalazłeś i zapytałeś&lt;br /&gt;- co jęczysz, tylko narzekasz, a to jest prościzna &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Forumowicze często dociekają, jaki kto ma status, doświadczenie, wygląd i wiek. Stosują zasadę umniejszania, tj. obdarzają osobę cechami uznanymi społecznie za negatywne, aby osłabić argumenty. Jeśli jakaś kobieta napiszę o męskich wadach, na pewno jest niedopchniętą, brzydka feministką. Nie warto przyznawać się do wad ani doświadczeń, bo zacznie się psychologizowanie. Generalnie dostanie się na główną i im większa ilość głosów, tym bardziej dostanie się założycielowi. &lt;br /&gt;Po czwarte bycie osobą publiczną naraża na komentarze. Jak jest się na świeczniku to trzeba się pilnować. Wszystko ocenią: dokonania, wypowiedzi, wygląd, poczynania i dzieci. Do opinii krytyków i brukowców doszło opinia przeciętnego człowieka. Uzewnętrznia się on na portalu, pod zdjęciem a potem ofiary mówią, że internet to szambo. Odwracając kota ogonem, bywa, że krytyczne komentarze są na miejscu. Trzeba odbrązawiać, ale nie schodzić na poziom magla. Minusem jest to, że ludziom miesza się życie prywatne z twórczością. Dochodzi do absurdów, gdy ocenia się jedno przez pryzmat drugiego. Popukać się w głowę, jak w programie plotkarskim dwakroć ostrzej ocenia się jadącego po pijaku aktora, bo w serialu gra lekarza ! Z kolei biograf Kapuścińskiego został zlinczowany przez &lt;i&gt;Wybiórczą&lt;/i&gt; za to, że nie napisał hagiografii. Jest taka historyjka, jak to królowa brytyjska chciała przespać się z prezydentem stanów. Służba nie bardzo mogła to zorganizować, zwróciła się więc do znanego aktora, by go zagrał. Zgodził się, królowa była zadowolona i zażyczyła sobie kogoś innego. I tak aktor wcielał się w różne postacie. Pewnego dnia przychodzi majordomus i mówi, że teraz mają problem z głowy, bo królowa zażyczyła sobie tego aktora. Na co on, że to niemożliwe, bo prywatnie jest impotentem. Jak widać praca to jedno, a życie osobiste to drugie. Niepokojące jest to, że obecnie nie tylko gwiazdy się szpieguje. Przeciętnego człowieka na portalu społecznościowym sprawdzają, czy godnie przedstawia firmę. Wbrew straszeniu na demotywatorach, że piętnastolatki, które wrzucają na profile roznegliżowane zdjęcia, potem nie przyjmą albo wywalą z pracy,&amp;nbsp; nie słyszałam o takim przypadku. Przede wszystkim &lt;a href="http://www.fejsik.pl/10-sposobow-aby-wyleciec-z-pracy-przez-Facebooka-a290"&gt;wymówienie dostaje się&lt;/a&gt; za: krytykowanie firmy albo klientów, niestosowne uwagi i zdjęcia z alkoholem. Większość powodów jest adekwatna. Niepokojące jest to ostatnie. Z jednej strony słusznie, jest to dawanie złego przykładu uczniom. Z drugiej jest to prywatne życie i dorosła osoba, jeśli chcę może się napić. Wizerunek pracownika powinien liczyć się w pracy, a nie poza nią, o ile jej nie dotyczy. On wtedy nie reprezentuje danej marki, ale siebie. Niestety ludzie surowo oceniają i patrzą powierzchownie np. zobaczą zdjęcia maklera w różowej koszuli i pomyślą, że jest miękki albo niefrasobliwy i go nie zatrudnią. Najłatwiej nie zakładać profilu albo uważnie filtrować wysyłane treści. Rady uciekaj, bo aparat są głupie. Nie każdy zauważy, że go cykają, albo przypadkiem złapią go w kadr ktoś rozpozna.&lt;br /&gt;Nasze czasy nie przypominają jeszcze &lt;i&gt;Raportu Mniejszości&lt;/i&gt;, ale przy narastającej personalizacji. Całkiem niedawno zmusili blogera do zapłaty, bo pod notką komentator bluznął na polityka. Na razie internet jest wolny, mimo że odcinali prąd za piractwo. Nie wiadomo, co będzie w przyszłości. Zastrzeżenie prawa, zmuszanie providerów do kontroli - państwo nie jest bezradne. Czy pewność anonimowości nie jest złudna ? Cóż jest ryzyko, jest zabawa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-8240099565708791846?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8240099565708791846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8240099565708791846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/10/szczery-anonim.html' title='Szczery anonim'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-5815463810656259253</id><published>2011-10-04T10:36:00.000+02:00</published><updated>2011-10-06T16:00:16.762+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Co dalej ?</title><content type='html'>W tym tygodniu moja młodość oficjalnie mija. Pomyśleć, że Matka za lat, mniej niż palców na ręce, idzie na emeryturę. Ja zaś będę dobijać trzydziestki. Znając szybkość czasu nim się obejrzę, już to się stanie.&amp;nbsp; Mam mało doświadczeń życiowych. Jak zwykle jestem daleko w tyle, nawet za młodszymi od siebie. Osiągnięcia mam wybitne:&lt;br /&gt;1. Bycie GGB, czyli bezużytecznym (tudzież litania wad, braki umiejętności)&lt;br /&gt;2. Nieudolne próby wyniesienia na tamten świat&lt;br /&gt;3. Nie pójście do odpowiedniej szkoły&lt;br /&gt;4. Zakochanie się w Lucyferze&lt;br /&gt;5. Szpital psychiatryczny&lt;br /&gt;6. Repetowanie + wywalenie ze studiów&lt;br /&gt;7. Bezrobocie&lt;br /&gt;8. Nie kontaktowanie z rzeczywistością&lt;br /&gt;9&amp;nbsp; Co dalej ?&lt;br /&gt;Na poważnie, to moja autodestrukcja nie ma hamulca. Czasem zastanawiam się, czy ja &lt;b&gt;chcę&lt;/b&gt; skończyć źle ? :'( Nic dobrego mnie w tym życiu nie spotka. Nie czeka mnie więcej ponad jałową egzystencję. Nawet jeśli pójdę do pracy,&amp;nbsp; to zmieni się rozkład dnia. Kilka godzin roboty, komunikacja miejska i przebywanie z ludźmi. Może starzy wymyślą, że mam po drodze zrobić zakupy. A co ja z tego będę mieć, oprócz trochę ruchu i pieniędzy. O ile gdziekolwiek mnie zatrudnią, bo nie mam żadnych kwalifikacji. Patrząc na ogłoszenia widzę zbyt wysokie wymagania, jak na moje niskie standardy. Czuję, że sobie nie poradzę, będę pracować źle. Byłam w pośredniaku, w towarzystwie Ojca. Od dawna jestem pełnoletnia, ale boję się chodzić samemu. Gdybym poszła sama, to prawdopodobnie uciekłabym stamtąd. Pełno ludzi, młodych po szkole i menelstwa pachnącego alkoholem. Robiło mi się niedobrze, a jeszcze trzeba się odezwać. Praktycznie nigdy nie wiem, co mam powiedzieć. Na myśl o tym robię się chora. Przez to zawaliłam ćwiczenia z Historii, bo należało mieć kserówkę z tematem i się odzywać. Na takie gdzie kazali gadać albo na zaliczenie przeczytać referat, przestałam chodzić. Do wspominków, wracając do sprawy, na szczęście trzeba było podpisywać, niewiele mówić. Wyznaczyli obowiązkowy termin spotkania. Jakieś tam kursy mogą załatwić czy coś, nie wiem dobrze. Można było iść od razu, ale upiekło mi się. Tym razem nie będę się nastawiać, że to coś pomoże. Miała pomóc mi terapia i psychotropy. O jednym dowiedziałam się, że jest silnie otumaniający.&amp;nbsp; Miałam tym razem pójść załatwić wpisy,&amp;nbsp; poprawki, zaliczyć, chodzić i uczyć się. Prędko okazywało się, że poproszenie o zapisanie na przedmioty i dania możliwości zaliczenia są niemożliwe. Właściwie to cieszę się, że mnie wyrzucili. Egzaminy, pracę dyplomowe, łażenie po wpisy, walka z systemem zapisów, kserowanie, nieudolne uczenie - tyle nerwów, po to żeby być najgorszym na roku, ledwo się prześlizgując. Niepotrzebnie się na to skusiłam, wcześniej czy później by wywalili. Po co ja to ciągnęłam ? Hm, chyba po to, żeby rodzice nie kazali iść do pracy. Myślałam, że medycyna pomoże mi, bo moje ciało robi mi brzydkie numery.&amp;nbsp; To coś zawsze było przeciwko mnie. Zostałam potraktowana bardzo niemile. Długo zwlekałam czy iść na badania. Od cholery sprawdzenie krwi kosztowało. Mam za dużo pewnego hormonu. Myślałam, że tego na "t", ale ten jest w normie. Innego, który powoduje bezpłodność. To akurat żadne zmartwienie, wręcz przeciwnie. Jest jeden mały problem, bycie płodnym to to samo co bycie atrakcyjnym. Skutki uboczne doprowadzają mnie do szału. Dołożyć jeszcze do tego złą budowę ciała, która uniemożliwię osiągniecie ważnego współczynnika. Czyli co mi po tej "antykoncepcji", skoro nie pociągam facetów. Obecnie jestem na etapie przywykania do myśli, że nigdy w życiu z żadnym nie będę. To boli, ale takie jest moje życie, Do tyle nieprzyjemnych rzeczy trzeba się po prostu przyzwyczaić. Nie myśleć "kiedyś", tylko "kiedy koniec". Pewnego pięknego dnia, ja nie wytrzymam swojej beznadziejności i skończę ze sobą. Był człowiek, nie ma człowieka. A jaką wy opowiadacie sobie bajkę na pocieszenie ? Magia samotności, z nieznanych przyczyn przestało działać. Nastąpiło przeżarcie albo jest jej za mało. I na tym akcentem zamykam wyżalanie się.&lt;br /&gt;Mimo okazji nie chciałam prezentów, bo prawie nic nie potrzebuje. Mogłabym sprawdzić, jak ktoś się prezentuje w ramach prezentu. Tylko po co, bo wielki specyjał to już nie jest. Ani ochota nie ciągnie i tyle niebezpieczeństw po drodze.Od dawna Lucyfer może cmoknąć się pod ogon.Świętować będę w najbliższy weekend, o ile starzy wybędą w kierunku działki. Będą sami domownicy, tj. ja i kocur. Jak nie zamknę okna, to wpadną goście, czyli komary. Wyciągnie się pierwszą lepszą butelczynę z barku. Posłucham starej muzy z przełomu XX i XIX w. Na kolację będzie wykwitnę danie, frytki z kabanosem, w ketchupie. Komputer trzeba będzie rozłączyć.Wznoszenie toastów do monitora to jeszcze okey. Wysyłanie listela, że "kocham, pożądam, tęsknie, i nie bądź taki [a będzie] i mi tego nie rób [a zrobi, pewnie, że zrobi]". Jeszcze co we mnie pęknie i będzie: "że jestem okropnie samotna, i proszę pozwól się do siebie przytulić, bo mi źle". Kłopoty nie są mi potrzebne. A na teraźniejszą chwilę mówię: Dobranoc. &amp;nbsp; &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-5815463810656259253?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5815463810656259253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5815463810656259253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/10/co-dalej.html' title='Co dalej ?'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-7359737693263600024</id><published>2011-09-29T00:00:00.000+02:00</published><updated>2011-12-12T19:19:21.989+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Z koszmarów</title><content type='html'>Śnił mi się parę razy. To podobno coś znaczy... Mniejsza o większość pierwszy bardziej zapamiętałam. Było to tak, że łaziłam wzdłuż ulicy PrzyInstytowej. Diabli niewiedzą czemu zaniosło mnie na wykład z Hase. Posiedziałam chwilę, ale przyuważył i wygonił mnie stamtąd - co pani tu robi ? pani tu nie studiuje. Poszłam na jakiś skwer, publicznie przebierać się w... brązowe szorty i czarne pończochy. Powłóczyłam się po ulicy Prostopadłej. Zapadła noc, a ja próbuje zajrzeć przez okno do pokoju. Kilka pięter, ale wyciągałam się i wyciągam. Musiałam się unieść w górę i udało się zajrzeć. W gabinecie trzy osoby mi znane, co najmniej z widzenia. Po prawej pan za biurkiem, przy kompie, po lewej, ale od okna mnie pani, gdzieś za przy kredensie. Pomiędzy koleżeństwem, na niebieskiej kanapie rozparty Lucyfer. Pani pyta się co u mnie. A od odpowiada tonem wesołym i zadowolonym z siebie: &lt;br /&gt;- U markiz' de Szejd ? - zapis zgodny z brzmieniem .Enigmatycznie się uśmiecha. Aż nagle widzę twarz pana po drugiej stronie szyby. To były sekundy, jak oni spojrzeli na mnie. Jestem przerażona i ściąga mnie na dół. Przenikam przez dach, przez półki jakiegoś sklepu. Wpadam do ciemnego magazynu, gdzie pełno porzuconych przedmiotów. &lt;br /&gt;A drugi to Lucyfer i naziści. Po ich stronie był, co dziwne nie jest :P Trzeba było Walki (na) kije ;) nie oglądać. Jednym okiem, ale wlazło do głowy. A że połączyło z nim, zawsze to było wredne, a ja tego nie widziałam. Mam do siebie żal, że zwróciłam na niego uwagę. Przystojna twarz zawróciła w głowie, ale poza cielesną powłoką nie ma w nim nic przyjemnego. Nie był wart, aby za nim latać i przejmować się "co myśli". &amp;nbsp;Zadawania się z Lucyferem&amp;nbsp;się odechciało. Teraz&amp;nbsp;boję się. Na czele lęków nie stoi lęk przed ludźmi, przed przyszłością, ale strach że mi któregoś dnia znowu mi odpieprzy. Wpadnę w stan, gdzie nic mnie nie będzie obchodziło. Wisieć będzie bezpieczeństwo i konsekwencję. Ubiorę się "sexy" (co w moim przypadku jest niemożliwe) i polecę na złamanie karku do niego. O ile to będę ja. To MH ze mnie wylezie i wpakuje w kłopoty. Stanie przed nim i powie: &lt;i&gt;Moje maleńkie słodziutkie serdeńko, dziś będzie mój.&lt;/i&gt;&amp;nbsp; A potem... nie napiszę tego, to jest okropne i niemoralne. Jemu do mnie nie... a dotknąć się nie pozwoli, prędzej mnie zabije, a ja mu nie chcę robić krzywdy. MH upiera się żeby... bym móc zakończyć z Lucyferem. Ja chciałam żeby powiedział mi prawdę, a ona zawsze chciała konsumpcji. Bezcelowe, chore i żenujące szarpanie się z nim, które nie da rezultatu. Będzie awantura na sto fajerek. Zrobię&amp;nbsp;z siebie pośmiewisko i spotka mnie kara. Skończy się mnie gdzieś zamkną. I to za kogo. Szczerość, otwartość wobec ludzi nigdy nie popłaca. Piszesz &amp;nbsp;ze znajomą przez Gadulca, która ciągle mówi ci "zmień się" i poucza. Czuję poczucie winy i korzę się. Słyszysz bez przerwy, że masz nie taki charakter i ciągle chcą cię naprostować. Teraz zrozumiałam, że bezsensu było zadawanie się z A.&amp;nbsp;Ciągniecie znajomości dla korzyści i z nudy było głupie.&amp;nbsp;&lt;b&gt;Ona chciała kolegować się z kimś innym, nie ze mną.&lt;/b&gt; Chyba przyjaźń polega na tym, że kogoś się akceptuje. Jeśli ktoś nam nie pasuje, to kolegujemy się z takimi co nam podchodzą. Lepiej to sprawdzić nim zacznie się słać listele. Kochasz, uważasz, że to ten. Jak bardzo jest się naiwnym, gdy nie zna się na ludziach. Jak mogłam myśleć, że istnieje druga połówką. Ja zawsze niesparowana, samotna, z dala. Za nic, z własnej inicjatywy pozwoliłam mu na zajęcie za wysokiej pozycji w swoim&amp;nbsp;życiu. Mógł mnie mieć za to, ze go wybrałam. Miałam sen, jednostronny, że może, raz jeden.... Zakpił ze mnie los, pokazałam mi kogo będę czcić, a mieć w życiu nie mogę.&amp;nbsp;Teraz pozostała mi obawa i nie mogę wyszarpać kilku drzazg. Dalej nie potrafię przestać...ekhm... Nie napiszę co, bo mi wstyd. To raczej nie jest zapalnik. Prędzej to, że źle mi się zrobi, Ostatnio dopadło mnie coś tak strasznego. W każdym razie, zaraz, natychmiast potrzebowałam przytulić się do Lucyfera. :(&amp;nbsp; Nawet jeśli mi nie odbije, to są możliwe kłopoty. Przeczytałam artykuł, po którym podniósł moją samoświadomość. :( Z drugiej strony zmierzwiło mnie. Kiedyś to&amp;nbsp;było romantyczne, (stanie pod oknem jak w piosence Demarczyk), a dziś przestępstwo.&amp;nbsp;Zakochałeś się i&amp;nbsp;nie możesz przestać próbować. To nie nazywa się nieodwzajemniona miłość, ale choroba bo druga strona cię &lt;b&gt;nie chcę&lt;/b&gt;.&amp;nbsp;Jeśli kogoś kochasz, a on cię nienawidzi, to powinni cię wpakować do szpitala psychiatrycznego. Super, po prostu zajebiście. To co teraz napiszę nie jest usprawiedliwianiem się. Zastanawiam się co jest nienormalne. Czy poniższe zachowania są rzeczywiście wyrazem kompletnego ześwirowania:&lt;br /&gt;- zakochanie się od pierwszego wejrzenia &lt;br /&gt;- codzienne myślenie&lt;br /&gt;- przychodzenie tylko po to, aby kogoś zobaczyć&lt;br /&gt;- popadanie w melancholię, bo przez dłuższy okres się nie widuje&lt;br /&gt;- tęsknota, pożądanie i zazdrość&lt;br /&gt;- dawanie prezentów&lt;br /&gt;- ciekawość wobec tej osoby i dowiadywanie się&lt;br /&gt;- nie zauważanie innych atrakcyjnych osób&lt;br /&gt;- idealizowanie&lt;br /&gt;- jest jedyną osobą, z którą chcesz być&lt;br /&gt;- wyznania miłosne&lt;br /&gt;Prędzej objawem są dziwne&amp;nbsp;odczucia. Skoro musiałam naciskać, aby dowiedzieć się "nie, dziękuje, nie reflektuje". Bał się, że mu coś zrobię albo sobie. Czy wściekła mina, zakaz odzywania się i grożenie nie były dość czytelnymi sygnałami ? Wyglądało mi na to, że obraził się na mnie. &lt;i&gt;Wie, że jest okropna, a dalej zaczepia, to ja się pogniewam.&lt;/i&gt; To było moje zaślepienie i serce, które nie umiało się pogodzić. Historia jest jasna, logiczna, ALE... coś mi tu nie styka. Czy przeczucie jest fałszywe czy prawdziwe ? Nie zastanawiam się głębiej nad nim, bo nie ufam mu. Dzięki temu przeczuciu, uważam, że Lucyfer nie był wart, żeby w nim się zakochiwać.Czasem mnie kusi, ale raczej nie wybieram się. Nie czekam, bo to żaden interes.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-7359737693263600024?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7359737693263600024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7359737693263600024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/09/z-koszmarow.html' title='Z koszmarów'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-7791537007693629540</id><published>2011-09-26T10:49:00.000+02:00</published><updated>2011-12-12T19:18:44.505+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='strachy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Jak nie ma, jak jest</title><content type='html'>Przeczytałam swego &lt;a href="http://zpopk.blox.pl/2011/05/Straszne-przerazajace-nie-do-wytrzymania-czyli.html#axzz1YpFhLgiG"&gt;ten teks&lt;/a&gt;t. Zdziwiłam się niepomiernie, że nie ma.&amp;nbsp;Nawet na Wikipedii jest&amp;nbsp;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Polskie_horrory"&gt;hasło&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;Czytam dalej, że jakieś są, ale autorce się nie podobają. Ech, to się nazywa nonszalancja. Na Filmwebie można przeczytać komentarze, że jeśli nie ma ręki, nogi i mózgu na ścianie to nie jest horror. Wg tego kryterium &lt;i&gt;Duch &lt;/i&gt;(1982) &amp;nbsp;nie należy do filmów grozy. Tymczasem horror to nie tylko jatka z maniakalnym mordercą. Slasher i gore to gatunki, a w obecnych czasach jedyny słuszny wzór. Wracając do polskich filmów to na &lt;a href="http://horrorstory.blox.pl/tagi_b/31293/polski-horror.html"&gt;Horror Story zostały dokładnie opisane&lt;/a&gt;. Czy coś można dodać ? Hmm nadmienić mogę o kilku filmach okołotematycznych:&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Dolina Issy&lt;/i&gt; - od samej muzyki jeży się włos na głowie. Jest tu leśnik, który popełnił zbrodnie i nawiedza go tajemniczy gość. Sposób na upiora, czyli dekapitacja zmarłego.W tle niezwykła atmosfera Litwy, gdzie dzieją się dziwne sprawy.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Horror w Wesołych bagniskac&lt;/i&gt;h - to moim zdaniem jest błędnie przypisane. Teściowa obwinia zięcia o śmierć córki i próbuje go zamordować. Przyjeżdża do nich Wawicki, w którym samobójczyni się kochała. Stopniowo wszystko się wyjaśnia. Atmosfera jest, ale bardziej to kryminał i komedia.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Dla ciebie i ognia&lt;/i&gt; (2008) - niskobudżetowy, drewniane aktorstwo. Obejrzeć można, ale nie trzeba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-7791537007693629540?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7791537007693629540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7791537007693629540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/09/przeczytaam-swego-ten-teks-t.html' title='Jak nie ma, jak jest'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-812921845692917670</id><published>2011-09-24T02:12:00.003+02:00</published><updated>2011-12-12T19:18:18.227+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><title type='text'>Światłowód podzwania w Internacie</title><content type='html'>Robiłam poprawki na blogu. Zdziwiłam się ilością błędów i dopisałam nieco do Epoki Cyfrowej. Moja wiedza o sieci od tamtego czasu wzrosła.&amp;nbsp;Obejrzałam kilka filmów dokumentalnych m.in. &lt;i&gt;Wirtualną rewolucję&lt;/i&gt;.&amp;nbsp;Przeczytałam niedawno w całości dwie książki. Kiedyś tylko fragmenty na zajęcia.Obie są napisane zrozumiale i dobrze.&amp;nbsp;&lt;i&gt;Galaktyka Internetu&lt;/i&gt; M.Castellsa rozjaśnia wiele kwestii. Nie ma się czego czepić, poza zbytnim optymizmem. &lt;i&gt;Psychologia Internetu&lt;/i&gt; P. Wallace jest przestarzała.Wiele&amp;nbsp;się&amp;nbsp;pozmieniało, chociażby Usernet - czy on jeszcze działa ?&amp;nbsp;Wspomniane eksperymenty, wyglądały na żywca przepisane z podręcznika psychologii społecznej.&amp;nbsp;Nie zgadzam się, z&amp;nbsp;wieloma tezami.&lt;br /&gt;Z tym, że kobiety traktuje się lepiej.&amp;nbsp;Nie ma czegoś takiego.&amp;nbsp;Z wielu blogów wyczytałam wręcz, że pojawienie się damskiego nicka na czacie czy&amp;nbsp;Skypie&amp;nbsp;jest narażaniem się na niewybredne zaczepki. Jest dużo humorystycznych rysunków i innych, nawet seksistowskich. Porównanie haseł "kobieta" i "mężczyzna" na Nonsensopedii, pokazuje, że autoironia nie jest mocną stroną panów.&lt;br /&gt;Robienie wielkiej termedii przy romansach, gdzie dwie strony się nie widzą. Jakaż to nowość ? Zanim wynaleziono telegraf podstawą komunikacji były listy. Zawierano małżeństwa, jak w filmie&amp;nbsp;&lt;i&gt;Fortepian&lt;/i&gt;. Wielkie postacie np.filozofowie francuscy i Katarzyna II korespondowali ze sobą, nigdy się nie kontaktując osobiście. Załatwiano sprawy&amp;nbsp;przez przedstawicieli, którzy podpisywali coś w czyimś imieniu.&amp;nbsp;Nim Internet stał się dostępny dla mas, były ogłoszenia w gazetach.&amp;nbsp;Jeszcze w pismach z lat 90-tych były ogłoszenia towarzyskie albo matrymonialne. Teraz też są. Co się zmieniło ? Zamiast adresu pocztowego jest komórka, listel albo GG. (BTW Prawidłowa forma e-mail to ta spolszczona. Jest nieładna. Precz z mailem, mejlem - listel rządzi ! Podchwyciłam z zajefajnej audycji. :] ) Nie trzeba lecieć po gazetę wystarczy zajrzeć na odpowiednią stronę.&amp;nbsp;Nie jest to nowość dla ludzkości, że osoby mają kontakt nie spotykając się i nigdy nie widząc na oczy. Od powstania&amp;nbsp;telefonu wkroczyliśmy na stopień wyżej, na żywo.W XX wieku przyśpieszył czas wymiany wiadomości.&amp;nbsp;Możliwości komunikacji pośredniej znacznie się powiększyły.&amp;nbsp;Przez kontakt on-line, który często jest na żywo. Tu można zastanowić się na ile jest potrzeba głębszego kontaktu. Telefony z kamerą, pokazujące rozmówców nie stały się popularne. Zapewne stało się tak z wygody, mylenie numerów przez nieznajomych. Kontakt można mieć bezustannie, co jest szkodliwe.&amp;nbsp;Mówi się o pokoleniu dostającemu komórkę w dzieciństwie jako mało samodzielnym. Dlatego, że rodzice dodzwonią się nawet, gdy będzie wędrowało po górach.&amp;nbsp;Są możliwości, aby dzięki telefonowi namierzyć, gdzie jest delikwent. Techniki inwigilacji, dzięki miniaturyzacji urządzeń są niewyczerpane. &lt;i&gt;Telefon- diabelski wymysł, który ostatecznie udaremnił słabą nadzieję odseparowania się od natrętów - Julian Tuwim&lt;/i&gt;. Dobrze, że nie wszędzie jest zasięg, a wyłączeniu telefonu znika. ;) Wychodzę z założenia, że człowiek to nie pies Pawłowa, na dzwonek reagować nie musi.Kiedyś psycholodzy społeczni orzekli, że internet wzmaga poczucie osamotnienia. Obecne badania pokazują co innego. W &lt;a href="http://deepblue.lib.umich.edu/bitstream/2027.42/63277/1/109493102753770552.pdf"&gt;tym abstrakcie&lt;/a&gt;&amp;nbsp;są opisane oba eksperymenty. Zgadzam się z teraźniejszym,&amp;nbsp;bo są portale społecznościowe, czaty i forum tematyczne. Jest łatwiej o poczucie tożsamości i odnalezienie swojej grupy. Jedyna metalówa w małym miasteczka albo jedyny miłośnik legwanów na osiedlu, znajdą podobne osoby w sieci. Jest to łatwiejsze niż pójście na spotkanie stowarzyszenia albo fanklubu w innym mieście.&amp;nbsp;Wątpliwe&amp;nbsp;jest, że przejdą na etap bezpośredniego kontaktu, ale zdarza się. Myślę, że nie są bardzo zainteresowani i niewiele przyjaźni powstaje w ten sposób. Większość kontaktów międzyludzkich nie jest głębokich. Kontakty z czaty, komunikatory i fora są zaledwie&amp;nbsp;koleżeńskiego. Z obserwacji mogę stwierdzić, że ludzie trzymają się swojej starych znajomych. Najchętniej przebywają z osobami poznanymi&amp;nbsp;wcześniej i nie rwą się do zapoznawania nieznajomych.&amp;nbsp;Przypadki, że na kolonie&amp;nbsp;wyjeżdżają&amp;nbsp;4-osobowe paczki, do klasy ściąga się swoją przyjaciółkę albo koledzy zapisują się na te same&amp;nbsp;zajęcia. Kręgi towarzyskie&amp;nbsp;są&amp;nbsp;zamknięte na osoby z zewnątrz. Im jest się starszym trudniej o towarzystwo, bo wszyscy już się pogrupowali.&amp;nbsp;Dlatego NK, Fejsmorda stały się popularne. Bo&amp;nbsp;podtrzymują&amp;nbsp;więź z przyjaciółmi, chociaż&amp;nbsp;użytkownicy&amp;nbsp;stale kontaktują się tylko z kilkoma osobami. Po co im te hordy przyjaciół i dodawanie każdego kto się nawinie ? R. Dunbar określił, że człowiek ma ok. 100 znajomych. Jest to tzw.&lt;a href="http://kopalniawiedzy.pl/kontakty-znajomi-Facebook-serwis-spolecznosciowy-Robin-Dunbar-liczba-Dunbara-Siec-9580.html"&gt; liczba Dunbara&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;A co z tymi przekraczającymi ustalenia ? Podzielić ich można na kilka grup:&lt;br /&gt;a) osoby sławne, znane, popularne - gdzie klikają ich fani, dodają nawet fałszywe profile, by poczuć bliskość z gwiazdą&lt;br /&gt;b) osoby publiczne - działające w na jakąś rzecz, w stowarzyszeniach np. wolontariacie, które stykają się z duża ilością osób&lt;br /&gt;c) kolekcjonerzy - czyli dodające każdego, kto się nawinie, może to nawet być kasjerka z osiedlowego sklepu, byle mieć więcej znajomych i szpanować ich liczba&lt;br /&gt;Ostatnio wraz ze wzrastającym uspołecznieniem sieci, mam ochotę stąd nawiać. Wszędzie te like it, ilość znajomych a brr... Książka uświadomiła mi, że społeczności sieciowe są od dawna. Idealistyczne podejście do równości i&amp;nbsp;mnogości&amp;nbsp;poglądów&amp;nbsp;są&amp;nbsp;złudne. Identycznie jak w życiu istnieje hierarchia. Starsi użytkownicy danej strony mają więcej &amp;nbsp;przywilejów niż młodsi. Towarzystwa&amp;nbsp;wzajemnej&amp;nbsp;adoracji są silne, ale o tym napiszę innym razem.&lt;br /&gt;Ilość internautów chociaż rośnie, to 1/4 ludzkości ma dostęp do neta. Najnowsze dane (&lt;a href="http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110831/ROZMAITOSCI/493150893"&gt;te, które udało mi się wygrzebać&lt;/a&gt;) szacują, że ok. 56% Polaków korzysta z sieci. A oni chcą e-urzędy wprowadzać i ta ustawa, którą prezydent zawetuje (orly?).&amp;nbsp;Tyle lat straszyli reklamą, że nie wiadomo kto jest po drugiej stronie.&amp;nbsp;To jest dobre dla oszustów, wystarczy że ukradną komuś dowód. To "e" ułatwi im podszywanie. &lt;a href="http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110806/KRAJSWIAT/891559618"&gt;Niedawno złapali faceta, który przyszedł z &lt;i&gt;fikcyjną&lt;/i&gt; żon&lt;/a&gt;ą. Ma to swoje plusy np.spis&amp;nbsp;ludności&amp;nbsp;to był dobry pomysł. Z tym, że serwer padł jak odkładacze się obudzili. W praktyce zapisywałam się do "pośredniaka". Wygląda to tak, że wybiera się tam datę przyjścia i... reszta osobiście. A... dokumenty można sobie wydrukować. Przydałoby się elektroniczne nadawanie NIPu, a nie idź do Urzędu,&amp;nbsp;złóż&amp;nbsp;wniosek, odbierz tam albo drałuj na pocztę, bo polecony. I co to będzie, jak to wprowadzą ? Obawiam się, że wtedy administracja wymyśli, że jest to jedyny sposób załatwiania i skróci przyjmowanie interesantów. Zrzucą&amp;nbsp;obowiązek&amp;nbsp;wydrukowania papierów na interesanta. A jak komuś komputer padnie to dupa blada.&lt;br /&gt;Gdzie jest ta globalna wioska ? Jeśli na myśli "świat", ma się uprzemysłowione państwa, większe miasta i bogatszych ludzi, ale to nie jest cały świat.&amp;nbsp;To&amp;nbsp;żadna&amp;nbsp;globalna wioska, prędzej jest to internat dla dzieci Neostrady i trolli&amp;nbsp;;) Jeszcze trochę&amp;nbsp;przyjdzie większa burza magnetyczna i elektronikę szlag trafi :&amp;gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopisek z 26.09.11 Ustawa nie zawetowana, ale podpisana.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-812921845692917670?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/812921845692917670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/812921845692917670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/09/swiatowod-podzwania-w-internacie.html' title='Światłowód podzwania w Internacie'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-3645430484055091332</id><published>2011-09-21T08:05:00.002+02:00</published><updated>2011-12-12T19:17:03.262+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Litania</title><content type='html'>Gdybym&amp;nbsp;była szczupła, tobym nie&amp;nbsp;wyśmiewali się ze mnie&amp;nbsp;i mogłabym chodzić w ciuchach, jakich bym chciała i&amp;nbsp;i miałabym święty spokój.&lt;br /&gt;Gdybym&amp;nbsp;była inteligenta, tobym nie robiła głupot i nie dręczyłoby mnie poczucie winy, i miałabym święty spokój. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; I gdybym&amp;nbsp;umiała się uczyć i była pracowita, tobym miała dobre oceny i&amp;nbsp;skończyła studia, i miałabym święty spokój.&lt;br /&gt;Gdybym&amp;nbsp;była ładna, toby mnie lepiej traktowano i sypiałabym z chłopakami, i miałabym święty spokój. Może mogłabym wyjść za mąż ?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; I gdybym&amp;nbsp;miała opanowane czynności domowe, to mogłabym zostać kurą domową, i miałabym święty spokój.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Albo gdybym&amp;nbsp;była damą w salonie, kucharką w kuchni i dziwką w sypialni, toby mąż nie odszedł,&amp;nbsp;i miałabym święty spokój. &lt;br /&gt;A gdybym&amp;nbsp;była piękna, tobym&amp;nbsp;podobała się facetom i&amp;nbsp;została modelką, aktorką albo luksusową prostytutką, i&amp;nbsp;i miałabym święty spokój.&lt;br /&gt;Gdybym była śmiała, tobym swobodnie się komunikowała, nie miała lęku przed ludźmi,&amp;nbsp;i miałabym święty spokój. I nie dałabym sobie wejść na głowę. &lt;br /&gt;Gdybym była uzdolniona artystycznie, to był miała dobry gust, tworzyłabym wspaniałe dzieła, i miałabym święty spokój.&lt;br /&gt;Gdybym&amp;nbsp;była samodzielna, tobym zerwała kontakt ze starymi, wyprowadziła się, i miałabym święty spokój. &lt;br /&gt;Gdybym była wysportowana, tobym miała kondycję i mogłabym zostać tancerką, i miałabym święty spokój.&lt;br /&gt;Gdybym była kobieca, tobym wiedziałabym jakiej jestem płci, i miałabym święty spokój.&lt;br /&gt;Gdybym&amp;nbsp;była bogata, tobym nakupiła sobie płyt i książek, zamieszkałabym na odludziu, i miałabym święty spokój.&lt;br /&gt;Gdybym&amp;nbsp;miała dobry charakter, toby mnie ludzie lubili, i&amp;nbsp;i miałabym święty spokój. &lt;br /&gt;Gdybym&amp;nbsp;miała wykształcenie albo zawód, to poszłabym do pracy, miała własną kasę,&amp;nbsp;i miałabym święty spokój.&lt;br /&gt;Gdybym&amp;nbsp;miała zdolności manualne, tobym zajęła się chałupnictwem i miałabym&amp;nbsp;święty spokój. &lt;br /&gt;Gdybym nie była zboczona, tobym nie myślała o świństwach, i miałabym święty spokój. &lt;br /&gt;Gdybym nie była beznadziejna, tobym była przeciętnym, normalnym człowiekiem i nie miała 95% problemów i&amp;nbsp;i miałabym święty spokój. &lt;br /&gt;Gdybym nie była nudna, to dałoby się ze mną porozmawiać, i miałabym święty spokój. &lt;br /&gt;Gdybym nie była łatwowierna, to nie byłam za szczera, nie opowiadała obcym ludziom i miałabym święty spokój. &lt;br /&gt;Gdybym nie była egoistką, to byłabym lepszym i empatyczniejszym człowiekiem i miałabym święty spokój. &lt;br /&gt;Gdybym nie była grafomanką, to nie pisałabym do szuflady albo wrzucała w sieć, i miałabym święty spokój.&lt;br /&gt;Gdybym&amp;nbsp;nie miała kompleksu niższości, tobym nie czuła się jak ostatni&amp;nbsp;śmieć. Byłabym dalej beznadziejna kretynką, ale myślałabym,że jestem w porządku. I&amp;nbsp;bym miała święty spokój. &lt;br /&gt;Gdybym mogła, to co nie mogę, to nie byłam sfrustrowana, i miałabym święty spokój. &lt;br /&gt;A gdybym, ach gdybym miała siłę, odwagę i nie bała się bólu, to ja bym od dawna była martwa. I miałabym najświętszy spokój.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-3645430484055091332?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/3645430484055091332'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/3645430484055091332'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/09/litania.html' title='Litania'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-275060886978587860</id><published>2011-09-10T19:45:00.000+02:00</published><updated>2011-12-12T19:16:46.989+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Gdyby obecny, staję się byłym</title><content type='html'>Playlista:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Regina Pisarek - &lt;i&gt;Nie warto było&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;O.N.A. - &lt;i&gt;Kiedy powiem sobie dość&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Carly Simon - &lt;i&gt;You're so vain&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Anna Jantar - &lt;i&gt;Co ja w tobie widziałam&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Gloria Gaynor - &lt;i&gt;I will survive&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nancy Sinatra - &lt;i&gt;These Boots are made for walking &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;Ad. 6&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Well, these boots &lt;br /&gt;Are made for walking, &lt;br /&gt;And that's just what they'll do &lt;br /&gt;One of these days &lt;br /&gt;These boots are gonna &lt;br /&gt;Walk all over you &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadchodzi czas na podsumowanie jego wad. :&amp;gt; Kiedyś jego wady, wydawały się urocze. A słodycz nie miała zdrowej miary. Klapki spadają z oczu i co ja za takim kimś szalałam. Chciałam skończyć ze sobą, bo napisał, że nie chcę kontaktu. Zanim nastąpi wyliczenie domniemanych. Hm...tyle lat mnie straszył i nie żartował. To ja zrobię na odwrót:&lt;br /&gt;1. Kupię sobie taki przeżytek, papierowy i poproszę a autograf.A w środku przykleję kartkę z fraszką &lt;i&gt;Bibliofilka&lt;/i&gt; :)))) &lt;br /&gt;2. Przyjdę w odpowiednim czasie i wmówię mu, że mnie przyjęli z powrotem. &lt;br /&gt;3. Listela niet ? Mogę wysłać pocztówkę ... z cmentarzem, bo są takie romantyczne. Wszak róże miłości rosną na grobach&lt;i&gt;.&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;4. Zadzwonię do radia i zadedykuje mu najbardziej szmirowatą piosenkę.&lt;br /&gt;5. Wyjadę do amazońskiej puszczy, odkryje nowy gatunek żuka i nazwę jego nazwiskiem.&lt;br /&gt;6. Prezent zapakuje i wpakuje na jego urodziny (o ile znam dobrą datę).&amp;nbsp; &lt;br /&gt;7. Napiszę dalszy ciąg NS, a niech się zgorszy, zezłuje, zawstydzi, czy co tam :d.&lt;br /&gt;8. Wrzucę jego dzieło epokowe na Gryzonia.&lt;br /&gt;9. Założę sobie alerta i rss'a na odpowiednie wyniki.&lt;br /&gt;10. Dodam do znajomych&amp;nbsp; &lt;br /&gt;A to jakieś cienkie plany. Wiem trzeba iść na kontrolę. Muszę sprawdzić:&lt;br /&gt;Cy opalenizna zeszła, a cy co ? A cy chodzi w starych ciuchach, a cy co ? A cy tonsura mu się powiększyła, a cy co ? A cy &lt;strike&gt;studentki zali... &lt;/strike&gt;(tfu ja mu dam !!!), studentom pozaliczał, a cy co ? A cy stopień mu się zmienił, a cy co ? [Panie, a nie może pan tych "cyców" powyrzucać ;) Stary, przedwojenny kawał. Nie znacie ?]&lt;br /&gt;Odstrojona na dwa na szynach, popatrzę prosto w wściekłe oczęta. I skończy się bycie cichą, spokojną, nieśmiałą. Przebije przenikliwe, bazyliszkowate spojrzenie aż to on przemknie się z opuszczoną głową. Dobrze to teraz o koraliku niebieskim, świerszczyku moim, pieprzonym :&lt;br /&gt;- kompleks Wołodyjowskiego&lt;br /&gt;Co robić jak studenci nie chcą się odzywać na zajęciach ? Straszyć. Jak ktoś coś zaczyna jęczeć ? Straszyć. Uniwersalny sposób na ludzi. Nie należy tego lekceważyć, bo to taktyka grzechotnika. Respekt się należy i koniec. Inaczej wzrok cię zabije, za naruszenie majestatu. &lt;br /&gt;- złośliwość&lt;br /&gt;Mój ulubiony przymiotnik. Ojciec jest złośliwy, bo wygłasza takowe uwagi. Jest rzeczy martwych, gdy walniesz się głową w drzwiczki szafki kuchennej. Rzeczy czasami giną, mimo, że wcześniej zawadzały leżąc w pobliżu. To jest małpią złośliwość diabła, który ogonem przykrył. Poczytałam kilka uwag na pewnym portalu i to jest ironiczno-złośliwe bydlę.&lt;br /&gt;- wzrost&lt;br /&gt;Czyżby miał jakiś mały kompleks ? A może ma dwa. Zasada im zwierzę mniejsze, tym bardziej jadowite (np.skorpion albo ratlerek) jest prawdziwa. Odnośnie ludzi też się zgadza. Kurduple to są jak koguty skaczą innym do oczu albo chcą być władczy. Nie wszyscy, ale w tym przypadku się zgadza.&lt;br /&gt;- perfekcjonizm&lt;br /&gt;Dokładane podawanie danych. Pamiętam do dziś skrupulatną tabelkę z obecnościami. W pracy jest dobry. Czytelny, profesjonalny, porządny, aż mnie mdli. Ordung muss sein, "ale too much, jest too much" (jak mówił mi jeden pacjent) do obrzydzenia. Nadmierny perfekcjonizm wobec siebie jest szkodliwy. Ambicja i pracoholizm są zabójcze dla nerwów.&amp;nbsp;Łączą się z nim wysokie wymagania. Jak z kimś żyję, to współczuje temu komuś, bo ma przekichane. Lucyfer&amp;nbsp;odnotuje każde przewinienie i będzie wymagał doskonałości w każdym calu. I zapewne jest pedantem.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;- chłód&lt;br /&gt;Pozapominany w urzędniczym mundurze białych kołnierzyków. Takie to sztywne, wyprasowane, ale eleganckie. Gesty stonowane i spokojne. Nawet jak tupię nogą z niecierpliwości, bo nie udzielają się. Uśmiecha się gdy z kimś rozmawia, ale czuć dystans. Trudno mi określić, czy to tylko moje odczucia. Nie znam się na kontakcie z ludźmi. Odległości prywatne i stawianie granic mieszają mi się. Zdaje mi się jednak, że jest u niego podwyższona bariera. A może to tylko w stosunku do mnie ? &lt;br /&gt;- zasadniczość&lt;br /&gt;Co to mi napisał, pamiętam pi razy oko, że takie rzeczy proponować i&amp;nbsp; że go moja otwartość brzydzi. Jestem osobą prostą. To jest rzecz naturalna. a nie grzech. Jestem dzikim zwierzęciem i wisi mi ta cała obyczajowość, podchody i inne ludzkie zabawy. Ja swoje wiem, jemu nie chodziło, że ja się nie szanuje, a on jest porządny. To jest to, że jak taki pasztet jak ja, śmie mu proponować. Obraził się i uciekł.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;- laluś&lt;br /&gt;To widać, może ostatnio odpuścił. Elegancik - przeciwieństwa czasami się przyciągają. &lt;br /&gt;- ekstrawertyk&lt;br /&gt;Nie jest nieśmiały, inaczej nie gadałby przed tyloma wpatrzonymi oczami. Zagaduje do innych i uśmiecha się. Podlizuch wyłazi z niego straszny. Moja matka też jest sympatyczna do obcych, a w domu nie jest ciepła. Dwulicowe jest jak ona, a Matki nienawidzę. &lt;br /&gt;- łasuch&lt;br /&gt;No, piękny ma awatar. Teraz pewnie zmieni. :))))) I nie zmienił. &lt;br /&gt;O co tu jeszcze go oskarżyć ? Hm, jest: uparty, krytyczny, snobistyczny, dumny, podpuszczacz, stawia na intelekt nie serce, lubi blondynki i może jest zajęty. Istny Lucyfer :] Myślę, że gdybym go poznała osobiście to szybciej bym się odkochała.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-275060886978587860?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/275060886978587860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/275060886978587860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/09/gdyby-obecny-staje-sie-byym.html' title='Gdyby obecny, staję się byłym'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-5527858963386896201</id><published>2011-08-28T07:51:00.000+02:00</published><updated>2011-08-21T08:01:56.890+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obejrzane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='diabeł'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Szatańskie filmidła</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Okazało się, że oprócz &lt;a href="http://hidefromworld.blogspot.com/2009/10/polskie-diabelskie-filmy.html"&gt;tych&lt;/a&gt; istnieją inne polskie filmy o rogatych: &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1. &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Diabelska+edukacja-1995-5031"&gt;&lt;i&gt;Diabelska edukacja&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; - historia wieśniaczki, którą uwodzi diabeł. Mało tego urabiają ją filozoficznie - moralnie. Całkiem w porządku, zwłaszcza, że gra tam para z Pułkownika Kwiatkowskiego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2. &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Pan+Twardowski-1936-34228#"&gt;Pan Twardowski (1936) &lt;/a&gt;- co niektórzy są wstanie zrobić, żeby zdobyć serce kobiety. &amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;3. &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/124021"&gt;Karczma na bagnach&amp;nbsp; &lt;/a&gt;Film 	ciekawy, mimo że nie jest to horror. Hm... wrzuciłabym go w dramat historyczny. Szlachcic zatrzymuje się 	w tytułowej karczmie. W nocy odbywa się tam tajemnicze spotkanie trzech 	niezwykłych gości. Oj szybko się domyśliłam co to za goście. :)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;4. &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Diabe%C5%82-1972-5033"&gt;&lt;i&gt;Diabeł &lt;/i&gt;- A. Żuławskiego&lt;/a&gt;. Napisałam o nim (i spolerowałam &lt;a href="http://hidefromworld.blogspot.com/2009/06/z-zycia_20.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;). Co można do tego dodać ? Film przepełniony erotyzmem, brutalnością i zanikającym sensem.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;5. &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Diabe%C5%82-2005-245927"&gt;Diabeł (2005)&lt;/a&gt; - kiepska jakość, dobra gra A.Grabowskiego, warto go obejrzeć. Matka Franciszka jest umierająca. Atmosfera stopniowo zagęszcza się z powodu dziwnych wydarzeń. Najlepszy to był koniec filmu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;6. &lt;i&gt;Igraszki z diabłem&lt;/i&gt; (1980) oraz &lt;i&gt;Zapomniany diabeł&lt;/i&gt; (1985). Nie bardzo pasują do tematu, ale są świetne, więc szkoda o nich nie wspomnieć. Są to dwie sztuki Jana Drdy, które zrealizowano w Teatrze Telewizji. Grali tam wyśmienici aktorzy. Oparte na ludowych baśniach, z dużą dozą humoru. W obu jest podejście naukowe, postępowe, kontra stare zwyczaje. Pierwszą oglądałam tyle razy, że mam dosyć. Najbardziej utkwiły mi w pamięci sceny:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;- gra w mariaszka :)))))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- zbój w szacie po nieboszczce żonie :))))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- władca piekieł, staruszek użerający się z owadami: Muchy pszczą mi na nos ! (Na widok anioła): Ale wielka mucha ! :))))&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jest kilka wątków, które łącza się za sobą. Weteran wracający z wojny, natyka się na zbója. Dziewczyny desperacką chcą wyjść za mąż, nawet za cenę dusz. Diabeł Lucjusz próbuje nowoczesnych metod, aby złamać pustelnika (Pokora jak zwykle grał świnie i mu wychodziło).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Druga sztuka jest mniej znana. Piekło jest staroświeckie i potrzeba reform. Diabeł &lt;/span&gt;Ichthuriel (demoniczny Peszek) chce uwodnić skuteczność nowych, psychologicznych metod nakłania do grzechu. W miejscowości Długie Kabaty zaginął miejscowy diabeł. Obejmuje po nim wakat, jako proboszcz. Czy faktycznie jest on jedynym diabłem w okolicy ?&amp;nbsp; A może ten drugi się odnajdzie ? Równie dobra jak pierwsza, chociaż bardziej poważna. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-5527858963386896201?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5527858963386896201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5527858963386896201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/08/szatanskie-filmida.html' title='Szatańskie filmidła'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-1911121514637982877</id><published>2011-08-27T08:49:00.000+02:00</published><updated>2011-08-27T08:49:00.098+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tfurcosc'/><title type='text'>Usta milczą, dusza śpiewa...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;O tobie, moje bezduszne kochanie &lt;/div&gt;Pozamykane !&lt;br /&gt;Melduje posłusznie, co każesz zrobię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie wierzę w miękkość jego układów,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; dobre intencje, za nimi broń.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(chroń mnie sama, przed nim się chroń)&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zrób mnie przyjemność, ubóstwiam samotność&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; Zignoruj - jeden dobry uczynek zrób.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(Nie każ mi, znowu do niego leźć)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Obnażam zęby na widok ramion wyciągniętych,&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie cierpię, gdy obcy dotyka mnie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(Opamiętaj się, bo sama sobie zrobisz źle)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jaki mam fart -&lt;br /&gt;To mnie na rękę, ja cię lubię.&lt;br /&gt;Będę milczał i szydził.&lt;br /&gt;Patrzył jak wpadasz w obłęd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rusz mnie, a się doigrasz.&lt;br /&gt;Wtedy krzywdę ci zrobię.&lt;br /&gt;Obchodzę jak z zgniłym jajem.&lt;br /&gt;do czasu, aż się zemszczę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już ja cię znam, przyjdziesz skrobać u bram.&lt;br /&gt;Rozwiany włos, spłakany głos,&lt;br /&gt;Ostatni raz ostrzegałem cię !&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Melodia niesie...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Why you so mean to me,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;does it mean you don't like me ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Why you so bad to me,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;do I too bad to be yours ? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Why you so harsh to me,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;I can't be hard to yo, can be ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Why you cynical and ironic so,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;you broke my heart, you know...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;You don't care&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;I shouldn't dare&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Fool in love,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;will never learn.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Why I'm stupid and naive,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;for you couldn't be ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Why I following after,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;when you run form me,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;(it isn't game and&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;i can't stop beg).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Why I always says "yes"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;and you always repeats "no" ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;You don't care,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;I musn't dare,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Fool in love,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;won't get anywhere.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Why you so cruel to me,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;I'm not cool for you ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;When I said you cute,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;you want to cut off me.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Why you can't give up,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;and I gonna take ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Why you think it's a mistake,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;if I won ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Hater gonna hate,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;lover ain't wait,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Another fool should&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;wake up today.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;Another fool should,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ea9999;"&gt;wake up today.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KONIEC&amp;nbsp; &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-1911121514637982877?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1911121514637982877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1911121514637982877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/08/usta-milcza-dusza-spiewa.html' title='Usta milczą, dusza śpiewa...'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-2161964789456189778</id><published>2011-08-20T08:29:00.000+02:00</published><updated>2011-08-20T08:29:00.192+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tfurcosc'/><title type='text'>Realise surreal</title><content type='html'>Mówili o nim zdolny poeta,&lt;br /&gt;ale kroczyć zaczynał&lt;br /&gt;noga - nie ta !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak oni go kochali, boże&lt;br /&gt;rozbijały szkło oklaski,&lt;br /&gt;a on pisać - nie może !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpijały wytworne paniczyki,&lt;br /&gt;w najdroższych knajpach,&lt;br /&gt;odchodził - włóczykij.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapomniano jego liryki,&lt;br /&gt;a wieńce ciągle kładą,&lt;br /&gt;a on - gdzieś miał pomniki !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natycha...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwiosnek ametystowy podzielę&lt;br /&gt;na nierówne połowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spadł na mnie ciąg cyfr,&lt;br /&gt;parami szły liczby parzyste,&lt;br /&gt;wyszły ze skórzanych ksiąg,&lt;br /&gt;które nigdy nie były czyste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czując zapach wiosny obrzydliwy,&lt;br /&gt;co drażnił zmysły nagie,&lt;br /&gt;wzięła tego roku natura,&lt;br /&gt;chłód i śnieg pod obławę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drzewa zielenieją i puszczają pąki&lt;br /&gt;świergot i trel ptactw przeróżnych,&lt;br /&gt;(Och, Ty, moja gwiazdo jasna,&lt;br /&gt;próżny zamknięty w próżni).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porwana poszewka, sznury od bielizny,&lt;br /&gt;wisi i mruga zaropiałym okiem,&lt;br /&gt;odziany w łachmany nędzny,&lt;br /&gt;w kolorze burgunda i ochry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzebie zardzewiałym pazurem,&lt;br /&gt;we wnętrzu pleśni porośniętej trawą,&lt;br /&gt;Rozszarpuje kawały mięsa,&lt;br /&gt;patrząc w oczodoły krwawe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wargi żyletkami rozcięte na kawałki,&lt;br /&gt;na gwoździach do ścian przytwierdzone.&lt;br /&gt;Wypchane pierzem policzki,&lt;br /&gt;a reszta strzępy pozszywane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziobem w trójkąt zaostrzonym,&lt;br /&gt;gra na strunach głosowych pieśń.&lt;br /&gt;Utuczony, biały palec w papierach zaszeleści.&lt;br /&gt;Tyle zostało z marionetki porzuconej po cichu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leży moja dusza,&lt;br /&gt;gnijąc na strychu&lt;br /&gt;czas ją nadgryza.&lt;br /&gt;Za późno&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TY mojego imienia nie wymieniaj,&lt;br /&gt;Nie pisz, nie szepcz za szalika,&lt;br /&gt;palec na ustach - wpół przegryziony.&lt;br /&gt;Na kłódki i sztaby pozamykaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(c.d.n.)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-2161964789456189778?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2161964789456189778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2161964789456189778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/08/realise-surreal.html' title='Realise surreal'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-1475421341754850485</id><published>2011-08-13T08:28:00.022+02:00</published><updated>2011-08-13T08:28:03.743+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tfurcosc'/><title type='text'>Niedokończoności</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;Zerwę więzi,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;uschła dusza i kwiaty.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I już widzę się w trumience,&lt;br /&gt;zatrzaskują nade mną wieko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Tell me, tell me&lt;br /&gt;What's wrong ?&lt;br /&gt;You listen stupid song,&lt;br /&gt;Too much... Too soon&lt;br /&gt;Died young and gone.&lt;br /&gt;What was wrong&lt;br /&gt;with me ?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kiedy ze snu wyrwali,&lt;br /&gt;w roku dwa tysiące setnym,&lt;br /&gt;Kijem truchło szturchali,&lt;br /&gt;znęcali nad kadłubem szpetnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I rzekli w w glorii i chwale:&lt;br /&gt;Coście obywatelko spokojna,&lt;br /&gt;czyście nie śnili w ziemi zwale,&lt;br /&gt;że będzie wielka wojna !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszła nareszcie rewolucja,&lt;br /&gt;umarłych z martwości wyrwało,&lt;br /&gt;Będzie nowa konstytucja,&lt;br /&gt;jakiej w świecie nie widziało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy siostrą i bratem,&lt;br /&gt;bezgraniczne możliwości,&lt;br /&gt;każdy sobie losu panem,&lt;br /&gt;otwarte bramy wolności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równi przed władzy aparatem -&lt;br /&gt;słucham mnóstwa opowieści,&lt;br /&gt;oni bają dalej zatem,&lt;br /&gt;każda w sobie kłamstwo mieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba autorytetu - o idzie !&lt;br /&gt;Łachudra, garb i nos orli,&lt;br /&gt;przybliż się Tułaczu - Żydzie&lt;br /&gt;i swym słowem porwij !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyschło morze, zgasło słońce,&lt;br /&gt;wciąż czekałem lat tysiące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oni mówili, że nie ma na to siły,&lt;br /&gt;poginęli, gdy tajfuny o brzeg biły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzę od dawna po tym świecie,&lt;br /&gt;i wiem o was, czego nie wiecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiedziłem dziesiątki krajów,&lt;br /&gt;nędzy i podatkowych rajów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszędzie ludzie tacy sami,&lt;br /&gt;seks i pieniądz ich mami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyginiecie przez tą bzdurę,&lt;br /&gt;bo poprawiacie naturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Były na świecie utopie,&lt;br /&gt;potem ziemia krew żłopie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak marzyłem licząc mile,&lt;br /&gt;by odpocząć na chwilę.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;Jednak goni mnie przekleństwo,&lt;br /&gt;przez to jedno bezeceństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszedł, a słyszę śpiew słodki&lt;br /&gt;liry czterostrunowej&lt;br /&gt;i blask pada, zwija cień,&lt;br /&gt;aż chylę pod patosem głowę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(c.d.n.)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-1475421341754850485?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1475421341754850485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1475421341754850485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/08/niedokonczonosci.html' title='Niedokończoności'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-8402754407797465476</id><published>2011-08-09T02:01:00.003+02:00</published><updated>2011-12-12T19:12:05.173+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owady'/><title type='text'>Historia obrazkowa</title><content type='html'>Zrobiłam porządek w Picassie. To przez usunięcie folderów z obrazkami z kissów. Nie chciałam nikogo urazić. Teraz mam swoje fotki, poza dwoma albumami i... ekhm, ale o tym kiedy indziej. Wrzucam powoli zdjęcia z działki.&amp;nbsp; Żałuje w tym momencie, że nie mam przy sobie książek stamtąd. A potem nie wiem, co to za ćma... :( Wstydzę się pytać na specjalistycznych forach i jeszcze bardziej czytać odpowiedzi. I mam kilka zagadek: &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-SLCE1_oYEes/TkBtUZGDwBI/AAAAAAAAR8o/qrWFbZXTbMs/s1600/poczwarka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-SLCE1_oYEes/TkBtUZGDwBI/AAAAAAAAR8o/qrWFbZXTbMs/s320/poczwarka.JPG" width="276" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Czyja to poczwarka ?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Może biedronki, ale głowy nie dam sobie obciąć. Spokojnie przyczepiona, a tam zbrodnie się dzieją. Usiadłam na stoliku pod sosną, a tam leżało: pół łowika, martwy kosarz bez kilku odnóży i noga. &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QTwYEvMdCDo/TkBvCgfXP7I/AAAAAAAAR8s/ilpjJagdBEo/s1600/czyja+to+noga.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="249" src="http://1.bp.blogspot.com/-QTwYEvMdCDo/TkBvCgfXP7I/AAAAAAAAR8s/ilpjJagdBEo/s320/czyja+to+noga.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Czyja ?&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Pająka, chrząszcza lub... ? I pytanie, kto śniadał, znaczy zabił ? Tam jest odpowiedni klimat nocą, a w domu poczuć się można jak w gotyckim zamczysku. Pajęczyny wiszą wszędzie, w każdym rogu i kącie. Sprzątanie odkurzaczem jest bezcelowe. Cwaniaki schowają się w szparę, potem wyjdą by pleść na nowo. &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eQdCTkVLjnc/TkBwcI520jI/AAAAAAAAR8w/xmMWmzzGrxw/s1600/wisi.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="234" src="http://3.bp.blogspot.com/-eQdCTkVLjnc/TkBwcI520jI/AAAAAAAAR8w/xmMWmzzGrxw/s320/wisi.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Takich najwięcej&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Znowu zagwozdka, czy to jest nasosznik trzęś czy nie ? Aż głowa rozboleć może od fotografowania stawonogów. Odpocząć można przy martwej naturze: &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-T89V1xPB_9A/TkByQ00LYCI/AAAAAAAAR80/8vJcRQedgs0/s1600/martwa+natura+%25281%2529.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-T89V1xPB_9A/TkByQ00LYCI/AAAAAAAAR80/8vJcRQedgs0/s320/martwa+natura+%25281%2529.JPG" width="281" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Poznajdowane w lesie, poza naczyniem&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Wiem czyje to pióra, ale nie powiem. :P Hm, po kim to gniazdo ? Lepiej wrócić do robaków. Bo co można zrobić, jak nikt nie lubi nas nie lubi [jest na blogu taki cytacik z piosenki :)]&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-2ZJvbzYWbwg/TkBzejrnQII/AAAAAAAAR84/D-X_gylskN8/s1600/owoce+z+robakami.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-2ZJvbzYWbwg/TkBzejrnQII/AAAAAAAAR84/D-X_gylskN8/s320/owoce+z+robakami.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Smacznego :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Na działce głowi się co wpisać do krzyżówki albo nad nazwami owadów. W domu nie lepiej, bo przyjdą do mnie. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-6vcA0XKDbj8/TkB0t6rcgtI/AAAAAAAAR88/-ZY295HK1zo/s1600/skorek.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="178" src="http://1.bp.blogspot.com/-6vcA0XKDbj8/TkB0t6rcgtI/AAAAAAAAR88/-ZY295HK1zo/s320/skorek.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przynajmniej wiem co to - to jest skorek. Dobrze, że kot go nie widział. Jak widać nie tylko ślęczę przy komputerze. Poprawiłam linki w Prywacie, wiedząc że :&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mPBpKTQ5rdQ/TkB4Xu-21BI/AAAAAAAAR9Q/x-x_g8Ih3js/s1600/3161fab2195ebc3ae67ab05d4f3fceb1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="228" src="http://2.bp.blogspot.com/-mPBpKTQ5rdQ/TkB4Xu-21BI/AAAAAAAAR9Q/x-x_g8Ih3js/s320/3161fab2195ebc3ae67ab05d4f3fceb1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-8402754407797465476?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8402754407797465476'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8402754407797465476'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/08/historia-obrazkowa.html' title='Historia obrazkowa'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-SLCE1_oYEes/TkBtUZGDwBI/AAAAAAAAR8o/qrWFbZXTbMs/s72-c/poczwarka.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-442691766061491832</id><published>2011-08-01T13:00:00.001+02:00</published><updated>2011-12-12T19:11:09.648+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='strachy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owady'/><title type='text'>Insekty, robale, szkodniki</title><content type='html'>Słowami z tytułu określa się owady. Spolszczone insekty, którymi w naszym języku obejmują komary i inne dokuczliwe stworzenia. Robale kojarzące mi się z beznogą dżdżownicą niż stawonogiem. Szkodniki pożerające uprawy lub ubrania i niszczące kasztany. Niektórym zagra w żyłach &lt;i&gt;Chłop żywemu nie przepuści&lt;/i&gt; i zatłuc łapką albo prysnąć aerozolem. Nie budzą sympatii, ale obrzydzenie. Dlatego są bohaterami &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_eco-horror_films"&gt;eco-horror&lt;/a&gt;. Pszczoły, karaluchy, mrówki...  fabuła podobna jak z pająkami, tj. powiększają się (albo nie) i chcą ludzi&lt;i&gt; kilim&lt;/i&gt;. Całe szczęście nie są tylko takie, ale również ciekawsze: &lt;br /&gt;-&amp;nbsp; &lt;i&gt;Mucha&lt;/i&gt; (1979) - jeden z niewielu horrorów, który mnie przerażał. Najbardziej w pamięć wryła mi się scena gdzie dziewczyna głównego bohatera urodziła larwę.Brr... &lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Nagi lunch &lt;/i&gt;(1991) - skoro już jesteśmy przy Cronbergu. Nie jest to stricte film grozy, ale dziwny i przerażający. Dezynfektor, zamiast truć karaluchy,&amp;nbsp; sam zażywa środek na nie.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Chora dziewczyna&lt;/i&gt; (telewizyjny, odcinek serialu) - co też kryć się może w dżunglach Ameryki Południowej. Jakość taka sobie, ale dość przekonywające.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Milczenie owiec&lt;/i&gt; (1991) - ze względu na "przemianę motyla", owadzie szachy i trzecioplanową bohaterkę. :) To ona jest na plakacie z Judy Foster. Zmierzchnica trupia główka&lt;i&gt; &lt;/i&gt;uważana za symbol nieszczęścia i zwiastun śmierci.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Jeśli idzie o motywy literackie to pamięć mam dobrą, lecz niestety krótką. :/ Hmm... mrówki z &lt;i&gt;Pana Tadeusza&lt;/i&gt; ;) Na poważnie to &lt;i&gt;Przemiana&lt;/i&gt; Kafki pasuje do grozy jak ulał.Pomyśleć, że niepozorne stworzenia, o wiele mniejsze od człowieka, budzą w nim strach.Czy jest się czego bać ? Tu należy się zastanowić nad tym, co pokazują. Jad pszczeli nie jest niebezpieczny, chyba że ktoś ma alergię. One same są umiarkowanie agresywne, gdy się wyroją, tj. połowa ula ucieka z nową królową. Jest groźny gatunek, który rozplenił się przez &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Africanized_bee"&gt;człowieka&lt;/a&gt;. W Polsce on nie żyję. Ani zabójczych mrówek u nas nie ma. Bardzo agresywne mieszkają w Australii. Pożerające wszystko co im stanie na drodze w Afryce (Dorylus). Nie w kraju żadnych owadzich potworów. Osy mogą być groźne w stadzie, a szerszenie... Czytałam wywiad z p. D. Sumińską i się zdziwiłam: "(...) Szerszenie to najłagodniejsze z żądłówek.(...) Pojedynczy szerszeń, nawet jeśli weźmiemy go na rękę nic nie zrobi. To jest bardzo łagodny owad. Jednak, kiedy będziemy za nim biegać z gazetą, to zacznie się bronić". Myślę, że lepiej go nie łapać. Otworzyć okno i poczekać, aż jumbo jet wśród os wyleci. &amp;nbsp; Znaczy, że nie ma odpowiedniego bohatera do horroru. Historie o skorkach włażących ludziom do ucha, to bzdura do kwadratu. Zaraz, mam potwora ! Powinni z nim film nakręcić:&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-urylqbvruL8/TjdMqV3xsnI/AAAAAAAARpw/B6dzBDu_tmM/s1600/turkuc_podjadek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://3.bp.blogspot.com/-urylqbvruL8/TjdMqV3xsnI/AAAAAAAARpw/B6dzBDu_tmM/s400/turkuc_podjadek.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Turkuć podjadek - bliski krewny świerszcza&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-efuY4nqlKdU/TjdMj0rTYaI/AAAAAAAARps/7zLQsLyVPuc/s1600/358977214.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Na żywo robi jeszcze większe wrażenie. To było dawno, gdy widziałam, ale pamiętam do dziś. Wielkie łapy, ciało pokryte jakby twardą gumą i wściekła siła, z którą miotał się na dnie wiadra. Jest niegroźny, woli korzonki od ludzkiego mięsa. A teraz czas na prawdziwe straszydła. Na popularnym serwisie były &lt;a href="http://www.joemonster.org/art/12253/5_najbardziej_przerazajacych_robali_swiata"&gt;dobitne przykłady&lt;/a&gt;. Nie ma tam tych, które w istocie przyczyniły się do śmierci.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;1. Komar...&lt;br /&gt;malaryczny - przenosi malarię i inne choroby. Razem z muchą tse tse jest przyczyna zgonów w lasach deszczowych. Czytałam ostatnio, że przez zmianę klimatu może przenieść się do Europy.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;2. Pchły &lt;br /&gt;Każdy słyszał o średniowiecznych zarazach dziesiątkujących Europę. Mówi się, że to szczury przenosiły choroby. Niedokładnie, bo nie one, ale ich pchły. A kiedy żywiciel padał przeskakiwały na następnego. Tym razem na człowieka.&lt;br /&gt;3. Szarańcza &lt;br /&gt;Jedna z siedmiu plag egipskich. Wędrowny, stadny owad, który pożera uprawy w oka mgnieniu.Klęska głodowa murowana.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-442691766061491832?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/442691766061491832'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/442691766061491832'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/08/insekty-robale-szkodniki.html' title='Insekty, robale, szkodniki'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-urylqbvruL8/TjdMqV3xsnI/AAAAAAAARpw/B6dzBDu_tmM/s72-c/turkuc_podjadek.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-6611734562492644683</id><published>2011-07-26T00:46:00.000+02:00</published><updated>2011-07-26T00:46:25.490+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytane'/><title type='text'>Garść uwag</title><content type='html'>1. &lt;i&gt;Zwierzenia klowna &lt;/i&gt;- H. Boll&lt;br /&gt;Napisana oszczędnie i przejrzyście. Problemy niedzisiejsze, wydają się banalne.Bo co to jest teraz mieszkanie przed ślubem. Nie spotkałam w literaturze mężczyzny skrajnie monogamicznego. Pozycja nawet dobra, ale nie moje klimaty. Dla wierzących do rozmyślań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.&amp;nbsp; &lt;i&gt;Sakrament&lt;/i&gt; - C. Barker&lt;br /&gt;Jak zwykle autor prowadzi ku niezgłębionym światom i niezwykłym istotom. Trudno uchwycić motyw przewodni. Pod koniec wieje nudą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;i&gt;Dom duchów&lt;/i&gt; - I. Allende &lt;br /&gt;Nie lubię literatury południowo-amerykańskiej. Za dużo patosu, machismo i realizmu magicznego. To ostatnie sprawiało, że książka była znośniejsza, ale nadało jej odcień groteski. Gdyby poobcinać te wątki, byłaby to zwykła powieść obyczajowa.&amp;nbsp; Saga rodzina... brr. Opowieść o wielce wspaniałych kobietach z jednego klanu. Od wyidealizowanych paniuś, aż mdli. Jedyne co tam ciekawe (poza ww.) to historia kraju w tle. Babska literatura.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;i&gt;Nocny drapieżca&lt;/i&gt; - A. Rhodes- Atwater&lt;br /&gt;O to przykład dlaczego nie warto wydawać powieści nastolatek. Owszem były jednostki wybitne, ale było ich parę. Wydawnictwo chyba kierowało się głównie wiekiem, chcąc więcej sprzedać. Nic tu się kupy nie trzyma - postacie, fabuła... Logiki za grosz. Dno i metr mułu. Trzymać z daleka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;i&gt;Dramat Zuzanny Valadon&lt;/i&gt; - J. Storm&lt;br /&gt;Biografia napisana niczym literatura piękna. Wciąga ukazując losy zapomnianej dziś malarki. W tle Montmartre w rozkwicie i przygaszeniu.&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-6611734562492644683?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/6611734562492644683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/6611734562492644683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/07/garsc-uwag.html' title='Garść uwag'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-934545349319949549</id><published>2011-07-21T21:56:00.001+02:00</published><updated>2011-12-12T19:10:37.886+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Wsi nudna</title><content type='html'>Najpierw zagadka - Co to za gatunek motyla ? [Odpowiedź na końcu]&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yQ1o_eP5u7g/Tiho7T6DhbI/AAAAAAAARnQ/9qVgKvZoUNk/s1600/coto.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-yQ1o_eP5u7g/Tiho7T6DhbI/AAAAAAAARnQ/9qVgKvZoUNk/s320/coto.JPG" t$="true" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;﻿&lt;/div&gt;To przebywanie ze starymi 24h doprowadziło do awantury. Na zewnątrz mogę bywać passiv agresiv, ale w domu wyłazi szydło z worka. Najczęściej wpadam w szał przed PMSem. Nie ma się czym chwalić. Awantura poszła o to,&amp;nbsp;że Matka umówiła się do fryzjera po nocy. Z tego względu musiałam zostać na działce, bo ciągnąć do miasta zwierzaki. Zirytowało mnie, że nie&amp;nbsp;pójdzie do salonu w pobliskim miasteczku. Musi za to umawiać się w domu, z moją&amp;nbsp;kuzynką. Przy tych okazjach wysłuchuje, że powinnam&amp;nbsp;ściąć włosy.&amp;nbsp;Nie zamierzam tego robić. One są po to,&amp;nbsp;żeby nie było widać twarzy.&amp;nbsp;Są pretensje,&amp;nbsp;że nie witam się i nie&amp;nbsp;siedzę z nimi. Nie wiem, jak jest&amp;nbsp;to jest ludzi, ale czy gdy przychodzi gość&amp;nbsp;do kogoś, to cała rodzina musi&amp;nbsp;go zabawiać.&amp;nbsp;Bo nie wydaje mi się, ale ja się nie znam.&amp;nbsp;Usłyszałam niedawno,&amp;nbsp;że nie zapraszali gości do domu, bo ja nie wychodziłam z pokoju (!!!). Zawsze wszystko moja wina. Nie lubię towarzystwa i&amp;nbsp;wolę poczekać u siebie, aż pójdzie. Przez&amp;nbsp;alergie na&amp;nbsp;poczcie&amp;nbsp;uważają, że ja nie istnieje. Dlatego na działce źle się czuję.&amp;nbsp;Przebywanie na&amp;nbsp;powietrzu,&amp;nbsp;obserwowanie motyli i ptaków i kontakt z naturą&amp;nbsp;jest przyjemny.&amp;nbsp;&amp;nbsp;tu dookoła stoją&amp;nbsp;domy.&amp;nbsp;Ruszysz na spacer, już komitety powitalne&amp;nbsp;szczekaniem obwieszczają twoje przybycie. &amp;nbsp;Przy kimś obcym&amp;nbsp;skulam&amp;nbsp;i przyśpieszam kroku. Przy rodzicach nie czuję się&amp;nbsp;pewnie. Oni zlewają to co mówię.&amp;nbsp;Rozmowa polega na&amp;nbsp;śledztwie i oskarżaniu. Uspokoiłam się i postanowiłam zostać tutaj. Mimo, że internet się ślimaczy i przeczytałam wypożyczone książki. Brakuje mi RSS, ale nie przeglądam. Gromadzę różne rzeczy. Tu&amp;nbsp;nie zapiszę, bo to nie mój komp. Wrzucić na gryzonia nie bardzo, bo zawiesi się. Poczta się zacina, niektóre strony odświeżasz kilka razy i nic. Zajrzę na stronę i przepadnie, odkreślona w Czytniku. RSS to pożyteczna rzecz.&amp;nbsp;Subskrybuje się:&lt;br /&gt;- obrazki&amp;nbsp;z Picassy, Flircka np. hasło kot i mamy śliczne koszki; agregatów jak Imgfave; zaliczę tu Demotywatory&lt;br /&gt;- arty z Deviantarta. Z tym, że jak chcę się nowe, a nie popularne trzeba się zalogować.&amp;nbsp;Danego artystę też można, ale mam konto i nie muszę.&lt;br /&gt;- wyniki z Yahoo i Binga. Mam te dotyczące kissów. Raczej powtarzają się te same, ale czasem się trafi nowe. W Googlu są alerty, ale&amp;nbsp;czasem przegapiają wyniki. &lt;br /&gt;- blogi (moje też można); polecane notki&amp;nbsp;z Onetu, czasem zajrzy się do Syndykatu&lt;br /&gt;- wątki na forach. Nie udzielam się, ale czytać lubię.&lt;br /&gt;Niektórych nie&amp;nbsp;widać w przeglądarce, są na dole albo na stronie. Najlepiej przeglądąć je w... IE. Tam wyświetla się&amp;nbsp;źródło&amp;nbsp;i widać, że jest coś nowego. Płonący Lis jest dobry, do niepełnego źródła np. Rodzynków, bo nie zatnie przy wyświetlaniu naraz kilku kart. Testowałam niedawno nową przeglądarkę. Obraziwszy się na&amp;nbsp;MałeMiękkie, że najnowszego IE nie daje, bo chcą sprzedawać nowe systemy operacyjne, starego programu&amp;nbsp;się wyzbyłam. Chciałam&amp;nbsp;używać&amp;nbsp;Bookmarks, a&amp;nbsp;udoskonalony FF&amp;nbsp;bojkotuje dodatki. Wyeksportowałam linki i zainstalowałam&amp;nbsp;Chrome. Jest bardzo fajny, bo:&lt;br /&gt;- szybki&lt;br /&gt;- prosty, minimalistyczny interfejs&lt;br /&gt;- integruje się z kontem Google&lt;br /&gt;- łatwiejsze wyszukiwanie&lt;br /&gt;- nie trzeba dodatkowych&amp;nbsp;pasków&lt;br /&gt;- są wtyczki&lt;br /&gt;Zdecydowałam się, go odinstalować bo:&lt;br /&gt;- zmuszanie użytkownika do korzystania z RSSów przez Czytnik -&amp;gt; powrót do IE&lt;br /&gt;- a co to ja jestem geek albo tester, trzy przeglądarki&amp;nbsp;za dużo,&amp;nbsp;dwie wystarczy&lt;br /&gt;-&amp;nbsp;więcej miejsca na dysku (patrz wyżej)&lt;br /&gt;- a jak tu wraca się do strony startowej ^^' &lt;br /&gt;- niemożność wyciągnięcia flashy&lt;br /&gt;- nie otwieranie plików, zmuszanie do zapisania. Chcę&amp;nbsp;zobaczyć&amp;nbsp;kissa ze&amp;nbsp;strony x, czyli otworzyć plik. Sprawdzam czy go&amp;nbsp;mam,&amp;nbsp;warto go pobrać i czy to na pewno&amp;nbsp;to. Tu nie mam tej możliwości.&lt;br /&gt;- poza tym trochę za dużo, tego monopolu &lt;br /&gt;Napisałam to na tej platformie blogowej. :p Usługi ma fajne, ale trudno się ich. Zajrzałam do Wave z ciekawości, czegoś nie&amp;nbsp;używam i&amp;nbsp;nie mogę usunąć&amp;nbsp;elementu z konta.&amp;nbsp;BTW nie rozumiem&amp;nbsp;jak działa Google&amp;nbsp;+.&amp;nbsp;Plusowanie jest chyba dla każdego użytkownika.&amp;nbsp;To się jeszcze gdzieś loguje ?&amp;nbsp;&amp;nbsp;Ja chciałam sobie strony pozaznaczać, a nie dzielić się. Ta opcja jest łatwiejsza od&amp;nbsp;Bookmarks i po polsku. Zobaczę w&amp;nbsp;co inwestować jak wrócę.&amp;nbsp;Ech...czyżby się uzależniła od maszyny&amp;nbsp;i sieci&amp;nbsp;? A propos uzależnień &lt;br /&gt;Parę razy&amp;nbsp;złapała mnie&amp;nbsp;tęsknica za Lucyferem. Burzę na wsi są straszne, coś skrzypi albo&amp;nbsp;stuka w dach. Stany,&amp;nbsp;gdzie płaczę się bezgłośnie, martwiąc się co będzie ze mną dalej. Przeklęte poranki, gdy&amp;nbsp;zamiast wstać śnisz na jawie. Byłoby miło przytulić się do kogoś&amp;nbsp;i nie tylko.&amp;nbsp;I nagle błysk, lecieć, ale spojrzę na swoje odbicie w&amp;nbsp;szybie i odechciewa mi się. Nie ma sensu grzebać w przeszłości. Było, minęło.&lt;br /&gt;Na koniec weselszy akcent.&lt;br /&gt;Roz&lt;br /&gt;wią&lt;br /&gt;za&lt;br /&gt;nie:&lt;br /&gt;Odp. &amp;nbsp;Liściowiec uschnięty :))))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-934545349319949549?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/934545349319949549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/934545349319949549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/07/wsi-nudna.html' title='Wsi nudna'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-yQ1o_eP5u7g/Tiho7T6DhbI/AAAAAAAARnQ/9qVgKvZoUNk/s72-c/coto.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-3557390918656016446</id><published>2011-07-08T03:40:00.002+02:00</published><updated>2011-12-12T19:09:23.579+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Przed wyjazdem</title><content type='html'>Tragedyja ! 1/4 nie zdała matury. Chyba z matematyki... jak dobrze, że mnie to ominęło. :) Nie lubię jej, ale wyrosłam z "po co mi to" (o przedmiotach szkolnych). Przy okazji myślę, że powinni wprowadzić dodatkowe egzaminy na studia. Nie po to aby robić kolejny odsiew, ale wyłapać nowych kandydatów. Np. są wolne miejsca na chemii, zrobić dodatkowy dla niemających matury z chemii. A nuż ktoś zdolny zmieni priorytety.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;To tak chciałam się podzielić. W życiu ogólnie stara nuda. Urlop mnie czeka, nie mój, ale przez niego muszę wyjechać. Będę ganiać za kocurem, żeby nie wyszedł na drogę. Bo samochód go przejedzie, napadnie pies albo zginie.Po kilku dniach siedzenia na działce, zacznę marudzić.Wyjść z domu trudno, bo dookoła inne domy i ludzie. Nie będzie można nocą posiedzieć przy świetle i ciem pooglądać. Ba, wyjść bez towarzystwa nie da rady. Nie dość, że w domu łazi za mną pies liczący na spacer. Wystarczy powiedzieć "spacer" albo 'pan idzie", to uszy do góry i nieziemski pisk. Kot obraził się za to, że wychodzę z domu. Nie przeszkadza mu to w kładzeniu pod drzwiami łazienki i zapieraniu o nie łapami. Sierściuchy podłe ! Leży ofiara puchacicy na blaszaku i kudeł nań rzuca. Ostatnio to pudło zastępuje telewizor, radio, czytelnie - jednym słowem rozrywkę.Nie ma co robić - komputer w pogotowiu. Ja się uzależniam, a on popsuje. &lt;br /&gt;Idę jutro... zaraz... dzisiaj do biblioteki. Dobrze, że nie na początku roku. Ja wiem, że to statystyka, ale do cholery. Informacje: jaka szkoła, adres szkoły, który rok i coroczne pytanie "czy coś zmieniło ?" doprowadzało do szału. Sama sobie jestem wina, że zostałam &lt;i&gt;spadochroniarzem&lt;/i&gt;, ale czy muszą wiedzieć o tym osoby obce, które może kiedyś tam studiowały. Doszło do tego, że nie przychodziłam ze wstydu i złości. Mówiłam rodzicom, żeby po pierwszej repecie, powiedzieli, że mnie wyrzucili, to nie. Teraz mam wpisane "bezrobotna". Nareszcie czuję niechęć do hasła "biblioteki" i pokrewne dziedziny. Nie pogłaśniam powiązanych wiadomości i mało mnie obchodzi stan czytelnictwa w kraju. Wywaliłam z Picassy tematyczne obrazki. Od dawna nie należę do zbioru studenci. Byłam za bardzo przyzwyczajona. W zeszłym miesiącu naszło mnie na sprawdzenie co tam ciekawego.Ciekawość prowadzi do piekła, a tam można spotkać Lucyfera. I. Hmm.... Mogę powiedzieć, że spodziewałam się czegoś innego... po sobie. Nie było powodów do zazdrości, z początku nieadekwatna doza podejrzliwości. Złapałam refleksję, daleko odbiegającą od tematu. Że to jest tak jak w pierwszym liście. I nie dlatego, że jeśli się jest do kitu, to należy pozwolić, aby był z kimś lepszym od nas. Tylko dlatego, że mi to wisi. Przecież diabli go wiedzą, może on żyję z kimś od x lat. Już nie doprowadza mnie to zgrzytania zębów.&amp;nbsp; Mnie to nie obchodzi. Przyśni się trzy razy z rzędu, ale nie napiszę, że mi go brakuje. Bywa... A niech Lucyfer robi co sobie chcę. Mnie to nie interesuje. Mogą mu dać nagrodę, szlag go trafić. Cokolwiek. Ach, że mi jeszcze odbije ? Jemu może odbić, że teraz to będzie się procesował za wyrządzone krzywdy. Kto go tam wie... co to siedzi za tymi zielonymi ślepiami. Kto go tam zna, bo nie ja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-3557390918656016446?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/3557390918656016446'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/3557390918656016446'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/07/przed-wyjazdem.html' title='Przed wyjazdem'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-5418788030779282043</id><published>2011-07-02T04:36:00.019+02:00</published><updated>2011-08-16T03:54:51.952+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Samotność'/><title type='text'>Święty spokój</title><content type='html'>Jest już po kwadransie.Godzina czwarta, leniwie trwa świt. Powoli szarość nieba rozbiela się. Chmury wyglądają na delikatne ciemnoniebieskie plamy. Słychać świergot śpiewających ptaków. Co chwila odzywa się ochryple wrona.&amp;nbsp;Mgła&amp;nbsp;unosi&amp;nbsp;się nad drzewami.&amp;nbsp;Jest zimno i latarnie gdzieniegdzie pogasły. W odgłosy natury wplątuje się huk z odległej ulicy. Pęd aut przypomina nadciągający huragan. Niby miasto, a widać las akacji. Blokowisko uśpione, jedynie ja wsłuchuje się w ciszę. Nie ma ciszy idealnej możliwa jest jedynie w próżni. W idealnej pustce, zamkniętej przestrzeni. Gdyby wpakować tam człowieka to coby odczuł zanim udusił z baku tlenu. Krzyczałby chcąc usłyszeć cokolwiek, nawet własny głos. Przyłożyłby dłonie do uszu i wsłuchiwał w bicie przestraszonego serca. A może przeciwnie z lubością położył i liczył ostatnie oddechy. Czułby się szerokim morzem, ale płytkimi. Czy odnalazłby w ostatnie pośpiesznej myśli sens swego życia. Przesada, zazwyczaj jest szklany klosz albo złota klatka. Mimo wielu wad, jawić się może jako erem. Jest ona elementarnym składnikiem tzw. świętego spokoju. Jeśli istnieje cokolwiek w moim życiu świętego, to właśnie on - spokój.. Są słownikowe definicje, które można by tu wstawić. Wg nich to znaczy tyle, co nie denerwować się. I o to chodzi, a nawet o więcej. Są dwa sposoby na ucieczkę - asceza albo hedonizm. Drugie jest założeniem, że gdy Titanic tonął to orkiestra grała. Jeśli stoczyć się, to czemu nie z muzyką, używkami i innymi złudnymi przyjemnościami. To są sztuczne barwniki, atrapy zadowolenia i rozsądny trzyma się od nich z dala. Nie ma nic żałośniejszego niż nałóg. To płaskie i bezmyślne truć swój organizm.Obrzydliwe przywiązanie, które przy braniu, sprawia, że jest się w raju. Zapewne dopóki są pieniądze. Potem kolory blakną i daję o sobie znać głód. Sprawia, że ludzie robią się słabi i wkraczają na drogę przestępstwa. Od rzemyczka do koniczka, od koniczka aż do stryczka. Nawet jeśli nie, to towarzysko-społecznie zostaje na marginesie. Wypucowani mieszczenie, dumni ze swojej normalności z wyższością spoglądają na menelstwo.&amp;nbsp; W ich uporządkowanych życiorysach, pracach, domach i rodzinach nie ma owej degrengolady moralnej. Kto ich tam wie, co robią w najmodniej pomalowanych wnętrzach, z meblami z katalogów. Są diabła warci, razem z dekadentami, którzy tuszują cierpienie nowymi dawkami. Wejść na tą drogę,&amp;nbsp; gdy inne sposoby na autodestrukcje zawiodą. Po co ta cała farsa, zabawa, miasto nocą - lepiej zostać w domu. Zamknąć się na cztery spusty i zaciągnąć zasłony, w miarę bezpiecznym od ludzi. Nareszcie cisza, nikogo -&amp;nbsp; nareszcie jesteś sobą. Tym bezużytecznym, obciachowym stworzeniem, którego tu prawie nikt palcem nie wytknie. Nie będzie się śmiał, dziwił ani pouczał. Stres spada o 3/4. Nie denerwujesz się cudzą obecnością. Nie przejmujesz obowiązkami, które wpędzały w rozpacz. Nie myślisz o porażkach i wpadkach. Nie dręczy cię, że źle powiedziałeś albo&amp;nbsp;zbłaźniłeś&amp;nbsp;przed kimś, Popełnisz gafę czy nie - nikt się nie dowie. Masz namiastkę autonomii.Nie stać cię na większą. Przeklinasz zależność od rodziców. Lecz jakże przyjemna jest samotność. I to co podczas niej się dzieje. Nigdy nie jest jej dość i zawsze za mało. Zbyt długa chwila bez jest męką. Nawet aż doszłam do nudy. Jakakolwiek książka - kiepska, film - nieciekawy, w połowie wyjdziesz. Nie obchodzą cię nowe, ekscytujące naukowe odkrycia ani nowe piosenki, które chcesz poznać. Może komputer wyłączyć, po z niego korzystać.Już nie chcesz wiedzieć co będzie dalej. Szczątki komunikatywności zapominasz. Bez przerwy przypominasz sobie wstydliwe sytuacje z przeszłości. Nie masz marzeń. Nic nie chcesz. Ambicji nie miałam nigdy. Chciałam jednego - nie denerwować się. Nie dusić się w tłumie. Być z daleka od społeczeństwa. Wiem dobrze, jaką półkę zajmuje. W kolejności dziobania jestem jedną z tych na końcu. Oni uświadomili mi, że do niczego się nie nadaje. Pokazali mi gdzie moje miejsce.&lt;br /&gt;&lt;pre class="pubContent" style="font-size: 12px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: green;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Oni mieli wszyscy sierść, kły i pazury&lt;br /&gt;Ja tylko zęby, paznokcie i skórę&lt;br /&gt;I dlatego zawsze byli górą&lt;br /&gt;I dlatego to była tortura.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: 'Courier new',Monotype;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;(A. Bursa)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem tym kim myślę, że jestem, bo tak myślę. Po prostu widzę obrzydliwe to jestestwo. Błąd do anulowania. Same wady. Ciało beznadziejne, charakter jeszcze gorszy. Dla mnie nie ma resztek. Jestem na śmietnik. Do wyeliminowania - i muszę zrobić to sama. Mam wziąć się za siebie i naprawić ? Nie dam rady. To nie jest na moje siły. Nie wyjdę, bo potknę się na pierwszym zakręcie. Ze wstydu i z pokulonym ogonem schowam. Dopadnie mnie rzeczywistość.&amp;nbsp;Przyszłość porusza jako jedyna. Jest drapieżnikiem, który tkwi w ukryciu. Gdy przyjdzie odpowiedni moment zaatakuje. To nastąpi i runie wieża zbudowana z talii kart. A ty drzemiesz w piwnicy, się zgniłym kocem. Ten głupi, gruby, brzydki potwór śni w fazie o świństwach. Powieki drgają, gdy jesteś w podróży. W snach uciekasz domu. Do tego niepewnego azylu. Kiedy utkwisz w nim odejdą. Co będzie, gdy zły los wyrwie cię z nory ?&amp;nbsp;Nie warto zastanawiać nad koszmarnymi wizjami. Cena spokoju jest wysoka. Na dzień dzisiejszy, teraźniejszą jest linią ciągłą. Zlewa się nagle w jeden ciąg. Czas staje się nieokreślony. Notujesz wschody i zachody słońca. Codziennie jest to samo. Kopiuj i wklej. Zabij godziny pomiędzy snem a procesami fizycznymi. Życie jest stara guma do żucia. Nie ma smaku i straciła zapach i kształt. Bezmyślnie żujesz ją dalej, bo musisz. Och, zawsze możesz wypluć, prawda ? Proste, najprostsze i cholernie trudne. A jeśli nie, w niwecz per aspera ad astra. Gardzisz słabością, gdy nie możesz się ewakuować. Trzeba uciekać w nicość póki czas. Przejść na stopień wyżej.A tu trzyma cię obezwładniająca, niczym pajęczynowy kokon egzystencja. Musisz wytrwać w niej, bo nie masz wyjścia. Brak sił, aby znieść ból fizyczny. Kompromisy podobno są zgniłe. Gnijesz i czujesz, że twoja psychika powoli wpada w obłęd. Doskonale, nie dość spisanych wad, jeszcze jedna. Do kolekcji kolejna. Definiujesz się przez nie.&amp;nbsp;Nie wyciągniesz na prostą, po tylu latach bycia z tyłu. Ani nikt nie będzie cię wyciągał. Bo nie masz cech na którym ludziom zależy. Nie lubią cię i omijają z daleka.Gdy wyczują twoje słabości to cię zagryzą. Nie ma wyjątków. A samotność jest cudowna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-5418788030779282043?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5418788030779282043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5418788030779282043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/07/swiety-spokoj.html' title='Święty spokój'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-6132178389722620603</id><published>2011-06-24T01:01:00.004+02:00</published><updated>2011-12-12T19:07:48.270+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='strachy'/><title type='text'>Buja się na nitce</title><content type='html'>Jedną z najbardziej znanych fobii jest arachnofobia. Świadczyć to może, że tam gdzie żył kiedyś człowiek były jadowite. W Polskie gatunki nie są niebezpieczne. Chyba, że komuś ucieknie egzotyczny zwierz. Ze względu na lęk jaki budzą są wykorzystywane w horrorach. Elementem grozy jest pojawienie się wielkiego pająka. &lt;br /&gt;Nie musi robić, nic strasznego poza tym, że sobie idzie.Wystarczy go zmutować, powiększyć o kilka rozmiarów i mamy monster movie. Oczywiście będzie łaknął ludzkiego mięsa. &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bcJrhmPKKcU/Tf52TXUS1_I/AAAAAAAARYY/RPFnLvn70XY/s1600/sthrasny+pajuk.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="138" src="http://2.bp.blogspot.com/-bcJrhmPKKcU/Tf52TXUS1_I/AAAAAAAARYY/RPFnLvn70XY/s320/sthrasny+pajuk.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A miał być horror...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Jednym z bardziej znanych obrazów jest &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Arachnofobia-1990-3914"&gt;Arachnofobia&lt;/a&gt;. Nie ma on dużo wspólnego z rzeczywistością. Przede wszystkim dlatego, że pająki to nie owady społeczne. Po pierwsze to nie są owady, po drugie znane są jedynie dwa takiego gatunki, ale nie ma tam królowej. Co do innych filmów nigdy nie było tak wielkich stworzeń. W prehistorii żyły pająki wielkości kota. Obecnie największe są wielkości talerza obiadowego. Rekordziści należą do ptaszników. Błędnie nazywa się je tarantulami. Prawdziwa tarantula wygląda&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lycosa_tarantula"&gt; tak.&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-farCrqY6pfE/Tf5yYltX_hI/AAAAAAAARYU/-w60esg5s1k/s1600/ptasznik.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="292" src="http://3.bp.blogspot.com/-farCrqY6pfE/Tf5yYltX_hI/AAAAAAAARYU/-w60esg5s1k/s320/ptasznik.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr align="center"&gt;&lt;td class="tr-caption"&gt;Ptasznik - prawda, że uroczy misiaczek :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Należy się ich bać ze względu na ich kły jadowe. Nie budują one pajęczyn. Nie oznacza to, że jej nie wytwarzają. Ostatnio odkryto, że mają ją na &lt;a href="http://www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&amp;amp;_PageID=1&amp;amp;s=szablon.depesza&amp;amp;dz=szablon.depesza&amp;amp;dep=382058&amp;amp;data=&amp;amp;lang=&amp;amp;_CheckSum=-735734617"&gt;odnóżach&lt;/a&gt;. Proszę bardzo twórcy komiksu o Spidermanie mieli nosa. Jest on jedną z pozytywnych postaci. Są przedstawiane jest jako podstępny zabójca np. w piosence &lt;i&gt;Horror&lt;/i&gt; zespołu Oddział Zamknięty. Starszym kojarzy się z Teklą z &lt;i&gt;Pszczółki Mai&lt;/i&gt;, a młodszym z Aragogiem z &lt;i&gt;Harrego Pottera&lt;/i&gt;.U Stephen'a King'a jest królem potworów, a w japońskiej mitologii demone&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;m Tsuchigumo. &lt;/span&gt;&lt;span style="color: lime; font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony jest miła Charlotta (z &lt;i&gt;Pajęczyny Charlotty)&lt;/i&gt;, która ratuje prosiaczka. Kojarzy mi się to z pewną legendą. Znam jej trzy wersje, w każdej była inna postać historyczna. Osoba ucieka przed pogonią, schrzania się w jaskini. Pająk tuż przed jej kryjówką plecie pajęczynę. Pogoń widząc sieć stwierdza, że tu nie ma ściganego, bo nici były zerwane. W ten sposób osoba jest uratowana. Jak widać są to miłe i pożyteczne&amp;nbsp; stworzenia. Nie wolno ich zabijać, bo to przynosi nieszczęście. Zobaczenie rano również, a widok pająka wieczorem szczęście. Może nie tych powiększonych. ;D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-6132178389722620603?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/6132178389722620603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/6132178389722620603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/06/buja-sie-na-nitce.html' title='Buja się na nitce'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-bcJrhmPKKcU/Tf52TXUS1_I/AAAAAAAARYY/RPFnLvn70XY/s72-c/sthrasny+pajuk.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-2155294104643195262</id><published>2011-06-17T15:43:00.002+02:00</published><updated>2011-12-12T19:07:26.497+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Weekend not end</title><content type='html'>Weekend rozpoczęty. Ja cały czas mam wolne, ale samotna noc to gratka... była do czasu. Ostatnio było kilka włamań, co nastroiło mnie na podejrzliwość.Wcześniej też przeróżne dźwięki podrywały mnie z miejsca. Raz już usypiałam i zerwałam się z miejsca od razu. Miewam paranoiczne podejrzenia ze strachu.A może tak nie siedzieć samemu... we dwoje zawsze raźniej. Nie bardzo chcę mi się znowu &lt;i&gt;drapać&lt;/i&gt; nóg do krwi. Że o swoim wyglądzie nie wspomnę. I wieczorem za jasno jest, a po ciemku to boję się wyjść. A to przez to, że organizm samoistnie nagrzewa i brakuje kogoś obok. Po co to nieatrakcyjnym, którym nie przydarzy się... Odpuściłam sobie facetów. Niezależnie od &lt;a href="http://hidefromworld.blogspot.com/2011/05/publiczne-pranie-brudow.html"&gt;rozważań&lt;/a&gt; to nie ja podejmuje decyzję. Ja sobie mogę chcieć albo nie i co z tego. &lt;br /&gt;Mogę być najłatwiejsza na świecie, wyleźć nago na ulicę, a zyskam jedynie niemiłe komentarze. Nie powinnam pisać o takich rzeczach, bo dla osób zachowawczych jestem zboczona. A przypomniał mi się...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien magister młody,&lt;br /&gt;nie dbał o lanie wody,&lt;br /&gt;kazał rozpustnie,&lt;br /&gt;zaliczać ustnie,&lt;br /&gt;i dał ściągać dla zgody.&lt;br /&gt;(własne, trawestacja 2011) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś czuję, że Lucyfer jest konserwatystą. A jak on ma takie podejście do sprawy to nie nadaje się, aby go brać. Jeśli idzie o niego, to jeśli mi nie odbije to nic więcej się nie wydarzy. Chyba, że on postanowi spełnić groźby. To nie są przelewki. :( A zresztą co ja mogę. Nie polecę, robić mu publicznej awantury w szale zazdrości (MH przewrotnie uważa, że skoro mają ukarać to za COŚ). Wcale nie mam na to ochoty. Gdy napisałam to wszystko ogarnęły mnie wątpliwości. Tak, wiem, do jasnej cholery, ochchryste, zawsze ta samo z jego strony, mnie nie zależy... ale jeśli nie teraz to kiedy. Wybrałam się raz, nie przyszedł. Drugi raz będzie to samo, albo spotka mnie jakaś przykrość. Na Lucyfera mogę liczyć. Spełnia moje oczekiwania i założenia - a jestem pesymistką. :(&amp;nbsp; W tej chwili czuję, że chcę jeszcze spróbować. Sytuacja jasna, patowa, to za moment to przejdzie. Ostatnio postanowiłam odpuścić sobie wszystko (pracę, ciało, leczenie, przełamanie się, wychodzenie z domu etc.). A co mnie to obchodzi, że dla kogoś to jest marna egzystencja, życie-nieżycie, bycie żywym trupem. Ja już nie liczę na "może kiedyś", bo to jest złudzenie. Przyjdzie przyszłość i będzie po mnie. Nie będzie happy endu. Czekam, na koniec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-iaAx-_C-XgU/Tfc6g8Qv9xI/AAAAAAAARVs/f4KKIjvj83E/s1600/i%2527ll.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-iaAx-_C-XgU/Tfc6g8Qv9xI/AAAAAAAARVs/f4KKIjvj83E/s320/i%2527ll.JPG" width="274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-2155294104643195262?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2155294104643195262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2155294104643195262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/06/weekend-not-end.html' title='Weekend not end'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-iaAx-_C-XgU/Tfc6g8Qv9xI/AAAAAAAARVs/f4KKIjvj83E/s72-c/i%2527ll.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-2175705046640928629</id><published>2011-06-08T12:03:00.364+02:00</published><updated>2011-12-12T19:06:54.440+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Z braku papierka</title><content type='html'>T.Love - &lt;i&gt;Wakacje&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie odczuwałam gorąca, dopóki nie wyszłam wczoraj na dwór. Wrony siedziały na trawie z rozchylonymi dziobami i rozłożonymi skrzydłami. W dodatku jestem przeziębiona, nie bardzo mogę pić zimne ani otwierać okien. Kalendarzowe wakacje jeszcze się nie zaczęły, ale temperatura już jest odpowiednia. Do szkoły przychodzi coraz mniej osób. Studenci mają pierwszy termin. ;) Muszę tu nadmienić, że nie rozumiem pędu młodzieży do bycia dorosłymi. Rozumiem, że kojarzymy im się z dostępem do fajek, procentów, filmów xxx i wpuszczaniem do klubów. Mnie tam dorosłość kojarzyła się zawsze z mnóstwem obowiązków. Zmniejszona ilość dni wolnych, praca i odpowiedzialność ciężka jak kamień. Myślałam ostatnio nad złymi wyborami w swoim życia. Po co ja poszłam do liceum ? Mogłam skończyć zawodówkę albo technikum, pójść do roboty i mieć święty spokój. Pod koniec gimnazjum, ludzie pytali się - Do jakiego &lt;b&gt;liceum&lt;/b&gt; (nie szkoły!) idziesz ? Nie przeważył u mnie konformizm, ale brak zdecydowania. Należało już wybierać zawód. Teraz polikwidowali mnóstwo szkół zawodowych. Kto żyw pcha się na studia. Masowo kończą zarządzanie, które jest w każdej wyższej szkole (poza artystycznymi i medycznymi). &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hIVZ9tUwunY/Te9TKFhNU-I/AAAAAAAARVQ/swyd4nKh058/s1600/1300900788_by_maqmba21_500.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-hIVZ9tUwunY/Te9TKFhNU-I/AAAAAAAARVQ/swyd4nKh058/s320/1300900788_by_maqmba21_500.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Uwierzyli reklamie McDonalda :P&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Na pęczki jest szkół prywatnych, które oferują 5 identycznych, humanistycznych kierunków. Jest wiele negatywnych opinii o ich poziomie, a uczy ta sama kadra co na państwowych. A potem jęk, &lt;a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,9050158,Pokolenie_bez_etatu.html"&gt;stracone pokolenie&lt;/a&gt; i wyjazd na Wyspy, na zmywak.&lt;br /&gt;Łatwo mówi się "ktoś musi kopać rowy". Ile osób, uważa że to akurat on/a jest właśnie tym ktosiem ? "To są jakieś gorsze osoby, ale na pewno nie ja" - myśli 99% słyszących to. Znani mi jedynkowicze snujący ambitne plany ukończenia studiów. Maturą się nie martwili, bo ich do niej nie dopuścili. A ci którzy zdadzą, zabukowują największą ilość miejsc. Gdy im się nie uda dostać, to płacą za za zdobycie dyplomu. Aż gazety się pochylają nad bezrobociem i dewaluacja wykształcenia. Wina zaocznych, że się kształcą. Wina studentów, że wolą &lt;i&gt;łatwiejsze&lt;/i&gt; od użerania się z dziekanatem na państwowych. Gdy widzę post w stylu "ja sobie skończę filozofię, a państwo ma mi dać pracę" to ogarnia mnie śmiech. I dwa tysiące się należy :P Ciekawe niby w jaki sposób państwo ma pomóc. Zakłady państwowe pobudować, zagonić do budowy dróg czy powiększyć administracje ? &lt;a href="http://www.sfora.biz/Absolwenci-uczelni-nie-nadaja-sie-do-pracy-a2043"&gt;Wymagania rynkowe&lt;/a&gt; są fuj. Najważniejsze zainteresowania, których bez studiów nie można rozwijać. Nawet nie trzeba ich mieć ani lubić kierunku, byleby skończyć, bo przyjęli. A potem pójść do pracy,&amp;nbsp; niezgodnie ze swoim wykształceniem (&lt;a href="http://w201.wrzuta.pl/audio/0Xx8ru3Z9DP/kazik-kolysanka_stalinowska"&gt;pierwsza zwrotka :P&lt;/a&gt;). To jest nieważne, jak ma się znajomości. Podobno teraz nikt nie pracuje w swoim zawodzie. To po cholerę w ogóle studiować ? Zapominać teoretyczną wiedzę i nie sprawdzać jej w praktyce. Podatnicy wyłożą kasę na marnotrawnie. Niedługo nie będą musieli, bo będą studiować tylko bogaci. Kogo obchodzą biedni zdolni,&amp;nbsp;kasy zawsze za mało. Dorwałam ostatnio artykuł z Wprostu (40/2009) i nie będę powtarzać zarzutów stamtąd. Mam wrażenie, że dziś nie liczy się nauka. Nie trzeba czytać książek ani kontynuować etosu inteligenta, który podobno był za komuny. Można się puszyć i odczuwać pogardę wobec warstw niższych.Bo liczy się fakt posiadania papierka. Najlepiej kilka z różnych fakultetów. Mogą być niepotrzebne i bezużyteczne, ale liczy chodzenie. Pracujący, którzy dobrze radzili sobie na stanowisku, muszą dorobić magistra. Szef supermarketu chwalący się, ilu zatrudnia studentów. Ludzie starsi o dwadzieścia lat od matematyczki, którzy robili maturę. Nie jestem przeciwko kształceniu, ale czy naprawdę jest istotne ? Bo obecnie stało się to przedmiotem, które należy posiadać za wszelką cenę. Bez co najmniej licencjata jest głupszym i gorszym. Zawód wykonywany dobrze ma wartość, niezależnie od jego poziomu na drabinie społecznej. [Ech kogo ja oszukuje :( ]Co robić, aby nie skończyć jak ja ? Nieambitni powinni zdecydować się na szkoły zawodowe. Ci, którzy mają wyniki w nauce, są inteligentni i chcą czegoś więcej niech idą na studia. A tam, żeby zaostrzyli selekcje, zmniejszyli ilość przyjmowanych na niszowe kierunki i nie produkowali bezrobotnych. Prywatne bardziej kontrolować, a nie jest wolna amerykanka, żenujący poziom i nieraz oszustwa. A nadmiar humanistów zatrudnić na forach internetowych jako korektorów. Wszak tak ładnie poprawiają błędy. I uważają za alfy i omego w przeciwieństwie do inżynierów albo ścisłowców. Nieumiejętność matematyki nie czyni nikogo lepszym. :&amp;gt; Złośliwy mogą położyć krytykę na karb mojej porażki. Nie przykładałam się, wagarowałam i raz ściągałam. Mam trudniejszą sytuacje niż absolwenci. Wkurza mnie biadolenie nad nimi, bo większość źle wybrała kierunek i ma postawę roszczeniową. Część to niemoty, jak ta z listu, a część od razu chcę samochód służbowy i komórkę. Poza tym jest kryzys i przeżarcie rynku niektórymi zawodami (liczbę szkół wykładających psychologię x liczba ich magistrów). Jak wyże demograficzne pójdą na emeryturę to etaty się zwolnią.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-2175705046640928629?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2175705046640928629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2175705046640928629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/06/z-braku-papierka.html' title='Z braku papierka'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-hIVZ9tUwunY/Te9TKFhNU-I/AAAAAAAARVQ/swyd4nKh058/s72-c/1300900788_by_maqmba21_500.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-2420411702911781950</id><published>2011-06-01T23:08:00.278+02:00</published><updated>2011-12-12T19:06:29.420+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>O poszukiwaniu pracy</title><content type='html'>Postanowiłam poszukać pracy. Opiera się to na przeglądaniu ofert z różnych portali. Chciałam się nawet tam zapisać, ale zaraz pytają wykształcenie albo każą wybrać trzy wybrane dziedziny. Od razu poczułam się zniechęcona. Nie mam żadnego dyplomu zawodowego. Postanowiłam brać to co będzie, co mam u licha wybierać. I co można robić mając maturę i marny ogólniak. Nie mam zielonego pojęcia. Najczęściej szukają sprzedawców, handlowców, spamerów telefonicznych, recepcjonistek i asystentek. Inne tyczą się średniego technicznego.  Pominę milczeniem dziwne ogłoszenia, gdzie szukający uwzględnia minimum średnie, a okazuje się, że ma być wyższe. Tam gdzie nie go nie wymagają zawodu, chcą z doświadczenia. Zmieniły się trendy, z 10 lat temu królowała &lt;i&gt;kreatywność&lt;/i&gt; teraz jest &lt;i&gt;komunikatywność&lt;/i&gt;. Zniknęły ogłoszenia typu "do 25 lat, świeżo po studiach i 10-letnim doświadczeniem". Dalej liczą się języki obce. Ciekawe ile osób,&amp;nbsp; musiało z niego korzystać podczas pracy. Czy rzeczywiście jest to przydatna umiejętność ? Pora na wnioski prywatne, czyli jestem do niczego. Zwątpiłam w jakąkolwiek możliwość podjęcia pracy. Nie mam zawodu, kwalifikacji, wymaganych cech ani prezencji. Obecnie jest o wiele więcej szkół policealnych. Znając historię swojej "nauki", coraz gorszych ocen z każdą szkołą i finałowego fiaska ze studiami, widzę że to nie ma sensu. Tam trzeba chodzić, uczyć się, a nie umiem, zdać egzamin, który obleje. &lt;b&gt;Nie zapominając, że będzie tam pełno obcych osób i trzeba będzie się odezwać&lt;/b&gt;. Nie zdołam ukończyć żadnego kursu - to po co go zaczynać.Na wymienione etaty się nie nadaje.One opierają się na kontakcie z ludźmi. Nie cierpię tego, nie wychodzi mi to i jest źródłem stresu. Stoi to w sprzeczności z "brać co dają". Nie jest to kwestia wybrzydzania, ale pragmatycznego spojrzenia. Przyjdzie klient o coś będzie się pytał, to nie dosłyszę albo źle usłyszę. Gdy wyduszę z siebie to powiem nie zrozumiale i udzielę niewłaściwej odpowiedzi. Jeśli nie zatnę się w milczeniu.&amp;nbsp; Nie będę umiała zwrócić uwagi np. da złotówkę zamiast 5 zł. Popełnię mnóstwo gaf i błędów, nawet przy rutynowych czynnościach. Zapomnę albo zamyśle się, a ważne sprawy umkną.W pracy nie ma taryfy ulgowej, źle pracujesz to cię wywalą To są wnioski daleko posunięte, bo najpierw jest rekrutacja. "Rozmowa kwalifikacyjna" - od razu robi mi się niedobrze. Należy się tam dobrze zaprezentować (dobry żart). Przypomina mi się od razu nienawistne - "powiedz coś o sobie". Tu jest jeszcze gorzej - sprzedaj swoje umiejętności. Czy muszę powtarzać o ich braku. Czytając oferty odkreślam niespełniane wymagania. Poza uwzględnionymi zapisanymi jest jeszcze coś. Ważność "reprezentacyjnego wyglądu", czyli grubasom mówimy nie. Szczególnie w 4 z 5 wymienionych zawodach. Jeśli włączyć do tego głos, to środkowy odpada. Zaś żeby założyć własną firmę, to należy mieć pomysł i głowę do interesów. Nie dać zeżreć się konkurencji i znać na wielu sprawach. Ponadto posiadać pieniądze, na rozkręcenie biznesu. Jest jeszcze chałupnictwo, gdzie płacą grosze. Hm... ogłoszenia w Internecie brzmią podejrzanie. Ponadto kolejny kłopot - umiejętności manualne. Co zatem robić ? Przedwczoraj Ojciec powiedział, że mam mnóstwo możliwości (sic!). Ba wymagał, zajęcia się czymś (czym niby ?!) i zaimponowania mu.:/ Jestem człowiek bezużytecznym. Poszukiwanie pracy uświadomiło mi, że nie mam możliwości na jej podjęcie. Rezygnuje z szukania jej, bo to nie ma sensu.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-2420411702911781950?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2420411702911781950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2420411702911781950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/06/o-poszukiwaniu-pracy.html' title='O poszukiwaniu pracy'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-603147850526802347</id><published>2011-05-30T04:25:00.001+02:00</published><updated>2011-12-12T19:06:05.227+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowomowa'/><title type='text'>Oł maj gad ! Zapożycz od sąsiada (cz. IV)</title><content type='html'>cd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanówmy się chwilę nad historią słów. Nad pochodzeniem języka polskiego. Ile jesteśmy w stanie wymienić słów słowiańskich ? Tych, których korzenie sięgają głęboko. Nazwy&amp;nbsp; miesięcy, których źródłosłowy poginęły. Jakim językiem mówili pradawni Słowianie nie dowiemy się nigdy. Nie mieli kultury piśmienniczej. Po chrzcie Polski nikogo obchodził naturalny język mieszkańców. Garstki mnichów wśród analfabetów posługiwały się łaciną. Przez dominacje Cesarstwa Rzymskiego stała się konstruktem języków europejskich&lt;br /&gt;Dopiero później od powiększenia się osób piśmiennych i tłumaczeń biblii na ojczyste języki supremacja łaciny gasła. Ujmowano język mówiony w litery i kształtowane jego budowę i zasady. Nie wypleniły łaciny, która na wiele wieków była językiem wykształconych i elit. Sarmaci, wzór polskości bardzo chętnie posługiwali się makaronizmami. Być może umieli ją lepiej od własnego. Teraz łacina kojarzy się z starymi księgami, klasyfikacją zwierząt oraz chorób, filozofią i chrześcijaństwem. Wciąż jej uczą , ale jest językiem martwym. A języki martwe nie zapożyczają. Znajdzie badacz w dżungli nieznanego żuka i nazwie imieniem teściowej&amp;nbsp; (&lt;a href="http://blogs.static.mentalfloss.com/blogs/archives/25388.html"&gt;podobne przykłady&lt;/a&gt;). Czy w takim razie będzie to traktowane jako nowe słowo ?&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Neologizmy wprowadzajmy z rozsądkiem. Wtedy gdy nie ma polskiego odpowiednika, bo jest to nowość. Dotyczyć to może nowych technologii np. komputer, albo przyjmowania stylu życia np.lunch, weekend albo przedmiotów np.dżinsy. Mogą być to słowa spolszczone jak celebryta. Nie jest to ulubiony wyraz internautów. Osobiście przypadł mi do gustu. Jest to po prostu osoba znana, rozpoznawana z jakiegoś powodu, niekoniecznie artysta. Nie za bardzo rozumiem różnicę między kalką językową, a zapożyczeniem. Dlatego nie będę rozwijać tego zagadnienia. Przy okazji nie jest ekspertem, humanistką ani wolną od błędów. Nawet taką ignorantkę jak ja język fascynuje. Proszę to wziąć pod uwagę, że wyrażam jedynie swoją opinię. &lt;br /&gt;Czytam wywiad z reżyserem teatralnym, w którym pełno angielskich słówek. A miały one odpowiedniki polskie. Nie on jeden mówi w ten sposób np. &lt;i&gt;totalny background. &lt;/i&gt;Co dziwniejsze pouczała inną w kwestiach językowych. Sama posługuje się slangiem i mistrzem mowy polskiej nie zostanie&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;Mikołaj Rej miałbym im &lt;a href="http://www.jezyk-polski.de/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=123%3Ado-tego-co-czytal&amp;amp;catid=63%3Anie-gesi-tez-swoj-jezyk-maja&amp;amp;Itemid=179&amp;amp;lang=pl"&gt;coś do powiedzenia&lt;/a&gt;&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;Ich język staje się podobny do pokemoniastych blogusiów. Mam wrażenie, że to nie nastolatki, ale celebryci i medialni eksperci&amp;nbsp; wprowadzają anglicyzmy&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;W ich mniemaniu ma to brzmieć mądrzej i lepiej niż po polsku. Pokazywać ich wyższość i światowość, bo znają ów zagraniczny język. W moim pokazuje ich językową mizerotę i nieznajomość własnego języka.Utrudnia to szybkość rozumienia, niepotrzebnie czyniąc rzeczy łatwe skomplikowanymi. Czytam książkę. Zatrzymuje się przy słowie agrarny...&amp;nbsp; zaraz - rolniczy ! Odgadłam po dwóch sekundach, ale przerwałam lekturę na zamyślenie się. Głównie nad tym czemu tak napisano i co nienaukowego jest w "rolniczy". Były Akademie Rolnicze... teraz są uniwersytety. Przez UE zmieniło się prawo i nazewnictwo. Okazuje się, że niepotrzebnie uczono mnie o różnicy między uniwersytetem, a innymi nazwami. "Uniwersytet" - uniwersalny, czyli uczenie, badanie wielu dziedzin, humanistycznych, ścisłych i innych. "Akademia" skupia się zaś na jednej dziedzinie np. medycynie czy sztuce. Ujednolicenie wprowadza zamieszanie. Co to ma wspólnego z zapożyczeniami ? To, że giną polskie odpowiedniki, które bywają lepsze od zastąpień obcych. Podobnie jak przy końcówkach, dostosowuje się polski do innych struktur językowych. Od nowoczesnej łaciny powstają przeróżne mieszanki jak ponglisz. &lt;i&gt;Looknij czy kara stoi przy kornerze - &lt;/i&gt;zabawnie urocze, ale jak brzmi dla purystów językowych&lt;i&gt; &lt;/i&gt;[biedacy :&amp;gt;;]&lt;i&gt;.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Gdy Chińczycy urządzili olimpiadę, w wielu miejscach wywiesili tabliczki  po angielsku. Hasła z niektórych krążyły po sieci, bawiąc rozumiejących  ów język. Śmiech wziął się z dosłownego tłumaczenia słów, które nie  pasowały leksykalnie. Dużo jest innych przykładów, związanych z  wulgaryzmami. Można złapać się za głowę przez translatory stron  internetowych. A cóż mają tłumaczenia do spolszczeń ? Właśnie to, że  powstają zgrzyta. Przez śmieszne podobieństwo do  istniejących wyrazów.&amp;nbsp; Przez to, że myli się z innymi lub ciężko się je  wymawia. Przekształca się im gramatykę na naszą. Nie wiadomo czy w ogóle  ją można ją stosować. Rośnie ilość błędów. Słowa w tej kotłowaninie  ulegają degradacji, tracą swój rzeczywisty sens i brzmienie. Wydaje się  przy tym komplikuje się znalezienie ich źródła. Oto źródła wpływu na  polszczyznę (wedle mego widzimisię):- łacina&lt;br /&gt;- czeski &lt;br /&gt;- francuski &lt;br /&gt;- zaborców: rosyjski i niemiecki&lt;br /&gt;- nowoczesna łacina (angielski)&lt;br /&gt;Żeby dokładniej zgłębić temat zaopatrzyłam się w słownik  etymologiczny. BTW Już miałam napisać entomologiczny. :) Interesuje się  owadami i żeby to elegancko brzmiało mówię "entomologią". Mimo, że je  odróżniam, zdarzają mi się pomyłki. Dlatego nie miałam wyjścia,  etymologią też musiałam się zainteresować. ;)&lt;br /&gt;Wracając do słownika, można nieźle się zdziwić. Popularny jest "kac", czyli katzenjamer, z którym  walczył Witkacy. Jego "glątwa" nie zdobyła popularności. Z kalką  "kociokwikiem" spotkałam się jedynie w książkach J. Chmielewskiej. Wygrała prostota. We Francji przyjęto ustawę, że wszystko musi mieć odpowiednik francuski (&lt;a href="http://www.legifrance.gouv.fr/affichTexte.do?cidTexte=JORFTEXT000000349929&amp;amp;dateTexte="&gt;dla parle franse&lt;/a&gt;). Nie wolno w handlu, mediach i oficjalnie posługiwać się obcymi wyrazami.Jest to rygorystyczne, a nawet przesadne. Do każdej nowości trzeba wymyślić neologizm. I to jeszcze taki, żeby nie był kłopotliwy w pisaniu i mówieniu. Producenci mają utrudnione życie. Obcokrajowcy muszą się nauczyć więcej słów. Zgadnąć co to &lt;span style="font-size: small;"&gt;ordinateur&lt;/span&gt;&lt;span class="short_text" id="result_box" lang="fr"&gt;&lt;span class="hps" title="Kliknij, aby wyświetlić alternatywne tłumaczenia"&gt; portable, trzymając go na kolanach&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;. &lt;/span&gt;Tam nie bardzo lubią angielski. A właściwie nie ma czystego języka. Pod wpływem politycznym, popularnością kulturę (np.prądy artystyczne), poziom nauki z technologią i... wojen przejmuje się wyrazy zagranicznych państw. Wystarczy, że zapanuje moda na egzotyczny sport. Po iluś latach wchodzi on do języka. Dla nowych pokoleń brzmi normalnie, a nie dziwacznie.Często nie uświadamiamy sobie, że posługujemy się słowami obcojęzycznymi. Drażni mnie bezpodstawne marudzenie komentatorów internetowych nad nowymi słowami. Żeby wiedzieli jest tych obcych słów w ich wypowiedziach.&lt;br /&gt;Wniosek mam jeden. Najważniejszy w zapożyczaniu jest umiar i rozsądek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprzednie części:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://hidefromworld.blogspot.com/2011/02/nowomowa-cz-i.html"&gt;Nowomowa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://hidefromworld.blogspot.com/2011/03/koncowka-jest-rodzaju-zenskiego-cz-ii.html"&gt;Końcówka jest rodzaju żeńskiego&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://hidefromworld.blogspot.com/2011/04/wyrazy-brzydkie-i-niebezpieczne-cz-iii.html"&gt;Wyrazy brzydkie i niebezpieczne&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-603147850526802347?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/603147850526802347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/603147850526802347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/05/o-maj-gad-zapozycz-od-sasiada-cz-iv.html' title='Oł maj gad ! Zapożycz od sąsiada (cz. IV)'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-2401436833893957214</id><published>2011-05-17T01:10:00.063+02:00</published><updated>2011-12-12T19:05:09.346+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Publiczne pranie brudów</title><content type='html'>Gdyby nie pisanie, nie mogłabym obnażyć się. Wróciłam do tryby późnonocnego. Kładłam się spać normalnie, to jest zasypiałam około 23. Do czasu nie wpadnięcia na pomysł "Jak zmarnować sobie weekend". Pewność porażki nie przeszkodziła w realizacji. Ani nie sprawiło, że nie zabolało.Wpadanie w stan "niech ktoś przyjdzie i zrobić coś na wielką skalę, nie ważne źle ani dobrze, bo mam dosyć i wszystko mi jedno" jest w porządku, o ile dotyczy kotłuje się we własnej głowie. Bycie w desperacji i kompletnej kropce, nie usprawiedliwia dzielenia się z kimkolwiek negatywnymi emocjami. Później przychodzi uspokojenie, rozsądek i strach. Robienie spowiednika z nieodpowiedniej osoby, nie jest bezpieczne. Nie było to moim celem. To było szukanie jakiekolwiek szansy na spełnienie. Po raz n-ty przekonałam się, że nie ma o tym mowy. Niestety w międzyczasie znalazły się&amp;nbsp; usprawiedliwienia (czytaj złudzenia). :(&amp;nbsp; Nieodpowiednia data, jego wcześniejsze plany, zmiany czasu i inne. Może Lucyfer w ogóle nie wiedział...&lt;b&gt;Co jest ze mną nie tak ? &lt;/b&gt;Poza tym, że wszystko.Obsesja, która wyłazi z zakamarków duszy. Doprowadza do anormalnego rozstroju nerwowego,w którym wpada się w wyższe tony. Zniszczy mnie i to cudzymi rękami. Czemu do cholery jasnej to ciągnie się, niczym pozbawiana smaku guma ? &lt;i&gt;And spaceships will not understand&lt;/i&gt;. Miłość to największa suka jaka istnieje. Zakochasz się i po tobie. Nie obchodzi jej, że wybór nie trafiony. Nie interesuje jej, że nie ty nie będziesz mieć wzajemności. Twojego ciała nie interesuje jak wygląda, domaga się swego. Rozsądek nie widzi, że to jest człowiek taki sam jak inny. Ogarnia cię fala przyjemności, która jest niczym, bo on cię nawet nie zauważa. Szykowałam się do wyprawy w nicość, a tu mnie coś ciągnęło do życia. Nie muszę chyba jeszcze raz odwoływać się do ostatniej zwrotki &lt;i&gt;Snu Katarzyny II&lt;/i&gt; J. Kaczmarskiego. Nawet sam Lucyfer nie był/jest w stanie zagrozić pragnieniu samotności. Nikt nie ma do tego prawa, nie ważne jak bardzo się go kocha i jest ideałem ze snów. Żaden mężczyzna nie ma prawa zawracać mi głowie do szaleństwa. A ten to zrobił, nie robiąc dosłownie nic. Czyż nie chciałam się go pozbyć ? Czyż nie po to pisałam te pierwsze maile ? Nie było mądre prosić Lucyfera, żeby tak mnie pokaleczył, aby raz na zawsze mi się go odechciało. To boli, ale nie skutkuje, bo on &lt;i&gt;zawsze jest w porządku&lt;/i&gt;. Trzymanie się z daleka, zapominanie... do głupiej iskry. Co robić ? Spróbować pozbyć się przez dostanie. Pozwolić Miss Hyde go upolować. Wieczne gonienie na dłuższą metę , przestaje bawić. Nałóg nie bawi, ale męczy (nie tylko mnie). Dostałaby swoją chwilę, a później go wypuściła. Gdy zaczyna się od zwierzęcej naturalności, na niej się kończy. Całe to randkowanie, bycie z kimś - nie jest mi potrzebne, nawet gdyby proponował to Lucyfer.Nawet gdy go kochałam, mogłam ewentualnie się zastanowić. Gdyby był 10 lat młodszy, milszy i mnie chciał, tobym odmówiła.&amp;nbsp; To chciał jest czysto teoretycznie. Ha przypomniałam sobie, jak terapeuta mówił mi, że celowo wybrałam sobie kogoś niedostępnego, specjalnie po to by czuć się bezpiecznym. Gdybym ja chciała to wolałabym nie wybierać nikogo. To jest najbezpieczniejsze, a nie to, że on mnie nie chcę. To jest normalnie, bo mnie nikt nie chcę. A wystawienie pomniczka marmurowego, wielbienie, pisanie wierszydeł, kochanie z daleko... no cóż zawsze skrycie marzy się, żeby tę biel sprofanować brudnymi palcami. To nie jest temat do kontynuowania, bo przyuważyłam, że Lucyfer jeży się, gdy zahaczam o te sprawy. Pewno z mojej brzydoty, nie będę zastanawiać się czy są inne powody. A propos przyczyn mojego niespania. To przez przeczytania przez zaskoczenie, nie przewidywanej odpowiedzi. Z  perspektywy krótkiego czasu muszę stwierdzić, że coś stało się  Lucyferowi. Dzień Dobroci miał czy co ? Ma dość dość ?&amp;nbsp; A co tak długo ? Czyżby urządził sobie długi urlop... sam ? Nic nowego, po “dotknięciu” grzechotka chodzi.  Pytania zasadnicze: czy chodzi, bo ten typ tak ma czy jest to realne  ostrzeżenie przed ugryzieniem ? Tak - odpowiadam na oba. Melduje, że  zrozumiałam, przyjęłam do wiadomości lojalną groźbę. Zastosuje się do rozkazu. (Zamknięcie jednej  furtki, otwiera inne - MH). Po krotce zauważam, że po pierwsze oficjalny zwrot do  adresata &amp;nbsp;tworzący dystans i napisany pewnie z zaciskiem zębów, po  drugie dwa rzeczowe zdania, z którymi nie ma dyskusji, po trzecie realne  pogrożenie, że jak ja się nie uspokoję to dosięgnie mnie prawo, po piąte styl memento mori, przypomnienie  chyba z litości (bo po co), po szóste brak zwrotu kończącego  sugerującego, że mnie nielubi, po siódme podpis jakby potwierdzający  umowę i po ósme przytoczenie treści mojego, żebym nie stwierdziła, że nie  pamiętam. Czy  to autor miał na myśli ? Teraz wiem, że gra dalej w “odczep się ode  mnie i koniec, bo jak nie to zobaczysz i bez histerii proszę”. Mimo to jeszcze spytam, co robi w łikend ;) Bo może jeszcze raz  pojawię się w podobnym dniu, w identycznym miejscu i o tej samej porze. Nie mogę przewidywać co będzie. Wiem, że muszę trzymać się z daleka. I uspokoić się, bo to mnie uratuje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-2401436833893957214?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2401436833893957214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2401436833893957214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/05/publiczne-pranie-brudow.html' title='Publiczne pranie brudów'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-5660783388197457589</id><published>2011-05-14T01:42:00.189+02:00</published><updated>2011-12-12T19:04:09.520+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Ech, pech</title><content type='html'>Chciałam  napisać notkę, a tu serwis nieczynny. Musiałam wyjść z psem, bo zachowywał się wyjątkowo namolnie. Większych nieszczęść nie było. Nie ma sensu liczyć bezzasadnych pretensji Matki o ciągłe mówienie podczas jednego programu i nietrafienie kapciem w Ojca, za papugowanie mojego śmiechu. Prawdziwy piątek 13-ego ;), chociaż podobno nie może być nieszczęśliwy. Ponieważ “piątek” i “13” jako symbole pecha wzajemnie się neutralizują. Zgodnie z zasadą, że dwa minusy dają plus. Z tej okazji warto zastanowić się nad istnieniem pecha. Jeśli coś zdarzy się raz to jest pech, ale gdy powtarza się należy się zastanowić. Przypadek, który nie jest jednostkowy nie jest zbiegiem okoliczności.Słuchałam ostatnio psychologicznej audycji o efekcie Pigmaliona i samospełniające się przepowiedni. Było to akurat w temacie postrzegania ludzi i wymagań wobec nich. A tak bliżej :) to jeśli założymy, że X jest wredny, to będzie wobec nas wredny. Ponieważ będziemy zachowywać się wobec niego odpowiednio, każdego jego gest interpretować jako potwierdzenie i najbardziej zapamiętywać przejawy wredności. Można wysnuć niepokojący wniosek, że nikogo nie da się poznać, a rzeczywistość jest wytworem subiektywnych ocen. Nie podoba mi się to, dlatego że pachnie to wiktymologią. Łatwo przejść tu do stwierdzenia, że ofiara prowokowała i sama tego chciała, aby ją skrzywdzić. Przykładowo żony alkoholików chcą, aby oni pili i nie wierzą w żadną terapię. A przecież wcale tak nie jest ! Mają odwrotne oczekiwania, a im na przekór mężowie piją. Nie zapominając o tym, że trudno nie dostrzec że ktoś robi wbrew naszym założeniom. Hurraoptymistyczny nacisk na podejście przypomina mi zawsze film &lt;i&gt;Urodzeni mordercy, &lt;/i&gt;a szczególnie jego koniec&lt;i&gt;.&lt;/i&gt; Mylenie podejścia z wynikiem nie podoba mi się. Jaskrawszym przykładem są uczniowie, którzy przed i po sprawdzianie twierdzą, że go nie zaliczą. I nie przekłada się to na wyniki.A co do założeń... ludzie nauczą się wszystkiego, poza jednym tematem, bo są zmęczeni albo go nie rozumieją. Los lubi być złośliwy i akurat trafiają na ten temat na sprawdzianie. Być może ulegam tu własnemu mózgowi. Ludzki umysł jest zaprogramowany, że przyjmuje to co z czym się zgadzamy, a odrzuca lub marginalizuje kontrargumenty (&lt;a href="http://www.charaktery.eu/wiesci-psychologiczne/1665/Otwarci-na-swoje-poglady/"&gt;badanie)&lt;/a&gt;. Inaczej człowiek nie byłby pewny niczego i tracił energie na rozważanie. Przyjmowanie wszystkiego na "może" utrudnia funkcjonowanie. Wpada się w zastój (&lt;i&gt;osiołkowi w żłoby dano&lt;/i&gt;). Wybiera się jedną ścieżkę, a nie dwie przeciwstawne. Inaczej mózg głupieje, grzęznąć w sprzecznych komunikatach i niepewności. Nie jest plastyczny na tyle ile chcemy. Myślę, że warto postarać się przeciwstawiać swoich ograniczeniom. Przynajmniej się staram, a że mam pecha to inna sprawa. ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-5660783388197457589?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5660783388197457589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5660783388197457589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/05/ech-pech.html' title='Ech, pech'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-836374217600960089</id><published>2011-05-09T11:05:00.004+02:00</published><updated>2011-05-09T11:09:42.574+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>To tak</title><content type='html'>Spokój.&lt;br /&gt;Tylko spokój może uratować.&lt;br /&gt;Było siedzieć cicho jak zazwyczaj.&lt;br /&gt;Było nie wpadać w histerię. A wtedy nie pisać i nie drażnić.&lt;br /&gt;Nie dopraszać się nie wiadomo czego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjąć prawdę&lt;br /&gt;na wieczność&lt;br /&gt;na zawsze&lt;br /&gt;Lucyfer mi nigdy nie pozwoli -&lt;br /&gt;nieważne ile razy proszę&lt;br /&gt;odmawia&lt;br /&gt;na wszystko odmawia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I było było było&lt;br /&gt;nie zaczynać na samym początku&lt;br /&gt;(A pan mógł skinieniem głowy,&lt;br /&gt;przyznać, że mam rację.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ciągnąć, nie robić dramatu.&lt;br /&gt;3/4 historii to jedynie odczucia,&lt;br /&gt;a on nie patrzy,&lt;br /&gt;czeka aż powiem,&lt;br /&gt;jak ma mnie torturować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak ładnie gasło,&lt;br /&gt;a tu "okazja"&lt;br /&gt;Bzdura&lt;br /&gt;Akurat&lt;br /&gt;To nie zmieni&lt;br /&gt;Nie przyjdzie - na pewno nie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a głupia przyszykuje &lt;br /&gt;a idiotka poleci&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma&lt;br /&gt;Oczywiście &lt;br /&gt;Nie przyszedł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a kretynka pójdzie stamtąd, ale&lt;br /&gt;dziesięć razy się obejrzy za siebie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dzięcioł zielony chichocze&lt;br /&gt;i wrony śmieją się z niej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I coś ty myślała&lt;br /&gt;Myślałaś w ogóle&lt;br /&gt;Co ty robisz,&lt;br /&gt;po co ty chodzisz,&lt;br /&gt;po co ty piszesz,&lt;br /&gt;dokąd ty lecisz,&lt;br /&gt;czego ty chcesz ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śpij przez trzy dni&lt;br /&gt;Nie jedz&lt;br /&gt;Nawet alkohol i muzyka zupełnie wyblakły&lt;br /&gt;Utop w swoich łzach&lt;br /&gt;gdy trzęsiesz i bolą cię stawy w palcach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nerwach nie...&lt;br /&gt;cicho cicho ciii...&lt;br /&gt;a ty... i nie wstyd ci -&lt;br /&gt;wstyd do zupełnie obcego.&lt;br /&gt;A on przeciw tobie każde twoje słowo.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był i jest:&lt;br /&gt;zły wybór, złe podejście, zła taktyka, złe pisanie, zły ton, złe zwierzenia, zła namiętność, złe prośby, zły nawyk, złe wierzenie, zła figura, złe czepianie&lt;br /&gt;I wyjdzie mi na złe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan na wszystko co od pana chcę - NIE&lt;br /&gt;(dobrze przypominam sobie o co prosiłam&lt;br /&gt;dawno temu i pan zrobił).&lt;br /&gt;&lt;b&gt;NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Mam zapamiętać, a o panu wreszcie zapomnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam prawa - nawet jeden mały raz,&lt;br /&gt;twoja niechęć proporcjonalnie do mojej chęci rośnie.&lt;br /&gt;Niech ja tylko spróbuje, a zrobisz mi piekło na ziemi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ty wredny sukinkocie - co ja w tobie widziałam,&lt;br /&gt;znajdę w sobie siłę, by cię znienawidzić,&lt;br /&gt;i pył ani cień w moich myślach nie ostatnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I&amp;nbsp; nareszcie będziesz z siebie zadowolony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Mode hysteria - On]&lt;br /&gt;I ja tak bardzo chciałam się do pana przytulić. Wrr... Fatal error. Chciałam się do pana przytulić. Error. Chciałam się do pana przytulić. Error. Erorr. You don't discharge expectations. Calm down. Chcę się do pana przytulić. Chcę się do pana przytulić. Fatal Error. Przytulić...przytulić...przytulić...Calm down. &lt;br /&gt;Przytulić...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-836374217600960089?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/836374217600960089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/836374217600960089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/05/to-tak.html' title='To tak'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-8592111817807492071</id><published>2011-04-30T23:43:00.008+02:00</published><updated>2011-12-12T19:03:11.831+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Niech żyję głupota !</title><content type='html'>Idiotka wyższego szczebla - człowiek, który wie, ale nie rozumie. Z powodu chęci, a właściwie postępującego napalenia odrzuca widome znaki. Powie sobie 10 razy, że na pewno nie spełni. A tysiąc razy, że na 99% nie będzie. A czy przeszkodzi mu to w realizacji porażki ? A skąd plan napisany i to realizujemy.&amp;nbsp; Tu jest zapisane w scenariuszu, ciąg zdarzeń ułożony logicznie, z chwilowymi aberracjami. Role podzielone przez życie i one nie pozwoli uciec.Reżyser w didaskaliach warunki ustali. Postaci są:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lucyfer, rola męska, postać pozytywna - ofiara, przystojny [teraz to podstarzał], zimny; milczący, ewentualnie odzywa krytycznie i krzyczy, po odezwaniu doń. Oczywiście, że na wieczność nie chcę, nienawidzi albo ignoruje; zapewne coś kombinuje, aby pozbyć się kłopotu, ale jest za mało danych.aby ustalić. Występuje rzadko, zwykle opisany subiektywnie, a wiadomo niewiele.Można uchylić rąbka i donieść [na siebie] o wyszpiegowanych rzeczach:&lt;br /&gt;- Gazeta zyskała nowego eksperta, z pełzającej w Polsce internetowej biurokracji. Zauważono wysoką komunikatywność (ciekawe czy wyuczoną), umiejętność słuchania i fachowość. Nie jakie alter ego (MH) przypomina o miękkim tembrze i zastanawia czy to "mhm" ma zastosowanie w innych sytuacjach :].&lt;br /&gt;BTW oglądałam dokument "Wymazać Dawida". Z jednej strony centralizacja danych godzi w prywatność, a z drugiej jeśli nie ma się nic na sumieniu to czym przejmować. A żeby dogrzebać do czegoś, to trzeba być prywatnym detektywem lub innym specjalistą. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Ogólnie mam wiele wątpliwości [trzeba było przeczytać cały fetysz, to by się rozwiały :)))].&lt;br /&gt;Trudniej sfałszować dowód niż podszyć przez sieć. I co to będzie jak padnie prąd. Przy dzisiejszym ekspresowym postępie technologicznym, trwałości sprzętu i ulotności informacji.&lt;br /&gt;Internet jest mniej stabilny niż papier. Są papirusy sprzed wieków, ale zachowało stron z początku powstania sieci. Myślałam kiedyś, że można dokonać konwersji danych na inny format i ponownego zapisu, ale czy da radę w każdym przypadku. Niby odzyska się, nawet topienie laptopa nie pomoże, ale ile to kosztuje.&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;- Hmm... a może wzoruje się on na Dziubusiu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Inni opisują, że był dla nich miły, sympatyczny, a tych co to na nie zasługują&amp;nbsp; zalewa krew.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Fiu, fiu czoło idzie w górę :&amp;gt; Przynajmniej nie będzie łysieć z rozpusty, ale z mądrości. (Pierwsze od tyłu, drugie od przodu). A może jednak źle zobaczyłam i odwrotnie ! Lucek z kim ty co, cholera jedna !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Wybierz jeden z kilku pseudonimów] Rola nijaka, szwarccharakter - nie warto opisywać. Kto śledzi na bieżąco dramat, dobrze wie i ma wyrobione zdanie.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reżyser - życie. Aktorzy mają swobodę w przerabianiu scenariusza. Występuje to fatum, którego mniej mądrzy nie unikną&lt;br /&gt;Gatunek - tragikomedia. Tragedia, za sprawą emocji przeżywanych przez postać drugoplanową w wyniku realnych wydarzenia lub &lt;strike&gt;pesymistyczne&lt;/strike&gt; realistycznych domysłów. Komedia, dzięki postępującym urojeniom i wplątywania w kłopoty na własne życzenia. Trudno czasem ustalić co jest co :&lt;br /&gt;- Przypomniało się, że dawno temu, na pewnym fakultecie, że widziało w mglisty  zarys Lucyfera chodzącego albo siedzącego na stole. Zaszło to jeden jedyny raz. I zanim ktoś odznaczy,. że to objaw choroby, to ja uprę się, że to siła mojej fantazji A były to czasy, że nie przyszło do głowy sprawdzić, kiedy można go zobaczyć. I przez pół roku nie widziało się go wcale, aż A.stwierdziła, że mam depresję. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;- Przez statystykę:&lt;br /&gt;a) ktoś donosi właścicielowi serwisu o nie takich treściach lub prosi o usunięcie bloga&lt;br /&gt;b) ktoś zamierza iść do prasy i dzieli swoją niedolą&lt;br /&gt;- Stały dręczący motyw, który przypomina razem z nim. &lt;i&gt;Lucyfer... on na pewno kogoś ma. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- I powtórzymy o pewności, że myślał i traktował mnie od samego początku dokładnie tak jak zakładałam. To nie jest pesymizm, to jest realizm. A nazywanie optymizmu realizmem jest optymizmem (&lt;a href="http://demotywatory.pl/1295396/Nazywanie-pesymizmu-realizmem"&gt;-&amp;gt;;&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Siedzę na twardym krześle&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W największym świata teatrze&lt;br /&gt;Patrzę i oczom nie wierzę&lt;br /&gt;Nie wierzę, ale patrzę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede mną mroczna scena&lt;br /&gt;Nade mną wielka kurtyna&lt;br /&gt;A przedstawienie zaraz się zacznie&lt;br /&gt;Codziennie się zaczyna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tragiczni komedianci&lt;br /&gt;Od tylu lat ci sami&lt;br /&gt;Niepowtarzalne stworzą kreacje (..)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(z piosenki E, Geppert, sł. M. Czapińska).&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głupiec, powyżej możliwości nie wzniesie i swoje musi grać dalej. Wie w co gra, a&amp;nbsp; w co druga strona nie wie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-8592111817807492071?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8592111817807492071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8592111817807492071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/04/niech-zyje-gupota.html' title='Niech żyję głupota !'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-4967139519644332357</id><published>2011-04-29T14:31:00.002+02:00</published><updated>2011-04-29T14:32:32.280+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Paranoja</title><content type='html'>W tle : Garbage - &lt;i&gt;Silence is golden&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zając wyszedł z nory,&lt;br /&gt;oślizgły gad, farbowany lis,&lt;br /&gt;zobaczył maski, maszkary, potwory&lt;br /&gt;i ich szydercze wilcze kły&lt;br /&gt;zdolnych porwać i zagryźć go&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśliś zającem to stój z boku,&lt;br /&gt;z jaskini swej nie wychylaj&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Staraj być niezauważonym,&lt;br /&gt;gdy w niebezpieczny wchodzisz tłum&lt;br /&gt;Jeden fałszywy ruch -&lt;br /&gt;wyczują miękką skórę,&lt;br /&gt;tłuste ciało i tchórzliwy mózg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ty sam nie umiesz obronić,&lt;br /&gt;bezradny jesteś jak na wietrze liść,&lt;br /&gt;Przeto strzeż się niestrzeżony&lt;br /&gt;i nie daj złapać w potrzask&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepiej w podziemiu&lt;br /&gt;skulić i naprawdę żyć,&lt;br /&gt;niż z pochyloną głową&lt;br /&gt;na bal katów iść. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(2004, własne, poprawione).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paranoja jest goła tak śpiewała Kora. Dwa tygodnie zamknięcia w domu, a będzie trzeci. Święta, urlopu i brak delegacji - pies wychodzi z Ojcem. Jak pogoda dopiszę czeka mnie arcyprzyjemny weekend majowy.&amp;nbsp; Może kocura wezmą z sobą na majówkę. Błogosławiona samotność od przydupnika i Starych. Nie będzie wycia miaukowego o czwartej nad ranem i budzenia na obiad. Czy jest coś lepszego od samotności ?&lt;br /&gt;Jedynie wtedy jestem sobą. Od kilku lat nie przeżywam nerwów przez sytuacje społeczne. Zdarza sporadycznie, bo kontakty mam w wystarczających ilościach. Minusem izolacji jest zmniejszona tolerancja. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Do drzwi albo telefonem dzwonią, a ja już mam przyśpieszony puls.Zatykam uszy i przeczekuje. Najgorzej jak do własnego domu przyjdą obcy. To zachowuje cicho udając, że mnie nie ma. Kot podziela moje niesocjalizowanie włażąc za biurko. A tu trzeba żyć :( ale za co ? Nie cierpię ludzi, który pytają za co los ich pokarał i czemu ich. Bo w sumie dlaczego nie :&amp;gt; Zawsze są skutki i przyczyny. Zdarzenia zależne od działań człowieka i przypadki losowe. Niby truizmy, ale wielu narzeka i rozpacza. Dopadło mnie to niechlubne wyrzekanie. Zaczęło od "po co ja żyję", a skończyło na "dlaczego pokarało mnie poznaniem Lucyfera". Za obsesje, pisanie głupot i czepianie, czeka nawet dekada za kratkami. Najrozsądniej było nie zaczynać, i tyle za komentarz wystarczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-4967139519644332357?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/4967139519644332357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/4967139519644332357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/04/paranoja.html' title='Paranoja'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-5110384570269956714</id><published>2011-04-22T02:00:00.000+02:00</published><updated>2011-12-12T19:00:43.515+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Świąteczna hipokryzja</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Zbliżają się święta. Reklamy w tym roku pojawiły się później. Już zapewne w prasie i tv będzie o symbolice, zwyczajach i historii. Otwieram gazetę, którą ostatnio okrzyknięto antysemicką i widzę uroczy artykulik o ateistyczno-wielkonocnej hipokryzji. Nie lubię wszelkich grup i należenia do żadnego zbioru, ale uważam się za ateistkę. Wychodzi na to, że jestem z tego powodu hipokrytką w kwestii swojej niewiary.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Robiąc rachunek sumienia, muszę niestety przyznać racje. Zdarzyło mi się nie przyznać. Częściowo dlatego, że w ogóle nie lubię o swoich poglądach mówić. To jest prywatna sprawa, w co nie wierzę. Poza tym nie mam ochoty nikomu tłumaczyć z wyboru ani być ewangelizowaną. Nie mam ochoty, aby zwracano na mnie uwagę przez odstawanie od większości. Pisze o realu, a w domu nie mam problemu. To znaczy jak kiedyś powiedziałam Ojcu, że Boga nie ma, to dostałam w twarz. Nie może mnie zmusić do wierzenia. Nie obchodzę świąt, nie bywam w kościele. Dla mnie (nawet gdybym pracowała) nie są one potrzebne. Pochylają się nad leniuchującymi podczas wolnego niewierzącymi, a ja się pytam - co mają zrobić prawosławni. Nie mam pojęcia jak radzą sobie, obchodząc Wielkanoc tydzień później. Oni mają problem, a nie ateiści.Wypominane wolnego to jak wypominanie całowania w rękę i przepuszczania w drzwiach kobiet. To są te wielkie przywileje, za które należy trzymać mordę w kubeł. To nie Paryż, nie są warte nawet połowy mszy. To wolne nie jest potrzebne ateistom. Pewnie poszliby do pracy, gdyby większość Polaków nie świętowała. Pytanie co to by dało, skoro znowu większość pracowników i klientów nie pojawiłoby się. Ponadto jest jeszcze jeden problem. Większość ludzi ma rozwinięte życie społeczne. Bądź co bądź Polacy deklarują się jako katolicy. Rodziny, partnerów i znajomi są tego wyznania. Z okazji świąt są spotkania rodzinne, ale też w pracy i szkole urządzają jajko (lub wigilie). Pytanie co w tym wypadku zrobić ? Nie przyjść, załatwić sobie zwolnienie (albo urlop), aby nie brać udziału w fałszywym składaniu życzeń. Co z rodziną ?  Nie mieć kontaktu z bliskimi, narazić się na gniewy i fochy. Nie pozwolić partnerowi na urządzenie świąt. Zależy oczywiście od własnych priorytetów. Jedni obejdą się bez tego, a inni wolą pobyć z rodziną. Część osób rozumuje też, że jest to polska tradycja, folklor i ludzkości są potrzebne rytuały. Obchodzą święta głównie z powodów społecznych.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nadmienię tu, że inne święto jest rozpowszechnione na całym świecie. Duża w tym zasługa reklam i filmów, że w Japonii obchodzą Boże Narodzenie. Nie bardzo orientują, o co w nim chodzi, ale mają okazję do  randkowania.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;A tak szczerze jaki % wierzących naprawdę wykorzystuje ten czas do refleksji i modlitwy niż opychania się potrawami, oglądania telewizji, kłótni z wujkiem i odpoczywania. Obudzą się wierzące niepraktykujące i odbębnią kościół te dwa razy do roku.Wypowiadałam się krytycznie, bo w moim przekonaniu oskarża się tych co nie trzeba. Jest większa hipokryzja przy mianowaniu katolikiem, a nie postępowaniu jak katolik. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Nie mam nic przeciw o ile nie godzi to we mnie. Jeśli ktoś chce mieć na podwórku kapliczkę, proszę bardzo. Farmaceuta, jeśli ma coś przeciw antykoncepcji, nie musi sprzedawać jego apteka. Pielgrzymka do Częstochowy zatka ulicę, no już trudno. Ktoś z krzyżykiem na piersi przedstawi swój pogląd na życie wedle swojej wiary. Nawet gdy to co mówi, budzi mój sprzeciw, to jest wolność słowa. Jednak nie godzę się na to, aby ktoś na zasadach starych ksiąg sprzed tysiącleci dyktował ustawy. Zabraniał czegoś, co większość ludzi akceptuje. Jest wiele spraw spornych np. in vitro i inne przeciw którym dewoci walczą i chcą zakazać. Dla mnie to jest wybór jednostkowy i jego skutki. A nie ktoś dorosłym ludziom będzie narzucał co mają robić, bo koliduje mu z poglądami. Nie podoba ci się nie rób, ale nie każ mi postępować tak jak ty. Uważasz coś za słuszne, ja nie muszę zgadzać się z tym ani podporządkowywać. To jest ich droga życiowa, a cudze sumienia nie powinny spędzać im snu z powiek. Bierze mnie strach co byłoby, gdyby osoby pokroju Terlikowskiego dobrały się do władzy. Frondziarze to chętnie urządziliby tu drugi Watykan. Niech Światowid chroni mnie przed moherami.Problem z nimi nie jest taki, że sobie wierzą. Oni chcą zmienić Polskę według własnego planu. Całe szczęście, że radykalny katolicyzm nie mają szans. A skoro jestem przy radykalizmie. Póki ludzie nie podadzą się apostazji, trudno mówić o braku hipokryzji. Nie jest to już goła deklaracja, ale comingout. Mnie do szczęścia brakuje dwóch świadków i przebicia w załatwianiu sprawy. Czemu ci co mogą tego nie robią ? Odpowiedzi jest wiele: lenistwo, niezdecydowanie, zostawianie sobie furtki, skrytość i lęk przed nietolerancją środowiska. Wiadomo, że wszelka inność jest tępiona w naszych kraju. Przyznawanie do ateizmu nie jest łatwe. Co najwyżej w Internecie, a tam też można zostać oplutym. Co zatem robić ? Mimo wszystko spróbować walczyć ze swoją hipokryzją. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-5110384570269956714?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5110384570269956714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5110384570269956714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/04/swiateczna-hipokryzja.html' title='Świąteczna hipokryzja'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-1157015203795180106</id><published>2011-04-20T01:08:00.001+02:00</published><updated>2011-12-12T18:57:53.681+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowomowa'/><title type='text'>Wyrazy brzydkie i niebezpieczne (cz. III)</title><content type='html'>cd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka tygodni temu wybuchła afera o komiks. Przyznaje, że nie zwróciłabym uwagi, gdyby nie rzucono się rysownika, który jest wokalistą jednego z moich ulubionych zespołów. Od razu przyszło mi do głowy, że ministerstwo na łeb upadło, że zatrudniło go do rysowania dla młodzieży. Wszystko było okej dopóki nie okazało się co jest w dymkach.Za karę zabrali dofinansowanie, ale w końcu nie zostanie zniszczony.&lt;br /&gt;Po pierwsze to jest antologia. Zamiast na przemiał starczyło wywalić to co nie pasuje. Po drugie nie powiedziano twórcom, kto będzie adresatem. Po trzecie może wg urzędników komiks to twór dla dzieci i młodzieży, który sam z siebie nie zawiera drastycznych elementów. Po czwarte pokazywane fragmenty&amp;nbsp; to była raczej krytyka obecnej sceny muzycznej. Po piąte mało tam o samym twórcy, jest on jedynie motywem. &lt;br /&gt;Jak dla mnie za mało, aby go promować i bez sensu ta inicjatywa. Obrona na zasadzie, że młodzież używa wulgarnego języka, cóż z tego. Dużo nastolatków pije alkohol, ale to nie powód aby chwalono to na szkolnym apelu. Powinno pokazywać się im kulturę wyższą, a nie normę podwórka.&lt;br /&gt;Zanim napiszę o szarym życiu, zatrzymajmy się przy Chopinie.Jego prawdziwe oblicze odbiega od laurkowatych biografii i portretów. Był wyniszczonym przez chorobę cholerykiem. Potrafił dosadnie wyrazić co myśli (o ile dobrze pamiętam &lt;i&gt;Malwy na lewadach&lt;/i&gt;). A dziś to wiadomo: &lt;i&gt;&lt;i&gt;Chopin gdyby&lt;/i&gt; jeszcze &lt;i&gt;żył&lt;/i&gt;, toby pił. &lt;/i&gt;Zapewne z powodu wulgaryzacji mowy ojczystej. Być może jest w tym trochę racji. Była to kiedyś domena warstw niższych, dzielnic robotniczych i  szemranego towarzystwa. Z książek S.Grzesiuka, wynika że będąc poza swoją  dzielnicą starali się nie zachowywać kulturalnie.Na salonach obowiązywały maniery i nie wypada kląć przy kobietach. Paniom do tej pory to nie licuje. Jest świat ogłady towarzyskiej i savoir-vivre'u.&lt;br /&gt;A jak jest naprawdę pod tą warstwą ? Ulica przeklina, a elita robi to samo. Ubolewają ci wyżej nad upadkiem obyczajów, ale wystarczy posłuchać przypadkowych (&lt;i&gt;vide brudny stół&lt;/i&gt;) lub celowych nagrań. Wszak nawet hrabianka Tyszkiewicz rzucą mięsem przy kawiarnianym stoliku. Przechodzą koło niego co za przecinek mają panią lekkich obyczajów. Sądząc po wpisach w Internecie słowa: pupa, tyłek, zadek i inne, umarły śmiercią naturalną. Zastępuje je słowo na d..., dla których nie jest wulgaryzmem. Żeby nie wykasowano nieodpowiedniego słowa przeprawia się je. Już w mediach nie wypikują ani wykropkowują słowa zajebiście, który jest od zajebania.Słowa powtarzane codziennie traci na znaczeniu. Nie można nim prowokować, zszokuje to najwyżej kółko różańcowe. Jest duża ilość świętoszków,&amp;nbsp; których obrusza jedna kurwa, a sami w gładkich słowach bardziej potrafią skopać człowieka.Nie każdy nie używający należy do nich, ale zbytnie oburzenie się świadczy o czymś. Wstręt budzą u nich wyrazy pochodzące od:&lt;br /&gt;- istot demonicznych np. do diabła; w polskich śladowe, za to hell w english &lt;br /&gt;- chorób np. cholera&lt;br /&gt;- wydalania &lt;br /&gt;- czynności seksualnych&lt;br /&gt;- narządów płciowych &lt;br /&gt;Dwa ostatnie to trochę inna kategoria. W polskim jest ich mnóstwo synonimów wulgarnie określających seks. Wg ekspertów świadczy to o pruderii narodu. Nie jest to jedyna oznaka. Strony z tzw. autentykami są pełne historyjek o dwuznacznych słowach. Mnie osobiście to nudzi podniecanie się skojarzeniami. Nie można już napisać lub powiedzieć, że ma ochotę na lody; nauczycielka postawiła pałę; doszło do wniosku; pukało i waliło w drzwi; dziadek ma drewnianą laskę, ludzie są ssakami itd. Od razu przebiegnie chichocik, niczym w internacie gdzie kilkoro nastolatków odkryło pornosa.Jak u wyśmiewanego szafą staruszka Freuda, każde skojarzenie odnosi do jednego. Ludzie z czego się cieszycie. Owszem każdy z tych przykładów zawiera potoczny synonim, ale co z tego...&amp;nbsp; Kojarzy się z seksem, a to ani brudna kloaka, ani tantryczne sacrum. Normalna czynność na świecie, którą jedni robią, drudzy by chcieli, a trzeci unikają. Budzi on olbrzymie emocje w wielu zakresach. Utyskuje się na polskie ubogie słownictwo, które brak seksowności. Za dużo wulgarnych, a jak nie też niedobrze bo to medycznie, a to dziecinnie... Zawsze jest twierdzenie, że polski to nie nadaje się do erotyki. O dziwo na tłumaczenia nikt nie narzeka. A to nie tylko w Polsce czepiają opisów, zagranicą dają &lt;a href="http://www.literaryreview.co.uk/badsex.html"&gt;nagrody.&lt;/a&gt; Czyja wiem, czy jest to sprawa nieadekwatnych słów czy samego podejścia do tematu. Na pewno na każdego człowieka co innego podnieca.Myślę, że nasza literatura wyszła dawno z &lt;i&gt;rui i poróbstwa, &lt;/i&gt;a dobry pisarz przyjemne określenia znajdzie albo wymyśli. &lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;Podsumowując czy jest właściwie czym się przejmować. Wątpię, aby znienacka słownictwo zredukowało się do wulgaryzmów. Oczekuje od mediów (tv, radia i prasy), że będą trzymać wyższy poziom. Wcale nieprawda, że trzeba zniżać się do potoczności, aby odbiorca zrozumiał. Jeśli przekaz oczyści się z brudu, to kto wie może i ulica również będzie czystsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cdn.&lt;br /&gt;Poprzednie części:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://hidefromworld.blogspot.com/2011/02/nowomowa-cz-i.html"&gt;Nowomowa &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://hidefromworld.blogspot.com/2011/03/koncowka-jest-rodzaju-zenskiego-cz-ii.html"&gt;Koncówka jest rodzaju żenskiego&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-1157015203795180106?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1157015203795180106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/1157015203795180106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/04/wyrazy-brzydkie-i-niebezpieczne-cz-iii.html' title='Wyrazy brzydkie i niebezpieczne (cz. III)'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-423922216141585302</id><published>2011-04-19T00:17:00.003+02:00</published><updated>2011-12-12T18:56:24.904+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Przykry obowiązek</title><content type='html'>Placebo -&lt;i&gt; Protege moi&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest pełnia jeśli dobrze widzę.Wisi jasny talarek, w oddali widać czerwone światełka PKiN-u, a jak wsłuchać się dobrze to w niedalekiej oddali rechoczą żaby. Od razu nastrój poprawił mi się, a już zjeżdżał w depresyjny. Zresztą po co rozdrabniać się, Weltschmerz to ja mam codziennie. Generalnie życie jest okropne. Szczególnie dorosłe bije rekordy w dziedzinie bycia do de. Konieczność podjęcia pracy, płacenia rachunków i wymogi społeczne. Młodość przemija. Szczególnie to boli, gdy została nie wykorzystana. Nie żeby to izolowanie i siedzenie w domu było nieprzyjemne. Porównując się do rówieśników, a nawet młodszych to będę z tyłu jeśli idzie o życiowe doświadczenia. Trudno mi powiedzieć, aby czegoś żałowała. Przestałam odnajdywać się w rzeczywistości. Częściej zastanawiam się kim właściwie jestem.Czy jestem tym kim myślę ? Czy jestem tym kim myślą inni, że jestem ? Nawet jeśli moje jestestwo jest ograniczone i proste, to umyka w nieodgadnione czeluści. Nudna stała się litania wad, do których dopisuje nowe odkrycia.Obecnie czuję się jakbym miała 80 lat i była na niezasłużonej emeryturze. Przez ostatnie trzy dni byłam zmęczona wstając, a nie robiłam nic męczonego. Sen zapomniałam, a wolę jak nie ma ich wcale. Fakt, że w zeszłym tygodniu musiałam powychodzić więcej z psem, posprzątałam i pomogłam myć okna. Przez dwa dni cholerna suka nie żarła, bo ukochany pańcio wyjechał. Gdyby kiedyś nie było go dłużej, to zdechłaby z głodu. Do mnie przywiązało się kocisko, od którego wytchnienia nie ma. Nawet teraz skacze na drzwi, aż musiałam zastawić żeby nie wlazł. Upodobał sobie obcieranie się o monitor. Gonię go, bo raz pulpitu nie widzę, a dwa tego modelu dotykać nie wolno. Póki co działa. Kot zaś działa na nerwy, bo nie pomaga psik, psik łącznie z poderwaniem się na nogi i machaniem ręką. Bicie chusteczką nie robi większego wrażenia, bo przesuwa wolno. Mam jeszcze broń biologiczną (czyli wodę), ale boję się sprzęt pochlapać. A jeśli zdejmę go z biurka, kładzie się na dywanie. Przewraca z boku na bok, gruchając i robiąc za miłego kotka. Tak grucha, wydaje dźwięki podobne do gołębia. Robią tak ragdolle, ale on jest z grandoli. ;) To taka nowa rasa, co bez przerwy psoci i &lt;b&gt;grandy&lt;/b&gt; wyczynia.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-sb4RwwDWtqo/TaeRWA8gzaI/AAAAAAAAQy8/9jhOn981pAk/s1600/P4121003.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-sb4RwwDWtqo/TaeRWA8gzaI/AAAAAAAAQy8/9jhOn981pAk/s320/P4121003.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4yImkkzzOHs/TaeRGXZwVOI/AAAAAAAAQys/xQRYPbAVV34/s1600/P4120994.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt; A propos ptactwa &lt;i&gt;columbidae &lt;/i&gt;zobaczyłam dawno nie widzianego garłacza i uparłam się go sfotografować. Wielkiego sukcesu nie ma, ale skoro się namęczyłam.Widać największego gołębia w Polsce ? Ten to potrafi donośnie gruchać. A mój głupi kot usłyszał go to dawaj trzeć się o barierkę i naśladować ptaszysko.:D&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Gorączka na razie przygasła na rzecz problemu z niedostateczną ilością samotności.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Starzy na działkę nie wyjeżdżają, jeśli już to jedno, bo drugiemu się nie chcę. A miałam nadzieje, na więcej wolności. Może po Wielkanocy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-423922216141585302?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/423922216141585302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/423922216141585302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/04/przykry-obowiazek.html' title='Przykry obowiązek'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-sb4RwwDWtqo/TaeRWA8gzaI/AAAAAAAAQy8/9jhOn981pAk/s72-c/P4121003.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-665896620047638033</id><published>2011-04-08T14:08:00.000+02:00</published><updated>2011-12-12T18:55:59.590+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Przeczucie obciachu</title><content type='html'>Miewam to przy głupkowatych komediach, programach i&amp;nbsp; ludźmi. Przetrawienie zbyt dużej ilości głupoty lub niedowierzanie nie pozwala mi obcować z tym materiałem. Czasami jednak to robię. Z minuty na minutę dziwiąc się coraz bardziej. Szczególnie dotyczy to jednostek, które wedle nich samych błyskają talentem. Czasem to nawet nie potrzeba dziedzin artystycznych, ich jestestwo jest ociekające zajebistością. Niezachwiana pewność siebie, która odpiera zdrową krytykę. Nie widzą, że inni się z nich śmieją. Nie ma nic gorszego niż robić za błazna, myśląc że jest poważnym artystą. A ja czuję się coraz bardziej zażenowana i zdarza się, że wstydzę się... za nich. Czy oni naprawdę nie widzą, co jest źródłem ich sukcesu ? Celebryci internetowi, którym licznik odwiedzin bije niczym cena na obwoźnym cyrku dziwadeł. Chociaż za dziwadła robią też ekscentrycy, ale to coś innego. Publika ogląda podnosząc nosy w górę. Ma się za lepszych i inteligentniejszych od wariatów. Przy okazji pośmieje traktując jako rozrywkę. Stąd bierze popularność owych obciachowych osób. Jeszcze raz pomyślmy czy oni to widzą. Są dwa warianty. Pierwszy to zadufanie w sobie i brak pokory. Wynika stąd zaburzona percepcja, które zauważa że klaszczą i śmieją. Przyjmują to za dobrą monetę, nie wgłębiając w sedno. Niczym Florence Foster Jenkins żyją złudzeniami. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Drugi wariant to ten że znakomicie zdają sobie z tego sprawę. Wchodzą na pozycja klasowego zabawiacza . Większość ma go za pociesznego idiotę, który urozmaica lekcje. On sam to widzi. W zamian za zainteresowanie innych dalej wygłupia. Ponadto każdy dwór ma swojego błazna, to dla niego miejsce zawsze się znajdzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielu kibicuje im, bo widzi że realizują swoje marzenia. Ileż to jest barwnych historii o odkrywanych poetach (np. Norwid), zespołach, które miały nie odnieść sukcesu (The Beatles) i innych budujących przykładów. Budzi to nadzieje, że udała się największej ciamajdzie, o ile się zaweźmie. Nawet jak będzie ostatni zostanie zapamiętany jako wojownik.Bywają rodzice, którzy realizują swoje ambicje poprzez dzieci. Jaś musi zostać piłkarzem,a ma dwie lewe nogi. Porażka za porażką jest bodźcem do dalszej walki (z wiatrakami). A cały czas utwierdzają Jasia, że jest następnym cudem świata. Sukces jest blisko, a krytyka to wyłącznie szyderstwo i zazdrość. Rośnie owe dziecię w poczucie genialności, która nie przekłada się na czyny. Nie trzeba rodziców, aby ktoś uparł się na daną dziedzinę. Wystarczy chęć do bycia sławnym i majętnym. Najczęściej próbują sił w dziedzinach artystycznych. Nie posiadają krztyny zdolności, ale się pchają. Sama praca bez iskry zrobi z kogoś co najwyżej wyrobnika. Talent nie wystarczy, jeśli nie będzie rozwijany. Jest on podstawą, bez której niewiele będzie. Ględzenie o osobowości jest na wyrost, bo częściej jest ona nadrabianiem. Proszę mnie nie zrozumieć źle. Uważam, że samo to co robią wystarczy za występowanie w programach śniadaniowych i setkach wywiadów. Mam wrażenie, że w obecnych czasach rzadziej ceni się warsztat. Skupia się za to na wyglądzie, elokwencji i prywatnym życiu. A potem lecą na castingi osoby nie mające nic więcej do zaoferowania.Lepiej byłby dla nich, gdyby zrezygnowali i poszukali innej dziedziny w której się sprawdzą.Po co im wystawianie się na negatywne komentarze.&lt;br /&gt;Przydałoby się im więcej autorefleksji i pokory. Czego im życzę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-665896620047638033?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/665896620047638033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/665896620047638033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/04/przeczucie-obciachu.html' title='Przeczucie obciachu'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-7153188314958615061</id><published>2011-04-06T13:52:00.453+02:00</published><updated>2011-12-12T18:55:37.404+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>He he he - wersja ostateczna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Bycie bardzo wścibskim popłaca. Ależ Lucyfer się postarzał ! Szoking po prostu. Żeby tu jakieś złośliwce nie wypominali mego wyglądu. To nie ja byłam wielbionym bóstwem. Hm coś mi gorączka leci z łba na szyję. :&amp;amp;gt; Cóż są młodsi... zatem c'est la vie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;***&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;Uwaga będzie długie !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało się komuś zgadnąć i wejść ? Ja to chyba wykasuje. O czym to ja miałam ? Opisać w sposób epicki odebranie tzw. &lt;i&gt;papirów.&lt;/i&gt;&amp;nbsp; Zarzekałam się, że nie pójdę, a poszłam. To może po kolei:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Wiosna&lt;br /&gt;Jak ja nie lubię wiosny i nienawidzę lata. Przymuszona poczucie obowiązku wyszłam z Pluszęciem (zwanym Cielęciem). Było to w ostatnim tygodniu marca. Urok zimy polega na tym, że na znoszony sweter (albo jego brak), nakłada się kurtkę. Kłopot z ubraniem staje się połowiczny. Nie potrzeba ogarniać zbytnio, bo mało kto łazi. Wyłażę w kurtce zimowej, a tu ciepło. Trawka zieleni, nawet już siedzą na niej. Ptaszki śpiewają, a drzewa mają pąki. Słońce razi w oczy i nadmiar przeciągu, znaczy powietrza. Przyroda uspokaja, wycisza. Byłoby dobrze, a tu... ludzie. Konkluzja, że niedługo warstwy pozdejmować trzeba. Poza tym jest wiosna, to może nie czekać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Dreams always deceive&lt;br /&gt;Nie myślisz, przestajesz... czasem przypomni, to od razu emocje negatywne - zazdrość (on&amp;nbsp; na pewno z kimś), złość (złośliwe bydlę, gadzina wygładzikowana). Wyłącza świadomość, a podświadomość harcuje. W połowie tygodnia boję kłaść się spać. Sennik mówi: Lucyfer miły śni się - będzie jakieś nieszczęście. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. *-_-*&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Jakby to... przyszedł dzień, w którym pewność i gotowość. Jestem przerażona. Wiem, że moje ciało nie nadaje się do tego. To po kiego ja te dreszcze odczuwam. Po pierwsze nikt mnie nie chcę, po drugie jak to mogłoby być pijanym desperatem, który mi się nie podoba - to nie dziękuje. Nie będę brać się za resztki z mojego nędznego poziomu. A faceci, nawet największe pasztety uważają, że należą się im najpiękniejsze dziewczyny. W sumie to mogę za nimi polatać, bo żadnego nie złapię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Now I'm free from University&lt;br /&gt;Decyzja podjęta z dnia na dzień. Uspokajacz działa dobrze, mimo że wykręca, a zapach i smak jest obrzydliwy. Da wypić się szklankę z zatkanym nosem. Delikatnie szumi w głowie i redukuje strach. Muzyka w uszach odgradza od świata zewnętrznego. Słaba forma, w połowie drogi na przystanek zmęczyłam się. Miga krajobraz przez okna autobusu. Na jednej ulicy posadzili fioletowe i żółte kwiaty. W dziekanacie było spokojnie. To jest jakaś przesada, że tam harpie. Nigdy mnie nie wywalono. Zdarzyło się parę razy, że był ktoś nieprzyjazny (albo w złym humorze), ale różni ludzie żyją na świecie. Wytłumaczono mi co z obiegówkami. Miałam za mało biletów i musiałam z BUWu wracać piechotą. A, że z powrotem to pod górę, to poszłam bokiem, nakładając drogi. Poszłam w złe miejsce, bo nazwa budynku to mało mi mówi. Musiałam znowu lecieć przez ulicę. Zgubiło mnie tabliczka z nazwą i wlazłam tam gdzie nie trzeba. Miałam szczęście, że wskazano mi właściwe miejsce. Byłam zmęczona lataniem, ale pozostało mi jedno miejsce. To najgorsze,&amp;nbsp; zostawione na koniec - Instytutowa. Wchodzę z duszą na ramieniu. Po schodach, z których zbiegałam z krzykiem pękniętego serca. Na wysokości gabinetu Trzech Lwów, złapał lęk i bezdźwięczne łkanie. Zacisnęłam zęby i padając z nóg przystanęłam przed wejściem. Dowlokłam się pod wybrane drzwi, rzuciłam torbę i rozpięłam kurtkę. Szeptałam do siebie na głos, przekonywałam do naciśnięcia klamki. Zlałam towarzystwo, które siedziało we wnęce. Nie wiem, czy patrzyli na wariatkę. Skuliłam tuż przy bibliotece, próbując zmusić ciało do ruchu. Miałam duszności. Stałabym tam długo, gdyby jakiś student mnie nie zagadał. Była jedyna droga ucieczki, do środka. Powiedziałam na głos - &lt;i&gt;Sir Ronald pod Mroczną Wieżą stanął&lt;/i&gt;. Podziwiałam widok z szerokiego okna. Bibliotekarka spytała czy rezygnuje ze studiów. Odparłam tyle, że mnie wyrzucili. Pozbierawszy obiegówki wróciłam do początek drogi. Wymieniłam je wraz z legitymacją na maturę. Najgorsze jest to, że starzy są zadowoleni. Myślą teraz, że to było łatwo pójść, to praca równa się pikuś. Teraz ludzie po studiach nie mogą znaleźć, a ja bez zawodu znajdę :(&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;5. Lucyfer&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Przyznaje się. Jestem obrzydliwą stalkerką, narkomanką z nawrotami. Połączyłam odebranie z okazją zobaczenia go.&lt;br /&gt;Byłam przy bibliotece, zajęta swoim lękiem.&lt;br /&gt;W i d z i a ł a m otworzyły się drzwi na końcu korytarza.&lt;br /&gt;Wyszedł, zawrócił się do pokoju i idzie w moim kierunku.&lt;br /&gt;Śledziłam go kątem oka. Nie przyjrzałam mu się dobrze. Pamiętam w co był ubrany. Jego sylwetka, a pozą pamiętam obraz rozmazany.&amp;nbsp; Jakby poruszało się same ciuchy napełnione powietrzem. &lt;br /&gt;Zobaczyłam go w całości na chwilę, a raczej jego plecy. Był około metra ode mnie. Dopiero wtedy był realny. Nie spojrzałam mu w oczy. Nie patrzyłam na ręce.&lt;br /&gt;Nie mam pojęcia czy mnie zauważył, czy patrzył gdy szedł, czy wręcz przeciwnie. Zauważył jak fatalnie wyglądam. Czy miał zwężone oczy i zaciętą miną, czy był zły lub obojętny jak kamień. Co pomyślał, coś postanowił czy po prostu olał. Czy przeciwnie ma dosyć i... czekają mnie kłopoty. Boję się go. Przynajmniej nie puściły tamy. Nie odezwałam się do niego, nie rozkleiłam publicznie, nie całowałam po nogach i nie błagałam o łaskę. Nie zrobiłam afery, a on mi awantury. Opłynęła mnie mieszanina nerwów podekscytowanie. Nie zwracałam uwagi na to czy ktoś mnie słyszy. Nerwowy śmiech i głupie pomysły. Polazłam pod jego gabinet, przytknęłam usta do palców. Niepotrzebny pocałunek, przytknięty do jego nazwiska.Uśmiech zdeformował wargi i przez korytarz głośnym krokiem. Pod oknem wypadło na piosenkę, którą z nim kojarzyłam. Histeria pełzła w zawoalowany sposób. Przez ulicę, przez autobusy, czyszcząc myśli&amp;nbsp; w pustkę, wypełniając chory umysł emocjami. Aż wreszcie w schronieniu własnego pokoju... Nie na wielką skalę, uratowała rejestracja. Rozpaczałam nad nieuchronnością czasu, prawdy i przemijania. A MH musiała wyjść i ośmieszyć swoim zachowaniem. Bez wstydu, bez hamulców, bez zrozumienia - a jego to bawi i pewnie jego kolegów. Podchwyciła okazję, że skoro wykreślona to można spróbować. NIE - będzie to samo co zawsze albo gorzej. Wraca rozsądek i przypominam sobie, jak odnosił się do mnie. Prawdopodobieństwo co myślał i myśli o mnie. Stare pytania i nowe: Czy on zauważył, że nad i to nie kropka była, lecz serce ? I tak nie ważne. Mam wystarczająco dużo kłopotów, a boję się że Lucyfer mi coś zrobi.&lt;i style="color: black;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;Odstresowałam się, a teraz idę spać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;PS&lt;/b&gt;. Gorączkę mam dalej :/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-7153188314958615061?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7153188314958615061'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7153188314958615061'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/04/koniec-swiata-nadchodzi.html' title='He he he - wersja ostateczna'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-193693240406412209</id><published>2011-03-29T09:15:00.013+02:00</published><updated>2011-12-12T18:54:05.048+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Ona. Graf-O-Manko attakuje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Kilka dni temu przeżyłam szok. Nie widziałam jeszcze tak wysokiej statystyki. Pierwsze co pomyślałam, że to pomyłka. Okazało się, że nie. O ile zdołałam się zorientować, link do poprzedniej notki został udostępniony na Facebooku. Zamiast cieszyć się, zastanawiam się czy to zła czy dobra nowina. Dalszych części &lt;i&gt;nowomowy &lt;/i&gt;raczej nie napiszę&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;Bo to, że wchodzą do języka słowa z obcej mowy i następuje degradacja oraz melioracja innych jest normalne. Tu jest raczej prywatny wyżalnik. A że życie nudne, to o innych sprawach też jest. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Przy okazji postanowiłam powalczyć z portalem społecznościowym o likwidacje konta. Wpadłam na genialny plan usunięcia przypisanego maila. Nie poskutkowało, zdaje się, że konto tam jest dożywotnie. A niech już sobie będzie, nie korzystam. Aha... a wydawało mi się, że widziałam kotka :] Widziałam ! Rozłożył się pod moim krzesłem, przy kaloryferze. Filemon został fotomodelem. Ma tyle zdjęć, że głowa mała.&lt;br /&gt;Żeby go nie męczyć zajęłam się pstrykaniem bazgrołów z obecnych brudnopisów.&amp;nbsp;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/hidefromworld/BazgroY?authuser=0&amp;amp;authkey=Gv1sRgCM2qwNrugqr5_QE&amp;amp;feat=directlink"&gt;Tu&lt;/a&gt; zostało powrzucane, sam tytuł głosi co i po co. Wyjdzie szydło z worka, czym niektórzy zajmują się, jednym okiem patrząc na slajdy, a uszami łowiąc wykład.  Niektóre nie są ostre, ale cykałam po siedem razy i miałam dosyć. Czy wszystkie nowe aparaty tak wolno się nastawiają ? Na podglądzie wygląda to całkiem dobrze, ale w komputerze nie. &lt;br /&gt;Ech zamiast trzymać zeszyty, powinnam je wyrzucić i zostawić przeszłość za sobą. Szczególnie jeden, który należy zakopać albo wrzucić do morza, z napisem odpady toksyczne.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-2HkTgEpXrSM/TYyUWipOZDI/AAAAAAAAQkQ/94sxhMFTGOU/s1600/Lucy+to+nie+fer.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="171" src="https://lh5.googleusercontent.com/-2HkTgEpXrSM/TYyUWipOZDI/AAAAAAAAQkQ/94sxhMFTGOU/s200/Lucy+to+nie+fer.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;No kto...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Myślę, że byłam uzależniona. Z zażenowaniem czytam dziś -&amp;nbsp; "Mój ty niebieski kołnierzyku.W różowym byłbyś równie seksy... w samym kołnierzyku". -.- Jeszcze pobudziło mnie to do tworzenia ^^'&lt;br /&gt;Miałam nawet dopisać coby byłoby zabawniejsze, ale po co straszyć. Potem będzie, że molestuje i prześladuje. (Kto ja ?) :(&amp;nbsp; Nie będę tłumaczyć czemu to zwierzę. To nie moje skojarzenie, ale tej drugiej. Z rogami wyglądałby głupio. &lt;br /&gt;Bazgroły z tej zielonej podkładki może wrzucę na końcu. Najpierw muszę dokonać pewnych poprawek. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-193693240406412209?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/193693240406412209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/193693240406412209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/03/ona-graf-o-manko-attakuje.html' title='Ona. Graf-O-Manko attakuje'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-2HkTgEpXrSM/TYyUWipOZDI/AAAAAAAAQkQ/94sxhMFTGOU/s72-c/Lucy+to+nie+fer.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-4727654621106256442</id><published>2011-03-23T04:02:00.008+01:00</published><updated>2011-04-20T01:16:13.558+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowomowa'/><title type='text'>Końcówka jest rodzaju żeńskiego (cz. II)</title><content type='html'>cd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W prasie są coraz częściej podpisy: psycholożka, filozofka itd. Pod artykułem od razu pojawia się komentarze zarzucające nieprawidłowość. Językoznawcy są jak zwykle... podzieleni:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://poradnia.pwn.pl/lista.php?szukaj=filolo%BFka&amp;amp;kat=18"&gt;1&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/299523,1,feminizm-w-jezyku-polskim.read"&gt;2&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.mmlodz.pl/351178/2009/3/20/profesor-czy-profesorka--miodek-odpowiada?category=news"&gt;3&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6662"&gt;4&amp;nbsp;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwięcej kłopotu sprawiają, formy od -log. Faktycznie brzmi to nieco śpiewnie i jest przydługie. Niektórym kojarzy się ze słowami &lt;i&gt;locha&lt;/i&gt; albo &lt;i&gt;łóżko.&lt;/i&gt; Nie znam się, ale czy zamiast -lożka nie mogłoby -a. Podobno w Teleexpressie podpisano &lt;i&gt;architekta&lt;/i&gt;. To też jednak brzmi nie tak, bo to jest &lt;i&gt;architekt&lt;/i&gt; w bierniku.&amp;nbsp; Popularną końcówką jest - ka i brzmi najbardziej naturalnie. Co złego  jest w dyrektorce albo prezesce ? Nie brzmią dziwacznie, raczej  logicznie. Bardziej pretensjonalna jest forma pani dyrektor nadająca się do podania albo oficjalnego zwrotu w wypowiedzi. Porównując zdania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dyrektor była ubrana w zieloną spódnice.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Zaraz facet był w spódnicy ? Otwierający wyraz&amp;nbsp; rodzaju męskiego sugeruje wiadomą postać, a tu zgrzyt bo do orzeczenia nie pasuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pani dyrektor była ubrana w zieloną spódnice.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Obecnie to jest uznawane za normę. Wyjaśnienie jw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dyrektorka była ubrana w zieloną spódnice.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Tak najczęściej mówią ludzie, pomijając skrótowce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowo to jest akurat już dość dobrze zakorzenione. Jest używane potocznie. Wydawało się, że z pewnymi wyrazami ludzie się oswoili. Dopóki nie spotkałam się z pretensją, że &lt;i&gt;kierowniczka&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;nauczycielka&lt;/i&gt; są niepoprawnie (sic!). I tu zaczęło mnie zastanawiać, czy problem faktycznie leży w brzmieniu. Przeciwnicy oprócz dziwaczności, zarzucają śmieszność. Przeważają wśród nich faceci. Może niektórych bawi, że kobieta zajmuje się danym zawodem. Od emancypacji kobiet minęło kilka wieków, a są tacy co zatrzymali poglądowo na XIX w. Powtarzają te same argumenty, co ich prapradziadowie. To jeden z pisarzy z tamtego okresu wyśmiał wyraz &lt;i&gt;studentka. &lt;/i&gt;Jego zdaniem niepojęte było, żeby kobieta studiowała. Obecnie przeżyłby szok, że robi to więcej niż mężczyzn. Nóż otwiera mi się w kieszeni na wyliczankę, że inżynierowie, naukowcy, kierownictwo i inne to sami mężczyźni. Nie ma to nic wspólnego z prawdą, a jest podwyższaniem sobie ego. Może taki nie umieć dodać dwa do dwóch, ale wypisuje ile to jest matematyków.&lt;br /&gt;Dlatego końcówki trzeba wprowadzić, po to aby podkreślić, że są tam kobiety. Nie ma z tym problemu w zawodach sfeminizowanych. Wtedy używa się liczby mnogiej niemęskoosobowej. Pisze o pielęgniarkach, chociaż w mniejszości są pielęgniarze. Nazwy różnych ugrupowań są nijakie jak &lt;i&gt;Związek Nauczycielstwa Polskiego&lt;/i&gt;, ale jest &lt;i&gt;Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich&lt;/i&gt; mimo, że odsetek męski jest o wiele mniejszy niż w pierwszym. Jest to stąd, że &lt;i&gt;człowiek&lt;/i&gt;, mimo rodzaju męskiego traktuje się neutralnie. Od niego wyprowadzany jest liczba mnoga. UE nakazała używanie form neutralnych, usuwania końcówek jako dyskryminujących. Zrobiono to przez pryzmat nowoczesnej łaciny. Do tej pory badacze kłócą się jakiej płci był/a adresat/ka sonetów Szekspira.Czemu inne języki, mają przyjmować jego zasady ? W niemieckim i polskim są końcówki rodzajowe i nie ma potrzeby ich ucinać. Przyjmowanie form męskich jako neutralnych, daje im pierwszeństwo. Czemu im, a nie nijakim albo żeńskim ? Bo niby mieć jaja jest lepsze od posiadania jajników. Ciekawe jak poczuliby się faceci, gdy zaczęto do mówić polonistko, urzędniczko, bibliotekarko albo modelko, bo taki zawód wykonują. Ja tam jestem za końcówkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cdn.&lt;br /&gt;Poprzedni z cyklu:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://hidefromworld.blogspot.com/2011/02/nowomowa-cz-i.html"&gt;Nowomowa&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-4727654621106256442?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/4727654621106256442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/4727654621106256442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/03/koncowka-jest-rodzaju-zenskiego-cz-ii.html' title='Końcówka jest rodzaju żeńskiego (cz. II)'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-5329491371581026251</id><published>2011-03-15T14:19:00.004+01:00</published><updated>2011-03-15T22:38:40.046+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Antywychodzeniu</title><content type='html'>W tle:&amp;nbsp; &lt;i&gt;She's in parties - &lt;/i&gt;Bauhaus&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są piosenki, które przykleją się i odkleić nie chcą. Pamięta z nich najczęściej refren albo jedną zwrotkę. Łapię wirusy piosenki przez bez przerwy puszczanie w radiu albo teledysków. Infekują też reklamy. Myślę, że bardziej podnoszą sprzedaż singli niż produktów, których dotyczą.Parę przebojów już wyszło z takiej kooperacji.Dla niektórych artystów i fanów jest to kolaboracja. Sprzedaż i komercja jest świństwo, takie mają stanowisko. Ja też zajęłam stanowisko... w sprawie pójścia na uczelnie. Brzmi ono: boję się i nie pójdę. Matura wielkie mi co. Ciągle czytam na forach, że nowa matura to jest do bani i zdać ją może każdy idiota. Zalicza ją mnóstwo osób, przez to jest dla piszącego mniej wartościowa. Zapewne przyklasnęliby mojej znajomej z liceum, która przyniosła papier, że do matury nie przystąpi. Nie wiem, jak to się skończyło, ale wiem, że na forach częściowo bredzą. Zdana matura nie równa się studia ! Uczelnie patrzą na punktacje i mają określone progi. A prywatne, którym zależy na poziomie też. Ech, fora potrafią zdołować, ale nikt nie umie bardziej zdemotywatować niż starzy. Przoduje w tym moja matka - Sprzątać też trzeba umieć - super nie nadaje się nawet do tego :( Ostatnio myślałam, że spadnę z krzesła, po tekście, że może powinnam pracować w... bibliotece. Bo mam za sobą, (nie licząc repet) - 2 lata studiów i jeden miesiąc praktyk.I ona myśli, że to wystarczy i bez dyplomu to mnie tam przyjmą. Wyrzucono mnie ze studiów, co świadczy o braku wiedzy i umiejętności, a ja mam tam pójść do pracy ! Albo żebym poszła do szkoły pomaturalnej o tym profilu. A podobno to ja jestem nienormalna ! W Sylwestra usłyszałam od Ojca, że mogłam skończyć studia. Ta z palcem w d..., niech sobie sam kurwa pójdzie i zrobi dyplom z tego, jak mu tak zależy. Im to się wszystko łatwe wydaje, a dla mnie nie jest i nie będzie. A potem zdziwienie, że mówię rzucając mięsem i denerwuje się. Aha oczywiście &lt;i&gt;upieram się nie na to co trzeba&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;tylko płakać umiem&lt;/i&gt;. Oni nigdy nie powinni mieć dziecka, powinni sobie kupić marionetkę.Wyglądałaby, ubierała i robiła to co chcieli. Nienawidzę tego, że jestem na nich skazana. Z dwojga złego, lepsze już to. Nie nadaje się do życia wśród ludzi. Zawsze mnie to odstręczało. Niedobrze mi się robi od komunikowania. Nie radzą sobie z tym i nie umiem. A ludzie mnie nie zauważą albo skrzywdzą. Ktoś obcy jedno złe słowo powie, a ja już kulę się w sobie. Gdzie ja dam sobie radę z tym światem, który jest światem ludzi. Wywalę się na pierwszy małym zakręcie.&lt;br /&gt;Jak tu wykręcić się od zabierania papierów ? Oddać mogą innej osobie za przyniesienie informacji o zgonie. Hm... Najgorsze to te pieprzone obiegówki, bo na pewno przetrzymuje od lat kilku połowę BUWu, a o reszcie nie wspomnę. W dodatku zupełnie nie pamiętam jak z nimi było. Czy to na miejscu dają zaświadczenie, czy to ja mam chodzić z kartką do podstemplowania ? Ponadto czy musi to być połączone z oglądaniem...Ciekawość zabiła kotka, ale dopisał pewien pisarz - &lt;i&gt;satysfakcja go wskrzesiła&lt;/i&gt;.Gdyby mi zależało, a jak &lt;b&gt;nie&lt;/b&gt;, to kurwa &lt;b&gt;nie&lt;/b&gt;... Łaski bez. To za karę pójść i spoglądać. Popatrzeć, to jeszcze ale Lucyfer też zobaczy moją paskudność i wzrokiem bazyliszkowym przeszyje. Ewentualnie uda, że nie widzi i myśląc swoje. Ryzyko malutkiego kroku za poważne konsekwencje. Po co mi to, za samo wścibstwo bez podtekstu głębszego. I nie chcę mi się. &lt;br /&gt;Przez to i gadanie, że mam iść do pracy, spać nie mogę i w nerwach chodzę. Cholerne wrzody... prosić się u obcych, odzywać - na sam widok słów, robi mi się gorzej. Do roboty nie znajdę, a jeśli to mnie nie przyjmą, a nawet gdy to wyrzucą. Robienie czegoś, sprawi że na pewno to spaprzę, a najgorsze to obecność osób drugich. A tam trudno będzie w sytuacji społecznej : &lt;br /&gt;1. Unikaj.&lt;br /&gt;2. Odwlekaj.&lt;br /&gt;3. Uciekaj.&lt;br /&gt;4. Nigdy nie patrz w oczy.&lt;br /&gt;5. Zawsze ustępuj drogi.&lt;br /&gt;6. Zgadzaj się na wszystko.&lt;br /&gt;7. To jest cnota nad cnotami trzymać język za zębami.&lt;br /&gt;8. Milczący głupiec może uchodzić za mędrca. - To działa ! Ostatnio to w szpitalu się nasłuchałam, jaka to ja jestem inteligenta. Biję to po oczach normalnie :P&lt;br /&gt;7.Odzywaj się tylko gdy  pytają.&lt;br /&gt;8. Kontakty ucinaj.&lt;br /&gt;9. Wychodź z rodzicami, bo bezpieczniej.&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;10. W tłumie/ w autobusie - zamyślaj się, rozpraszaj, patrz za okno.&lt;br /&gt;11. Stawaj w odległości od danej grupy. &lt;br /&gt;A przede wszystkim. Unikaj.  Uciekaj. Zdziczałam, ale zawsze byłam taka, tylko pogłębiło się. Nie przeszkadza mi to kalectwo, wisi co będzie przez nie dalej. Jak starzy wymrą, to zostanę bezdomną. Zamkną mnie jeszcze raz w psychiatryku. Zapasę się na śmierć. Kiedyś wreszcie spróbuje zginąć i mi się to uda. Taka moja karma i los, wybory nie ważne. Żyć inaczej, starać się po to, aby przegrać. Nie da się mnie wyleczyć.Ostatnio osiągnęłam poziom dywanu. Ja już nie chcę nigdzie wychodzić. Ja chcę zostać w domu. Ja chcę umrzeć.A to nieważne. Zostać w domu i mieć spokój. Niech będzie co ma być.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-5329491371581026251?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5329491371581026251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/5329491371581026251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/03/antywychodzeniu.html' title='Antywychodzeniu'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-6396159713921289508</id><published>2011-03-04T12:06:00.000+01:00</published><updated>2011-03-04T12:06:00.168+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytane'/><title type='text'>Z notatnika czytelnika</title><content type='html'>Ponieważ w Publicznej zmieniły się zasady, czytam teraz więcej książek :) Skrócił się okres wypożyczenia i odkąd Matka ciągle przedłuża swoje. Wielokrotnie miałam napisać co o lekturach, ale bałam się, że wyjdzie spoiler. Zanim zabrałam się do pisania, już miałam oddane. A zakupione mam głównie popularnonaukowe i nie ma co nad nimi się rozwodzić. Hm... mogę zrobić to na Biblionetce, ale tu bardziej swojsko i mojo.&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;Samotność. Powrót do jaźni&lt;/i&gt;. - A. Storr&lt;/li&gt;Miód na moje serce. Nietrudno zgodzić się z tym, że współczesna psychologia kładzie za duży nacisk na relacje międzyludzkie. Trudniej z oparciem o psychoanalizę, bo jest uznawana za nieprawdziwą. Myślę, że kilka rzeczy jest prawdziwych, a reszta bzdury. Szkoda, że autor za bardzo skupił się na artystach. Przecież nie musi być sprzężona z twórczością. W każdym razie książka jest o pozytywnych aspektach samotności. Pokazuje inne spojrzenie od zwyczajowego.&lt;li&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;Maggie Darling&lt;/i&gt; - J.H. Kunstler &lt;/li&gt;Jest powieść obyczajowa o życiu amerykańskiej śmietanki towarzyskiej. Bohaterka wplątuje się w wir nieszczęść. To podobno jest satyra. Widać to dopiero przy końcowym apogeum wypadków. Raczej porządne czytadło, a nie wielka literatura.&lt;li&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;Sara&lt;/i&gt; - J.T. Leroy&lt;/li&gt;Książka, która przeraża i przygnębia. Granice między dobrem, a złem zostają zatarte. To wbrew pozorom jest trudna literatura. Wg okładki jest oparta na autobiografii... ale jest to &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/JT_LeRoy#Controversy"&gt;mistyfikacja&lt;/a&gt;.&lt;li&gt; &lt;i&gt;Córki ognia&lt;/i&gt; - Gerard de Nerval&amp;nbsp;&lt;/li&gt;Umberto Eco wystawił &lt;i&gt;Sylwii&lt;/i&gt; wielce pochlebną recenzję. Za każdym razem, gdy sięgam po coś, pochwalone przez autorytet, rozczarowuje się. Nie widzę w tym opowiadaniu arcydzieła, jest nudnawe i bez polotu. Książkę ratują pozostałe utwory. W &lt;i&gt;Córkach ognia&lt;/i&gt; jest romantykiem, w &lt;i&gt;Bajka i facecjach&lt;/i&gt; humorystą. Przypominają mi się niektóre rzeczy z rękopisu saragoskiego i... rodziny Addamsów (ta ręka).&lt;li&gt;&lt;i&gt;Manfield Park&lt;/i&gt; - Jane Austen &lt;/li&gt;Żetesz nie rzuciłam tego w kąt. Bohaterka wybitnie świętojebliwa i wtórujący jej Edward oraz odrealniona atmosfera &lt;i&gt;grzecznego towarzystwa&lt;/i&gt;. Romansidło z kilkoma trafnymi obserwacjami psychologicznymi. Wolę oglądać adaptacje niż czytać.  &lt;/ol&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-6396159713921289508?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/6396159713921289508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/6396159713921289508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/03/z-notatnika-czytelnika.html' title='Z notatnika czytelnika'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-7019963165471349786</id><published>2011-03-03T14:17:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T18:50:50.647+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytane'/><title type='text'>Parnas symboli</title><content type='html'>&amp;nbsp;&lt;i&gt;Symboliści francuscy&lt;/i&gt; -wyd. BN&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle to jest dobra seria. Porządnie opracowane i wykonanie fizyczne  książki. Wzięłam przypadkowo, bo kierunek nie jest mi bliski. Nie są mi  obce utwory Baudelaire i Rimbauda [czemu francuskie nazwiska są  cholernie trudne do napisania !]. O tych dwóch i Verlaine miałam  wyrobioną opinię, jako mało ciekawych. Po ponownym przeczytaniu  zmieniłam zdanie. Wróć... o V. dalej mam takie same, że poza Deszczem to  jest nudny. Może należało dojrzeć do tego, aby dostrzec piękno ich  poezji. Dziwne było kiedyś odkładać &lt;i&gt;Kwiaty Zła&lt;/i&gt;, jako za mało dekadenckie a &lt;i&gt;Statek pijany&lt;/i&gt;  za niezdolny zachwycić. Nie rozumiem języka, nie bardzo wiem jak brzmi,  ale oryginał Statku... do mnie przemówił. Podobały mi się jeszcze  utwory Maurice Maeterlincka, Georgesa Rodenbach i Paula Claudel. Nie bardzo pasował mi Mallarme, bo zbyt  przekombinowany. Wiersz Marcela Prousta potwierdza, że można być poetą  albo prozaikiem. Lautreamont wkurzający, dali z niego same wstępy. Toż  to każdy uczniak z jego czasów, popisałby się podobną erudycją i  pooceniał autorów. Jedyne co tam było przykuło moją uwagę to...  przypisy. Mam kilka nowych adresów :)&amp;nbsp; Były tam akcenty polskie. Znał Konrada z &lt;i&gt;Dziadów&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Irydiona. &lt;/i&gt;Pojawił się w wyborze Oskar Miłosz (tak rodzina, tego Miłosza), a myślałam że zalicza się go do literatury litewskiej. Była też jedna poetka, która mimo zniechęcającego opisu całkiem ładnie pisała. Pozostali poeci nie przypadli mi do gustu, może pojedyncze utwory.&lt;br /&gt;Symbolizm w swoich założeniach, godnych pochwały. Forma, barwa i rytm, ale za dużo roboty przy odgadywaniu co, za czym stoi. Zostanę przy późniejszych -izmach. Jednak doczytawszy kto z polskich-młodopolskich był symbolistą, chyba lubię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-7019963165471349786?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7019963165471349786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7019963165471349786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/03/parnas-symboli.html' title='Parnas symboli'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-7667787267460316806</id><published>2011-02-24T10:00:00.004+01:00</published><updated>2011-12-12T18:50:31.754+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowomowa'/><title type='text'>Nowomowa (cz. I)</title><content type='html'>Nie jestem specjalistką, a jakość swojego języka pominę. Jest kilka rzeczy, które udało mi się zaobserwować. Trochę zainspirowało mnie &lt;a href="http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IL/slownik_nowomowa.html"&gt;to&lt;/a&gt;. To jest spojrzenie przez pryzmat konserwatyzmu. Często słyszy się o lewicowej nowomowie. Krytycy tego zjawiska również używają całkiem świeżych zwrotów. Oto one :&lt;br /&gt;a) życie nienarodzone - plemniki i komórki jajowe; należy ich bronić przed nienaturalnym używaniem, tj. innym niż stosunek pochwowy; Płód jest już życiem poczętym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;b) uczucia religijne - odczucia pojawiające się przy tym, gdy ktoś nie daję ci porozwieszać wszędzie symboli religijnych lub bić żony, gdy święte księgi na to przyzwalają &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;c) tolerancja - niechęć i przeciwstawianie się konserwatyzmowi; niegodzenie się że kobiety są od 3 K (&lt;i&gt;kuche, kirche, kinder)&lt;/i&gt;, nie uznawanie homoseksualizmu za zboczenie i godzenie na poglądy inne niż&amp;nbsp; dogmat kościelny. Nietolerancja jest wtedy, gdy krytykuje konserwatyzm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;d) propaganda homoseksualna – polega to na tym, że zboczeńcy pokazują się publicznie, całują i nie chcą się leczyć w Odwadze. W praktyce wygląda to tak: Spotyka się dwóch współpracowników&lt;br /&gt;-Byłem na urlopie. Pojechałem z żoną na Kretę.&lt;br /&gt;- Ładne miejsce, byłem tam w zeszłym roku, z chłopakiem.&lt;br /&gt;- Z chłopakiem !!! Aaa... propaganda homoseksualna !!!&lt;br /&gt;Uczcie się młodzi katolicy, jak rozpoznawać !&lt;br /&gt;A teraz na poważnie. Osobom nietolerancyjnym przeszkadza, że w ogóle mówi się o homoseksualizmie. Nie umieją zrozumieć, że jest normalne i nieszkodliwe. Stąd wymyślenie takiego określenia. A jeśli chodzi o akcje i parady, wiele grup społecznych urządzą takie np. ustawia zdjęcia z pokiereszowanymi płodami. Różnica jest taka, że ci od plakatów manifestują pogląd religijny, a ci od parad walczą o normalne życie.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;e) poprawność polityczna - napisałam o niej &lt;a href="http://hidefromworld.blogspot.com/2010/04/goscinnie.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Muszę przyznać, że nie do końca dalej zgadzam się z tym. O wątpliwościach za chwilę. Są wypowiedzi, które zaczynające od zwrotu: &lt;i&gt;Jestem (będę) niepoprawny politycznie... &lt;/i&gt;Po zapoznaniu się z dalszy ciągiem wielu wypowiedzi, widzę że ten zwrot świadczy o tym :&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jestem nietolerancyjnym chamem i dobrze mi z tym. Teraz mogę powiedzieć coś stereotypowego, obraźliwego, zawrzeć parę wulgaryzmów i oburzenie. Bo nie lubię ludzi o danej płci/rasie/orientacji itp. zatem jest zgodne z prawdą, że są gorsi, głupsi... Prawda jest dokładnie taka jak ja myślę i społeczeństwo musi ją przyjąć. Zamiast tego bredzą o tolerancji, równości i innych bzdurach.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Dlatego ten zwrot mnie irytuje.Często szafują, &lt;i&gt;prawda &lt;/i&gt;aż głowa boli od jej jakości. Bo jest to &lt;i&gt;widzimisię&lt;/i&gt;,  a nie zgodność z faktami. Nawet jeśli pokazać im wiarygodne badania, to stwierdzą, że sponsorują je żydzi i masoni. Skoro są za faktami, to ciekawe jakby zareagowali, że największe IQ ma rasa żółta, a największe członki czarna (kto nie wierzy niech sobie sprawdzi). O tym w ogóle się nie mówi, żeby nie urazić rasy białej. &lt;br /&gt;Tu należało zdefiniować, gdzie leży granica dobrego smaku, a zaczyna się nadwrażliwość.Wydaje się, że od dawna wypracowane standardy. Jest savoir-vivre i przyjęte normy dla sytuacji oficjalnych. Są wyrazy ewidentnie negatywnie nacechowane, których należy zastąpić neutralnymi.&lt;br /&gt;Gdy przesadza się i kombinuje, popada się w śmieszność. Rzucono ostatnio kilka &lt;a href="http://www.joemonster.org/art/16347/Grymasy_politycznej_poprawnosci?"&gt;przykładów&lt;/a&gt;. Nadgorliwość jest zła (faszyzm gorszy). Przy okazji można zauważyć, że powodem są uczucia religijne. Trudno zwracać cały czas uwagę na to, że kogoś razi się lub rani. Powinno brać pod uwagę zdanie osób potencjalnie pokrzywdzonych.Czytałam kiedyś wywiad z czarnoskórym mieszkańcem Polski, który powiedział, że słowo murzyn jest obraźliwe. Tymczasem według językoznawców i zdaje się społeczeństwa jest to wyraz neutralny. Tylko co jeśli grupie osób, których dotyczy to przeszkadza ? Wtedy należy sprawdzić, w jakimś kontekście jest ten wyraz używane potocznie. Trzymanie się nazw przyjętych jest właściwe. Jeśli jest Związek Niewidomych, to mówi się niewidomy, a nie ślepy. Tym bardziej, że jest to obecnie raczej słowo pejoratywne. Nie oznacza to, że nie wolno mówić &lt;i&gt;ślepa kiszka&lt;/i&gt;, bo to dotyczy czegoś innego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;f) promowanie otyłości – zdjęcia z wybiegu size plus, wywiad z  puszystą piosenkarką albo pozytywny artykuł o grubasach. Toż to kryptoreklama, chcą nas utuczyć, żebyśmy do pasowali do rozmiarówki amerykańskiej. A w ogóle to obrzydliwe cielska, jak to można pokazywać.&lt;br /&gt;Nie  będę się kłócić z ludzką estetyką. Już przestałam wychodzić z domu, aby  komuś nie zrobiło się niedobrze. Według społeczeństwa grube równa się  brzydkie, to same negatywy i trzeba odchudzić.  Dlatego tyle sprzeciwu  budzi, jakiekolwiek inne ukazanie tematu.Czasopisma kobiece mają szeroki  dobór tematów, aby uszczęśliwić każdego. W jednym numerze napiszą o  groźnej anoreksji, w drugim o zadowolonych grubaskach, a w trzecim o  dietach. Przy drugim temacie znajdzie się mnóstwo marudzących. Broń  Latający Potworze Spaghetti przyznania się na forum do nadwagi. Jaki nie  byłby to temat, 90% procent postów rozkaże Odchudź się !, a pozostałe  10% pojedzie po tobie. Dla tych ostatnich wspominanie o grubasach, to  już jest promowanie. Nie istnieje coś takiego, jest za wyzywanie i  wyśmiewanie. To, że pojawia się większe modelki, to pragmatyzm. Po  prostu w USA jest epidemia otyłości, a ci ludzie muszą się gdzieś ubrać.  To kto ma te ubrania prezentować ? Kolekcje dla nastolatek pokazują ich  rówieśniczki, a nie 30-latki. A fotek pokazują mało, za to dużo się o  nich dyskutuje. Popkultura dalej stawia na Photoshopa, wychudzone  modelki i urodę, liczącą się nade wszystko.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;cdn.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-7667787267460316806?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7667787267460316806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7667787267460316806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/02/nowomowa-cz-i.html' title='Nowomowa (cz. I)'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-2185090147846973973</id><published>2011-02-22T13:40:00.001+01:00</published><updated>2011-12-12T18:48:24.936+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Czy to jeszcze pamiętasz ?</title><content type='html'>Katuje się: &lt;i&gt;This river is wild&lt;/i&gt;- The Killers&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ktoś wie, co było tego dnia w 2007 roku ? Przypomina sobie ? Nie ? I pokapowałam się teraz. To nie może być sugestia ! Bo jest coś jeszcze. Były 3 kierunki na, które najbardziej brałam pod uwagę po maturze. Próbowałam dostać się na dwa, bo na trzecim było za dużo wymagań, kilka języków i wpisowe dużo kosztowało. O wiele, wiele później napisałam list, w którym zapytałam czy są nim&amp;nbsp;ładne studentki. Kilka dni wcześniej dowiedziałam się, że Lucyfer jest na tym trzecim ! A listy to zaczęłam wysyłać, tak z pół roku od ostatniego widzenia go. Zatem skąd, do kurwiej nędzy taka korelacja !&lt;br /&gt;Czasem słucham w radiu psychologicznej audycji. Powiedzieli&amp;nbsp; w jednej o negatywnych zdarzeniach w życiu. No i było tam, że może są przeznaczone, żeby czegoś nauczyć. Przeznaczenie zostać kogoś kulą u nogi.:/&lt;br /&gt;Wnioski sobie daruje. Czasami myślę sobie, ile lat ja go hm... znam...nie poznałam. 2 ? 3 ? Czuję się jakby to w zeszłym roku mnie w szpitalu zamknęli, a z niego wydusiłam prawdę zimowym wieczorem. Ile razy (szacuje, że chyba ok 15) i co dokładnie pisałam. To już jest 5 lat ! Moja czasoprzestrzeń zagięła się niesamowicie.Chwileczkę, a może to jest dłużej. Semestr wcześniej siedziałam na ławie we wnęce. Było mnóstwo ludzi dookoła. I pamiętam, że przepychał się, prąc do przodu szybko. Pomyślałam od razu -&lt;i&gt; Przystojny student, ale w krawacie. Student w krawacie ? hmm...&lt;/i&gt; To nie jest dorabianie romantycznej wizji, że wcześniej ktoś&amp;nbsp;widział kogoś wcześniej i zauroczył się. Takie coś było, to nie musiał być on.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Właściwie to ta data, to nie jest warta zapamiętania. Bo w sumie to był nieprzyjemne dzień i od razu zrobiłam na nim złe wrażenie. Ech wiele z tych rzeczy to ja pewnie opisałam. Nie mogę ich znaleźć na blogu, może to te nie odzyskane notki. Stąd przypomnę, że zdenerwowałam się i pogrążałam w czarnej rozpaczy, nie bacząc na nic innego. A on zadał mi jakieś pytanie, potem stwierdził z przekąsem, że się śpi. A ja się nawet wyprostować nie mogłam, w normalnym nastroju ja ledwo odezwać się mogę, a co dopiero w takim. Na następnych zajęciach... Teraz to mogę napisać, bo jest po i można było się domyślić.Wiadomo, że nie wolno, bo regulamin. A jeszcze terapeuta mnie postraszył, że za romanse ze studentkami to doktorantów wyrzucają. Mój Bakuninie, był takim pięknym i młodym doktorantem... a teraz to już zupełnie nie to. Mnie nie zależy i nie chcę. I co z tego, że zastanawiałam się, czy wyrzucić zieloną książeczkę do kosza i mimowolnie ją przeglądałam. Przez minutę wpatrywałam się w jego podpis w milczącym skupieniu. A potem powiedziałam na głos, to jedno - &lt;i&gt;Jaka ja byłam głupia&lt;/i&gt;. I co z tego, że przed paroma dniami dorwałam fartem &lt;i&gt;fetysz&lt;/i&gt;. Dawno nie byłam taka podekscytowana. Stare emocje, były wielkie i dlatego mogły zapalić się małym płomyczkiem. Przejrzałam i... odetchnęłam, że nie mam na własność.Przeczytałam pierwszy rozdział, dalej nie brnęłam. Resztę tylko obejrzałam. Muszę powiedzieć, że zawód wybrał sobie doskonały. Jest humanistą przez duże H, świetnym naukowcem i cholernym specjalistą. Daruje sobie ustosunkowanie się do treści, zgodnie z jej tematyką. Subiektywnie przełożę na osobową prywatę Przeczytałam w ramach studiowaniach trochę książek naukowych. Mniej lub bardziej zrozumiałych, napisanych ściśle naukowymi pojęciami i również naukowymi tylko prostszym językiem. A to jest wysuszony na amen papirus, znaleziony w lodowcu. Ktoś powie, że to przesada i nadużycie, ale w tej książce nie ma werwy i życia. Dziwne stwierdzać, ale po raz pierwszy uderzył mnie... chłód. Ktoś tu lubi tabelki i wykresy. Ktoś tu jest do bólu drobiazgowy, systematyczny i zdolny. Ja się mogę założyć, że w prywatnym życiu jest pedenatem i perfekcjonistą. Szuka estetyki i doskonałości. Teraz powtórzę z przekonaniem - sztywny jak jego kołnierzyki. Zapewne&amp;nbsp;uporządkowany i trzeźwo myślący. Z tych porządnych (bywa że wierzących i konserwatywnych) facetów, gdzie wszystko nawet co nieporządne jest godne najwyższej pogardy. Zanim ktoś zagulgocze, że co przecież go &lt;u&gt;nie znam.&lt;/u&gt; To może niech weźmie to pod uwagę i nie przejmuje się zbytnio (o ile to robi) moimi dywagacjami. Btw Pers służbista, a Lucyfer księgowy, doskonale się dobrali. I wygryźli swoją opiekunkę ;)&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; A co pamięta Lucyfer ? Tego nie dowiem się nigdy. A co robi teraz ? Ma całkowicie w nosie. Stawia kreski na ścianie, licząc dni i zastanawia się, co ta pieprznięta wariatka jeszcze wymyśli. Czeka, że mu doniosę, że kiedy przyjdę do Instytutu.&amp;nbsp;Myśli może, że wtedy niesłusznie zlitował, zamiast pogonić i dwa postawić. Albo na jakie działania przeciw mnie zastosować. Zresztą nie wiem, jego trzeba się spytać.&lt;br /&gt;Dziubuś, ja mam fanaberię, ale nie z tobą. Nigdy. Ja się ze wszystkim zgadzam -&amp;gt; (&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=eDWJQ1zqtVQ"&gt;to tłumaczy wszystko)&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-2185090147846973973?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2185090147846973973'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2185090147846973973'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/02/czy-to-jeszcze-pamietasz.html' title='Czy to jeszcze pamiętasz ?'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-2369958824484760861</id><published>2011-02-18T06:00:00.013+01:00</published><updated>2011-12-12T18:46:38.606+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wolność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nonsensowne'/><title type='text'>Ćśon low</title><content type='html'>Czym właściwie jest to słowo ? Gdyby je rozbić, wychodzi "wol" + "ność". Oba słowa nie mają znaczenia. Prawdopodobnie pochodzi od woli, bynajmniej nie Ochoty. To zamiast tej dzielnicy, było kiedyś pole elekcyjne. Nie ustawiano na nim tabliczek " Nie wolno". Wiadomo, że rzeczy, których nie wolno, należy robić szybko. Dlaczego zatem &lt;i&gt;o&lt;/i&gt; w &lt;i&gt;wolno &lt;/i&gt;zrasta się z &lt;i&gt;ość&lt;/i&gt;-ią. Widziałem rysunek pan w białej peruczce obok sarmaty. Pyta się go:&lt;br /&gt;- Co waść sądzić o Oświeceniu ?&lt;br /&gt;- Jaka ość w jedzeniu ?&lt;br /&gt;Po przetrwaniu homofonii, można poszukać definicji. Żeby było szybciej można skorzystać z &lt;a href="http://encyklopedia.pwn.pl/"&gt;naukowej&lt;/a&gt; lub &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wolno%C5%9B%C4%87"&gt;web 2.0. &lt;/a&gt;Zależy kto czemu wierzy. Można pójść w stronę alternatywną. Poszukać motywu w &lt;a href="http://www.wolnelektury.pl/katalog/"&gt;Wolnych Lekturach&lt;/a&gt;, związków z &lt;a href="http://www.bibliotekapiosenki.pl/static:Strona_Glowna"&gt;piosenką&lt;/a&gt; albo zajrzeć do któregoś ze słowników Kopalińskiego (w czytelniach publicznych). Tam są rzeczy ciekawsze niż terminologia. Na razie skupmy się na wyjaśnieniu. &lt;br /&gt;Drugie źródło pokazuje przez pryzmat filozofii. Pierwsze mnoży wiedzę, dodając skojarzeń.Są tam - osobista, słowa, sumienia, wyznania i mórz, oraz inne powiązane. Osobiście sumiennie wyznam słowa- &lt;i&gt;Moja wolność jest ograniczona wolnością drugie człowieka&lt;/i&gt;. Indoktrynowano mnie na etyce, skutecznie zresztą. Skłonna jestem uwierzyć, ale właściwie gdzie jest koniec. Czy chodzi o te...yyy... 45 cm. Może nie o wyznaczony dystans, bo jest dusza. W niewoli stosując rozmaite sposoby (dziś zabronione przez prawa człowieka) dało się ją zabrać i złamać. Na razie dozwolone są reklamy, gazety i inne media. Hmm znowu nie ten punkt na tarczy. Wpływ społeczny, kultury, wychowania, genów i inne oddziaływania uczą nas wybierać właściwy kierunek. Niektóre nie dają wyboru i karzą. Mówimy, że nie rusza nas propaganda, ale czy wiemy z czego utkana jest nasza osoba. Żeby nie robić zbioru wszyscy, psychologia twierdzi, że są dwa rodzaje ludzi- wewnątrzsterowni i zewnatrzsterowni. Pocieszając tych, których nazwiemy śledzącym trendy masowej papki stadem baranem, ci pierwsi dostają wrzodów. Ciekawe ile osób powie, że to na pewno nie oni. Obiektywizm ludzki jest bardzo ograniczony. Mniemam, że nie istnieje, bo wypowiadane słowa już są moje. Subiektywizm nie dotyczy jedynie rzeczy nieznanych lub obojętnych. Bez wiedzy nie nabędzie się opinii, a emocje nie będą zakłócały odbioru. Niedowiarków spróbuje przekonać, na wymyślonym przykładzie :&lt;br /&gt;Pierwszy napisał - Lampa stoi w dobrym miejscu, harmonizuje z wnętrzem.&lt;br /&gt;Drugi zaneguje - On pracuje dla producenta lamp ! A lampa jest ohydna i nie pasuje !&lt;br /&gt;Trzeci odpowie - Drugi nie lubi koloru buraczkowego i wiktoriańskich zdobień. Lampa jest cudowna.&lt;br /&gt;Czwarty orzeknie - Trzeci miał wspaniały dzień. Dostał podwyżkę i ją opił. Ma kaca i źle widzi. Lampa stoi w złym miejscu.&lt;br /&gt;Piąty - Robiłem ankietę. 73 % jest za, 20% przeciw, a 7 nie wie. Znaczy, że lampa jest dobra, bo tak mówi większość.&lt;br /&gt;Drugi   - Ankieta miała nakierowujące pytania i robioną ją wśród pracowników   fabryki lamp. Rozmawiałem z kolegami fachowcami, a oni uważają, że   lampa jest do kitu.&lt;br /&gt;Pierwszy   - A ja czytałem książkę o lampach, światowej sławy eksperta i artykuły  w  prasie branżowej... I zgadzam się z nimi, że takie lampy są świetne. &lt;br /&gt;Czwarty - A mój mąż i teściowa twierdzą, że nie są. &lt;br /&gt;Piąty - Czwartej podobna lampa spadła na głowę i odtąd jest przeciw...&lt;br /&gt;Trzeci - A piąty ma znajomości w fabryce świec i dlatego mu się podoba. A moim osobistym zdaniem jest okropna.&lt;br /&gt;Szósty - Jaka lampa ? To jest abażur na stole !&lt;br /&gt;Pierwszy - Widuje lampy codziennie w sklepie. To jest lampa. Stoi na stoliczku, bo jest za mały na stół.&lt;br /&gt;Szósty - Mam 20 lat doświadczenia z abażurami i to jest abażur !&lt;br /&gt;etc.&lt;br /&gt;Prosty fakt, który komplikuje się, bo samym nazwaniu go. Interpretacja   zawiera to co, my uważamy za słuszne. Opierając się na doświadczeniach,   wiedzy, faktach i opiniach próbujemy odnaleźć prawdę. Ufamy swoim   myślom, aby osądzić. Człowiek najchętniej przyjmuje do siebie, te   wiadomości z którymi się zgadza lub mu odpowiadają.A może paradoksalnie to jest wolność. Możliwość bycia sobą i wyrażania się na różne sposoby.Jest to trudna sztuka. Zakładanie masek społecznych i przymus wpasowania do roli to uniemożliwiają. Bywa, że nie wybiera się roli, lecz jest narzucona przez odbiór ze strony innych. Każdy czasami ma ochotę powiedzieć kilka słów krytyki lub zachwycić nie aprobowanym, a nie można bo szef/teściowa/nauczyciel/rodzina/koledzy i cala reszta. Dzisiaj obnażyć można się w Internecie, napisać co się myśli o współlokatorce i muzyce, której nie lubi. Są jednostki, które zawsze są szczere i robią to co chcą. Dopóki nie potkną się, pakując w coś głupiego. Podstawą &lt;i&gt;róbta co chceta&lt;/i&gt; powinno być nie krzywdzenie kogoś i rozsądek. Nie pomijając złych konsekwencji i prawa.Obracając biegun w drugą stronę, przesada w wyrażaniu siebie, świadczy o pragnieniu akceptacji. Również sceptycznie odnoszę się do podszywania pod &lt;i&gt;wolność słowa&lt;/i&gt; obrażania i głoszenia bzdur. Zamieszano w to pokazywanie światu tajnych dokumentów, bo &lt;i&gt;ludzie mają prawo wiedzieć&lt;/i&gt;. Obce wywiady i terroryści już są zadowoleni. Licho nie śpi i dowiaduje się pierwsze. Zatem czy warto być sobą, skoro czai się tyle niebezpieczeństw. Przypomina mi się pewien esej. Nie będę rozwlekać, jego pochodzenia, napiszę tyle ile pamiętam.&lt;br /&gt;Pewnego dnia pewien mężczyzna postanowił być wolny. Iść przed siebie. Wyruszał w drogę, ale zatrzymał się. Bo jak to tak iść boso, można się skaleczyć. A przecież on ma żonę, dziecko, pracę. On nie może tak po prostu pójść sobie, zostawić to wszystko. Jeszcze tam było parę innych rzeczy. W końcu zrezygnował z bólem serca. Okazało się, że nie może być wolny.Zawsze coś ogranicza i przeszkadza. Nie da się być absolutnie wolnym...za życia. A może to nie jest jeszcze to ? Pojmowanie wolności w egoistyczny sposób to za mało. To nie jest to na moją głowę, niech w niemierzalnych pojęciach, babrają się myśliciele teoretycy. Mogłabym okrasić złotymi myślami, bo pełno ich w sieci. Pozwolę przedstawić kilka skojarzeń. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;1.&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Wolność, równość, braterstwo&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hasło piękne, ale utopijne. Zresztą wiadomo czym kończą się rewolucje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;i&gt;Dla nich starostwa, dostojeństwa, ziemia i ludzie, dla nich szczęście i &lt;b&gt;złota wolność&lt;/b&gt;, a reszta narodu ręce we łzach do nieba wyciąga czekając bożego zmiłowania, bo i królewskie nie pomoże!&lt;/i&gt; - &lt;i&gt;Ogniem i mieczem&lt;/i&gt;, H. Sienkiewicz.&lt;br /&gt;Właśnie ta złota wolność była przyczyną rozbiorów. Jestem po krytycznej stronie, wobec sarmatyzmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3.&lt;i&gt;Wolność kocham i rozumiem&lt;/i&gt;/&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wolności oddać nie umiem&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(Kocham wolność - &lt;/i&gt;Chłopcy z Placu Broni&lt;i&gt;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;i&gt;"i mówisz o wolności &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;każdy z nas jest niewolnikiem"&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(Mówię ci, że&lt;/i&gt; - Tilt)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;i&gt;A to tylko telewizor/ który zapomniałem stłuc/ i karaluch na gazecie/ literami gładzi brzuch &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(O miłości i &lt;b&gt;wolności&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;- Kobranocka)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Wolność słowa - Pudelsi:&amp;nbsp; Tytuł płyty i piosenki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wolno idzie mi przypomnienie sobie czegoś jeszcze. Pamięć zasadniczo mam dobrą, ale krótką. Dlatego skończą, z subiektywną refleksją, że każdy musi odpowiedź, a najważniejsze wybrać sam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-2369958824484760861?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2369958824484760861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2369958824484760861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/02/cson-low.html' title='Ćśon low'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-736330169891003800</id><published>2011-02-09T17:51:00.001+01:00</published><updated>2011-03-07T13:32:53.367+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='strachy'/><title type='text'>Przerażające zwierzęta : Nietoperz</title><content type='html'>W tle - &lt;i&gt;Rozprawa o robokach&lt;/i&gt; - Kazik; tekst. K Grześkowiak &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są zwierzęta, które budzą w ludziach lęk Pominę tutaj duże drapieżniki, których ofiarą może paść człowiek.&amp;nbsp; Zostawię w spokoju większość jadowitych stworzeń, których słusznie należy unikać.&amp;nbsp; Nie są one bardzo groźne, ale bywają bohaterami monster movies. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Nietoperze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Gacopyz panie, to mówią, że to mysa, że to tako mysa, &lt;br /&gt;Co świeckę w kościele zjadła i wniebowstąpienia dostąpiła. &lt;br /&gt;A to nie je mysa ino gacopyz. To je punie nadpsyrodzone. &lt;br /&gt;Nadpsyrodzone, to głową na dół śpi! (...)&lt;br /&gt;A to je gacopyz, punie to nadpsyrodzone! &lt;br /&gt;Ino mściwe punie, mściwe. &lt;br /&gt;To ło tym już nawet napisali operetkę "Zemsta gacopyza". &lt;br /&gt;Punie, to sie we włosy wkrynco. &lt;br /&gt;A juz nie daj Boze, jak tako śkarada nad krowom pseleci, &lt;br /&gt;Łonie krowie to całkiem mleko łodejmo.&lt;/i&gt;(z piosenki wyżej)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, że wkręcają się we włosy to wiejski przesąd, zresztą nieprawdziwy. Nie mają one powodu, by atakować ludzi. Zdarza się to&amp;nbsp; wtedy, gdy zwierzę jest chore na wściekliznę. Zaś wampirom, jest wszystko jedno, czy to człowiek czy krowa. Są one bardzo małe i dużo krwi nie wypiją. Większość gatunków żywi się owadami, czasem owocami albo... rybami. Są uważane za odrażające z powodu błoniastych skrzydeł i wielkich uszu. Wydają przerażające piski i znienacka jawią się na nocnym niebie. Ludzie się ich boją, co nie przeszkadza&amp;nbsp; w &lt;a href="http://plamkamazurka.blox.pl/2011/02/Blues-z-gackiem-mruczkiem-w-glownej-roli.html"&gt;mordowaniu&lt;/a&gt;. Kojarzone są z Draculą i jego krewnymi, którzy zmieniają się w nie. Inne przykłady z popkultury :&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Nocna zmiana &lt;/i&gt;- nie wiadomo co strasznie film czy opowiadanie&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Nawiedzony dom&lt;/i&gt; James Herbert - scena na strychu&lt;br /&gt;- &lt;a href="http://www.oton.sylaba.pl/wiersze.html"&gt;w poezji &lt;/a&gt;( na stronie są też inne ciekawe rzeczy)&lt;br /&gt;A teraz przykład straszliwego zwierzęcia :&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-WjyUfeJ-fpw/TWyc3VoSXrI/AAAAAAAAPwY/8xRiJjCtp44/s1600/bat4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="215" src="https://lh4.googleusercontent.com/-WjyUfeJ-fpw/TWyc3VoSXrI/AAAAAAAAPwY/8xRiJjCtp44/s320/bat4.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Ectophylla alba&lt;/i&gt;&amp;nbsp; ze swoim haremem&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-736330169891003800?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/736330169891003800'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/736330169891003800'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/02/przerazajace-zwierzeta-nietoperz.html' title='Przerażające zwierzęta : Nietoperz'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-WjyUfeJ-fpw/TWyc3VoSXrI/AAAAAAAAPwY/8xRiJjCtp44/s72-c/bat4.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-3165629116818171171</id><published>2011-02-08T15:23:00.034+01:00</published><updated>2011-02-12T23:39:46.714+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Dziwne sprawy</title><content type='html'>Mam nudne życie, w którym mało się dzieję. Zauważyłam to dawno. Ostatnio wymyśliłam, że nagram recytację swoich wierszydeł. Próbowałam dwa razy i wyrzuciłam. Przejrzałam je i stwierdziłam, że są gówniane. Wszystkie, nawet te uważane za lepsze. Jak ja mogłam uważać, że są dostateczne. Nie ma to jak być ślepym. W każdym razie było o powtórzeniach. Obecnie przestałam uważać monotonii za coś złego. Po prostu spokój jest ważny. Bywają sprawy wytrącające z równowagi, które psują &lt;i&gt;święte życie&lt;/i&gt; (wg Matki nocne niespanie i nie pracowanie). Tą przykrością jest dzisiejsze wyjście z psem. Ojciec jeździ po budowach i oprócz zawirusowanej kości pamięci, przywleka inne zarazy. Najpierw zarażam się ja, a potem Matka. Ominęło mnie dzięki temu kilka spacerów. Nawet są przyjemne, gdy wyjdzie się i nikogo nie ma.&lt;br /&gt;I tak płynie to żywot, którego już nie odliczam okresami szkolnymi. Czasami dzieją się rzeczy, nieco wytrącające bieg. Chociażby różne pułapki, które mogą wplątać w przeszłość. &lt;br /&gt;Wynikające ze złego odczytania sygnałów. Przykładowo dostaje mail od byłego roku (od 3 lat byłego!) mail o poprawce. Nie zorientowali się, że już z nimi,&amp;nbsp; ba w ogóle, nie studiuje. Jestem wściekła i sprawdzam cóż to za przedmiot im nie idzie. Reakcja - o kurwa, nie, a pójdę, ha, ha, ha :&amp;gt;&amp;nbsp; To jest pułapka, że &lt;b&gt;wydaje się&lt;/b&gt; jest sygnałem, a nie jest. Podobnie jak szukanie przeznaczenia. Przejrzałam zeszyciska z notatkami, bo trzeba będzie powyrzucać. Naszło mnie żeby marginesy pokazać (&lt;i&gt;Co nuda robi z ludźmi&lt;/i&gt;). I uderzyła mnie pewna data. Rok wcześniej napisałam wiersz (chyba był nawet wrzucony na DA) o tajemniczej miłości, którą chcę się zapomnieć. Są tam dziwne wyrazy - krawaty, grzech i inne. Jakby przeczucie, że coś (ktoś) będzie. A rok później tego samego dnia, poznałam Lucyfera. Zbieg okoliczności ? Znowu szukanie znaczeń i podobieństwa ? A może &lt;b&gt;przeznaczenie&lt;/b&gt;... brr... niemożliwe. &lt;br /&gt;Najgorsza jest okazja, która pojawia się przypadkiem. Okazało się, że nie jest łatwo dostać z powrotem papiery. Nie żeby mnie matura obchodziła, ale czasem starzy buczą. Ojciec miał iść po nie, bo ja mam gdzieś. Wolał najpierw zadzwonić. Dowiedział się, że żądają trzech obiegówek. Niedobrze mi się robi, na samą myśl o proszeniu o nie. Na trzeźwo boję się iść, a alkohol wyczują. W dodatku myśl niebezpieczna, która przyplątała się nieproszona. &lt;b&gt;Pokusa&lt;/b&gt;, żeby przy okazji zobaczyć kogoś ! To jest przerażające, bo może doprowadzić do powrotu ciągoty do Lucyfera.&lt;br /&gt;Jest kilka rzeczy, których panicznie się obawiam. To dołączyło jako kolejne. To jest&amp;nbsp; moment, kiedy ja siebie nie rozumiem.To jest rzecz pierwsza, a również mam drugą. Mam dziwne objawy zainteresowania. Mówią o protestach bibliotekarzy we Włoszech, to pogłaśniam telewizor. Z ciekawością czytam niusy o uczelniach.Chęć zakupienia książki o naukowcach. Chciałam ostatnio napisać notkę o studiach, ale otrzeźwiałam. Łapię się na tym i nie rozumiem reakcji. Przecież wiadomo jak wyglądało moje studiowanie. Jest po, to czemu mnie obchodzą dziedziny podchodzące pod kierunek. Nie moja branża, nie jest mi to potrzebne, powinno mi wisieć albo budzić niechęć. Przeniesienie (bo on...), przyzwyczajenie czy co ?&amp;nbsp; I jak się od tego odzwyczaić ? &lt;br /&gt;Nie ma to jak być tępym i nie móc :&lt;br /&gt;a) popaść w pożyteczne nawyki. Np. nauczenie się,&amp;nbsp; żeby stosować jakieś kosmetyki codziennie. A w życiu, zapomni się, a nawet jeśli złapię systematyczność, to na krótką chwilę. &lt;br /&gt;b) wykorzenić starych. Powtarzam sobie, że nie będę się odzywać do Matki. Ona nie słucha co mówię, według niej mówię to samo; przypisuje innym myśli, których nie mają; widzi tylko skrajności; nie umie zaakceptować odmiennych poglądów; jeśli jej nie zgadza z jej poglądami, to jest przeciw niej; gdy nie ma racji (i jest w kozim rogu) to od razu chcę zakończyć rozmowę i obraża się. Ja mam tego dosyć, ona mnie nie rozumie, mówię do niej to nie dociera. Nie ma z kim gadać, to na nią niestety jestem skazana. Na pisowski beton, widzący wszędzie spiski nie ma siły. Są ludzie, którzy pierdolą takie głupoty, że ma się ochotę mocno nimi potrząsnąć i krzyknąć z całej siły w twarz :&lt;i&gt; Co ty kurwa pierdolisz, mylisz się, a o mnie i o tym co myślę nic nie wiesz i obrażasz mnie.&amp;nbsp; &lt;/i&gt;Naprawdę na niektórych, to mi się agresja włącza. Moja rodzicielka należy do tej kategorii, była koleżanka A. również. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te zdarzenia psują, są zgrzytami w monotonii. A powinno być - &lt;i&gt;Spokój, na wszystkich frontach panuje cisza. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Do czasu&lt;i&gt;.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Update - &lt;/i&gt;Większość kserówek, notatek poszło do kosza. Zeszyty zostały jako brudnopisy. Nie mam co zrobić z książkami (wyrzucić ?). Zostawiłam notatki z ciekawych dziedzin, czyli dalej dziwne przywiązanie trwa. Nasiliły mi się objawy nawrotu obsesji. Miałam dwa sny o Lucyferze. Co to będzie :(&amp;nbsp; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-3165629116818171171?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/3165629116818171171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/3165629116818171171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/02/dziwne-sprawy.html' title='Dziwne sprawy'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-2361507185367598026</id><published>2011-02-04T14:00:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T15:54:21.846+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Na zawsze... (do Lucyfera)</title><content type='html'>&lt;i&gt;- Forever...?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- ...and ever. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;The Hunger&lt;/i&gt;, 1983&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dzisiaj, jutro, zawsze&lt;br /&gt;Będę cię złościć tak, złościć tak,&lt;br /&gt;Kochać mnie nie chciałaś&lt;br /&gt;To teraz masz.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dzisiaj, jutro, zawsze &lt;/i&gt;- Bohdan Łazuka &lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze, wszystko, nic, nigdy &lt;i&gt;- &lt;/i&gt;nadmuchane, wyolbrzymione słowa. Przecież nie ma nic na zawsze. Kiedyś nasze kości pokruszą się i rozpadną. Ani Ziemia, która umrze gdy Słońce zamieni się w białego karła. Tego nie dożyją prawnuki, małoletnich matek. &lt;br /&gt;Wieczność, to długie słowo. Jedyne, co w moim życiu będzie na stałe to samotność. Nie wolnego elektronu, ale wyobcowanej jednostki. Nie jest ważne, co było pierwsze wolny wybór czy odrzucenie. Jest na świecie tyle spraw, o których nigdy nie myślałam ani nie przejmowałam się. Spod szklanego klosza, widać całkiem dobrze. Z czasem wnętrze, zmienia się w lustro. Gdy zapala się światło, widać pustkę po drugiej strony. Lustro weneckie, za którym nie ma nikogo. A tłukło się, pukało, kiedyś w szybę. Jestem z celofanu, nawet jak mnie widzisz nie patrzysz na mnie.&lt;br /&gt;Kłamałeś wtedy, a może ja sobie poczytałam za dużo. Patrzyłam na twój podpis ostatnio. Jaką ja kretynką byłam. A miałam rację, w każdej pesymistycznej myśli. Nie będę tłumaczyć po raz kolejny. U mnie jest nuda, powtórzenie jest constans. Każdy dzień to samo, a horyzont ciasny. &lt;br /&gt;Ja już nic nie wiem. Nie rozumiem. Zapomniałam. Ja już nie chcę, nie mogę... Jesteś zadowolony nareszcie, gdy gonić przestaje. Czytałam ostatnio artykuł na portalu, wyglądający jak z kolorowego pisemka. Cóż nie można powiedzieć, mężczyźnie, że się podoba. Zaproponować też nie - bo to jest narzucanie się. Wychodzi na to, że te męskie narzekania na księżniczki są nieuzasadnione. Sami chcecie, żeby kobiety zdobywać.&lt;br /&gt;A mnie nigdy to nie interesowało, bo ani K2 ani innym Mount Everestem nie jestem. Flirty, uwodzenie i inne gry społeczne, konwenanse bez których nie można się obejść. Dziwiąc się po co tyle zachodu z początkiem i końcem. Obserwuje te miłosno-erotyczne rytuały i zabawy, opisywane na forach i przedstawiane w kulturze. Co najwyżej mogę sobie o tym poczytać i pomarzyć. Z fizyczną stroną jest jak w starym dowcipie.( Ktoś drugi, to do tego potrzebny jest ktoś drugi ?).&lt;br /&gt;A to ostatnie, to tylko słowa. Zwątpiłam, w korzyści z tego płynące. I wiadra nie mam na składzie. A ty nie przystaniesz na to,ty byś nawet fizycznie nie mógł. Poza tym, jak to wygląda Piękny z Potworem. Takich rzeczy nie ma w bajkach. Ponadto Miss Hyde by jeszcze wylazła, ze spaczonymi pomysłami. Nie jest w tym typie, żeby ci się podobało.&lt;br /&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;Mój robaczku, czy ty wiesz jak kochają pająki ? Że zazwyczaj samica to ta większa. &lt;/i&gt;&lt;i&gt;He, he. Natura mojej namiętności jest brutalna. Boisz się, mój maleńki ? Nie ? A spójrz mi prosto w oczy, z to pogardą i nienawiścią. Jak toby się chciało złamać opór, dopaść.. ale pogoń za tobą stała się irytująca. Całować do krwi,ściskać, pieścić... dotąd, aż&amp;nbsp; te oczy by nie omdlały. Wtedy byłbyś Mój i dla mnie zniósłbyś ból, który bym ci zadawała. Jest warunek podstawowy, musisz c h c i e ć.&lt;/i&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;I na jej braku, opiera się cała moja bezsilność. Moje starania przyniosły skutek odwrotny.Może trzeba było inaczej, ale też by to nic nie dało. Jedynie zniechęciłam i ośmieszyłam się, co inaczej być nie mogło. Nie ze mną. Jak to terapeuta mi powiedział, że ten pan nie jest dla mnie. Oczywiście, bo nie ma dla mnie drugiej połówki pomarańczy. Niektórzy urodzili się, po to aby być samotni. Esencją potrzebną do funkcjonowania. I nie warto było otwierać się dla ciebie. Tobie nie zależy, a wszystko co napisałam użyto przeciw mnie. Reszty napisanych uwag, nie będę&amp;nbsp; przytaczać i je podtrzymuje. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Proszę bardzo, idź do wysokich, smukłych kobiet. Idź w cholerę, do tych co ci się podobają. Ach, zresztą ty mojego pozwolenia nie potrzebujesz ani nie dbasz o nie. Kto cię tam wie, z kim i co robisz. &lt;br /&gt;Nie będę czekać ani błagać. Nie ma nic na zawsze, nawet uwielbienie kiedyś skończy się musiała. Według ciebie, cię nie kochałam i wariatką, która się czepia.&amp;nbsp; Nareszcie jesteś zadowolony, a ja nie dbam o to. Nie zależy ci gadzino jedna, to mi też nie będzie. Jestem ponadto twoją złość i obojętność. A udław się to swoją nienawiścią i niechęcią. Wolę już odtrutkę, jedną scenę z osobą mniej ładną, przez którą został mi poemat na 114 wersów niż 4 lata gnania za prawdziwym facetem, równie mniej realnym. Który nie był tego wart.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-2361507185367598026?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2361507185367598026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/2361507185367598026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/01/na-zawsze.html' title='Na zawsze... (do Lucyfera)'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-4395957325957805115</id><published>2011-02-02T11:40:00.015+01:00</published><updated>2011-10-03T08:52:08.388+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Epoka cyfrowa</title><content type='html'>Współczesna epoka nie jest epoką informacji. Owszem znacznie rozwinęła się komunikacja w obu słowa znaczeniach. Jest Internet, dostarczający non stop wiadomości. To on jest dzisiejszym oknem na świat. Nie każdy ma doń dostęp, chociaż są już tacy co uważają to za element wolności obywatelskiej. Póki co jest odpłatny (pomijając biblioteki) i państwo nie daję za darmo komputerów. Nie każdy chcę korzystać z niego. Dlatego nie może być elementem wolności obywatelskiej. Pomijam tu kwestię państw reżimowych, gdzie ludziom broni się wolności słowa. To jest zupełnie inna kwestia, bo inne są powody. Mimo tego sieć oplątuje cały świat. Dla wielu jest wynalazkiem stulecia, pozwalającym na wiele. Jest atrakcyjniejszy od innych mediów, bo więcej jest różnorodnych materiałów. Nigdy nie było dostępu do multimediów na tak wysoką skalę. Miejsca dla prezentacji przeróżnych niszowych poglądów lub zainteresowań. Przez swoją różnorodność, z naciskiem na jakość, dla niektórych jest śmietnikiem, a dla mnie anarchią. Znaleźć oprócz sensownych danych, można kupę kłamliwego śmiecia. Można powiedzieć, że rozsądny człowiek odróżni ziarno od plew. Jak pokazuje historią, nie zawsze tak jest i najtęższe głowy podawały się irracjonalności. Każdy (lub większość, tak mi się zdaje) uważa się za osobę racjonalną i nie wierzącą głupocie. Rzeczywistość niekoniecznie odpowiada temu. Zawsze jest szansa, że przyjdzie mądrzejszy i poprawi, nie tylko błędy ortograficzne, ale dopatrzy się ważnego elementu. Jeśli nie utonie w wiecznym pluralistycznym sporze. To agora, która nigdy nie śpi. Każdy ciągnie w swoją stronę, punktując argumenty i przedstawiając swój wzgląd. Spór pcha do przodu, bo odkrywa błędy i nadużycia oraz nie daję rozsiąść się utartym prawdom. Bywa również paraliżujący prowadząc do dezinformacji. Internet jest mnogością głosów, z których nie wiadomo komu wierzyć, bo nie wiadomo kto kim jest. Wikipedia, która jest tutaj królową wiedzy, nie jest obiektywna. Mało osób jest wobec niej krytycznych. Dają nabrać się na Jana Batuta. Jeśli już są to środowiska autorytetów, widząc konkurencję dla siebie. Myślę, że zaawansowany fascynat wiele tyle samo, co utytułowany profesor w tej dziedzinie. Podobnie jak osoba zajmująca się tematem na co dzień. Obawa, że część haseł to dyskusja analfabetów nad kaligrafią, nie jest nieuzasadniona. Ponieważ tworzy dużo osób, to i tacy też się znajdą.&amp;nbsp;Dlatego nie ma autorytetu, a nawet praw w Internecie, którego by nie obalano, nawet jeśli to jedna mała stronką z odwiedzinami na rok. Nie popadając już w przesadę, dalej liczy się większość i to, co powie IV władza. Powtarzana po tysiąc piosenka w radiu, wreszcie za którymś razem chwyci. A ludzie kliknął tam, gdzie się zgadzają z&amp;nbsp;treścią. Fanatycy odepchną niezgodności, bo w nie, nie uwierzą.&lt;br /&gt;Dlatego warto się zastanowić, czy ta informacja jest ważna, skoro nie ma jednej wersji, a kilka przeciwstawnych, źródła nie zawsze są wiarygodne,  filtr jest&amp;nbsp;nastawiony na subiektywizm, wygrywa wtórność, a nie innowacyjność i dalej liczy się masowy odbiór. Ponadto następuje przeciążenie od szumu, przez poszukiwanie&amp;nbsp;nowości. Gdzie jest tutaj droga do wiedzy, w pełnej niespójności masie ? Poza tym wiadomo po co jest internet [poszukajcie na Youtubie "the internet is for porn" ha,ha] ;) O ile jeszcze to tam będzie,bo dane w sieci są ulotne. Była kiedyś bardzo fajna strona o Tuwimie i zniknęła. Mało tego jej zawartość również, bo nie ma jej gdzie indziej np. teksty skeczy. Wczoraj postanowiłam sprawdzić linki spisane parę lat ( 4 ? 3? ) temu. Na jednej kartce miałam 28, a działających było... 9. Jeśli za rok ponownie sprawdzę, okazać się może, że żaden nie działa. W dodatku wielu zawartości straconych witryn, nie da się odzyskać. Działa Internet Archive, ale nie obejmuje całego świata. Ma bardzo ciekawy &lt;a href="http://wayback.archive.org/web/"&gt;gadżet,&lt;/a&gt; który pozwala część stron odzyskać. A ostatnio narzekali [w mediach], że adresów brakuje. Dlatego mają pozwolić na używanie znaków diakrytycznych. Są strony, które istnieją od początku powstania sieci, ale jest ich mało. Jest to twór żyjący, którego jedne gałęzie usychają i pojawiają się nowe. Ważniejsza odeń jest technologia, która zrewolucjonizowała świat. Byli już tacy, co to zapowiadali koniec wielkich wynalazków. Byli prorocy, którzy widzieli nas mieszkających na Księżycu. Oni powymierali, a ani tego ani tego nie ma. Starsze filmy sci-fi wyglądają śmiesznie, z wielkimi komputerami. Zaś Internetu nie wymyślił żaden literat.&lt;br /&gt;Dla mnie jest to epoką cyfrowa. Era taśmy magnetycznej jest za nami. Miałam dawno o tym napisać, zanim świat obiegła nowina o firmie Sony. Od dłuższego czasu w sklepach nie ma kaset ani dyskietek. Te ostatnie przestają działać. Kilka miesięcy temu Matka chciała przenieść starą grę. Na próżno, nawet dyskietki po raz pierwszy używane żądały&amp;nbsp;formatu.Może wróci, niczym winylowe płyty. Na pewno nie zniknie książka, o czym alarmuje prasa. Co najwyżej zmieni formę, może nie e-papier, ale ekologiczne tworzywo. Papierowa zostanie eksponatem muzealnym.Najprędzej na mordę padną gazety codzienne, które tracą rolę donosiciela niusów. Zanim je wydrukują, już jest poprawione dwa razy i skomentowane przez Internautów. &lt;br /&gt;Próbują się przenieść na platformy cyfrowe, ale najszybciej uda się to czasopismom. To będzie lepiej mniej makulatury i więcej drzew :) Ilość wszelakiej maści sprzętów na prąd i baterię się powiększyła. Najlepiej mają odbiorcy kultury, bo dzięki temu trafia pod strzechy. Gorzej, gdy pomyśli co zrobić z masą elektośmiecia. Są punkty utylizacyjne, ale kto z nich korzysta. W obecnych czasach sprzęt ma gorszą jakość. Firmy oszczędzają. Taniej jest kupić nowe niż zreperować stare. Zresztą wcale nie &lt;br /&gt;takie stare, po prostu nie jest nowością kolejnego sezonu. Dzisiejsza technologia usamodzielniła człowieka. Przykładowo zdjęcia, które nie wymagają pomocy osób trzecich. Nie musisz czekać na wywołanie. Wystarczy podłączyć kabel do komputera. Możesz również poprawić foto różnymi programami. Bankomaty i inne automaty sprowadzają usługi do kilku naciśnięć guzika. Sprzęty domowe, które w środku mają tonę kabli, a są coraz prostsze w obsłudze. Coraz więcej maszyn traci prostotę, wypełniane elektroniką i podłączane do gniazdka. Człowiek zurbanizowany przyzwyczajony jest do prądu i benzyny. Czasami myślę o przyszłości, gdy duża ilość urządzeń zostanie skomputeryzowanych. W szpitalach jest sprzęt podtrzymujący życie, komputery w ośrodkach wojskowych, urzędach i innych. Każdy ośrodek będzie miał w przyszłości własny transformator. I co będzie, gdy padnie serwer i nie da się odzyskać ważnych danych. Pojęcie cyberwojny już istnieje i nie jest papierowe. Można szukać przestróg w &lt;i&gt;Cyfrowej Katastrofie&lt;/i&gt; albo &lt;i&gt;2001: Odysei kosmicznej&lt;/i&gt;. Bać się o anonimowość, mimo że sami pozwalany się śledzić i ujawniać naszą prywatność (wszelkie społecznościowe). Wiadomo, że jest to złudne, czego o dziwo redaktorzy nie wiedzą.&lt;br /&gt;Ciekawe co za wieki, zanim Słońce przekształci się w w białego karła, pomyślą o nas nowe generację. Czy uda im się odczytać stare kości pamięci, z zapomnianej  binarnej techniki. Czy Internet jeśli przetrwa będzie pomijany, jak dziś telewizja. Trudno zgadnąć, ale o mikroprocesorach chyba będą uczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz moje przewidywania, co to kiedyś będzie. Powiedzmy, że może za 40 lat, może za 100, a może za dwa lub wcale :&lt;br /&gt;- znajdą sposób na piractwo&lt;br /&gt;- do Internetu wejdzie cenzura&lt;br /&gt;- wejście do Internetu będzie spersonalizowane, powiedzmy po peselu. Internauci przestaną być anonimowi. Nie będzie jak FB, ale o wiele gorzej. Tj. żeby wejść, trzeba będzie się zalogować. &lt;br /&gt;- prywatne strony będą podlegały ograniczeniom i zmniejszy się ich liczba&lt;br /&gt;- rozwinie się sprzedaż plików, wypierając np. płyty kompaktowe &lt;br /&gt;- stanieją programy&lt;br /&gt;- więcej urządzeń będzie podłączonych do sieci&lt;br /&gt;- znikną płyty kompaktowe&lt;br /&gt;- serwisy będą z odpłatnymi wiadomościami&lt;br /&gt;- wyszukiwanie też&lt;br /&gt;- książka nie zniknie, co najwyżej zmieni formę&lt;br /&gt;- administracja, urzędowe sprawy (no cała ta papierkowa robota) całkowicie przeniesie się do sieci&lt;br /&gt;- sieć oplącze cały świat, będzie powszechna jak woda w kranie&lt;br /&gt;- wynajdą kolejną rewolucyjną technologię&lt;br /&gt;- zaniknie sztuka pisania ręcznego&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-4395957325957805115?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/4395957325957805115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/4395957325957805115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/02/epoka-cyfrowa.html' title='Epoka cyfrowa'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-3308530960233073844</id><published>2011-01-14T18:39:00.000+01:00</published><updated>2011-01-14T18:39:11.451+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Niemoc</title><content type='html'>Dzisiejszy dzień był dniem pechowym. Wstałam późno, ubrałam w pośpiechu i byłam trzeźwa, śpiesząc się&amp;nbsp; ze znalezieniem kluczy. Wyszłam z domu, zabierając ostatnie bilety ulgowe.Można chyba jechać na dwóch, w cenie normalnego.Polazłam pod sekretariat, a właściwie budynek Wydziału, po swoje cholerne papiery. Starzy się uczepili, żebym poszła je zabrała. Nie mogłam tam wejść, bo się bałam. Sterczałam tam, aż pomyślałam, że może to nie tu się zabiera. Poszłam zatem do Instytutu, gdzie było jeszcze gorzej. Bałam się podejść pod wejście, aż to zrobiłam. Stałam tam nie wiedząc czy wejść czy iść w cholerę. Zwlekanie okazało się zgubne. Wyszedł Dyrektor, prawdopodobnie po to, aby zapalić. Zobaczył mnie i&amp;nbsp; po zaskoczonej minie widać było, że poznał. Na jego widok natychmiast stamtąd uciekłam. Jeszcze by się zapytał, co ja tu robię i opieprzył za PEWNĄ sprawę. A ja od razu zmiękła i zestresowała. Mogłabym się niepotrzebnie i nagle rozkleić.&lt;br /&gt;Bo dziś miał ten dzień.&lt;br /&gt;Spod Instytutu, poszłam wprost nad rzekę. Nie znam miasta, szłam prosto, mijając ulice, których nigdy nie widziałam. Omijając ludzi, lecąc ku srebrzystej konstrukcji. Aż zobaczyłam ogrom płynący, który rozcierała warkotem policyjna motorówka. Na drodze wzdłuż pojawiały się jakieś pojedyncze jednostki. Ptactwo na ich widok dobiło do kamiennego brzegu, licząc na kawałek pieczywa. Chwilowy szloch mną targnął, ale uspokoiłam się. Uśmiech ma być, raz w życiu, na przekór okoliczności.&amp;nbsp; Zatrzymałam się dopiero pod mostem. Filary miał porysowane, ale nie chciało mi się oglądać ich z bliska. Ani podchodzić bliżej wody. W odstępie dwóch metrów podziwiałam jej nurt, drobne fale i żółty kolor. Brudny, oczyszczający i porywający inne śmieci, które do niej wpadną. Słyszałam szum i wzburzenie w biciu o nogi mostu. Wśród huku miasta, samochodów i łoskotu pociągu na sąsiedniej betonowej kładce. Ktoś obok fotografował koronę, same stalowe nity przebudowanego stadionu. Czekałam na zew, tchnienie piękna, które mnie porwie, wchłonie, na przywołanie do środka. Podeszłam bliżej, do czarnej barierki. Nisko -- może po co z wysoka, tutaj, nie widać już dna.Wystarczy się przechylić i już. A nogi miękną, a w głowie ból. Ściska za gardło niemoc, patrzeć nie mogę na nurt. To nie to, trzeba inaczej.&lt;br /&gt;Bo potem wiem, co będzie. Zaczynasz się dusić, czując jak wlewa się w ciebie. Tracisz oddech, a ciało w panice miota się na wszystkie strony. Nie ty, a twój organizm krzyczy, gdy ciągnie cię w dół. Kończysz zapewne, gdy zaleje cię dostatecznie, w utracie sił.&lt;br /&gt;Odeszłam, rozczarowana i zła na siebie, za bycie tchórzem. Może o dwóch gapiów za dużo, brak alkoholu aby uwolnić odwagę. I po co publicznie, lepiej cicho, niż mknąć po nieznanych chodnikach. Z powrotem w kierunku lepiej znanym. Powłócząc, dając plamę po raz kolejny. Jak można być kompletnie beznadziejnym.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Autobusy i inne środki miejskiej komunikacji wzmagają kontemplację. Mijasz i patrzysz na zmianie krajobrazu, składasz myśli w zadumie. Trzeźwiejesz z emocji, kurczowo trzymając metalu na zakręcie. W drodze na, nawet moja wierszoklecość się objawiła. A przecież to zniknęło, objaw młodości minął.&lt;br /&gt;I nie pisz, nie pisz. Jak rano powtarzasz "nie pójdę, boję się, nie pójdę", ale wychodzisz. Odwrotnie "a idź, idź" nie daje efektu.Wróżby traktowane jak gry losowe, robisz im wbrew.&lt;br /&gt;I sobie znów, gdy zwierzam się tu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-3308530960233073844?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/3308530960233073844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/3308530960233073844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/01/niemoc.html' title='Niemoc'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-326907015903583060</id><published>2011-01-10T15:06:00.003+01:00</published><updated>2011-12-12T15:53:54.931+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Nareszcie</title><content type='html'>W tle:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;What's that coming over the hill &lt;br /&gt;Is it a monster? Is it a monster?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Automatic Automatic - &lt;i&gt;Monster&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tych wszystkich świętach, dniach wolnych i urlopach. Powiedziała ta, co ma wolne na stałe. &lt;br /&gt;Święta dało się jakoś wytrzymać. Pewnie dlatego, że budziłam się dopiero po południu. Wigilia to zwykła kolacja, tyle że co roku śledź. Nie ma dla mnie większego znaczenia. Tradycja nie jest istotna, bo one się zmieniają. Przykładowo XIX - wieczne gazety, pisały o choince jako przejmowaniu niemieckiej (zaborczej) tradycji. A teraz na święta jest w każdym domu. Nasza była zamykana na noc. Nie mogłam się doczekać, aż ją rozbiorę, a słyszałam wciąż, że ma stać do Trzech Króli. Dzień po, zanim stary wrócił z pracy była spakowana. Uraczył nas anegdotą o koleżance z pracy. Gdy się przeprowadziła, po raz pierwszy ubrała żywą i wysoką choinkę. A jej koty wytłukły wszystkie bombki.&lt;br /&gt;Dlatego na mojej nie było, jeno jakieś ozdoby ze słomy, boa, plastikowe zabawki i cukierki. Czemu mam wrażenie, że mikołaje i inne słodycze są z przetopionej wielkanocnej czekolady. A może to odwrotnie z niesprzedanych robią króliki i jajka. Te z góry wisiały dość długo, bo były czekoladopodobne. Nie ma na świecie obrzydliwszej podróbki.Im niżej wisiały, padły ofiarą współpracy &lt;i&gt;bandy dwojga&lt;/i&gt;. Kot obalał na ziemię, a pies zjadał. Miauk myślał, że to prawdziwa sosna i koniecznie chciał na nią włazić. Jakby kto nie wiedział jak wyglądała święta z futrzakami, niech obejrzy &lt;a href="http://catversushuman.blogspot.com/2010/12/just-wanted-to-sneak-in-few-words-til-i.html#links"&gt;to&lt;/a&gt;. Bardzo fajny blog, życiowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Mam taką głupią zagwozdkę, czy ludzie to codziennie chodzą na zakupy ? Bo u mnie w domu tak. Mimo gderania, że świat zrobił się materialistyczny. A ja tam jestem, za materializmem, zgodnie z definicją z domowego słownik j.pol. z 1979, że realnie istnieje tylko materia. Przykładowo w postaci kocurów z kurzu, które trzeba było wysprzątać. W garach, jak co dzień mieszał Ojciec. Nagotował i nakupował żarcia, mimo moich apeli, że kto to będzie jadł. I przez tydzień trzeba było to konsumować. Dziwnym trafem prezent dostałam, choć stwierdziłam że nie chcę. Mi nic nie jest potrzebne, poza spokojem, pokojem i komputerem. Innej rozrywki, trudno było szukać. W TV jak zwykle to samo. Na oba święta (Boże Narodzenie i Wielkanoc) nadają zazwyczaj to samo - trylogię Hoffmana, Kargula i Pawlaka i związanych ze święta. &lt;i&gt;Misia&lt;/i&gt; nie było, został przełożony na 6. Internauci bili się o Kevina, jakby nie mogli wypożyczyć sobie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Sylwestra zaś miała najgorszego, odkąd pamiętam. Zamiast pograć w ukryte obiekty albo griddlersy, dłubałam w pizzy, odsuwając na brzeg talerza grzyby. Rodzice spędzali Sylwestra z Polsatem, &lt;i&gt;popijając rudą wódę na myszach. &lt;/i&gt;A mają ze 4 butelki&lt;i&gt;, &lt;/i&gt;przyniesione z Ojcowej pracy. Obrugał mnie, gdy wspomniałam o demotywatorach na temat pijących budowlańców. A tu proszę, oprócz kalendarzy, dostał i alkohol. I niech mi jeszcze raz powie, w branży budowlanej nie piją.&lt;br /&gt;Starzy proponowali by się z nimi napić, ale jeśli jest dno obciachu, to właśnie t&lt;i&gt;o. &lt;/i&gt;Matka tańcząca przed telewizorem i pomagająca wokalistom&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;Oba zwierzaki przez huk petard schowały się pod łóżkiem. Odmówiłam jakiegokolwiek kieliszka , wpadając w coraz gorszy humor. Zmarnowana młodość, dekada minęła, na przegranych, a ja ani szczuplejsza ani mądrzejsza. I z czego tu się cieszyć, z nowych 365 rozczarowań. Z podwyżek na książki i prąd. Oby ten rok był moim ostatnim. &lt;br /&gt;Trwa zatem sobie, a nic nie chcę się i mało co cieszy. Wypożyczone książki mało ciekawe, RWT powtarzają, a listopadowe przespałam, muzyką słuch zabijam, a kot wkurwia ciągłym polowaniem. Miałam gdzieś pójść, ale nie mam ochoty. Wiem, &lt;a href="https://docs.google.com/drawings/edit?id=1i3Z3wUeW67Ac9BP4Xaj--5fWn8SXyFlQwtoty9WPSzs&amp;amp;hl=pl"&gt;co będzie&lt;/a&gt; i mam rację. Od początku tego... miałam rację, było dokładnie tak jak pesymistycznie myślałam. A teraz cisza, błoga, ja w odmęty swojej świadomości, a wy w swoje życie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-326907015903583060?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/326907015903583060'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/326907015903583060'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2011/01/nareszcie.html' title='Nareszcie'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-571849429266564761</id><published>2010-12-21T09:55:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T15:53:22.449+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Sprawy ważne i nieważne</title><content type='html'>OŚWIADCZENIE&lt;br /&gt;Chciałabym odszczekać, że nie dostałam dokumentu od Lucyfera. Był własnością mężczyzny, o takim samym imieniu. Gdybym nie spojrzała w podgląd, w innej aplikacji, tobym nie zauważyła, że jest innej osoby. Nie jestem wstanie powiedzieć, jakim cudem znalazł się w moich Dokumentach. Przepraszam za rzucanie oskarżeń.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pss...It is I...Leclerck &lt;/i&gt;(z pewnego serialu)&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, znowu ja. Dlaczego ?&lt;br /&gt;Bo nie ma co robić. Bo nuda.&lt;br /&gt;Nie byłam pewna czy przestać, zrobiłam sondę. Głosów na razie 3 i każdy za inną opcją. Jeden za pozostaniem O.o. A podejrzewam, kto mnie chcę stąd wyrugować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż czy warto wystawiać się, bo przecież:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Mówię tylko do tych którzy chcą mnie słuchać &lt;br /&gt;Ci którzy nie chcą nie obchodzą mnie &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Po co mam czas tracić na mówienie do ściany &lt;br /&gt;Ściana i tak zawsze swoje wie&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;(fragment &lt;i&gt;Ściana&lt;/i&gt; P. Banach, Dżin i Gutek) &lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ALE&lt;br /&gt;Po pierwsze nikt nie chcę mnie słuchać. Dostałam ostatnio opieprz od Ojca, za to, że się w ogóle odezwałam. Ledwo przyszłam, dosłownie powiedziałam dwa zdania, niekontrowersyjne i zostałam źle potraktowana. Powiem szczerze, gdyby ja mogła się wyprowadzić, to bym to zrobiła. Gdybym ja mogła pójść do pracy, byłabym niezależna od nich. Lecz na zewnątrz, są obcy ludzie i kto gdziekolwiek mnie przyjmie z takim wykształceniem.&lt;br /&gt;Po drugie, &lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;są tacy co obchodzą.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;A oni mają tam, gdzie słońce nie dochodzi. Nie warto ufać, lubić ani zależeć. Można dostać po nosie i zostać odepchniętym. Cóż nigdy nie nadawałam się do zadawania się. I dobrze, że to pojedyncze przypadki, bo one to źle wybrane.&lt;br /&gt;Po trzecie chyba oprócz wiedzy, muszę zrozumieć że inaczej nie będzie. Mogę wychodzić z siebie, podlizywać się, prosić, błagać, złościć się i na jedno wyjdzie. Zachciało mi się, zakochać i otworzyć, to mam za swoje. Och, powtarzam się, to niepotrzebne.&lt;br /&gt;Próżne to żale, bo sama odcinam się. Jakakolwiek znajomość uwiera jak kamień w bucie. Samotność wciąga, przekracza granicę i pojawia się zachłanność, aby jeszcze. To zamknięcie przestaje wystarczać, trzeba wejść na wyższy stopień. Święty spokój, to licha połowa.&lt;br /&gt;Per aspera ad astra - i stanie się. Na drodze stoi przełamanie strachu. Ból fizyczny to jedyna przeszkoda.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; A może ktoś krzyknie "nie". Nie ma takich głupich. Po pierwsze nikt mnie nie lubi. Po drugie to nikogo nie obchodzi. Owszem wynika to z mojej postawy. Po trzecie każdy kto zechcę mi pomóc, zostanie dotkliwie ugryziony, aby nigdy więcej się nie mieszał. Po czwarte jeśli nie poproszę o pomóc, to jej nie przyjmę. Duma nie pozwala mi przyznać ani prosić. Chyba, że w desperacja uderzy do głowy.&lt;br /&gt;Zapomniałam bym o jednym zupełnie nieistotnym. To jest niestety mania i chwilowe niepewności. Żeby to naturalna potrzeba, dezorganizowała życie. Cholerna, pieprzona słabość do...&lt;br /&gt;Niebezpieczeństwo jest, pewno jest po staremu, zatem po co ? Żeby ratować, udowodnić sobie tym potwierdzeniem. To będzie parafka na zaginionym, odgrzebanym dokumencie. Muszę przegrać, bo taka jest element losu. Tak od początku miało być. To jest moja wina, ale inaczej nie mogę.&lt;br /&gt;Każdy ma swoją rolę Moje wady i działania udowadniają mi to każdego dnia.Pokazują mi drogę przeznaczenia. To nie jest ważne czy to wybór czy przymus. Istotne, żeby wreszcie móc osiągnąć cel.&lt;br /&gt;Czy się uda komuś, komu nic nie wychodzi ? Tym razem musi wypalić, bo inaczej znowu zamkną w szpitalu, . a starzy czepią się.&lt;br /&gt;Nie wiadomo kiedy, bo trzeba się pozbyć instynktu samozachowawczego. To jest to czego nie umiem się wyzbyć. Plus wątpliwości, bo przeczytałam o skutkach ubocznych metod. I MiSS Hyde uparła się na spełnienie swojej największej fantazji, ale to nie wyjdzie. I dobrze, bo najstraszliwsza nie jest przegrana. Najgorsza jest wygrana, bo jakby się udało to zaraz pojawiłyby się nowe problemy. Bo życie takie jest, daję szanse po to, aby za chwilę kopnąć w dupę. Miłe złego początki, a koniec żałosny. A z nim, to tak było, a potem same nieszczęścia, bo zachciało się wzajemności.&lt;br /&gt;Proszę sobie zanotować, że nie wolno się brać za coś, jeśli się kompletnie nie zna i nie idzie. I nie ważne, że człowiek leci, bo chcę się, bo zależy. Zaszkodzi to tylko i odbije się. Dlatego zawsze należy ze sobą walczyć, nawet gdy to nie wychodzi. Mimo, że ambiwalencja doprowadza do szaleńczych zachowań. &lt;br /&gt;Powtórzywszy mądrości po raz enty, postanowiła schować się do swej nory, licząc, że wyznanie nie zaszkodzi, bo nikt się dowie. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-571849429266564761?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/571849429266564761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/571849429266564761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2010/12/sprawy-wazne-i-niewazne.html' title='Sprawy ważne i nieważne'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-7295048417418311809</id><published>2010-12-13T23:16:00.002+01:00</published><updated>2011-12-12T15:52:41.915+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nonsensowne'/><title type='text'>O umieraniu</title><content type='html'>Ja umrę&lt;br /&gt;4 w nocy&lt;br /&gt;wrasta w środek to słowo,&lt;br /&gt;przeczucie przeznaczenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad ranem&lt;br /&gt;mokra poduszka&lt;br /&gt;matka - poszoł won&lt;br /&gt;Nie patrz&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nie wtrącaj się&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja umrę&lt;br /&gt;Umrę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozchoruje &lt;br /&gt;Wypadek&lt;br /&gt;Samobójstwo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Der Todd krąży w pobliżu&lt;br /&gt;(und meine kleine liebschen liebt mich nicht)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtorek&lt;br /&gt;Krwawię&lt;br /&gt;Ciało przypomina&lt;br /&gt;że jest kawałkiem mięsa&lt;br /&gt;Krowa w rzeźni z poderżniętym gardłem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umrę&lt;br /&gt;Wmówię to niczym&lt;br /&gt;kapłan voodoo&lt;br /&gt;i poskutkuje&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem mizantropką&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie lubię nikogo,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;zawsze chodzę własną drogą,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie lubię nikogo&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie to krwiożercze bestie&lt;br /&gt;Silnym się podlizują&lt;br /&gt;Słabych niszczą&lt;br /&gt;Niepotrzebnych spychają na margines&lt;br /&gt;Podłe świnie&lt;br /&gt;Chociaż niektóre są ładne &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwartek&lt;br /&gt;Matka na chorobowym zaraża&lt;br /&gt;Bida piszczy, a nędzy widać kości&lt;br /&gt;Trzeba do weterynarza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam "Genom" M. Ridleya&lt;br /&gt;Nie wierzę, że homoseksualizm się dziedziczy&lt;br /&gt;Ślepa uliczka jak impotencja&lt;br /&gt;A może to po matce ?&lt;br /&gt;Podobno kobiety są bi z natury&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja tylko samych panów&lt;br /&gt;jestem pedałem&lt;br /&gt;ja tych wszystkich przystojnych mężczyzn...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co mi&lt;br /&gt;cudza para cycków&lt;br /&gt;lepsza od własnych&lt;br /&gt;I nudne stosunki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oglądam "Dzikość serc"&lt;br /&gt;po raz drugi&lt;br /&gt;Reżyser pozachwycał się Łodzią,&lt;br /&gt;a oni uwierzyli, że obiecuje&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; a on nic&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełno ekscentryków,&lt;br /&gt;Dziwnych symboli,&lt;br /&gt;Aktorka z histerycznymi minami&lt;br /&gt;I jeszcze "Czarnoksiężnik z Oz"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek&lt;br /&gt;Głowa boli,&lt;br /&gt;mdłości,&lt;br /&gt;słuch siada,&lt;br /&gt;i kaszel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod skórą płonie żywy ogień&lt;br /&gt;Gorączka&lt;br /&gt;Kładę się, nie usnę&lt;br /&gt;Ekscytuje falowo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wezmę go na&lt;br /&gt;aksamitnych miętowych poduszkach&lt;br /&gt;a potem wyjadę do Indii&lt;br /&gt;i zostanę świętą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale&lt;br /&gt;Lotty nie było w Weimarze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nienawidzę kochać&lt;br /&gt;mężczyznom za karę,&lt;br /&gt;wydłubię duszę najmniejszym widelczykiem świata&lt;br /&gt;potnę na 17 kawałków&lt;br /&gt;i na surowo zjem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela&lt;br /&gt;To było w roku&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 1941&lt;br /&gt;Miron B. znalazł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ja z jednej strony i Ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;A.Wata &lt;br /&gt;I napisał o&lt;br /&gt;&lt;i&gt;piecu podobnym do bramy triumfalnej&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Oddajcie Mironowi B. &lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;piec podobny do bramy triumfalnej&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Bo zajął mu miejsce Japończyk&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Szara-naga-jama&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Kłamiesz&lt;br /&gt;I działasz w nieskończoności&lt;br /&gt;To nie kłamstwo&lt;br /&gt;zmieniam zdanie, bo nudno &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchaj Diabełek,&lt;br /&gt;ja cię nie dokończę&lt;br /&gt;69 stron&lt;br /&gt;to sugestywna liczba,&lt;br /&gt;wystarczy dla twojej satysfakcji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach,&lt;br /&gt;wrócę do szuflady&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałek&lt;br /&gt;Pomyłki&lt;br /&gt;Niepotrzebne wiadomości,&lt;br /&gt;ale zapomniano&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Psze pani, psze pani&lt;br /&gt;- Prosz...&lt;br /&gt;- Na kogo się pani powołuje ?&lt;br /&gt;- Na nikogo&lt;br /&gt;Nie cytuje Karola Maya,&lt;br /&gt;a lało pięknie tego roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chusteczką&lt;br /&gt;flegma z czerwienią&lt;br /&gt;Ja umrę,&lt;br /&gt;Umrę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co o Tobie&lt;br /&gt;Ty&lt;br /&gt;Nieznajomy/a ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ja mogę o tobie opowiedzieć ?&lt;br /&gt;Połóż się i opowiedz historię&lt;br /&gt;swojego normalnego życia,&lt;br /&gt;biografię,&lt;br /&gt;bądź potokiem słów bez pytania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może wreszcie zrozumiem złotą regułę bycia,&lt;br /&gt;i zobaczę inną duszą prócz swojej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kiedy umrę,&lt;br /&gt;niech spalą moją grafomanie&lt;br /&gt;razem ze mną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-7295048417418311809?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7295048417418311809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/7295048417418311809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2010/12/o-umieraniu.html' title='O umieraniu'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-389860618256526613</id><published>2010-12-01T22:57:00.001+01:00</published><updated>2011-05-14T23:29:17.437+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Stary opublikowany</title><content type='html'>Napisałam  mu w początkowej fazie, żeby zrobił coś z tym (bo mi gorzej). Celowo  ujęłam prośbę w prowokujące szatki i rybka haczyk połknęła. Miał być to też rodzaj testu, jak zareaguje. Po reakcji powinnam sobie odpuścić. Nie napisałam co, licząc o wielka naiwności na to... że wezwie mnie do siebie, na  dywanik, każe wytłumaczyć się, a przy okazji dowiem się od niego czy mu  zależy. Na dywaniku owszem wylądowałam, ale zupełnie innym. To co wtedy  mówiłam tam... a co właściwie miałam powiedzieć, że w tej chwili nie jestem w stanie. To nie byłaby polityczna odpowiedź, może by mnie  wyrzucili. Byłam w stresie, wtedy myślałam, ze terapia... że poradzę  sobie. Skąd miałam wiedzieć, że będzie się ciągnęło. I bardzo dobrze pamiętam. Do końca życia zapamiętam, jak Lucyfer stał przy drzwiach i uśmiechał się. Na mnie nie patrzył, ale na nich, z  obrzydliwym zadowolonym uśmiechem. Oj, o jeden raz za dużo się  uśmiechnął. A potem jak zwiał w inną ulicę (ale ostatnio pomyślałam, ze  to może nie złośliwie). Po tych wszystkich znakach, powinnam sobie pomyśleć, co to za człowiek.  Otrzeźwieć, ze mu kompletnie nie zależy. Kryjący się przede mną za  plecami innych. Zgniewać się, syknąć - wredne bydlę.Może by to co dało,  szybsze odlepienie...To  jest właśnie problem, może byłam za miła, za dostępną. Ludzie tacy są, że jeśli pokazujesz słabości, to wykorzystają to od razu. Nie popłaca dawanie siebie. Im bardziej ty dla kogoś zrobisz wszystko, tym głębiej będzie miał cię tam gdzie słońce nie dochodzi. Bycie miłym facetem albo babką nie popłaca. Postawa poświęcania, uległości,zbytniej otwartości oraz dostępności, stawianie na piedestał i spełnianie życzeń nie pomaga w miłości i innych dziedzinach życia. Bo jest się:  Nieszanowanym, gdy jest na pstryknięcie palców. Odstawionym na bok, ewentualnie zostawianym na zapas, bo łatwo nas mieć na zawołanie. Wykorzystywanym, bo wybaczy wszystko i będzie czekać z otwartymi ramionami. Zrób z siebie wycieraczkę, a będą brać bo dają. Aż nagle skapniesz się, że nie dostałeś nic w zamian. Ja nie mam do nikogo pretensji. Nie starałam się we właściwy sposób, aby mu się spodobać. Inne sposoby nie są dla mnie. W sumie to wcale tego nie robiłam. Chciałam, żeby mu lepiej było to mi bokiem wyszło. Konflikt jego potrzeby (tzw. domyślane), a moje, który mnie psychicznie rozwalił. Pomijając walkę  wewnętrzną o pozbycie się. Co on robi/ł, aby się mnie pozbyć nie wnikam. Życie szykuje zazwyczaj  najkoszmarnie niespodzianki. Z tego co widzę, przyjął metodę  ignorowania. Nie widzę, nie odzywam się, ewentualnie straszę i morduje  wzrokiem. Zdaje sobie sprawę, że te miny to wyraz uczuć. Nie miałby po co zakładać maski. Robienie z siebie wspaniałomyślnego i lepszego niż się jest, dobrze wychodziło mu przy innych. Mnie oszukać się nie da. Dla  mnie cokolwiek chciałam, to z wielkiej łaski, z mojego nacisku. Jego nienawiść, jest o wiele większa od mojej obsesji.&lt;br /&gt;Czy oprócz:&lt;br /&gt;- niechęci do mnie&lt;br /&gt;- nie podobania się (brzydota= męska agresja)&lt;br /&gt;- strachu&lt;br /&gt;- pogardy dla słabego&lt;br /&gt;- poczucia osaczenia&lt;br /&gt;- skoro się wystawia, to ma&lt;br /&gt;- mówienia za kogoś, co myśli&lt;br /&gt;- zmuszania do podjęcia decyzji&lt;br /&gt;- podawania się na talerzu&lt;br /&gt;- kochania kogoś innego&lt;br /&gt;- bycie zbyt namolnym (bo to go brzydzi)&lt;br /&gt;- zbyt otwartego kontaktu z kimś obcym&lt;br /&gt;- chęci pozbycia się kłopotu&lt;br /&gt;jest  coś jeszcze ? Coś, co mi na myśl nie przejdzie Nie dodrapię się do  tego, nawet nie będę próbowała. Może to coś nie istnieje. Przeczytałam coś w necie, mam wyrzuty  sumienia. To jest okropne...co ja zrobiłam...to nie tak miało być, nie  chciałam tego. Czy to naprawdę nazywa się w ten sposób ? Przecież ja go  kochałam, nie chciałam skrzywdzić. Szkoda mnożyć słów, mam nadzieję, że nie nastąpi emisja. Bo ile razy mogę ogłaszać koniec &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-389860618256526613?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/389860618256526613'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/389860618256526613'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2010/10/stary-opublikowany.html' title='Stary opublikowany'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-9040736289565227435</id><published>2010-11-26T08:59:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T15:49:35.359+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Good- bye to my most infamous obsession (For My Sweet Love)</title><content type='html'>Przekornie :&lt;br /&gt;Kazik - &lt;i&gt;Ja tu jeszcze wrócę&amp;nbsp;&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę &lt;br /&gt;Wszystko pochytam, wszystkiego się nauczę &lt;br /&gt;Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;;&amp;gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz czas na to, po co niektórzy tu wpadają. I na pewno nie jest to mój wrodzony urok osobisty. Jeno niejaki Lucyfer, który nie zawsze ma takie miano. W zależności od nastroju jest:&lt;br /&gt;Lu - małe, niegroźne, nie dbam oń wcale&lt;br /&gt;Lucy - prześmiewcze, gdy nastrój kpiący&lt;br /&gt;Lucyfer - pełnia, na poważnie&lt;br /&gt;Lucyferątko (czyt. Luucy-fe-żątkoo) - moje małe, piękne stworzonko, miłe jak kociątką, nastrój...&lt;br /&gt;Lucyferzysko - podłe, złe, wstrętne, nie lubię, nie cierpię&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie co poniektórzy pytają po co to, ile można i kiedy skończę. I czy to można leczyć. Zdradzę sekret - ja już sama nie wiem, co mi się stało i dlaczego nie mogę przestać.&lt;u&gt; &lt;/u&gt;Nie umiem racjonalnie wytłumaczyć. &lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&amp;nbsp;&lt;/u&gt;Kilka dni temu na tle Lucyfera wpadłam w atak stresu. A jeśli cokolwiek w moim życiu doprowadza do mnie do takiego stanu, to musi zostać zeń &lt;u&gt;wyeliminowane&lt;/u&gt;. W desperacji wymyśliłam, że mi się to wszystko przyśniło. Po maturze zapadłam w śpiączkę - nie byłam na żadnych studiach i nie poznałam żadnego Lucyfera. Ja go sobie wymyśliłam, on nie istnieje - chciałam sobie to powtarzać codziennie. Aż kiedyś uwierzę, a to wygoni go z moich myśli na zawsze. Bezpieczną opcja, psiakrew, trzeba było zostać przy starym. Nie należało broń Darwinie, brać się za żywego i realnego faceta. Mam za swoje. Lepiej było dalej ekscytować się postacią z pewnej sceny z pewnego filmu. Nie wytłumaczę bliżej, bo się wstydzę.&lt;br /&gt;Zatem po co to wszystko ? Ten post i inne głupstwa o Lucyferze. Dlaczego wciąż i wciąż ?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Bo jestem idiotką i to w dodatku psychiczną, ale spinam się. Staram się, bo nie chcę robić mu krzywdy ani przeszkadzać. Ale to pewnie wcześniej i teraz robię.&lt;br /&gt;Wpadłam w panikę, kiedy z tydzień temu wymyśliło mi się, nowy&amp;nbsp; (ha, ha) plan. Jak można być głupim i naiwnym, aby wpadać na coś takiego. Najbardziej boję się, że do tępego łba strzeli, żeby go realizować. Mimo, że z 4 możliwych rozwiązań, 3/4 są niekorzystne i mi zaszkodzą, a do ostatniego nie dojdzie. Ba, samo napisanie do L., już jest igraniem z ogniem. Bo jakaż może być jego domyślna reakcja.&lt;br /&gt;A rację przecież miałam od początku. Dlaczego spełnienie moich pesymistycznych wizji nie dało satysfakcji, poza gorzką ulgą ? A ja bez honoru, samozachowania, skamlałam, wczepiałam się z myślą - Proszę Cię, nie ty... Oni wszyscy, ale nie Ty... Ja cię proszę, nie ty do cholery jasnej, tylko ty mnie nie odrzucaj, Pozwól mi, aby raz przez chwilę było inaczej... Nawet jeśli wybrałam źle... A potem ja pójdę, schowam się w swoją samotność... Tylko Ty &lt;br /&gt;A on uciekł, bo jest taki jak oni wszyscy. Bo jestem kompletnie beznadziejna i miał rację, że nie chciał. Zapamiętać - im bardziej ci na kimś zależy to wprost proporcjonalnie cię znienawidzi i będzie miał gdzieś.&lt;br /&gt;Czemu ja tak nie mogę - zgniewać się i zapomnieć. Chociaż chciałam go opieprzyć.Wchodzę do swoich Dokumentów, a tam... plik od Lucyfera. Oczywiście, że to jest to błąd funkcji i przez przypadek dostałam to dla studentów.&amp;nbsp; Wszelako był powód do napisania maila, domagającego się wyjaśnień czemu to dostałam i co mu chodzi. Żeby wypier... z mojego życia i nie prowokował mnie. &lt;br /&gt;Bo co mnie wolno, a jemu nie ? Opisać go publicznie, wściubiać nosa we prywatne sprawy i zwracać do niego. Jeśli chcę równać do niskiego poziomu. On woli milczeć i olewać. Nie wiem czy patrzy, czy czyta czy wie. Napisałam już wszystko, wyrzuciłam z siebie. Przeanalizowałam, kpiłam, przeżywałam, domyślałam się, kochałam -&amp;nbsp; a mało wiem, jaki jest, co myśli i czuję.&lt;br /&gt;Jak to jest L. ? Jak to było, cała ta historia ? Czy ty mnie chociaż rozumiesz, czy brzydzisz się tylko ? Ach, zapomniał znowu, bo drugiej stronie szyby ciebie nie ma. Jestem tylko ja, mówię do siebie i chowam w swojej piwnicy. A ty, a nawet twoje ciało - nie będziesz ważniejszy od spokoju i samotności. Nie dostanę, czego pragnę, to mi się przyśni.&lt;br /&gt;W y s t a r c z y !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyższy czas zamknąć całkowicie jadaczkę i przestać pisać.&amp;nbsp; Nie wiem, ile mi to zajmie czasu i czy to nie słomiany zapał. Na razie &lt;u&gt;zawieszam bloga.&lt;/u&gt; Nie mam pojęcia, czy coś jeszcze napiszę i wrócę tutaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="short_text" id="result_box" lang="de"&gt;&lt;span title=""&gt;Auf Wiedersehen&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-9040736289565227435?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/9040736289565227435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/9040736289565227435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2010/11/good-bye-to-my-most-infamous-obsession.html' title='Good- bye to my most infamous obsession (For My Sweet Love)'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-8593715738715949276</id><published>2010-11-25T21:54:00.000+01:00</published><updated>2010-12-19T22:31:57.273+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piosenki'/><title type='text'>Bez końca</title><content type='html'>Są pewne piosenki, które można śpiewać bez końca. Nie chodzi mi wcale o ulubione przeboje, czy evergreeny. Raczej o takie, których koniec jest początkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;1. Było morze,w morzu kołek.&lt;br /&gt;A na kołku siedział zając&lt;br /&gt;I nogami przebierając,śpiewał tak:&lt;br /&gt;Było morze,w morzu kołek.... &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest stara dziecinna przyśpiewka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;2 .Wpadł pies do jatki i porwał mięsa ćwierć,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;a jeden kuchta głupi zarąbał go na śmierć,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;a drugi kuchta mądry, co w sercu litość miał,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;postawił mu nagrobek i taki napis dał:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wpadł pies do jatki...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przebój pewnego lata, gdzie z rodziną rodziny, bujało się na huśtawce i ryczało na cały głos, makabryczną piosenkę :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3.&amp;nbsp; Z Kabaretu Starszych Panów&lt;br /&gt;Scena właściwa, Hrabina T. z Huzarem. Huzar ją namawia, aby z nim uciekła i śpiewa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ty nie odmawiaj mi, nie traktuj tak surowo,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Perełki moich próśb na wątłej nici drżą&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jeżeli zerwiesz nić, bezduszną swą odmową&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; Te perły inny ktoś pozbiera dłonią swą&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ich długi sznur otoczy szyję inną,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;i spłynie na życzliwszy dla mnie biust,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;lekkomyślności twej ty będziesz winną,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;więc proszę, ty swój gust,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;zrewiduj jeszcze raz...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hrabina we wzruszeniu, zamyśleniu powtarza - &lt;i&gt;Jeszcze raz...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Huzar, przyjmuje jako polecenie - &lt;i&gt;Jeszcze raz. Ty nie odmawiaj mi..&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;I scena się powtarza parę razy. Dopóki nie przychodzą Starsi Panowie i nie wyjaśniają sytuacji. Tu można &lt;a href="http://zgrul.wrzuta.pl/audio/8N0Ea5MDclL/ty_nie_odmawiaj_mi"&gt;posłuchać.&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-8593715738715949276?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8593715738715949276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8593715738715949276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2010/11/bez-konca.html' title='Bez końca'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-368400530676482270</id><published>2010-11-20T15:21:00.000+01:00</published><updated>2010-11-20T15:21:59.093+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Nt diuka</title><content type='html'>W tle : &lt;i&gt;Everything will be allright &lt;/i&gt;- The Killers &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nareszcie chwila samotności. Ojciec miał zbieg medyczny i miał urlop do wczoraj. Plusem było to, że nie musiałam wychodzić z psem. Nudziło mu się i codziennie latał na zakupy. Zastanawia mnie czy ludzie codziennie robią zakupy ? Na forum nie zapytam, bo wezmą mnie za trolla.&lt;br /&gt;Okazuje się, że nadmiar dni wolnych powoduje awanturę. Po ostatniej mam dwa siniaki na rękach. A nie ja zaczęłam, zdenerwowałam się najbardziej i jestem poszkodowano, bo zachciało mi się wtrącać. Chyba skończy się strasznie szpitalem, jak powiedziałem, że a niech mnie zamkną, to powiem, żeby nie wpuszczali starych.&lt;br /&gt;Nareszcie pojechali na działkę, a ja mam częściowy spokój. Nie cały, bo kocur zna nową sztuczkę. Otwiera sobie drzwi, skacząc na klamkę. A później budzę się ze zwiniętym futrem w nogach. Gdy nie śpi, to poluje na moje kończyny.Kilka dni temu skoczył mi na nogę, jak niosłam herbatę.Na razie śpi.&lt;br /&gt;A ja stukam w klawisze, nie wiadomo po co. Podejrzane rzeczy tu się dzieją. "Pająki" znajdują to czego nie ma. I mam dziwne przeczucie, że jakoweś kombinacje zachodzą. A może mam paranoje ? (Mogę sobie wypisać głupoty, bo pewna osoba tu nie zagląda. Olewa mnie ). &lt;br /&gt;Wydawało mi się, że zapominam o Lucyferze. Myślę o nim rzadko, coraz mniej, tylko czasem w określonych momentach. Wtedy on włazi w sny. Przez trzy dni z rzędu mi się śnił ! A wczoraj też. No co to jest, bo nie rozumiem. :( Jeszcze on zawsze w tych snach jest miły, do rany przyłóż i godzi się na to, co chcę. Kuriozum.&lt;br /&gt;A przecież on jest źródłem nerwów, którego chciałabym się pozbyć. Bo jak w zeszłym miesiącu wyczytałam o &lt;i&gt;uniwersutkach&lt;/i&gt; (to są takie co za ocenę dają) to nie zasnąłem tego dnia wcale. Pomyślałam o ładnych studentkach i Lucyferze i łaziłam z kąta w kąta zdenerwowana z zepsutym humorem. W dodatku patrząc po forach internetowych jest społeczne przyzwolenie na to, żeby spotykały się z wykładowcami. Ludzie uważają, ze nie wolno umawiać się z kimś z pracy, a z uczelni można. To tylko jaka taka głupia byłam, że miałam kaca moralnego. Terapeuta mi powiedział, że za takie rzeczy, to wywalają doktorantów. A jednak takie rzeczy dzieją i mało przeszkadzają (a są wbrew regulaminowi). Znaczy się jest realny powód do zazdrości. O zupełnie obcego człowieka. &lt;br /&gt;Bo co ja wiem o Lucyferze ? Tyle, co wywnioskowałam z oglądania go przez kilka miesięcy. Wątpię o prawdziwości, tych wniosków. Może on wcale nie jest fajny (kwaśne te winogrona, oj kwaśne) i ma kogoś. Żałuje, że więcej go nie zobaczę. :'(&amp;nbsp; Wymyśliłam, że wybiorę się na ogląd, w... przyszłym roku. Do tego czasu mi się kompletnie odechcę i będzie git. Nasze ścieżki zetknął kiedyś los, ale&amp;nbsp; po co żyć snem na jawie. To będzie tak, on w ciągu najbliższych 5 lat się ożeni i będzie zbierał kolejne tytułu. A ja dalej będę siedzieć w domu, pogrążać się w swojej dzikości i źle skończę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-368400530676482270?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/368400530676482270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/368400530676482270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2010/11/nt-diuka.html' title='Nt diuka'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-8759183620933355529</id><published>2010-11-05T23:19:00.003+01:00</published><updated>2011-10-09T13:37:10.931+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>I and social network =  fail</title><content type='html'>Miesiąc temu postanowiłam, dla ciekawości założyć konto na pewnym portalu społecznościowym. Zobaczyć co się stanie. Zgodnie z moimi przewidywaniami było to absolutnie niepotrzebne. Nie mam konta, na takich stronach, bo po co ? Zaraz... podobno DA jest socjal, ale to raczej nie wprost.&lt;br /&gt;Obecnie mnóstwo różnych stron dodaje opcje społecznościowe. Denerwuje mnie to, bo czy wszędzie trzeba mieć znajomych ? Czy są to opcje tak niezbędne, ze trzeba je lansować, pchać wszędzie bo taki &lt;i&gt;trynd&lt;/i&gt;. Ludzie przyjmują to bezkrytycznie, dopóki ktoś nie wykorzysta tego przeciw nim.Przyznaje, że kiedyś udało mi się wkręcić na jeden.&lt;i&gt; &lt;/i&gt;Przez długi czas nie wiedziałam, co to jest ^^'&amp;nbsp; Były tam przydatne informacje, do których nie mogłam się dostać. Trzeba było dostać zaproszenie od kogoś. Udało mi się pozyskać.Byłam tam do czasu, gdy bez logowania, mogłam osiągnąć cel. Od razu wyniosłam się stamtąd.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Znajomych nie mam, a ze szkolnymi nie mam najmniejsze ochoty się kontaktować.Nie obchodzi mnie co robią osoby z moich dawnych klas. Dlaczego miałby mnie interesować, życie ludzi, których ledwo znałam. Gdyby się z kimś przyjaźniła, tobym nie potrzebowała go szukać tam.Wiem, że ludzie zmieniają szkoły, pracę i wyjeżdżają. Jeśli jednak była to naprawdę przyjaźń to kontakt się utrzyma. Pytanie więc, po co komuś odnawianie starych kontaktów ? Przecież ludzie się zmieniają (a raczej pogłębiają im się cechy charakteru), mają więcej doświadczeń i nie są tymi samymi co przed laty. A skoro napisałam p przeszłości to, do niej teraz wrócę. Pamiętam jaka dyskusja wybuchła kilka lat temu, na temat n-k. Był szał na spotkania, na analizy socjologiczne, na notki blogowe. Media straszyły zdradami i kradzieżą danych. Btw przypomina mi się fragment audycji sprzed kilku lat : &lt;br /&gt;&lt;i&gt;Będąc młodą lekarką, przychodzi do mnie pacjent. Pytam o nazwisko, a on, że nie może mi podać bo to jest dana osobowa.&lt;/i&gt; [I dalej reszta nagrania była w tym tonie.]&lt;br /&gt;Był ciekawy artykuł ( na stronie GW, grr nie mogę znaleźć) o tym jak łatwo ludzie obnażają swoją prywatność. Większość nie wywiesiłaby kartki na ulicy z danymi, a robi to w sieci. Dodają bezrefleksyjnie nieznajomych do znajomych. Wrzucają głupie fotki czy komentarze, którego mogą mieć złe konsekwencje. Słyszałam, że wyrzucili ludzi z pracy za: zdjęcie z kuflem piwa i komentarz o niemiłym szefie. Podobno pracodawcy sprawdzają kandydatów i pracowników, co robią na tych profilach. Dla mnie to zbyt daleka ingerencja w prywatność, bo co ma zachowanie po robocie do pracy. &lt;br /&gt;Odbywa się &lt;a href="http://wstyd-w-sieci.debata.blog.pl/"&gt;debata o zdjęciach. &lt;/a&gt;Niektóre opinie są niesprawiedliwe, bo nie zawsze osoba na zdjęciu je wrzucała.W Angorze było o kanadyjskiej sędzinie, której nieprzyzwoite fotki krążyły po necie. Jej mąż pochwalił się zdjęciami z ich pożycia, na zamkniętym portalu erotycznym. Fotki ktoś stamtąd skopiował i wypłynęły na szersze wody. Oczywiście zrobił się skandal, bo panią rozpoznano. &lt;br /&gt;Internet ma to do siebie, a to mawia mój ojciec - jak ktoś pierdnie, to wie cały świat. Kiedyś grono znajomych chichotało z różnych wpadek, a teraz krąg znacznie się rozszerzył. Pojawiły się pudelki internetowe, część specjalizujących się w portalach społecznościowych.Dla mnie jest to trochę przesada, bo durne zdjęcie, czasem wrzucone dla jaj to jedno. A komentarze na portalu, najczęściej mocno złośliwe i przesadne to drugie. Nie dziwne, że rośnie liczba nieśmiałych, skoro gafy urastają do wysokiej klasy przestępstw. Najmniej podoba mi się ocenianie po ubiorze. Rzuciłam blog o białych kozaczkach, jak dowiedziałam się o co chodzi. Że założenie buta w danym kolorze, gwarantuje umysłową pustotę i świadczy o koszmarnie złym stylu. Ta opinia świadczy o pustocie. Dla mnie ma znaczenia, czy ktoś nosi się jak plastik, metal lub zwyczajnie. Ludzi się nie ocenia po wyglądzie i kropka. &lt;br /&gt;Wracając do polskiego portalu. Sprawdziłam, czy są byłe klasy. Są, ale ochoty do zapisania nie mam żadnej. Okazało się też, że najbardziej angażują się tam osoby, który były na uboczu albo były bardzo towarzyskie. Do jednej są 4 osoby zapisane :)))&lt;br /&gt;Nudząc się postanowiłam zrobić sobie eksperyment. Założyłam konto na miesiąc, czekając co to będzie. Danych wrzuciłam mało i żadnych fotek, żeby nikogo nie straszyć.Kilka dni przed zamknięciem&amp;nbsp; postanowiłam przyjrzeć się bliżej. Zobaczyć co inni, mają na profilu. Poszukałam ludzi po swoim nazwisku i dwóch najpopularniejsze w Polsce. I cóż część ludzi dzieli się z całym światem, rozsądniejsza ze znajomymi. &lt;br /&gt;Pokazują swoje zdjęcia, zainteresowania, gust i kolekcjonują znajomych. Pojawia się profile instytucji, marek i blogów. Są grupy zrzeszające miłośników kotów i promujące różne akcje.&lt;br /&gt;Ten portal jest dobry dla... firm. Dowiedzieć się mogą, który produkt chwycił i u jakiej kategorii ludzi. Dobry jest do dzielenia najnowszymi wydarzeniami z życia. Czyli dobry dla wścibskich i szpiegowania.&lt;br /&gt;Dla mnie nie jest. Skutki eksperymentu, były równe przewidywaniom. Nikt nie zauważył mojego profilu. Zero wiadomości od starych znajomych. Znakiem tego zapomniano o mnie i nie chcą mieć kontaktu. Sama nie szukałam i nie szpiegował nikogo znajomego, bo to jak wspomniałam wyżej, są obcy. Pokazywać jaka jestem beznadziejna i kiepski gust, to ja wolę anonimowo. Lepiej ukryć się za fasadą nicka pod realnym mianem się zdradzać. Teraz czuję niepokój, że może ujawniłam za dużo.&lt;br /&gt;Zatem bez żalu opuściłam ów portal. Okazało się wtedy, że nie da się usunąć konta, można je dezaktywować. Wkurzyło mnie to niemiłosiernie, bo jakim prawem. Nie ma mowy, aby tam wróciła.&lt;br /&gt;Na koniec sprawdziłam czy istnieje, tj, jestem w necie. I muszę z dumą stwierdzić, że oficjalnie nie ma mnie w Internecie.Są za to moje imienniczki, których jest sporo.&lt;br /&gt;Wniosek jeden, aspołecznym i samotnym nie są one potrzebne.Nie trzeba dać, zwieść się owczemu pędowi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3323613452432446208-8759183620933355529?l=hidefromworld.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8759183620933355529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3323613452432446208/posts/default/8759183620933355529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hidefromworld.blogspot.com/2010/11/i-and-social-network-fail.html' title='I and social network =  fail'/><author><name>DK</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00976955417872889975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_mczX4Y0WTM0/Sg1cs4YxwDI/AAAAAAAAGYY/4CEyvXBAd3Q/S220/avatar.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3323613452432446208.post-2814521731396000623</id><published>2010-11-03T16:00:00.005+01:00</published><updated>2010-11-06T02:49:55.614+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobiste'/><title type='text'>Z igły widły</title><content type='html'>&lt;div style="color: #274e13;"&gt;&lt;span id="internal-source-marker_0.8227264645593609" style="background-color: transparent; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Podkład:&amp;nbsp; Kaiser Chiefs - &amp;nbsp;&lt;i&gt;Everyday I love you less and less&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #274e13;"&gt;...bo Lucyfer to moje kochanie. &lt;u&gt;Kocha ? Nie !&amp;nbsp;&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #274e13;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #274e13;"&gt;Piosenka mi coś przypomina (gulp). Czyż nie jest to sytuacja podobna ? :( Oczywiście tam inne motywy (proponuje przesłuchać albo tekstu poszukać). Shame on me :( &lt;/div&gt;&lt;div style="color: #274e13;"&gt;Nie szukałam specjalnie znaczeń, co mi się zdarza. A teraz wyjdzie moje niechlubne wścibstwo i czepialstwo.&amp;nbsp;Podkusiło mnie, wiedzieć właściwie dlaczego pewien symbol, a nie inny.&amp;nbsp;&lt;span style="background-color: transparent; font-family: inherit; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt; &lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;Jeśli chodziło o to właśnie dzieło, a nie przypadek.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-family: inherit; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt; Przyjmijmy więc, że Lucyfer specjalnie wybrał coś ze względu na to.Zaciekawiło "o co chodzi" i &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;obejrzałam pewien film.&amp;nbsp; Wiążę się z nim wcześniej z historią zdenerwowania przez Skandynawkę. Na początku seansu nie obeszło się bez zgrzytania zębem na nią. &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-family: inherit; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Nie wypatrywałam na siłę powiązań. Zaskoczyło mnie, że niektóre momenty wydały się podejrzane np. porzucenie, bo wyższe idee. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-family: inherit; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Do siebie brać niczego nie będę, chociaż mam przewrażliwienie na własnym punkcie I jak zwykle, część teoretyczna, czyli bajanie, coby było gdyby. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-family: inherit; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Jeśli owe sceny miałyby związek, to cholera jasna, zaprzepaściłam sobie życiową szansę. Psiakrew cynizm udawany !&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #274e13;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-family: inherit; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;A, że cudów nie ma, martwić się nie muszę. Po zapoznaniu się z filmem, stwierdziłam że najlogiczniejsze jest, &lt;span style="font-family: inherit;"&gt;że&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-family: inherit; font-style: normal; font-weight: bold; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt; &lt;b&gt;nie ma &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-family: inherit; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;b&gt;związku ze mną&lt;/b&gt;. Lucyfer lubi film, może są jakieś inne powody, ale nie będę ich zgadywać. Przyjmując, że wie skąd&amp;nbsp; ów symbol pochodzi i dlatego go wybrał. Może oczywiście chodzić o 
